Cześć. Chciałbym zaznaczyć, że czytuje ten portal od może 2-3 lat. Nie jestem jakimś typowym laikiem, ale do "PUA" również nie należę. Chciałbym się poradzić. Mianowicie przez ok. 1 rok znałem się z dziewczyną - na stopie koleżeńskiej. Nie była to taka typowa stopa koleżeńska, bo od około 8 miesięcy ciągnęło nas do siebie, mamy wiele wspólnych znajomych i fakt ten sprawiał, że nikt z nas nie chciał zrobić tego pierwszego kroku, ja wychodziłem z założenia - nie sraj tam gdzie jesz. W końcu zirytowałem się, bo czas mijał i mijał, a my co raz bardziej zbliżaliśmy się do siebie, nasi znajomi to zaczynali zauważać. Problem w tym, że byliśmy jak granica funkcji, dążyliśmy do siebie, ale nigdy nic z tego nie wychodziło. Zabrałem się więc do roboty, dotyk i co raz to mocniejsze sygnały. W pewnym momencie się przestraszyła , bo wszyscy zaczeli gadać o nas jako "nas". Powiedziała mi, że ona sie boi, ale nie wie czego(czytaj: nie chce żebyś mnie podrywał). Choć wiedziałem, że to niemożliwe(sama mnie nieświadomie podrywała). No ale okej, stwierdziłem, że nic na siłę. Powiedziałem, że rozumiem to i że Chillout między nami. Dałem Jej ten upragniony spokój i jak to na mężczyznę przystało, głowa do góry i wiatr we włosy, cieszyć się życiem. Długo nie wytrzymała, bo 2 tyg później znowu przyleciała do mnie jak ćma do światła, była dużo pewniejsza tego czego chce, ale jak wiecie dalej jest ta pieprzona granica funkcji. Więc co zrobiłem? Postawiłem wszystko na jedną kartę("aby zdobyc laske musisz być gotów ją stracić") - pocałowałem Ją po imprezie. To był dłuższy pocałunek(czyt. odwzajemniła). Myślę sobie - okej, rozjebałem granice funkcji. Niestety na zajutrz, ona boi się znowu, próbowałem to załatwić pocałunkiem(oczywiście w odpowiednich okolicznościach), niestety nie chciała, ale uwaga ! - nie chciała też abym zakończył z "nami". Interpretowała nas jako "związek", często używała "my" po tym incydencie. Ale mnie takie rozwiązanie nie satysfakcjonuje. No i chuj dalej pierdolona granica funkcji. Zadanie jeszcze nie rozwiązane. Mam jeszcze bardziej pomieszać? Mieszkamy razem na jednym mieszkaniu od 2 msc.
Komenatrze typu:
"Tego kwiatu co pół światu", "inne też mają", "po co się tak męczysz", "to jest chore", "jesteś pizda, nie czytałeś lekcji" itd. możecie sobie darować. Po 1: To nie jest laska z dyskoteki z którą kręcę 3 tyg, ona mi strzela "bo ja nie wiem czego chce" - a wtedy ja mówię nara. Po 2: Po kopie w ryj od EX, wpoiłem sobie bardzo dużo mądrych rad z tego portalu, ale również jestem sobą, konfrontuje te dwie rzeczy. Jest mi z tym dobrze, a Ona mnie zna takim jakim na prawdę jestem. Po 3: Kocham za to życie, że mogę pisać o tak pojebanych sytuacjach jak ta. Po 4 : Ciekawostka - niszczyłem całki, pochodne, macierze, ale z granicami funkcji i szeregami zawsze miałem problem. Przypadek ? ;>
To nic, tyle z mojego monologu. Proszę o wskazówki, aaa i wiem, że samo zadanie daje wskazówki, ale może ja przeoczyłem jakieś ważne założenie?
Wiec skoro terapi szokowej nie chcesz
a push and pull juz stosowales i przybiegala to chyba pozostaje tylko logiczne wytlumaczenie dluga trudna rozmowa logiczne znalezienie barier i przelamanie ich...
