Na początku chciałbym się z Wami wszystkimi przywitać, z racji że jest to mój 1 post.
Mam takie do Was pytanko. Jak się witać np. z ekspedientkami, które są w takim samym/podobnym wieku co ja (20 lat)? Bo dzień dobry, to tak troszkę sztywno, a z kolei "Cześć" nie wiem czy wypada tak. Co o tym sądzicie?
Proponuję nic już nigdy nie mówić. Do końca życia, do nikogo. Ani nawet nie pisać.
Łysy, o co ci chodzi? Jak widać, zdania są podzielone. Reszta użytkowników ładnie się zachowała, rozbudowała swoje wypowiedzi, uzasadniła swoje argumenty. A ty co robisz?
To jest dla mnie pytanie z gatunku "którą ręką się podcierać - lewą czy prawą".
Jeżeli będziesz mówił "cześć" i "siema" do ekspedientki 50+ z szelmowskim uśmiechem i mrugniesz do niej oczkiem, to będzie ok.
Jeżeli będziesz mówił "dzień dobry młoda damo" do laski w Twoim wieku żartobliwym tonem, to będzie ok.
Jeżeli będziesz mówił "cześć" i "dzięki", bo tak się odzywasz na co dzień, to będziesz całkowicie ze sobą spójny i nikt nie będzie robił z tego problemu.
Jedyna sytuacja, gdzie będzie daleko od ok, to gdy będziesz próbował na siłę udawać kogoś, kim nie jesteś. Typu "siema... bejbe" wypowiedziane drżącym głosem. Brak spójności.
Powinieneś wiedzieć, że rzeczy urastają do rangi afery, bo im na to pozwalasz. Jeśli Ty uważasz, że jest ok i nie ma z tym problemu, to i inni będą tak uważać. Jeśli w Twojej głowie coś jest nie tak i myślisz, że tak się nie powinno, to i inni podłapią ten vibe i będą widzieli aferę tam, gdzie jej nie ma. A raczej tam, gdzie ją stworzyłeś.
Ze względu na pracę (i szacunek do niej) mówię dzień dobry. Chyba, że znam osobiście, wtedy oczywiście cześć.
Wypada i to na maksa. Byłeś kiedyś kelnerem? Wiesz jaka ta praca jest nudna? Niby gadasz z ludźmi niby kontakt masz, ale zazwyczaj sprowadza się to do tego, żeby zgarnąć zamówienie iść i jak najszybciej przynieść. Zawsze mówię "cześć" dlaczego? Dlatego, żeby inni mieli nieco ciekawszą pracę, mówisz "cześć" i zagadujesz ich o byle co w ich nudnym dniu pracy. I oni się z tego cieszą. Nie dość, że lepiej Cię potraktują niż resztę, bo im coś dałeś od siebie to jeszcze faktycznie możesz kogoś poznać. Będąc kelnerem w wakacje, był jakiś koleś bardzo przy kasie, ze swoim ziomkiem, też przy kasie i żonami. Wiesz jak mnie traktował? Nie na zasadzie czy mógłby pan coś podać. Tylko na zasadzie "siema siema" i podał rękę, jeszcze mnie do stołu zapraszał, ale na to nie mogłem sobie pozwolić. Natomiast było mi tak miło, że chętnie ich obsługiwałem, bo nie byli "KOLEJNYMI".
Pozdrawiam
Wszystko jest zależne od sytuacji.
Ja tam mówię do każdej ekspedientki w sklepie dzień dobry i nie jestem spoconorękim leszczem. Po prostu kultura tego wymaga. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałem sytuacji kiedy w sklepie z ciuchami dajmy na to podchodzi klient do obcej ekspedientki i mówi cześć. Założę się, że bardziej będzie zakłopotana niż ucieszona i sama odpowie Dzień dobry.
Natomiast kiedy jakaś mi wpadnie w oko i mówię do niej dzień dobry, to później ciągle, nawet specjalnie, nadużywam słowa Pani. One to widzą i się cieszą nie wiedzieć czemu. A kilka razy udało mi się nawet przejść na Ty i to z ich inicjatywy. I wtedy to se mogę mówić cześć
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Jak do mnie kasjerka w moim wieku mówi "dzień dobry" ze smętną miną jakby jej się życie znudziło to też odpowiadam dzień dobry z grzeczności. Jak mówi "dzień dobry" z uśmiechem to odpowiem cześć z uśmiechem. Jeśli pierwszy się witam z laską +/- 5 lat zazwyczaj powiem "cześć" chyba, że to jakiś urząd czy oficjalne spotkanie. Dla mnie to wręcz śmiesznie wygląda jak jakiś mój kolega wypala z "dzień dobry" do widocznie młodszej lub lekko starszej dziewczyny w miejscu publicznym, przestańmy być takimi sztywniakami, a jeśli nasze "cześć" kogoś urazi to... walić tego sztywniaka ;]
W sam punkt, skarpety "przestańmy być takimi sztywniakami, a jeśli nasze "cześć" kogoś urazi to... walić tego sztywniaka ;]" W sam punkt
a 40 letni facet tez powie "czesc" do 40-letniej expedientki? Bo równolatki? a jak mają więcej, bo i tak bywa?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"