Może dla kogoś dziwny temat, ale napisze o tym, może ktoś pomoże.
W dzieciństwie byłem raczej odtrącanym od towarzystwa chłopakiem, nieśmiałym. O siebie, gdy byłem obrażany, potrafilem zawalczyć tylko gdy byłem wściekły. No właśnie.
Do dzisiaj mi to pozostało. I nawet, jeśli chodzi o bzdety w stylu "Mogę ci kupić żyletkę" w sensie, że nie byłem dogolony... To jakoś nie potrafię odpowiedziec mocno i doraźnie, tylko po prostu próbuje obracać to w żart i czuje się po raz kolejny obrazony.
Co mógłbym z tym zrobić? Jak reagować na takie dziecinne zaczepki?
Nie wiem, jak jest z innymi sytuacjami, ale to co napisałeś o żyletce to nie dziecinna zaczepka tylko zwykły żart, na który rozmówca oczekuje, że też sobie zażartujesz tym razem z niego. Jeśli chodzi tylko o takie błahostki to się nie masz czym przejmować, więcej dystansu do siebie i innych:)
Periculum in mora.
bawisz sie w anime? ameyuri to jakas postac, tak?
..... moze to z tym związane.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Może musi znaleźć smocze kule?
A tak serio, to nie ma co się spinać i brać żartów do siebie.
Oczywiście do czasu gdy to są luźne żarty, a nie szyderstwo.
Spróbuj odpowiedzieć tym samym. Bynajmniej nie odpowiedzią typu "CHYBA TY", tylko na poziomie i w inteligentny, zabawny sposób.
Więcej dystansu. Ludzie, którzy potrafią się śmiać z siebie są bardzo wartościowi i lubiani
No właśnie w życiu przeżywam skrajny paradoks bo u mnie "antyfajne" zachowania są najbardziej pożądane.
Ale co się dziwić, jak się mieszka w małej wioseczce i się ma te 18 lat.
Cały czas do przodu.
Raczej nie oczekuje. Gdy ja z niego żartuje, on zazwyczaj zaczyna się wkurzać, o to się już kiedyś na dłużej pokłóciliśmy, ale tu nie o to chodzi.
Z tym dystansem też racja - może mi go brakować, zważywszy na to, że nie dość, że kiedyś cały czas żyłem raczej w "obronie", że tak powiem przed własnie różnymi zaczepkami itp., tak teraz również każdy żart, obraźliwy bądź nie, przyjmuje strasznie do siebie.
bawisz sie w anime? ameyuri to jakas postac, tak?
..... moze to z tym związane.
Aha? Co ma piernik do wiatraka? xD
Cały czas do przodu.
Jeśli mnie ktoś próbuje obrazić to nie bardzo mnie to rusza. Po prostu wiem że ktoś chce zaniżyć moją wartość. A jeżeli komuś zależy na obniżeniu mojej wartości to znaczy że jestem dla niego zagrożeniem i wiem że jestem lepszy. Dzięki temu myśleniu przestało mnie to obchodzić. Tyle w temacie
A jeśli 10 osób Ci jedzie to hejterzy? Wszystko zależy od sytuacji, ale sporo racji jest w tym co piszesz. A polskie społeczeństwo jest zakompleksione, więc to normalne, że się jedzie po ludziach. Chyba, że są to koledzy, nie wiem, z drużyny, gdzie każdy z każdego żartuje.
A może wystarczy sie dokładnie ogolić?
Dobra rada nie jest zła.
Cały czas do przodu.
Ripostę trzeba wicwiczyc do tego stopnia, żeby ludzie Bali się na Ciebie choćby krzywo spojrzeć. Mają się bać że im tak dojebiesz że już nigdy nie powiedzą Ci nic w towarzystwie. Ale właściwie są tylko 3 zasady ;f.
