Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dziewczyna z próbami samobójczymi.

25 posts / 0 new
Ostatni
MCJ91
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Bielsko-Biała

Dołączył: 2010-06-05
Punkty pomocy: 138
Dziewczyna z próbami samobójczymi.

Cześć.
Mógłby mi ktoś poradzić, jak sobie mam poradzić z faktem, że moja dziewczyna dzisiaj wyznała mi, że w przeszłości chciała się zabić i to trzy razy.
Dzisiaj rozmawialiśmy o jej przeszłości i wyjawiła mi parę faktów ze swojej przeszłości.
Oprócz paru gówniarskich wybryków, były też bardziej mroczne plamy na jej życiorysie, takie jak próby samobójcze.
Zrozumiałem jej powody, ale ciężko jest mi sobie to poukładać.
Dziewczyna faktycznie z ciężkim charakterem, zmienna, wydaje się na co dzień świetną dziewczyną z planami, potrafi jednak zmienić się w galaretę w chwilę.

Pinokio
Portret użytkownika Pinokio
Nieobecny
Wiek: -
Miejscowość: -

Dołączył: 2013-01-06
Punkty pomocy: 149

Wiesz tu dużo kwestii jest ważnych. Zależy ile miała wtedy lat i jak dawno temu to było, jak daleko zaawansowane były te myśli, czy korzystała z jakiejś pomocy, czy nadal miewa takie myśli itp.. Warto może skorzystać z pomocy jakiegoś psychologa. Na pewno musisz być ostrożny, bo może Cię w przyszłości szantażować samobójstwem jak będziesz ją np. chciał zostawić. A co to za związek jak nie jesteś w nim szczęśliwy tylko jesteś z nim z litości i dla czystego sumienia?

MCJ91
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Bielsko-Biała

Dołączył: 2010-06-05
Punkty pomocy: 138

Dosyć zaawansowane, by założyć pętlę na szyję albo wziać pigułki.
W sumie, kilka lat temu.
O pomocy psychologa nic nie wiem, czy korzystała, ale widzę, że powinna. Nerwy ją zjedzą, stres związany z nową uczelnią, rodzicami i innymi zmiennymi.
Ona też wspomniała o tym jak to się nazywa szantażu emocjonalnym.
Obiecuje, że nic takiego nie będzie miało miejsca.
Jestem z nią szcześliwy i do ona też jest szczęsliwa ze mną.
No, do pewnych momentów kiedy nie zmienia się jej nastrój.

Pinokio
Portret użytkownika Pinokio
Nieobecny
Wiek: -
Miejscowość: -

Dołączył: 2013-01-06
Punkty pomocy: 149

Skoro widzisz, że potrzebuje pomocy spróbuj zasugerować delikatnie np. wspólną wizyte u psychologa, może rodzice pomogą. I pamiętaj, że jak coś Ci teraz obiecała to nie znaczy, że tak zawsze będzie Wink

Adiko
Portret użytkownika Adiko
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2012-12-06
Punkty pomocy: 156

Tutaj już raczej wchodzimy w głębszą psychologię.
Ja szczerze nie do końca rozumiem jaki jest tutaj konkretnie Twój problem ? Przeżyłeś szok po tym co usłyszałeś ? Nagle masz do niej niechęć albo coś ? Powinieneś bardziej szczegółowo opisać teraz swoje odczucia skoro ktoś ma Tobie coś konkretnego doradzić.

Czasami lepiej sie nie odezwac i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiac wszelkie wątpliwości"

MCJ91
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Bielsko-Biała

Dołączył: 2010-06-05
Punkty pomocy: 138

Myslę, że najlepsze słowo to jednak szok.
Wiążesz się z laską, jest wam dobrze, raz lepiej, raz gorzej, ale jednak do przodu i z uśmiechem.
A tutaj nagle ona informuje Cię w łóżku, że próbowała się zabić.
Nie było to takie bezpośrednie, ale jednak podzieliła się ze mną i tym etapem swoje życia.
To jedna sprawa. Druga jest mocno zwiazana.
Ostatnia poszła na nowe studia magisterskie. Trudne, nawet bardzo trudne.
Dziewczyna od liceum ma mocno zakorzenione niskie poczucie wartości. Rodzina wmawiała jej że się jej nie uda, że ma isć na to i na to.
Więc teraz próbuje się realizować na kierunku o bardzo wysokim poziomie trudności. Do tego martwi się o swoje przyszłe życie, o prace itp.
Sumujac, widzę jak to ją zmienia, coraz bardziej zestresowana, co również odbija się na związku.

