Witam.
Panowie potrzebuję porady. W maju pisałem tu na forum o dziewczynie, która poznałem w pracy. Sytuacja standardowa ona okazuje zainteresowanie, ja początkowo zgrywam twardego po czym po jakimś czasie lądujemy w łóżku, potem ja za nią biegam i ona ma mnie w dupie. Kończy się bardzo nieprzyjemnie bo praktycznie nie może na mnie patrzeć.
No ale do rzeczy mija w sumie pół roku, z racji rodzaju pracy przestajemy się w niej widywać i mi przechodzi dość szybko. W tym czasie poznaje kilka dziewczyn. Z jedną z nich zapisuje się na kurs tańca. Tak się składa ,że z dziewczyną nie wypala ( kontakt urwany z mojej strony) no i zostaje sam na lodzie jeśli chodzi o kurs. Z koleżanek żadna nie jest zainteresowana i wpadam na pomysł poproszenia znajomej z pracy o której mowa na początku (jeszcze jak się spotykaliśmy wspominała ,że chetnie by poszła na taki kurs). Odpowiedź jest pozytywna. Na kurs chodzimy już od miesiąca. Dodatkowo spotykamy się po pracy aby poćwiczyć. Ostatnio dopytywała się mnie czy mam kogoś itp. Przyznaje ,że dziewczyna podoba mi się cały czas. Oczywiście nie ma już tego zauroczenia ,które mnie ogłupiało na początku.
Pytanie brzmi jak wybadać teren czy ona jest zainteresowana czymś więcej czy chodzi jej tylko o taniec? Nie chce popełniać poprzednich błędów dlatego nie kontaktuje się z nią praktycznie w ogóle, poza jakimiś ustaleniami na temat tańca. Zastanawiam się jednak nad tym jak wybadać ten teren. Tak aby w razie sytuacji ,że chodzi ze mną tylko dlatego żeby potańczyć nie skończyło się tak, że znowu stwierdzi, że mam jakieś dodatkowe zamiary i zwieje. Mam nadzieję ,że napisałem to w miarę zrozumiale.
Pozdrawiam
Needy Dancing.
Jak się pyta czy kogoś masz to pewnie coś jest na rzeczy, ale szału bym się nie spodziewał. Może sprawdza na jak długiej smyczy cię ma. A ma cie na pewno.
Samo to że już zaczynasz jakieś kombinacje sprawi powtórkę z rozrywki, którą miałeś z nią wcześniej.
Nie wiem jak sprawdzić czy jest zainteresowana czymś więcej. To ty z nią tańczysz, dotykasz, patrzysz jej w oczy itd. To przeciaz widać. Zapodaj jakimś dwuznacznym textem i obserwuj nie cycki tylko oczy
"Ostatnio dopytywała się mnie czy mam kogoś itp."
Już masz jedną miękką piłkę. Jak kobiety są zainteresowane facetem, to często pytają się go, czy kogoś ma.
Obserwuj ją, jak się wobec Ciebie zachowuje. Sposób, w jaki na Ciebie patrzy, czy utrzymuje z Tobą kontakt wzrokowy i tak dalej. To przecież widać, jak kobieta zachowuje się wobec mężczyzny, którym się interesuje, a jak wobec faceta, który jej nie pociąga. Wcześniej potrafiłeś odczytać jej zainteresowanie, a teraz już nie potrafisz?
Nie popadaj ze skrajności w skrajność. To że wcześniej za nią biegałeś, to nie znaczy, że teraz masz jej zupełnie nie pokazywać swojego zainteresowania. Trzeba odpowiednio wyważyć pewne rzeczy, znaleźć równowagę we wszystkim. Jeżeli jest Tobą zainteresowana, a Ty nie będziesz pokazywać ze swojej strony ani odrobiny tego zainteresowania w jej kierunku, to w końcu ta dziewczyna uzna, że Cię nie interesuje, że chodzi Ci tylko o ten taniec, a ją traktujesz po prostu, jako koleżankę. Wtedy zacznie Cię odbierać na podświadomym poziomie, jako zwykłego kolegę, a jak wylądujesz w szufladce pod nazwą "kolega", to będzie Ci ciężko się z niej wydostać. Lepiej tego uniknąć.
