Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.Dzięki za odpowiedzi.
A nie możesz się jakoś wbić do ich rozmowy, chyba że kompletnie nie są to twoje tematy.
Odpowiedzi w sumie do obu pytań:
Jeżeli umawiam się z kimś, tym bardziej z dziewczyną i jest to spotkanie we dwójkę to ma być we dwójkę. Jeżeli ona robi takie coś jak opisałeś, to mówisz (ja bym tak zrobił), że byliśmy umówieni we dwóje i albo spławi koleżankę, albo Ty wychodzisz, bo możesz robić ciekawsze rzeczy (i tu nie ma żadnego obrażalstwa - bo kobiety lubią odwracać kota ogonem). Jasno stawiasz sprawę, nie ma kręcenia tylko szczera kawa na ławę, no chyba, że komuś coś takiego pasuje. Co innego jak się wszyscy razem umawiacie. Druga opcja, to mówisz również co Ci nie pasuje i niech sobie przemyśli takie postępowanie. Szczerze, krótko i na temat...żadnego kręcenia.
A ja pamiętam taki zajebisty sposób - działasz: tulisz się cały czas do swojej dziewczyny, całujesz ją nie przejmując się przyjaciółeczką. Widok was tulących się i klejących do siebie powinien jej dać do myślenia że czas na nią. Nawet taki przypadek gdzie para dosłownie uprawiała seks a "koło" samo odpadło.
Ta, albo, co bardziej prawdopodobne w tej sytuacji, dziewczyna się wkurwia, że przypierdalasz się do niej jak gada z przyjaciółką a ty wychodzisz na całkowitą pizdę która błaga o uwagę swojej laski. To co pepeers napisał jest lepsze.
"It’s a strange and wonderful skill if you can be gracious about receiving a girls desire to be affectionate."
Dziwne.... A zawsze tak było czy ostatnio coraz częściej pojawia się ta przyjaciółeczka " w waszym życiu"?
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
1. Mówię, że nie mam zamiaru sluchac o jakis gamoniach i zmieniam temat. Jesli dalej gadaja o innych facetach to znaczy, ze pewnie ma to jakis cel i podswiadomie badaja moja reakcje. Ja bym zapytal ''Dalej macie zamiar gadac o jakis pedałach i robic ze mnie kolezanke z kutasem, czy zacniecie sie zachowywac jak normalne kobiety w towarzystwie normalnego mezczyzny?''
2. Jeżeli to sie zdazylo raz to przebolewam. Za drugim razem pod rzad, biore ją na bok i opierdalam
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Problem pojawia się kiedy dziewczyna uważa, że karzę jej wybierać pomiędzy przyjaciółką a mną a przecież oboje jesteśmy dla niej tak samo ważni ;-O Oczywiście jeśli widzi, że jestem zły to mnie za każdym razem przeprasza ale i tak dalej robi to samo i potem znowu słowo przepraszam i znowu to samo. Poważna rozmowa, nie odzywa się dopóki sam się nie odezwę bo myśli, że jestem zły, potem chwile jest dobrze i znowu to samo i przepraszanie. itd. Bardzo mi zależy, jej też ale jak długo to można znosić i się nie wkurwiać ? A ciężko jest mieć wyjebane na brak szacunku ze strony jakby nie było bliskiej osoby. Nie chcę się odwdzięczać tym samym bo nie jestem takim człowiekiem a wiem, że jeśli umówiłbym się z nią u mnie i zaprosił dobrego kumpla wcześniej to też była by zła i okazałbym jej brak szacunku. Kiedyś się wkurwie i powiem jej, że ma podjąć decyzję kto jest dla niej ważniejszy. Oczywiście stwierdzi, że ją tym zraniłem ale kurwa ile można znosić przyjaciółeczkę, której nie wyszło z chłopakiem(moim dobrym kumplem) i znalazła sobie bratnią duszę w postaci mojej dziewczyny.
sukotarcza - od przyjaźnią się ze 2 miesiące dłużej niż chodzimy razem ale takie numery były 2-3 razy ostatnio, były inne jeszcze ale to inna historia, pewne sprawy wyjaśniłem i zobaczymy czy się poprawi ale z tymi spotkaniami mnie wkurwiła.
