Witam,
Mam dziewczynę, o której pisałem. Rozdziewiczyłem, jestem jej jedynym, ja mieszkam w Krakowie, a ona w Warszawie, poznaliśmy się w USA na Work and Travel.
Ja skończyłem studia i pracuję, ona jest na trzecim roku.
Ja zwiedziłem wchuj świata (naprawdę lubię podróżować i naprawdę wiele zwiedziłem) ona chciała by też zwiedzić.
Problem w tym, że najlepszą okazją do taniego podróżowania są programy studenckie na których każdy z każdym się pierdoli.
Ona zapisała się do Aiesec'u, była na weekendzie integracyjnym. Jestem pewny, że była mi wierna. Natomiast zaczynam się obawiać, czy to nie idzie w złym kierunku?
Spotkałem się wiele razy z taką sytuacją, że laska kumpla zaczynała coś nowego (organizacje, studia, nowa praca z fajną ekipą) albo gdzieś wyjeżdżała (erasmusy, work and travel) i po prostu gościa albo zostawiała, albo zdradzała.
Moja chce wyjechać na wolontariat Aiesec. Wiem, że jest we mnie zakochana, ale wiem też, że nie ma miłości ponad wszystko i każdej lasce przez miesiąc można zawrócić w głowie.
Pytanie: co robić?
-Zaufać?
-Postawić sprawę jasno: nie chcę, żebyś jechała (trochę słabo, bo ją ograniczam)
-Powiedzieć, że zrywam bo nie chcę jej ograniczać a nie wyobrażam sobie być w rozłące przez ponad miesiąc?
Proszę o porady- bardzo tego potrzebuję.
A jak się Wam tak w ogóle układa?
Mi dziewczyna parę miesięcy temu powiedziała, że chce jechać do Meksyku, bo jakiś znajomy jej tam może załatwić pracę jako rezydent. Nie powiem, trochę mnie to ścięło z nóg, bo jakieś tam przyszłościowe plany wobec niej mam, ale nie dałem po sobie poznać, że to mnie rusza. Odpowiedziałem coś w stylu: "aha, fajna okazja" i tyle w temacie. Przestała o tym wspominać, więc uważam że to był jakis shit-test.
Nie wiem jak jest u Ciebie, ale moje podejście zakłada, że jak chce Cię puścić w rogi, to nie potrzebuje do tego erasmusów. Jak nie chce to pewnie nie pojedzie. Natomiast jak pojedzie to moim zdaniem zachowuj się jakbyś był wolny, ona tam będzie miała takie samo podejście, a jak wrócicie to sami ocenicie co dalej.
Tak btw jak ten Wasz związek wygląda, z racji odległości? Pytam z ciekawości bo sam przerabiam taki trochę na odległość, tylko że mam z 80 km tylko, więc całkiem fajnie to wychodzi.
Zachowuj się jakbyś był wolny? Poważnie? Czyli ma podrywać itd.? Nie no, rewelacja po prostu. Pytanie czy chcesz stworzyć długotrwały związek czy nie. W ogóle naprawdę to taki duży problem żeby powiedzieć, że nie podoba Ci się ta taka rozłąka, ale niech i tak jedzie? Nie, grajmy żelaznego PUA, którego nic nie rusza, a wieczorem popłaczmy w poduszkę. Wg mnie skoro chce jechać to niech jedzie, lecz powiedz co Ci leży na sercu i tyle. Albo tak jak Góral baw się w aktora.
A tak w ogóle ile czasu ma trwać ten wyjazd? Tylko miesiąc? Myślałem, że to na dłużej jest, bo Erasmus to na pewno 1 semestr?
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
konto od 2010, 44 wpisy i ... ani jednego punktu pomocy ?
hmn ok
moim zdaniem laska która zgłasza sie na program wyjazdowy to raczej jest zdecydowana i nie sądzę aby twoje wątpliwości czy fochy na dłuższą metę ją zatrzymały, czy coś zmieniły
jest młoda, może sama zdaje sobie sprawę że nie z jednego drzewa owoce można jeść (tym bardziej że tylko jednego faceta miała-ciebie) a koleżanki pewno swoje opowiadają
a to że mówi "kocham" ?
bardzo wiele dziewczyny mówią, uwierz
they hate us cause they ain't us
Gdyby laska myślała o Was w kategorii długotrwałej relacji to również by pomyślała że coś się może przez ten wolontariat spie...ć. Nie stanowisz dla niej poważnego kandydata na LTR. Co najwyżej przystanek lub deskę ratunku gdyby coś poszło nie tak. Ja bym pannie pozwolił jechać i spisał ją na straty. To jej decyzja więc jej konsekwencje też.
Intuicja i doświadczenie kumpli dobrze Ci podpowiada: To rzadko kończy się dobrze.
Pytanie na ile czasu ona jedzie i jak rokuje w przyszłości (następne wyjazdy).
Ze swojego doświadczenia: Jestem od prawie 3 lat w związku, moja kobieta jest studentką, była 2 wakacje z rzędu w pracy za granicą (całe wakacje - 3 miesiące). Związek przetrwał. Ale wyobraź sobie sytuację typu: Siedzi tam już 3 tygodnie, pisze, że idzie do kolegi na pizzę wieczorem, a potem cisza przez 2 dni. Nie wiesz o co kaman, zaczynasz kombinować, że może nastąpił rozwój akcji po spożytej pizzy, że być może trzeba będzie pannę odstawić na bocznicę. A tu co się okazuje? Trafił jej się nagle drugi etat, i nie poszła nawet do kolegi bo pracowała prawie non stop przez 2 doby. I takie akcje to normalka, nigdy nie wiesz tak naprawdę co się dzieje i czasem się nigdy nie dowiesz. 2 razy przetrawiłem, ale zakomunikowałem, że trzeciego nie będzie.
Co do Twojej sytuacji: nie zabraniaj, chuja ci to da. Albo zrywasz, albo puszczasz. W drugim wypadku - przed wyjazdem dobry sex na pożegnanie, potem podtrzymujesz jej te chwile w pamięci, powinno wystarczyć na jakiś tydzień - dwa. A potem to zostaje ci już pobożne życzenie, że jej uczucie i okoliczności sprawią, że nie rozjebiesz futryny rogami. Zasady jak przy normalnym związku - nie wykupujesz pakietu sms bez limitu, trzymasz nerwy na wodzy, opierdalasz jak przekracza granicę i okazuje ci brak szacunku, masz swoje życie.
------
"Każdego dnia, w każdym momencie dokonujesz wyboru, który może odmienić twoje życie" - Biegnij Lola Biegnij
Wśród moich znajomych były dwie pary gdzie laska jechała na Erasmusa i obie zakończyły się zwiedzaniem obcych kultur i kutasów.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein