No to sytuacja wygląda tak- byłem umówiony z dziewczyną i jej koleżanka żeby jej coś podać, trochę mi się przedłużyło ze względów niezależnych ode mnie. Próbowałem się do niej i jej koleżanki dodzwonić. Nie było sygnału. Pojechałem pod jej bloki bo myślałem ze tam jest. Nie było. Umówiłem się z kimś innym tez. Do dzwoniłem się do jej 3 ciej koleżanki wreszcie i czekały gdzieś bliżej mojego domu. Pojechałem podałem. Nie chciała mi wtedy dać buzi. Spytałem czy że mną się spotkają to powiedziała po co? Nigdy takich pytań nie było. Potem dzwonie czy by mi nie podwiozla piwa. Podwiozla i zrobiłem o to po co lekka aferę. Spytałem czy że mną zrywa kilka razy na co powiedziałem ze tego piwa nie chce i ze jak ona ze mną nie chce być to narazie. Potem wróciłem i ona powiedziała ze z nią zerwalem i nie chce juz ze mną być. Teraz Podjechalem przed jej praca pogadać z nią to ona mówi ze za dużo się klocimy i to nie na sensu. Co robić?
Ale że się tak zapytam, o chuj chodzi? Co to za chaos?
wątpię by ktokolwiek miał tak dużo doświadczenia i poradził sobie z tak zawiłą sytuacją
Co to za bełkot? Tez watpie zeby ktokolwiek mial doswiadczenie w "takich sprawach", jakze trudnych sprawach. Ile Wy macie lat? 13??
Tantos olej to piwo, wpadnę z flaszką
Zła wiadomość to taka, że czas leci.
Dobra to taka, że ja jestem pilotem.
"Spytałem czy że mną zrywa kilka razy na co powiedziałem ze tego piwa nie chce i ze jak ona ze mną nie chce być to narazie. Potem wróciłem i ona powiedziała ze z nią zerwalem i nie chce juz ze mną być. Teraz Podjechalem przed jej praca pogadać z nią to ona mówi ze za dużo się klocimy i to nie na sensu. Co robić?"
Co robic? zyc dalej, panna obrocila kota ogonem i przejales cale poczucie winy, nie daj soba pogrywac, poznawaj nowe kobiety i ciesz sie zyciem.
"Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą"