Hej. Idę z tematu na temat gdy coś się psuje, przeważnie dostaje od niektórych z was dobre nakierowanie, potrzebuję go tym razem znów.
Dziewczyna zapytała się jakiś czas temu czy może spotkać się z znajomym od swojej siostry z Belgii. Jest to turek. Akurat tu jestem całkowicie spokojny, odpisałem, że nie ma problemu.
Temat teraz wrócił, spytała się czy nie pojadę z nią,
odpowiedziałem grzecznie, że nie mam ochoty gdyż mój angielski nie jest na dobrym poziomie i nieswojo bym się czuł.
W efekcie przestała się odzywać bo sądzi, że olała dla mnie koleżanki a ja nie mam czasu nawet z nią iść i nie ma z kim iść.
Powiedziala tylko ze to sie teraz wszystko zmieni, oko za oko i nie chce ze mna rozmawiac.
Powiedzialem jej tylko, że niegrzecznie było by rozmawiać tylko z nią, nic nie miałbym do powiedzenia w gronie turka ktory ciaglę mówi po angielsku i czułbym się nieswojo, powiedziałem jej by się odezwała jak przestanie siać swój bunt.
Sytuacja praktycznie tak idiotyczna, że wstyd pisać mi takie coś na forum, ale brak kontaktu z nia jest dość denerwujący, wszystko by sie zmieniło jakbym tam pojechał ale po prostu nie chcę, nie chce zmieniać zdania i jej przytaknąć na to. Muchy ma w nosie.
Co by tu zrobić?
czy dobrze zrozumiałem? Twoja dziewczyna poprosiłą Cię, zebys jej towarzyszył w spotkaniu ze znajomym, a Ty wykpiłeś się, uzasadniając nieznajomością angielskiego?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Chyba nie do końca dobrze zrozumiałeś.
Ona najpierw spytała, czy może się spotkać z jakimś Turkiem. Autor się zgodził.
A po jakimś czasie temat wrócił i teraz panna chciałaby, żeby Autor razem z nią spotkał się z tym Turkiem.
A to nie to samo.
Jeśli Autor nie zna angielskiego, rzeczywiście będzie tam siedział jak na (omen nomen) tureckim kazaniu i też by mi się nie chciało tam iść (jechać).
IMHO - Autor zachował się bez zarzutu.
Pannie przydałoby się kilka słów prawdy
BTW - cóż to za wspaniały Turek, że panna chce go poznać?

(ksenofobia rulez).
Wiecie, po ostatnich wydarzeniach jakoś jestem anty nastawiona
a moze zmieniła zdanie, a moze wolalaby ze swoim chłopakiem, a moze czulaby się pewniej, moze uwazała, ze tak bedzie uczciwiej, a może, a może, a może...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Na pewno zmieniła zdanie. (powiedziała to).
Na pewno poczułaby się pewniej, gdyby z nią był.
Na pewno on ma prawo nie mieć ochoty na takie spotkanie.
ale czego się nie robi dla "swojej Pani"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
jak to Turek to autor mógłby się w rewanżu nauczyć robić jakiego kebaba;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No a jak mam sie czuć w towarzystwie gdzie bede przez godzine siedziec cicho bo po prostu jezyka nie znam ?
Nie chce isć bo siedziałby jak kołek i patrzył by sie tylko na na nich , to po co mialby tam wegetować , sjkoro tym bardziej dla niego to idiotyczny pomysł. Jak focha to przestanie, wylzuj.
Głupio zrobiłeś, że nie chciałeś z nią jechać. Jak byś się zgodził do spotkania nawet by nie doszło. Kiedyś miałem taką akcję, spotykałem się z kobietą, byliśmy w związku. I jakiś kolega z pracy zaprosił ją na piwo, oczywiście podkreśliła, że to tylko kolega. I kobieta pyta mnie o zdanie, to jej mówię, ale normalnym tonem, nie jakimś zaborczym. Ok, to jak to tylko kolega, to powiedz mu, że się zgadzasz i zabierzesz też na spotkanie swojego chłopaka. Później śmialiśmy się z gościa, bo jak mu tak powiedziała, to ta fasada przyjacielskiego spotkania, opadła jak czerwona kurtyna w teatrze po występie i gość nie chciał się już z nią spotkać. A wiedziałem, że moja kobieta (na tamten okres) mu się podoba. Kontroluj, ale nie bądź kontrolującym.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Fajny myk, podłapie jeśli u mnie wystąpi taka sytuacja
Jak do tej pory mamy podobne zdanie co do spotkań sam na sam z płcią przeciwną na tle koleżeńskim. Co innego w gronie znajomych, co innego face to face 