Sangatsu
Portret użytkownika Sangatsu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ???
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2010-06-12
Punkty pomocy: 1477

Pomyśl tak...żyje?Żyje...to znaczy ze ma powód żeby dalej żyć(choćby Ty i wasze uczucia,dać jej powód do dalszego życia)skoro jeszcze się nie zabiła czyli raczej nic sobie złego nie zrobi...i tak jeśli będzie chciała się zabić nie powstrzymasz jej bo nie możesz jej pilnować...a może próbuje zwrócić Twoja uwagę lub tylko tak gada...wyluzuj...pogadaj z nią i np zapytaj czemu jeszcze żyje skoro chce się umrzeć?I co jej to da?

,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"

MCJ91
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Bielsko-Biała

Dołączył: 2010-06-05
Punkty pomocy: 138

Ok, rozumiem.
Nie zamierzałem zgrywać wielkiego tatusia, który teraz roztoczy na nią parasol ochronny, bo trochę ją znam i wiem jakby się to skończyło.

mr_Motaba
Portret użytkownika mr_Motaba
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: DW/WZ/LU

Dołączył: 2013-01-18
Punkty pomocy: 296

Raczej nie szukałbym rozwiązania problemu związanego z myślami samobójczymi Twojej dziewczyny wśród porad pseudoznawców wszelakich dziedzin psychologii na forum o poddrywaniu. Nie chcę Ciebie do niczego zniechęcać, ale znałem osoby (zarówno kobiety, jak i facetów) które miały podobne problemy z psychiką, jak Twoja partnerka. Związki tych osób stosunkowo często kończyły się prędzej, czy później na cmentarzu komunalnym.
Z drugiej strony, jeżeli dziewczyna powiedziała Ci o tym, to może oznaczać, że Tobie zaufała i nie chce mieć przed Tobą tajemnic, jednak sam jej problemów nie ogarniesz. Jedynym rozwiązaniem( jak już wspominali przedmówcy) jest psycholog, ale sama musi tego chcieć, ponieważ zmuszając ją do takiego spotkania ze specjalistą nic nie zdziałasz, szczególnie jeżeli ona osobiście nie widzi np. teraz w swoim zachowaniu problemu i uważa, że już się to nie przzytrafi. Niestety, ale takie myśli będą powracały jak bumerang i ze zdwojoną siłą przy jakichś większych niepowodzeniach. Ona w odebraniu sobie życia widzi najprostsze rozwiązanie problemu. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że rozwiązując swój dylemat życiowy w taki sposób sama zazna spokoju, ale stworzy lawinę problemów swojemu otoczeniu, bliskim, rodzinie.

Pozdrawiam

Biały Jeleń
Portret użytkownika Biały Jeleń
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2011-07-16
Punkty pomocy: 649

Motaba dobrze pisze, reszta chłopaków z resztą też - nawet nie chcę myśleć, co będzie jak przypadkiem zawali te studia (obojętnie z jakiego powodu). Co wtedy? Załamka pół roku? Lina i na most?

Ciężko coś Ci doradzić, ja z domorosłą wiedzą w psychologa bawić się nie będę. Tobie też nie radzę, żebyś przypadkiem sam nie skończył z problemami. Jeżeli Twoje bejbe ma niską samoocenę, to musi się wziąć za siebie, a to jest od chuja ciężkiej pracy. Nawet jak ma depresję czy cokolwiek innego z czym może pomóc jej psycholog/psychiatra, to to i tak jest od groma roboty, aby znowu zacząć żyć. Farmakologia pomaga, ale jednak doraźnie...

Na chwilę obecną, to Ty się zastanów dobrze, czy chcesz i jesteś w stanie to pociągnąć? Bo teraz jeszcze można to urwać jako-tako, ale jeżeli laska zaangażuje się full-time, Ty też pokażesz, że Ci zależy i jesteś przy niej, a nagle po np. pół roku stwierdzisz, że jednak e-ee, bo jest słabo, bo za ciężko, to wtedy może się to baaaardzo źle skończyć...

Nie mówię, że masz być niewolnikiem własnych decyzji czy słów - chodzi mi jedynie o to, że jeżeli już teraz dojdziesz do wniosku, że średnio to wygląda, to nie ma co "jebać się po kątach", tym bardziej z dziewczyną, która ma skłonności samobójcze...

Aaaa, no i życzę silnych nerwów. Bez sarkazmu.

Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.

Adiko
Portret użytkownika Adiko
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2012-12-06
Punkty pomocy: 156

Ja w sumie miałem można nazwać podobną sytuację. Dziewczyna z którą się spotkałem opowiedziała mi historie, ze raz ktoś chciał ją zabić przy popełnianiu swojego samobójstwa, raz zgwałcić a raz ex chciał ją zabić powodując wypadek samochodowy. Na koniec dodała, że wie, że pewnie długo nie pożyje po takich przeżyciach itd itp. Dla mnie osobiście jak na początek znajomości to było spoooro.

Zaczynając od Ciebie to musisz do tego podejść racjonalnie. Wytłumacz sobie sam przed lustrem, że nie jesteś w stanie wpłynąć na przeszłość tej dziewczyny a jedynie na stan obecny i przyszły. Pogódź się z myślami i szokiem i po prostu postaraj się na spokojnie to wszystko przetrawić. Pamiętaj, że taka informacja nie może odbić się na Twoim życiu !

Co do dziewczyny to wg. mnie musisz na prawdę wszystko racjonalnie przemyśleć bo wiążąc się na stałe z osobą o takiej przeszłości, która nadal ma poważne wahania nastroju i problemy z samooceną może być bardzo niebezpieczne. 3-krotna próba może świadczyć o tym, że w przyszłości jak coś się nie uda może targnąć się na życie ponownie. Wiem to brutalna prawda ale musisz wszystko brać pod uwagę i pamiętać w całej układance o sobie.
Na chwile obecną możesz ją wspierać aby poszła na jakieś spotkania ze specjalistą bo to na pewno ważny krok do przodu. Wspierać przy jej studiach skoro są takie ciężkie i umacniać w wierze, że da sobie radę, dopowiadając aby nie patrzyła na opinie rodziny a robiła to co sama sobie zaplanowała. Z drugiej strony laska musi mieć jaja i musisz jej to powiedzieć skoro wszyscy ją negowali a ona uparta poszła tam gdzie sobie zaplanowała i idzie do przodu.

Czasami lepiej sie nie odezwac i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiac wszelkie wątpliwości"

Variatio
Portret użytkownika Variatio
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Nibylandia

Dołączył: 2011-06-27
Punkty pomocy: 407

Wiesz co jak dla mnie to zależy od Ciebie czy masz zamiar bawić się w jej terapeutę.
Mój kuzyn miał do czynienia z podobną dziewczyną i potem go szantażowała,że się zabije jak ją zostawi itd. neverending story.

Jak zależy Ci na niej i chcesz jej dać wsparcie,to ja bym postawił na dostarczanie jej pozytywnych emocji,bycie przy niej w tych gorszych momentach itd.

Jak jest to bardzo ciężki przypadek to wiesz,ja bym chyba nie chciał takiej odpowiedzialności.

Nic nie jest prawdziwe,wszystko jest dozwolone.

kokoskop
Nieobecny
Starszy moderator
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 00
Miejscowość: Jelenia Góra

Dołączył: 2009-11-30
Punkty pomocy: 2632

a wierz w takie pętle na szyję i tabletki połknięte, jak człowiek chce się zabić to się zabije proste. A ona albo wyolbrzymia albo robiła pokazówkę

Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

Mnie jeszcze zastanawia, co ma na celu takie wyznanie ?
jak twierdzi ma to za sobą, po kiego grzyba o tym gadać ? obciążać tym drugą osobę ?

ja mam wrażenie że to jest na zasadzie:
"traktuj mnie jak jajko bo miałam próby samobójcze, nie odchodź, lataj za mną, bądź na każde zawołanie i znoś moje humorki"

they hate us cause they ain't us

kokoskop
Nieobecny
Starszy moderator
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 00
Miejscowość: Jelenia Góra

Dołączył: 2009-11-30
Punkty pomocy: 2632

ale większość robi pokazówe, bo im nie idzie w życiu, bo coś im nie pasuje, bo się nieszczęśliwie zakochali itp. Nie chcą się zabić tylko pokazać "ja tu jestem, ja mam problem", druga strona medalu że nie chcą a nie którym się udaje.

Jak ktoś chce się zabić nie bierze tabletek bo można sraczki dostać a to "przywilej" żywych, nie wiesza się bo to boli i można konać w męczarniach, podcięcie żył zawsze mogą cię uratować, zresztą to powolna śmierć. Najlepiej z wysokości po skoku z 10 p, rozsmarowanego na asfalcie cię już nie uratują.

Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki

Bruno Właściwy
Nieobecny
Wiek: W sam raz
Miejscowość: Tu

Dołączył: 2013-02-12
Punkty pomocy: 406

No pewnie była rozchawiana jako nastolatka i pewnie to skutek warunków domowych. Mówi o niegdysiejszych próbach samobójów. No mówi. I na mówieniu się skończy. Mało to przypadków, gdy baba w ciagu minuty porusza 7 wątków, a każdy jest śmiertelnie poważny, a ty się wkurzasz, bo w czasi, gdy ona pierdoli, to ty nie możesz ulubionej muzyki w radiu posłuchać, a akurat Wojtek Mann dobry kawałek zapuszcza. I tak należy do tego podchodzić. Wysłuchać, przytulić, powiedzieć "ale przecież już jest dobrze, kochanie, bo masz mnie", a następnie otworzyć piwo.

Biały Jeleń
Portret użytkownika Biały Jeleń
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2011-07-16
Punkty pomocy: 649

Bardzo mądre słowa. Ludzie ogólnie dużo pierdolą i kłapią dziobami, ale jak ktoś wyskakuje z tekstami typu "chciałam/chcę się zabić" czy coś w ten deseń, to coś jest nie halo...
Czy ta osoba ma prawdziwy problem czy nie, to trza reagować - albo pomagać, albo spierdalać w drugim przypadku...

Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.

Bruno Właściwy
Nieobecny
Wiek: W sam raz
Miejscowość: Tu

Dołączył: 2013-02-12
Punkty pomocy: 406

W porządku. Też uważam, że każdemu wolno "zamknąć za sobą drzwi", choć pewnie rodzina i bliscy kandydatów na zamykaczy mają inne zdanie i byliby przerażeni słysząc coś takiego. Przykro mi z powodu Twoich doświadczeń, Carlo, a jeszcze bardziej mi przykro z powodu osób, które się targnęły na siebie. Wiem, że są sytuacje, które przerastają. Gdy ból, samotność czy beznadzieja są nie do wytrzymania. Mogłem to wyrazić w sposób zbyt nonszalancki.

Ale uważam, że w niniejszym przypadku tragedia jest... teoretyczna. Przecież facet pisze, że są razem i jest paniusi dobrze, a próby samobójów są w czasie przeszłym. Toteż jego zadanie polega na tym, by... by spełniać swoją rolę jako faceta. I by nie popadac w paranoję z powodu opowieści.

Patyczak
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Wawa

Dołączył: 2013-02-21
Punkty pomocy: 4

To może ja odpowiem jako ktoś z podobno wrodzoną skłonnością do ciężkich, przewlekłych i nawracających depresji Smile

Ja raz próbowałem sobie odebrać życie, a raczej zacząłem, bo po chwili trzasnąłem się mocno w ryj i krzyknąłem do siebie "Co ja, bardzoźleprowadzącasiękobieta, robię?!". Życie ma się tylko jedno, to dar, którego nigdy więcej nie dostaniesz, a po śmierci ulgi nie poczujesz, więc jaki jest sens w samobójstwie? Żaden.

Jeżeli jej próby kończyły się podobnie (tzn. bez udziału innych osób), to dobry znak. Uświadomienie sobie wartości życia to pierwszy krok wyjścia z tego bagna, zwanego depresją.

To jednak nie koniec. W następnej kolejności trzeba sobie uświadomić, że depresja to choroba, zaburzenie. ZABURZENIE zdrowego myślenia. Tak! Dlatego w depresji cały świat postrzega się w zaburzony sposób i podejmuje się, z reguły, głupie decyzje pod wpływem zaburzonego toku myślenia. Jak każda choroba, tak i depresja ma swoje przyczyny - czasami to sprawa medyczna - np. niektóre inne choroby mogą ją wywołać, czasami to efekt bardzo złej diety lub jakiejś wrodzonej wady mózgu. Czasami jest to bodziec zewnętrzny - otoczenie, wydarzenia itp. Następnie należy wyeliminować tę przyczynę lub, jeśli to niemożliwe, zminimalizować jej wpływ na nas. Trzeba o tym powiedzieć najbliższym osobom, bo ich pomoc może okazać się wręcz nieoceniona. Należy się upewnić, że wystąpiła dłuższa faza remisji - czyli brak objawów przez dłuższy czas. Bo czasami depresja mija na chwilę, by wrócić ze zdwojoną siłą.

Ważna sprawa - pocieszanie, "klepanie po ramieniu" itp. to dobra technika, ale tylko i wyłącznie na początek, później trzeba taką osobę zmotywować do ciężkiej pracy nad sobą. Nie pozwalać się wiecznie użalać - jasne, pozwolić się wypłakać i wygadać, ale później do rzeczy. Przebywanie w towarzystwie, odpowiednia muzyka, film itp. Do tego rozwój świadomości, wiedzy o tej przypadłości też się przydaje. Bardzo ważne to też fizyczne zajęcie - praca i/lub hobby, najlepiej mocno angażująca umysł i ciało wśród innych osób. Jest mnóstwo sposobów, dla każdego coś się znajdzie Smile

I trzecia sprawa - nawroty. Niektórzy, jak ja, tak już mają, że depresja u nich wraca. Jak temu przeciwdziałać? Najlepiej zapamiętać bardzo dobrze pierwsze objawy. Można zapisać je sobie na karteczce i nosić przy sobie. Takie karteczki można też wręczyć najbliższym. Do czego to? Do powstrzymania choroby, ZANIM się ona na nowo rozwinie. W takim momencie jest to dużo łatwiejsze. Nigdy nie wolno ignorować takich sygnałów mówiąc sobie "później". Od razu działamy i dzięki temu bardzo szybko możemy znowu stanąć na nogi i szczerze się uśmiechnąć.

Gdy przeoczymy pierwsze objawy lub je olejemy, depresja atakuje. Czasami od razu jest to przytłaczający wręcz koszmar, którego nie da się zrozumieć osoby nigdy nim nie dotkniętym. Ale czasami jest tak, że depresja rozwija się powoli, ale szybko ZABURZA nam postrzeganie sytuacji. Dlatego właśnie wręczamy karteczki bliskim osobom i informujemy ich o tym. Dzięki temu mogą oni nas wtedy uświadomić o tym, że "znowu się zaczęło". Powinni być przy tym przekonujący, czasami warto to udowodnić, żeby osoba w depresji przejrzała na oczy. Powtarzamy wtedy kroki do wyjścia z depresji.

Warto też sobie wprowadzić rutynowe testy przy udziale przynajmniej jednej bliskiej osoby, która ma z nami kontakt - raz na jakiś czas, dla pewności.

Podsumowując - depresja to straszny badziew, ale da się ją pokonać, tylko nie wolno się izolować. Po wygranej można cieszyć się życiem, trzeba się tylko pilnować i tym samym skutecznie zapobiec nawrotom.

Co do związków - związki z osobami skłonnymi do depresji są trudne, nie ma się co oszukiwać. Trzeba być bardzo cierpliwym i mieć dobrze rozwiniętą umiejętność perswazji. Moja depresja już zniszczyła mi rewelacyjny związek trzykrotnie. Za pierwszym razem doprowadziło to w końcu do rozstania. Dłuższy czas później wróciliśmy do siebie. Ja akurat miałem krótki epizod, za późno się za to zabrałem, ale wyszedłem, choć trochę przez jakiś czas popsuło to nasze relacje. Później po prostu nie zauważyłem objawów i trzeci epizod popsuł wszystko. Niestety nie zastosowałem patentu z karteczkami, nie opisałem też dokładnie tych pierwszych objawów mojej dziewczynie. Rozstanie przysłuży się nam obojgu. Ja wprowadziłem skuteczniejsze metody i już widzę i czuję efekty. Nie tylko zresztą ja, więc coś w tym jest Smile Ona za to ma szansę związać się z kimś bez takich problemów, czego jej życzę, bo jest kapitalną dziewczyną (choć sama ma skłonności do depresji) i na to zasługuje.

Mam nadzieję, że komuś moje wypociny pomogą - życzę powodzenia w walce z depresją, Waszą lub czyjąś, pamiętajcie - życie jest tylko jedno, nie zmarnujcie go na depresję, a odwdzięczy Wam się z nawiązką! Laughing out loud

VanityFair
Portret użytkownika VanityFair
Nieobecny
Wiek: ?
Miejscowość: ?

Dołączył: 2012-07-14
Punkty pomocy: 555

po 3 probach powinna byc pod jakas opieka psychologa czy na terapi. chodzi na cos w ogole obecnie?
jak bardzo są to duze rozchwiania emocjonalne? cos Cie niepokoi? czy ma wsparcie w bliskich? ( poniewaz moze 100% sił miec w Tobie a Ty bedziesz chciał odejsc.. nie dopuść do tego jej oparciem musi byc pasja i chęć do zycia).

Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.

Underground
Portret użytkownika Underground
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ...
Miejscowość: ...

Dołączył: 2012-05-30
Punkty pomocy: 795

Noooo... Niefajnie. Znam taki przypadek. Poważna sprawa.

Nie chcę się mądrzyć. Przyczyn, przebiegów i skutków takich prób czy samych myśli samobójczych jest tak dużo, że nie da się tego tutaj wyliczyć.

Na Twoim miejscu - moim bardzo, bardzo skromnym zdaniem - należy sobie teraz odpowiedzieć na zasadnicze pytania:
* Czy dasz radę?
* Czy masz za sobą taki bagaż doświadczeń, obserwacji i przeżyć, że jesteś w stanie ją naprawdę głęboko zrozumieć i zaakceptować? Kochać? Innymi słowy: czy nie pobawisz się parę miesiecy, rozkochasz i wywiniesz takie mocne świństwo, które ją jako człowieka skopie i zniszczy?
* Czy to jest już dla niej przeszłość? Może mimo braku równowagi ona już "wraca do siebie" i będziesz mogł ją w tym delikatnie i pięknie podeprzeć i pomóc?

Wiem, że rola terapeutyczna partnera nie jest modna ani pożądana ani zalecana. I że ludzie w dzisiejszych czasach mają centralnie gdzieś wspieranie odrobinę słabszych. I wiem, że Snoofie na tym forum od pół roku jest gorącym propagatorem tezy: "ona ma problem? uciekaj!", chociaż wcześniej chyba przez rok 99% wypowiedzi poświęcał peanom na cześć wspierania kobiet z poplataną psychiką.

Natomiast muszę napisać jedno:
jeżeli to w gruncie rzeczy jest dla niej przeszłość, to gdybyś był na tyle dojrzałym człowiekiem, że WIEDZIAŁBYŚ, że możesz jej realnie pomóc ostatecznie stanąć na nogi (a jej rodzice, rodzeństwo, znajomi są patologiczni) - wtedy mógłbyś w to wejść i podarować jej wspaniałe, szczęśliwe, tak naprawdę zupełnie nowe życie. Znam taki przypadek.
Ale ---- nie obraź się ---- jeśli zakładasz taki wątek na forum, pytasz nas, masz wątpliwości i to Cię poważnie gryzie... to może jeszcze tej siły Ci trochę brak...

Nie wiem.
Po prostu życzę Tobie i Twojej dziewczynie dużo szczęścia Smile