Niczym syn marnotrawny, po ponad rocznej przerwie od forum znowu do niego wracam.
Przechodząc do meritum sprawy. Umówiłem się z koleżanką z roku (na pierwszym roku kiedy się poznaliśmy poczułem jakąs więź z tą dziewczyną, po czym totalnie ją olałem - zwyczajnie zainteresowałem się inna, no ale jakoś tak wyszło, że ostatnio spędzamy razem dość dużo czasu) spotkanie przebiegło dość spontanicznie i sympatycznie, ale bardziej chodzi mi o to o czym mi opowiedziała na tym spotkaniu (opowiadała bardzo dużo o sobie, buźka się jej nie zamykała), mianowicie opowiedziała o znajomości z czasów młodzieńczych z chłopakiem, który po czasie dał jej do zrozumienia, że mogliby spróbować razem, na co ona, że się trochę zagalopował, ponieważ ona uważa go za przyjaciela i chce w takim układzie pozostać.
I w tym momencie gdy skończyła opowiadać zachodziłem w głowę, czy opowiada mi to, żeby dać mi podświadomie znać, że nie mam czego szukać, czy opowiedziała mi to, aby zobaczyć moją reakcje, lub też był to jej swego rodzaju shit test.
Wiem, że nikt z was nie jest w stanie określić co miała na myśli, ale jak wam się wydaje o co mogło chodzić.
A dodam jeszcze, że ma chłopaka (to tak na marginesie, ja to ku*rwa zawsze mam szczęście do tych zajętych:D )
Dobrze się jej z Toba rozmawiało to się dziewcze wygadało, po co się czegoś doszukiwać?
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Hahahahah, piękna myśl
Podczepiam się do odpowiedzi, gadała, gadała, to się wygadała. Każdy czasem potrzebuje komuś opowiedzieć jakieś swoje problemy/ przeżycia. A że byłeś dobrym słuchaczem... trafiło na Ciebie!
też racja, powinienem zakończyć tamto spotkanie KC to zapewne wiedziałbym wszystko ;p
Jaka jest różnica między tchórzem, a bohaterem?
Nie ma żadnej różnicy ... w środku są dokładnie tacy sami.
Obydwaj boją się śmierci i zranienia.
Ale to co bohater ROBI, czyni go bohaterem.
A to czego ten drugi nie robi, czyni go tchórzem.