W sytuacji 1, wyszedłem bez słowa z domu i czekałem w aucie bo miałem jej przyjaciółkę odwieźć. Z zegarkiem w ręku minęło jakieś 20 min zanim "zorientowała się, że mnie nie ma i przerwała rozmowę". W 2 sytuacji, nie wszedłem bo nie miałem ochoty tam siedzieć i się denerwować, wyszła do mnie, normalna rozmowa, czułości, pojechałem do domu bo rano wstaję do pracy(uzasadnienie) i oczywiście tel. a nawet 2 ze słowem przepraszam otrzymałem
Mój związek się rozesrał właśnie między innymi przez takie jej ciągłe przepraszanie i robienie tego samego.
Jeżeli w pore nie zareagujesz to domniewam że Twój spotka to samo bo nie będziesz chciał się męczyć. Bo to tak kurwa jego mać irytuje że jak sobie o tym teraz pomyśle to mnie nerwica bierze...
zgadzasz się i zaczynasz zajmować rozmową przyjaciółkę, a potem zaczynasz ją podrywać. Już nigdy więcej nie bęedzie wam przeszkadzac:)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
I to jest jedyna sensowna odpowiedź w tym temacie.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
No Guest wyprzedziłeś mnie
Tylko się dziwię czemu wcześniej nikt tego nie zaproponował. Takie coś wydaje mi się oczywiste.
i toi błąd... mieć przyjaciółkę swojej dziewczyny po swojej stronie to podstawa. Masz wtedy baaaaardzo silnego sprzymierzeńca. Generalnie towarzystwo Twojej laski ma cię po prostu ubóstwiać
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Mam nadzieję, że będziesz miał więcej szczęścia, ale skoro laska - pomimo rozmów/opierdalania/zwracania uwagi - przeprasza i dalej robi to samo i tak w kółko, to ten związek się rozpierdoli wcześniej czy później. Albo Ty ją rzucisz, bo będziesz miał dość, albo ona kopnie Ciebie w dupę, po tym jak się sfrajerzysz.
Poza tym z tego co napisałeś, to wydaje mi się, że boisz się "ostro" zareagować:
"W sytuacji 1, wyszedłem bez słowa z domu i czekałem w aucie bo miałem jej przyjaciółkę odwieźć. Z zegarkiem w ręku minęło jakieś 20 min zanim "zorientowała się, że mnie nie ma i przerwała rozmowę"." - skoro wyszedłeś, to po co czekałeś aż 20 min na psiapsiółę Twojej niuni, która Cie wkurwia, po to żeby ją odwieźć?? Taksówkarzem jesteś?
Ni chuj tego nie rozumiem. Chciałeś być grzeczny czy bałeś się, że przesadzisz?
Jak już wyszedłeś, bo się wkurwiłeś, to trzeba było jechać w pizdu do domu albo do ziomka na browar i tyle.
"W 2 sytuacji, nie wszedłem bo nie miałem ochoty tam siedzieć i się denerwować, wyszła do mnie, normalna rozmowa, czułości, pojechałem do domu bo rano wstaję do pracy(uzasadnienie) i oczywiście tel. a nawet 2 ze słowem przepraszam otrzymałem"
- ale i tak przyjechałeś pod jej dom i czekałeś na nią? Trochę na obrażone dziecko wyszedłeś - "przyjadę, ale nie wejdę".
No i tu dałeś ciała: "wasza dziewczyna nie chciała czekać aż wypalicie papierosa, którego musieliście zapalić kiedy się wkurwicie i spieszyła się żeby wrócić do przyjaciółki." - jak już idziesz zapalić "z wkurwienia", to przynajmniej nie ciągnij ze sobą laski, która Cie wkurwia. Zobacz jak to się skończyło - nawinęła Ci pewnie makaron na uszy, że przeprasza i takie tam, a i tak zaraz pogoniła do psiapsióły.
Generalnie, to panienka Cie nie szanuje za bardzo. Zrób coś z tym albo ze sobą, bo lada moment sobie małego potworka wyhodujesz.
Aaaa, no i pamiętaj, że jak ta kumpela jest po rozstaniu, to może jej być nie w smak, że Twoja laska ma faceta itd
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
- ale i tak przyjechałeś pod jej dom i czekałeś na nią? Trochę na obrażone dziecko wyszedłeś - "przyjadę, ale nie wejdę".
Dopiero kiedy przyjechałem, zobaczyłem, że ona u niej jest. Generalnie to nsjzwyczajniej odeszła mi ochota żeby tam wejść, zresztą to jest jakby nie było chujowa sytuacja, jak ktoś ma gościa, wszyscy siedzą i gadają, do tego są to same baby a Ty masz wejść i co ? Udawać tam, że jest fajnie ? Gościem miałeś być Ty a w takiej sytuacji wchodzisz trochę na krzywy ryj.
Ni chuj tego nie rozumiem. Chciałeś być grzeczny czy bałeś się, że przesadzisz?
Akurat to, że ją odwioze, komuś obiecałem(nie dziewczynie) więc no chujowo było mi jechać i zostawić ją 15 km od domu, bez pks-a i nikogo kto ją odwiezie bo wszyscy oczywiście pod wpływem %....
Wiem, że panienka mnie nie szanuje a kiedy jej o tym powiedziałem to zaczęła beczeć, że się stara i takie tam. Oczywiście motyw przewodni, że nie chce wybierać między mną a przyjaciółka. Już bym kurwa wolał tysiąc razy sms-a w stylu nie przyjeżdżaj bo przyjechała do mnie przyjaciółka niż takie sytuacje zjebane.
Ostra reakcja nic nie daje bo efekt jest zawsze ten sam czyli przepraszanie i robienie tego samego dalej a po ostrej reakcji dodatkowo dochodzi "trzęsienie ziemi" jaka to ja jestem zła itd.
Mój problem polega na tym i jestem tego w pełni świadomy, że wejście w ten związek wymagało ode mnie bardzo dużo czasu (2 lata, tak 2 lata) i nerwów. Zależało mi, teraz zeleży też jej. Niby jest fajnie ale wkurwiają mnie takie rzeczy jak ta opisana. Związek dostarcza mi napięć ale jak kurwa pomyśle ile wysiłku kosztowało mnie dojście do tego czego chciałem to nie chcę tego spierdolić. Tak wiem, jestem w czarnej dupie i ona o tym wie, dlatego sobie pozwala. Dodam, że jej poprzedni związek skończył się tym, że facet ją rzucił. Teraz już wiem dlaczego... Ale i tak długo koleś wytrzymał bo ja w połowie tego co on, już wysiadam....
,,Dopiero kiedy przyjechałem, zobaczyłem, że ona u niej jest. Generalnie to najzwyczajniej odeszła mi ochota żeby tam wejść, zresztą to jest jakby nie było chujowa sytuacja, jak ktoś ma gościa, wszyscy siedzą i gadają, do tego są to same baby a Ty masz wejść i co ? Udawać tam, że jest fajnie ? Gościem miałeś być Ty a w takiej sytuacji wchodzisz trochę na krzywy ryj."
Obcowanie rozmowa z kobietami to dla Ciebie nowość?Nie umiesz się odnaleźć?Przecież masz stronę masz dziewczynę wiec odnalezienie się w gronie kobiet NIE powinno być dla Ciebie problemem...jesteś jedynym alfa w gronie przejmujesz inicjatywę i nadajesz tematy rozmów i je prowadzisz...
,,Wiem, że panienka mnie nie szanuje a kiedy jej o tym powiedziałem to zaczęła beczeć, że się stara i takie tam. Oczywiście motyw przewodni, że nie chce wybierać między mną a przyjaciółka. Już bym kurwa wolał tysiąc razy sms-a w stylu nie przyjeżdżaj bo przyjechała do mnie przyjaciółka niż takie sytuacje zjebane.
Ostra reakcja nic nie daje bo efekt jest zawsze ten sam czyli przepraszanie i robienie tego samego dalej a po ostrej reakcji dodatkowo dochodzi "trzęsienie ziemi" jaka to ja jestem zła itd."