Najlepiej będzie, jeżeli zaprosisz ją gdzieś na kawę, czy coś w tym stylu. Jeżeli jest Tobą zainteresowana, to się zgodzi. Pokaż jej w ten sposób swoją intencję. Może ona nie wie, o co tak naprawdę Tobie chodzi, czy traktujesz ją już, jako koleżankę od tańca, czy jednak interesuje Cię coś więcej. Jak już się z nią spotkasz, to zachowuj się tak, jak na pierwszej randce. Buduj emocje, dąż do dotyku, pocałunku itd.
Pozdrawiam.
No właśnie są zalotne spojrzenia itp. Tylko pytanie czy robi to by sprawdzić moją reakcję czy serio na coś liczy. Wcześniej zainteresowanie potrafiłem odczytać bo praktycznie biegała za mną. Cały czas szukała pretekstu do spotkań itp. Teraz tego nie ma. A z samych zalotnych uśmiechów i spojrzeń nie wywnioskuje za wiele. Była w sumie jeszcze jedna sytuacja jak spotkaliśmy się na inprezie na mieście. Wyciàgneka mnie na parkiet zaczeka sie mocno tulic itp po czym sama skomentowaka ze w naszej sytuacji chyba nie wypada tak robić. Ogólnie nie chciałbym się wkopać że wyskoczę z czymś a ta mi powie hola hola. Ale też jestem świadom że jeśli coś jest na rzeczy a ja nie wykaże zainteresowania no to stwierdzi że jest tylko znajomà do tańca.
Z tego co opisujesz to sądzę, że sytuacja jest do ugrania. Problem widzę u Ciebie. Zastanawiasz się co ONA chce, co ONA myśli, co ONA zrobi jak zagrasz ostrzej. A nie powiedziałeś co TY od niej chcesz? Powrotu? Sexu?
Jak "wyskoczysz z czymś" to się nie wkopiesz, tylko będziesz wiedział na czym stoisz.
Ja to widzę następująco: jak nie wykonasz jakiegoś ruchu to nic z tego nie będzie. Jak wykonasz konkretny ruch to masz 50% szans. Technicznie rzecz biorąc lepiej się nawet zbłaźnić niż nic nie zrobić. A takie "badanie" kobiety, czekanie na jej ruch może trwać za długo i działa na twoją niekorzyść.
Problemem nie jest jej nastawienie (która ex poszłaby z byłym na kurs tańca?), na pewno jeszcze coś się u niej tli do Ciebie. Problem jest u Ciebie. Musisz się pogodzić z ewentualną porażką. Jak będziesz miał w dupie jaki efekt da twój ruch, to da on lepszy efekt. (to jest jedna z najdziwniejszych dla mnie rzeczy w podrywaniu, ale jednak się sprawdza).
Ciekawe podejscie G.
Czytając twoja odpowiedz „urodziło” się coś we mnie. Napisałeś „która ex poszłaby z tobą na kurs tanca”
W moim przypadku dziewczyna idzie ze mną na... studniówkę.
Choc teoretycznie zakończyliśmy się spotykać bo „nie mogła
Się we mnie zakochać”
I tak się zastanawiam. Czy dorabiam sobie ideologie, czy może jednak mogę wyciągnąć z tej relacji chociaż seks.
Dodam, ze na pożegnanie na ostatnim spotkaniu, na którym zdecydowaliśmy ze to koniec pocałowaliśmy się.
Ogólnie dziwna akcja, bo po „zerwaniu” się całowaliśmy i generalnie było fajnie.
Od tego zdarzenia minął tydzień. Kontaktu nie mamy, ale posiadamy wspólna bardzo dobra przyjaciółkę.
Cieszę się że mogłem być sprawcą kolejnych "narodzin", tylko dzieci ci u mnie dostatek toteż nie licz na alimenty.
A studniówka fajna sprawa. Sex po studniówce to trochę jak keczup do frytek w maku. Zazwyczaj dostajesz, a jak ci nie dadzą to prosisz i masz.
Ona nie musi cię kochać żeby Ci dać dupy, bo to chodzi o inne narządy.
Generalnie jeżeli panna gdzieś z Tobą wychodzi (nieważne czy ex, zajęta, mężatka czy wolna) to jest szansa na sex. Sam fakt że się z tobą umawia to już jest ogromny plus dla ciebie. Wystarczy tego nie spierdolić.
Hehe.
Również ucieszyłem się tymi narodzinami ;p
Z tą dziewczyną to śmieszna sprawa.
