Cześć chłopaki !
Niedawno poznałam faceta przez neta, wymieniliśmy trochę wiadomości, zdjęć, w końcu postanowiliśmy się spotkać.Przed spotkaniem raczej jasno określiliśmy swoje oczekiwania co do znajomości. Na randce mega spoko nam się rozmawiało, choć od początku wyczuwałam niesamowite podniecenie, napięcie buzowało. Do seksu nie doszło bo akurat byłam w chwilowej niedyspozycji, ale całowaliśmy się i dość mocno obmacywaliśmy
Odezwał się od razu po spotkaniu, wykazywał inicjatywę, pisaliśmy codziennie o pierdołach, nakręcaliśmy się nawzajem na siebie, bardziej pod kątem zaspokojenia fizycznego niż chęci poznawania. Obydwoje nastawieni byliśmy na miłe spędzanie czasu bez zobowiązań. Jednak cały czas coś mu wypadało, nie udawało nam się spotkać i zgrać terminu - jest z sąsiedniego miasta . Zwodził mnie tak 2 tygodnie po czym przestał się odzywać, nie odpowiedział również na moją wiadomość.. Do tej pory tego nie rozumiem, miał taką łatwą okazję i z niej nie skorzystał
jak myślicie dlaczego? Jedyne co mi przychodzi do głowy to szybsza opcja w jego mieście, ew. to że nie przypadłam mu do gustu i nie wiedział jak się wykręcić...Poradzicie coś, olać czy próbować nawiązać kontakt?
Jeśli wcześniej sam się odzywał i teraz rzeczywiście nie miał czasu, to wkrótce się odezwie. Jeśli wciąż na Ciebie leci. Z tą drugą opcją to też jest możliwe. Najlepiej poczekaj jakiś czas i jeśli będzie zero kontaktu to napisz mu. Jeśli po tym też nie będzie odzewu to olej go i napisz do mnie. Ja się Tobą odpowiednio zajmę.
Nie odzywa się tydzień więc trudno mi ogarnąć to czy faktycznie jest zajęty czy po prostu olał sprawę. Ja napisałam w niedzielę, krótko żeby zagaić, zero pretensji. Wkurwiające jest to czekanie, wolę raczej jasne sytuacje.
Dzięki wielkie za odpowiedź i za propozycję, rozważę w odpowiednim terminie
Tak jak pisałam, układ był prosty i jemu i mnie zależało na cielesnych uciechach a nie na związku.
Za szybko, za późno, zdecydujcie się
a moze rzeczywistość "przerosła" internetowe wyobrażenia?
a może erotoman-gawędziarz?
a może inny dewiant?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Widać nie byłaś taka cudowna, skoro jakoś tak się przełożyło w nieskończoność ;]
Moim zdaniem jak to facet wykalkulował i się okazało że ma daleko itp, ogólnie mówiąc gdyby naprawdę Tobą zainteresował to by dał radę.
Dzięki, trochę rzeczy się rozjaśniło. Czasami zimny prysznic działa najlepiej.
Hej,
Wiesz, moim zdaniem są dwie możliwości, albo gość poznał kogoś innego z kim się przespał od razu i teraz może mu być po prostu głupio do Ciebie się odezwać, albo chwilowo był Tobą zainteresowany, tym bardziej, że dałaś mu próbkę czegoś czego możliwe chciał tego dnia (faceci szybko się wypalają jak dostają coś za szybko). Kiedy się do Ciebie odezwał w kolejnych dniach może miał jeszcze nadzieje, wybacz "na numerek", ale w między czasie kogoś innego poznał i tu opcja pierwsza lub się w kimś innym zabujał. Może być też inna przyczyna bo co ja tam wiem...
Niezła puenta, szkoda tylko że dorosły człowiek nie potrafi napisać drugiemu - wiesz, miło było ale się skończyło. Wygodniej uciąć wszystko milczeniem.
Najwidoczniej nawet na taki szacunek nie zasłużyłam
dziewczyna/narzeczona/żona wróciła i facet pokornie zajął miejsce w szyku, ewentualnie pogodził się po kłótni z dziewczyną/narzeczoną/żoną... i kto umawia się będąc w "chwilowej niedyspozycji"? - to cios poniżej pasa i jak tu taką "poważnie" traktować...
Umawiając się z nim wiedział o chwilowej niedyspozycji, nie jestem aż taką idiotką, żeby najpierw kusić i dawać jabłko, a później je zabierać.
Niestety Monia to nie ja i klasyfikuje się w niższej kategorii wiekowej.
Nie jestem zapracowana, mam wręcz sporo wolnego czasu ale na brak zajęć nie narzekam. Co do inteligencji i urodziwości nie będę się wypowiadać, kwestia gustu.
Dzięki za ten wnikliwy komentarz, jednak średnio odnajduję się w tym co napisałeś. Nie łowiłam nigdy niczego w necie, spontaniczna akcja i tak wyszło. Nie szukam miłości w internecie, ani żadnych związków bo to nie jest raczej miejsce odpowiednie. Doskonale wiem jak to działa, mam parę koleżanek które lubią się w to bawić, tylko niestety one chcą bawić się na poważnie.
Szukałam przygody i ją znalazłam, szkoda że skutek starań mierny.
W takim razie jak szukałaś tylko przygody to olej gościa i szukaj dalej. Jeżeli zależy Ci na nim w jakimś stopniu to zamiast gdybać, napisz lub zadzwoń, chuj, zrobisz to pierwsza, ale będziesz mieć pewność, a na pewno nie będziesz się zadręczać.
Ja bym takiej okazji nie przepuscil glupi chlop, przypomina mi tych idiotow w UK, nauczycielka torpeda na maxa a chlopak ja na policje kapuje ze chciala go przeleciec. Idiotyzm do szescianu. Niedawno byl jescze lepszy przypadek, chlopak pochwalil sie koledze ze nauczycielka chce go zerznac a ten podpierdol*l do rodzicom i policje.
Napisałam wczoraj sms czemu urwał nagle kontakt ale odpowiedzi nie uzyskałam.
Sprawa raczej jasna i klarowna , mało konkretni dzisiejsi faceci .
Dzięki za komentarze !
Hej, Jak nie odpisuje to raczej masz jasność sytuacji, ale zawsze pozostanie niepewność, dlatego powinnaś zadzwonić, jak nie odbierze ponowić próbę za klika godzin, jeżeli nie odbierze... niech spierdala.
Hej, dwa dni temu zadzwonił i twierdził że nie wie co ma odpisać na moje wiadomości i się ustosunkuje do nich jak będzie wiedział co odpisać. Wspomniał coś o problemach osobistych i w pracy. Trudno było się dogadać, nie wiem czy był pijany, ciężko stwierdzić. Powiedział, że się na pewno odezwie. Nie wiem czy robi sobie jaja, czy chce mieć otwartą furtkę. Dzwoniłam dzisiaj, nie odebrał. Tyle w temacie
dziewczyna/żona wróciła i facet ściemnia... i tyle...
ale ma dziewucha parcie... masakra. To i "pieski" się w tej płci zdarzają...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
raczej - zaparcie...