Witam, jestem z dziewczyna kilka lat mlodsza. Wsystko sie uklada, nie odwala i jest na maksa zakochana.mam jednak jeden z Nia problem- FOCHY. Obraza sie, albo denerwuje o takie glupoty, ze nie nede cytowal/opisywal, ale mam to za czesto i zaczyna mi to przeszkadzac. Oczywiscie wg Niej nie manic takiego. Taki typ dziewczyny.. czy ktos ma jakies zlote rady?
bo meczy mnie to naprawde, a tak to nie mam prawa narzekac. Czy to kwestia wieku?ma 22lata
"nie toleruję takiego zachowania u kobiety, nie jesteśmy dziećmi i oczekuję od ciebie dojrzałego zachowania"
tekst w tym stylu najlepiej się sprawdza u mmie, dodatkowo lekki chłodnik na parę minut i już kobitka nie chce się fochac, bo czuje się zagrożona + masz zawarte w tym swoje wymagania, a wymagania trzeba mieć.
Moim zdaniem to nie kwestia wieku, a sposobu bycia. Spotykałem się z 18-latkami bardziej ogarniętymi od tych 21+ (starszych ode mnie).
Fochy to też element zakochania, choć akurat tego lepiej oduczyć
Mówi się, że kobiety kochają tych, którzy je kochają. To nieprawda. Ulegają one temu, kto im mówi, że ulegną.
"Obraza sie, albo denerwuje o takie glupoty, ze nie nede cytowal/opisywal"
"Oczywiscie wg Niej nie manic takiego."
A skąd my mamy wiedzieć czy to faktycznie "nic takiego", czy ona przesadza, czy Ty przesadzasz? Daj parę przykładów.
Pytanie dodatkowe - czy są w Twoim życiu inne dziewczyny i ona wie, że możesz pstryknąć palcami i pojawi się kolejna?
Mysle, ze jej zalerzy i sprawdza czy tobie zalerzy i w jakim stopniu
ona się nie zmieni, do końca tej relacji będziesz miał te foszki i obrażanie się o gówno.
Jeśli jesteś fer wobec siebie i jej, zlej to ciepłym moczem obróć w żart. Po co zawracać głowę sobie takimi drobnostkami?. Zmień temat, zmień siebie, zmienisz i jej emocje.