- Pierdolisz innych i masz do siebie niesamowity dystans
- masz Ripostę, nie mów jej na osobności, tylko w towarzystwie
-Musi być spontan, wszystko co wymuszone lub z czystej antypatii do ovrażającego Cię ośmieszy tylko i wyłącznie Ciebie
-Totalny luz
------------------------------------
"Rzeczą ludzką jest błądzić"
nie mam nic do oclenia
Zazwyczaj, jeśli człowiek jest bezpośrednio obrażany, istnieje jakiś powód. To może być na przykład specyficzny sposób bycia. Z resztą przyczyn może być milion, a ciężko cokolwiek stwierdzić, bo nikt Cię tu przecież nie zna. Kiedy grono znajomych kogoś wyśmiewa - na poważnie - to riposty nie istnieją, bo koleś jest już zaszufladkowany i nie ma takiej siły, żeby wskoczył nagle w hierarchii danej grupy.
Każdy z Was był albo jest w jakiejś paczce i w większości wypadków w takiej paczce jest też "chłopak do bicia". Gość, z którego można się trochę pośmiać, żeby atmosferka się rozluźniła.
Czy jest w takim razie jakieś wyjście z tej - zdawałoby się - patowej sytuacji? Może czyta to właśnie jakiś chłopaczyna, który jest popychadłem i ofiarą mobbingu? Ano jest, a chodzi tu przede wszystkim o zmianę grupy, w której będziesz czuł się dobrze i przede wszystkim sobą.
Kiedyś Krzemek napisał bloga o byciu samcem alfa i zaznaczył tam bardzo ważną rzecz. Żeby obracać się w takich kręgach, które pozwalają nam rozprostować skrzydła i tym samym ułatwić drogę do motywacji do ciężkiego zapierdolu nad sobą. Takie grupy, w których możesz stać się alfa. Jeśli jesteś zajebisty w informatyce, to dawaj w tym z siebie wszystko. To samo tyczy się sportu, książek, panienek, i wszystkiego innego, co daje ci szczęście i jest pożyteczne. Jeszcze jedna postać - choć dość kontrowersyjna w świetle ostatnich wydarzeń - a mianowicie Lance Armstrong powiedział, że talent to jedyne 10%, a reszta to praca do upadłego.
A skwitowałbym to tak... Masz jedno życie i wyciśnij z niego najwięcej, ile tylko potrafisz. Szkoda zmarnować je na siedzenie na dupie. Bądź elastyczny i nie daj się zacementować w miejscu, które cię hamuje.
Pozdro!
Per aspera ad astra
Ale ja nie jestem chłopakiem do bicia, nie przesadzajmy
Kiedyś mogę się zgodzić że byłem, ale ten rozdział już przeżyłem.
A z tym goleniem, to raczej ja częściej śmieje się z niego niż on ze mnie... ;>
Cały czas do przodu.
Mistrz Ciętej Riposty- leć do księgarni, to świetna pozycja o asertywności.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Jak dla mnie jesteś kolejnym chłopcem anime zamykającym się w domu i oglądającym jakieś romantyczne japońskie wymysły. Jedyne anime jakie oglądałem to Dragon Ball i niech Bóg to błogosławi. Zauważyłem, że piszesz w innych tematach, coś tam teorii znasz tylko najprawdopodobniej nie wykorzystujesz tego w praktyce bo nie masz jaj.
I panowie jak ktoś nie ma jaj to od takiej osoby riposta jest co najmniej śmieszna.
"Jedynym sposobem, by uwolnić się od pokusy to jej ulec" Oscar Wilde
Wiesz jak zwał tak zwał, a co do kopa to tak i to nie raz:) Ja swoje zdanie wypowiedziałem nie pasuje nie stosuj się do tego.
"Jedynym sposobem, by uwolnić się od pokusy to jej ulec" Oscar Wilde
Nie rozumiem o co chodzi z tym pojazdem na anime O.o 'Chińskie bajeczki' nie oddziałowują na moje życie, wygląd, itp. Dodam więcej - dawno nie oglądałem żadnego anime.
Więc ten argument jest tak z dupy wzięty, że coś mnie po prostu bierze, gdy widzę takie odpowiedzi.
Cały czas do przodu.