Wiem ze to może zabrzmieć banalnie ale ona widzi ze ma nad Tobą władze tym bekiem a potem swoja złością odpowiada na Twoja(mirror)...wiec nie denerwuj się tylko pokaz to co jest chyba najgorsze dla osoby której na kimś zależy,albo powinno zależeć(się przekonasz)czyli kompletna obojętność olewka i brak reakcji,pokazujesz ze nie robi to na Tobie żadnego wrażenia...
,,Mój problem polega na tym i jestem tego w pełni świadomy, że wejście w ten związek wymagało ode mnie bardzo dużo czasu (2 lata, tak 2 lata) i nerwów. Zależało mi, teraz zależy też jej. Niby jest fajnie ale wkurwiają mnie takie rzeczy jak ta opisana. Związek dostarcza mi napięć ale jak kurwa pomyśle ile wysiłku kosztowało mnie dojście do tego czego chciałem to nie chcę tego spierdolić. Tak wiem, jestem w czarnej dupie i ona o tym wie, dlatego sobie pozwala. Dodam, że jej poprzedni związek skończył się tym, że facet ją rzucił. Teraz już wiem dlaczego... Ale i tak długo koleś wytrzymał bo ja w połowie tego co on, już wysiadam.... "
No właśnie czas i nerwy...znam to...zastanów się ile ona dala z siebie żeby ,,wyrównać" ten balans?Ile Na ile jej zależy ile ona z siebie dala...i ze względu na ten czas i nerwy...czy to nadal dalej ma sens patrząc na te nerwy i koszty?
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
To moje "Ni chuj tego nie rozumiem", to bardziej z aktualnej perspektywy napisane, kiedy mam dużo więcej szacunku do samego siebie, niż to było kiedyś...
Doskonale wiem co czujesz i jakie masz rozterki, bo przerabiałem to samo, jak zresztą chyba większość tutaj.
Z tego co piszesz, to panienka sobie pogrywa z Tobą i tyle.
"Gościem miałeś być Ty a w takiej sytuacji wchodzisz trochę na krzywy ryj." - jeżeli dobrze rozumiem, to byliście umówieni we dwoje? A jak przyjechałeś, to okazało się, że jest tam babski spęd?
No nie powiem, też bym się wkurwił i to bardzo. Tyle, że wtedy nie bawisz się w jakieś czułości i gadki-szmatki przed jej chatą, tylko kulturalna zjebka i się zawijasz, żeby panna miała o czym myśleć. Chociaż w tym wypadku pewnie i tak pożaliłaby się psiapsiółom, które przekonałyby ją, że jesteś chujem...
Zachowanie Twojej laski, to typowa manipulacja - beczenie, że się stara kiedy zwracasz jej uwagę, wymijające odpowiedzi, że nie chce wybierać, wieczne przepraszanie za to samo... Sorry, ale chujowo Wasza przyszłość się maluje.
Jak najbardziej Ciebie rozumiem, że szkoda 2 lata z życiorysu wywalić, ale za jakiś czas to może być 5 lat... Zastanów się, co masz z tego związku. I czy to przypadkiem nie jest tonący okręt. Zrób sobie bilans zysków i strat, listę za i przeciw. Na podstawie tego, co napisałeś, to wydaje mi się, że wychodzisz na minus...
Odpowiedz sobie na pytanie: Czy to jest związek jakiego chcę? Czy jestem szczęśliwy z tą kobietą?
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Pierdolenie o tym godzeniu zajęć. Ja mam 2 razy w tyg angielski, raz trening, dwa razy kurs maturalny z fizyki. I mam czas na browara z kumplem i na spotkanie się z dziewczyną. Ona jakoś potrafi pogodzić spotkania ze mną, ze spotkaniami z koleżankami. Jak lasce zależy to sama wszystko pogodzi, a jak nie to nie choćbyś jej wszystko na talerzu podał to ona i tak wymyśli jakiś problem. Dla mnie st z koleżanką już parę razy oblałeś, zamiast dobrze odbić.
Nigdy Jak Niewolnik, Zawsze Jak Król