Wiesz box. Niektórzy lubią zmieniać przykład jak jest za trudny. Ale wyobraź sobie satysfakcję jeśli rozwiążesz zadanie z którym tak długo walczyłeś
oczywiście nie należy tego nadinterpretowywać i pieskować Pannie, która ma Cie kompletnie w dupie. Broń Maryjko Przenajświętsza 
Kobieta i logia? Ale jak ?
Czuje, że będę musiał pojechać nieźle po emocjach.
No ale doładnie tak było. Dałem jej spokój, dziewczyny zaczęły do mnie wydzwaniać(nie narzekam na powodzenie), przyleciała, pocałowałem... I znowu mam odwalać coś takiego? Raczej to bez sensu. Druga opcja też trochę kszaniasta. Ona jest sparaliżowana tą całą sytuacją obecnie. A ja jej mam wyjebać z grubej rury i dawać wybór. Myślę o tym by nie przejmować się tym czym mówi, tylko robić swoje i co raz bardziej się posuwać.
Heh ujemną deltę również można obliczyć. Od tego mamy liczby zespolone. Ale wiem o czym mówisz, na tym życie polega, coś zawsze jest w zamian
Bardzo ciekawa wypowiedź. Ale czy nie dojdzie do tzw. stagnacji? Zazwyczaj własnie było to 50/50, ale to do niczego nie prowadziło... Ja myślałem o czymś jak 80/20. Dać Jej spore emocje, ale pozowlić Jej wykonać ten decydujący ruch. Chociaż i ta taktyka może okazać się kaszaną - ona zbyt pewnie może się poczuć(że tak o nią zabiegam).
Stary - jak na moje, to w czarnej dupie jesteś...
Od 8 m-cy ciągnie Was do siebie, jak to określiłeś. Od 2 m-cy mieszkacie razem. A póki co, to tylko ślimaka raz zaliczyliście...
Jak czytałem "Postawiłem wszystko na jedną kartę", to pomyślałem, że seksik się szykuje, a tu dupa... No ale to może ja skrzywiony jestem
Biorąc pod uwagę to, że mieszkacie razem i to, że ona jest - wg tego, co napisałeś - mega-podatna na zdanie znajomych, to bym sobie odpuścił. Fakt faktem, że jak się spierdoli między Wami, to ktoś będzie się wyprowadzał...
Więc albo naprawdę postaw wszystko na jedna kartę i atakuj, albo daj se siana.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Mi to bardziej na szereg pasuje, bo jego wyrazy (ty i ona) są rozbieżne ale skoro z szeregami masz problem, to wróćmy do funkcji. Ta funkcja może i dążyła do punktu nazwijmy go G (może być to jej punkt G) ale tak dobrałeś argumenty, że w pewnym momencie funkcja miała przegięcie i fruuuu znalazła się daleko od punktu G za to ty osiągnąłeś punkt zwany koleżanką z penisem. Najlepsza będzie funkcja wielomianowa, emocje, emocje, górki, dołki, nieprzewidywalność, brak pewności z jej strony, trochę zazdrości, Ty robisz swoje ale ona nie wie jak wygląda wykres, chyba że jest mega oblatana w interpolacji.
Hehe, dobre!
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Sory że odświeżam ale mam prawie identyczną sytuacje ( bez mieszkania razem), też tak męczymy się już rok. Ostatnio byliśmy na mojej studniówce, każdy pytał czy jesteśmy parą, komentarze koleżanek jak to zajebiscie razem wyglądamy, drugiego dnia kolejna impreza i wszystko kończyło sie na dotyku, przytulaniu ale bez domknięcia...
Jestem ciekawy jak skończyla sie sytuacja autora tematu bo również mam zamiar dzisiaj zrobić ostateczny krok...
"Dwoma malymi krokami przepasci nie przeskoczysz"
"Czasem trzeba cofnac sie o 2 kroki, zeby pojsc do przodu o 4''