Cześć.
Nurtuje mnie 1 kwestia- mianowicie "trzymanie steru statku", czyli prowadzenie i utrzymywanie związku. Ogólnie chodzi mi o to, co robić aby związek trwał. Wiem, że fajnie jest zdobywać doświadczenie będąc w np. kilkunastu związkach, ale chodzi mi o to, żebyście mi wyjaśnili o co dokładniej chodzi z tym "trzymaniem gardy w związku", jak się "nie odsłaniać" (innych metafor nie znam).
Ludzi, którzy chcą tylko spamować dziękuje.

W podstawach cos masz jak utrzymywac zwiazek.
Daje rady tylko wtedy, gdy sam coś przetestuję i poznam.
Proste.
50/50 w codziennym życiu. Nie więcej nie mniej.
Ja wyrzuce śmieci ale ty pozmywaj.
Czasem jednak bywa tak, że ktoś powinien podjąć kluczową decyzje ale wszyscy boją się konsekwencji. No niestety,ale tutaj jest już miejsce tylko na jedną osobe i powinien być nią kapitan statku. Tego oczekuje się od faceta. Na chłodną ocene sytuacji, zebranie informacji i podjęcie decyzji, nie koniecznie właściwej... ale ktoś to musi zrobic.
Edit.
W tym jednym momencie w związku przestaje obowiązywać partnerstwo, wspomniane niżej... i to jest dobre. Pod warunkiem że statek ma doświadczonego kapitana.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Kurwa, , gościu to jest związek-------》 partnerstwo, a nie ze Ty masz rozkminia jakies trzymanie steru statku, jak chcesz popływać to udaj się w jakiś rejs
Napisałem że "(innych metafor nie znam)", mam ubogi zakres słownictwa.
Heh