Robię dziś imprezę na mieszkaniu i zaprosiłem mnóstwo znajomych. Z moją ex nie jesteśmy już 2 miesiące razem,ulozylem sobie życie - praca silka mieszkanie.
Generalnie wciąż ja kocham i chciałbym do niej wrócić . oczywiście na moich zasadach z pełną świadomością czynu. Na imprezie będzie mnóstwo fajnych dziewczyn i moich ziomkow.
Ona właśnie wróciła z wakacji i wiem że wie o tej imprezie.
Chciałbym żeby przyszła ale nie chce wyjść na frajera i znowu zachowywać się jak cipa. Na imprezie będzie mnóstwo jej koleżanek tak na dobite
.
Po kilku tygodniach nie odzywa nią się do niej, napisała mi że jej ulubioną bajka było coś tam i ze pewnie już mnie to nie interesuje i jakieś tam pierdoly. Oczywiście starałem się to olać i odpowiadałem po kilku godzinach, nie zaczynając w ogóle konwersacji. Jak myślicie, zaprosić ją? Bardzo bym chciał żeby przyszła i mnie zobaczyła po tym jak zalamany po rozstaniu wyglądałem i zachowywałem się jak totalna pizza a teraz jestem umiesnionym społecznym Ziomkiem za którym ogląda się każda dupa.
Jak ja zaprosić w taki sposób żebym nie wyszedł na leszczu?
Jak się zachowywać?
Czy mam to w ogóle robić czy lepiej będzie jak jednak jej nie zaproszę?
Panowie proszę o szybką odpowiedź i mądre słowo
Pozdrawiam was wszystkich 
e tam koles, chce pokazac, ze jak feniks odrodzil sie z popiołow: "jestem zajebisty", "pacz dzifko", "zaluj co stracilas". a w duchu krzyczy: "wroc do mnie".
najlepiej bedzie jak zamkniesz ex rozdzial.
Autor o sobie w profilu "Mam 20 lat i jestem debilem" - co za akt szczerości
"a teraz jestem umiesnionym społecznym Ziomkiem za którym ogląda się każda dupa"
Ty sam dobrze wiesz, że tak nie jest... co widać między wierszami
"Robię dziś imprezę na mieszkaniu i zaprosiłem mnóstwo znajomych"
Ciężko uwierzyć, że ktoś taki jest zdolny do zorganizowania imprezy. No chyba, że Ci znajomi wpadną tylko na darmowy alkohol w formie bifora i lecą dalej
ps. wyczuwam straszną desperację, frustrację i potrzebę atencji nie tylko przed ex, ale także przed nami. Widać to choćby po liczbie utworzonych tematów o tym samym tytule.
nie zapraszaj jej.
"jestem umiesnionym społecznym Ziomkiem za którym ogląda się każda dupa"
Oprócz tego pomiędzy wierszami napisałeś, że jesteś sfrustrowaną cipa, nie wiedzącą co zrobić, z brakiem pewności siebie, bojącą się dziewczynką, nieszczęśliwie zakochaną w ex.
Gdzie te cechy, dzięki którym "ogląda się za tobą każda dupa"?
Kompleksy..
Mówi się, że kobiety kochają tych, którzy je kochają. To nieprawda. Ulegają one temu, kto im mówi, że ulegną.
"Generalnie wciąż ja kocham i chciałbym do niej wrócić"
"Bardzo bym chciał żeby przyszła i mnie zobaczyła po tym jak zalamany po rozstaniu wyglądałem i zachowywałem się jak totalna pizza a teraz jestem umiesnionym społecznym Ziomkiem za którym ogląda się każda dupa."
Chyba każda się ogląda, przewraca oczami i puka się w czoło. Ewentualnie robi facepalm.
Ps. I że niby w dwa miesiące nabrałeś mięśni? Ahahahahahahaha!
widzisz kolego, naczytałeś się na forum, że kobieta "wróci" jak dostrzeże zmianę w Twoim wyglądzie/zachowaniu/sposobie bycia.. niby się zgadza, w 2 miesiące zrobiłeś się mięśniak ;D powiedzmy, że to nawet niech hipotetycznie będzie prawda.
wiesz, gdzie jest problem? Ty nie zrobiłeś, tego dla siebie. ona od razu to wyczuje, zaproś ją i się jeszcze porządnie napnij ;D to Cię wyśmieje
one wracają, jak już Ty nie chcesz z nimi być.. i to też nie zawsze
wracają, jak już masz tak kompletnie wyjebane, że Ci zwisa czy ona jest czy nie jest
niestety 2 miesiące to krótko. na takie zmiany potrzeba dużo czasu
jak ktoś wyżej napisał, nie zapraszaj jej

jak już tak bardzo chcesz jej coś udowodnić, to pokaż, że uszanowałeś , że się rozstaliście i generalnie masz ją już głęboko w dupie
uwierz, że to ją bardziej ruszy niż Twój napięty biceps ;D