Zacząłem pisać z koleżanką do której nie odzywałem się przez 3 lata w szkole, bo nie miałem odwagi
, na zakończeniu szkoły, coś tam się zaczęły jakieś gadki szmatki przed szkołą z nią i jej koleżankami i tak zaczęliśmy pisać do siebie, dzień w dzień pisaliśmy ze sobą i tak przez jakieś nie wiem, może 2 tyg. chciałem się z nią spotkać osobiście, ona coś tam zaczęła pisać, że nie ma szans, że nie wierzy w miłość (choć takowej nie wyznałem, może się już czegoś domyślała o co mi chodzi
) itd. i tak trochę czasu minęło, spotkaliśmy się w trakcie matury, porozmawialiśmy sobie chwilę, potem w inny dzień już matur ustnych napisała mi SMS, żebym przyszedł do niej wesprzeć ją bo się denerwuje, więc poszedłem do niej na rynek, gadaliśmy sobie o byle pierdołach w moim odczuciu rozmowa się średnio kleiła i w pewnym momencie zakończyłem spotkanie mówiąc jej, że "idę na obiad" (debil) i znowu minęło sporo czasu, pisaliśmy ze sobą z 2 miechy, znów chciałem się z nią spotkać, ona również, lecz w pewnym momencie coś jej napisałem takiego, że na 2 dzień już wogóle nie chciała ze mną rozmawiać, dopiero po 2 tygodniach napisała do mnie, że gratuluje mi zdanej matury, itd., a rozmowa znów się zaczęła, po czym chciałem z nią gdzieś pojechać "po raz kolejny", odpisała, że miło, lecz musi załatwiać sprawy odnośnie studiów, więc odpisałem, że innym razem i tak "znów" ( już się robi nudne) przeleciał jakiś miesiąc pisaliśmy trochę ze sobą, ale już nie tak intensywnie i w pewnym momencie, tak nagle STOP, nie odezwaliśmy się do siebie przez praktycznie 1,5 miesiąca, po tym czasie ja tam coś zagadałem, bo szukała jakichś filmów dobrych i coś jej tam poleciłem, rozmowa skończyła się może na 3 zdaniach, pare dni później życzonka jej złożyłem, ale skończyło się na "dziękuje" i KONIEC, do dzisiaj ani ME ani BE. Mam wrażenie, że to moja wina, mogłem bardziej się postarać, bo dawała mi dość wyraźne znaki typu zadawanych pytań "nie narzuca ci się żadna dziewczyna?" i "masz 20 lat i dlaczego jeszcze nie masz dziewczyny?", które zrozumiałem dopiero nie dawno.
a gdzie pytanie? Jesli nie ma to na bloga
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Przepraszam, poprawiłem
Tak, zdecydowanie za dużo, ale człowiek zdaje sobie sprawę z tego już po fakcie a poza tym byłem tak zauroczony i nie wiem czy dalej nie jestem, wystarczyło, że nie odzywała się jakiś czas a ja się chujowo czułem i musiałem zagadać, tak miałem dzień w dzień.
Zamiast pisac z nia dzien w dzien przez dluzszy okres , trzba bylo dazyc do spotkania, atak to musisz powiedziec next i pamietac czego juz nie mozesz robic . Monotonne pisanie do niej , wiexej skrupulatnosci ,wytrwalosci i cierpliwosci :)Powodzenia
Walcz , a zwyciężysz !
Ja już raczej uważam ten etap za zamknięty, teraz chcę się rozwinąć w kwestii podrywu, chcę zdobyć wielką pewność siebie i nie mieć problemów z kobietami a kto wie, może los jeszcze sprawi, że wrócę do tamtej sprawy
Podryw przez Internet, tym nic nie wskórasz!
To, co odróżnia nas od małp, to intelekt,
choć niektórzy zamiast mózgu mają, Brat, dwa kamienie
ja w podobnym przypadku miałem jeszcze tekst "bo chciałabym żebyś był blisko ale zarazem daleko"
widziałem smycz z regulowaną długością, chciałem sobie przez moment kupić..
na szczęście, mi wystarczyło jakieś 2mce wychłodzenia relacji do poziomu "fajna kumpela" bez bólu dupy na jej widok w tym momencie.
polecam
Zapamiętaj raz na całe życie "Kuj żelazo póki gorące" za dużo pisania

Na przyszłość jak najmniej internetu a jak najwięcej spotkań w rl.
Podejrzewam że jak byś dobrze zripostował teksty o "miłości nie ma nie wierze w to blabla" to by się z Tobą spotkała ale nie od razu Rzym zbudowano ucz się ucz dużo praktyki następnym razem pójdzie lepiej
Teraz jak na to patrzę z boku to aż wstyd, że nie podjąłem jakichkolwiek działań a tyle mi znaków dawała, że jest zainteresowana i albo to przez mój idiotyzm albo przez ta cholerną nieśmiałość miałem jakaś wewnętrzna blokadę żeby się bardziej postarać bo szczerze to gówno zrobiłem w tym kierunku.
Prawie każdy to miał i grunt, żeby zdawać sobie z tego sprawę i wnioski wyciągać.
Widzę że miales opory przed jakimkolwiek działaniem... Zapewne niechciałeś jej spłoszyć, niechciałeś zerwać tego kontaktu w razie gdybyś coś zjebał.
A widzisz co wyszło i tak straciliście kontakt i tak! Co za różnica czy przez to że się w niej zakochałeś, a ona cię odrzuciła czy przez to że się poprostu tobą znudziła (ile można pisać bez zadnego kina). Niewywołałeś w niej zapewne żadnych emocji, zaciekawienia, zaskoczenia.... poprostu zwykła nudna gadka o szkole i planach na przyszłość....
Jeśli teraz masz z nią słaby kontakt to spróbuj z nią popisać ze 2-3 dni, a potem tylko na live, zero pisania, zrób tak żeby chciała się z tobą spotkać, wymyśl jakiś pretekst,
Pozdro...
"BY ZDOBYĆ WARTOŚCIOWĄ DZIEWCZYNĘ BĄDŹ GOTOWY JĄ STRACIĆ"
No właśnie tu się mylisz ze stwierdzeniem że jej nie zaciekawiłem, od początku była mną zachwycona, dała mi swój nr telefonu po ok. 2 3 dniu rozmowy i jak sama stwierdziła nikomu się tak szybko to nie udało. Rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim dzieciństwie, rodzinie, o nas samych, wspominała mi nawet o swoim byłym związku, że do niej jej były wpisuje ale nie chciała by już z nim być i to był już spory znak, że interesuje się teraz mną, rozmawialiśmy również o tym że byłem mega nieśmiały i nigdy nie byłem w związku. Więc jak widać nie wszystko było luznymi tematami, ale sam widzisz zwlekałem ze spotkaniem i się wszystko wypaliło i winić mogę tylko siebie, ale już wiem, że tego błędu nie popełnię.
[quote] w pewnym momencie zakończyłem spotkanie mówiąc jej, że "idę na obiad" (debil)[/quote]
Rozwaliłeś mnie totalnie hahahahah xd Równie dobrze mogłeś powiedzieć, że Ci się mleko na gazie przypala xd
Jak dla mnie to za dużo pisania, wahania się i zwykłego pierdolamento. Trza działać zanim się totalnie wychłodzi początkowa fascynacja. No i tym obiadem to już w ogóle do pieca dowaliłeś xd
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Daj spokój, jak sobie to wyobrażam to się zapadam pod ziemię