Tak jak pisałem. Niby po tym jak powiedzieliśmy sobie, że to koniec naszego spotykania to się... całowaliśmy.
Zresztą to nie był nasz pierwszy "koniec"
Potem spotkaliśmy się u wspólnej koleżanki, dobrze spędziliśmy noc (ale bez seksu bo w trójkę w jednym pokoju) i wtedy to wznowiliśmy.
Obawiam się tylko jednego mianowicie, że jej coś odwali i wysypie mi się przed studniówką. Nie chodzi nawet tutaj strikte o jej osobę, ale jednak iść samemu na studniówkę plus zapłacić za partnerkę która nie przyszła to może troszkę poirytować.
Mam zamiar do niej napisać tak za tydzień/dwa kiedy by miała czas to byśmy się spotkali i obgadali temat studniówki przy okazji poćwiczyli poloneza (bo w sumie czemu nie. Zdałem sobie sprawę, że jeżeli nie możemy być razem to chociaż chciałbym sobie pojeść z tej miski
)
G.
Mój problem jest taki, że ja mam jakąś wrodzoną umiejętność do pierdolenia tych relacji. Wszystko jest sztos. Laska na spotkaniach ze mną promieniowała. Było to napięcie seksualne.
Jednak kiedy chciałem ją domykać seksem, to ona że nie nie.
Nie chciałem też wpierdalać się na dzika, bo mógłby być przypał.
Lewa strona przerobiona, ale nie miałem zielonego pojęcia jak ją porobić.
Tak samo jak bardzo wzbraniała się przed tym, żebym wkładał jej rękę w majtki. Choć czasem ulegała. Ze stanikiem się nie wzbrania.
Jak cię czytam to aż mi się japa cieszy.
).
Całe życie miałem tak samo. Potrafiłem doprowadzić całą akcję od poznania do happy endu w 85-90%. A na finiszu się wykładałem. Coś jak biegacz, który przed metą tak się cieszy ze zwycięstwa, że z tej radości aż się wyjebał, a reszta go przegoniła. A on sam dobiegł na ręcznym
Poczytaj mojego bloga "opowieści z krypty". Masz tam identyczną akcję (aż się boję, że go czytałeś i mnie podpuszczasz
U mnie głównym problemem było przekonanie, że jednak jak przelecę dziewczynę to w jakiś sposób ją skrzywdzę (bo nie miałem zamiaru z nią później chodzić). W podbramkowych sytuacjach bywałem wielu, a na finiszu, tak jak Ty, zawsze dupa.
Obecnie myślę że najlepsza rada to: mów że ma rację, a dalej rób swoje.
Myślę, że z grubsza wiesz o co chodzi. W trakcie zrywania z bejbe zacząłeś się z nią lizać (ty świntuchu).
Jak dochodzi do konkretów rób to samo. Wkładając jej rękę w majtki mów, że nie powinniśmy tego robić. Laska dostaje pierdolca, bo na tle logicznym się z tobą zgadza, a na tle emocjonalnym ją swędzi. A któż ją podrapie jak nie ty. Zaspokajasz jej obie, przeciwstawne potrzeby - bycia szanowaną i bycia zaspokojoną.
Sprawdź Pw
Dokładnie poczytaj to co napisał kolega Mr.G. Zgadzam się z nim. Problem leży w Tobie bo za dużo rozkminiasz, za dużo analizujesz i się zastanawiasz. Możesz tak czekać na jej ruch i na to czego ona chce aż stracisz swoją szansę. Ty masz wiedzieć czego chcesz i masz jej pokazać czego ona chce, czyli Ciebie. Przestań czekać i się zastanawiać, zacznij działać to będziesz miał odpowiedź na swoje pytania. Nie chcesz tego spalić to zrozumiałe więc nie napalaj się na nią, nie wkręcaj a luźno podejdź do sytuacji. Nie zachowuj się jak jej kolega, to nim nie zostaniesz. Musisz czy tego chcesz czy nie pokazać jej zainteresowanie. Z tym że w odpowiedni sposób, nie biegajac za nią. Wtedy zobaczysz jak to odbiera i powoli do przodu z chłodna głową. Bez emocji. Zaproś ja gdzieś, flirtuj, drocz się, wprowadź dotyk. Zresztą piszesz ze chodzicie na kurs tańca także z dotykiem problemu nie będziesz miał, a możesz go wykorzystać także na tym kursie. W tańcu fajnie buduje się napięcie między sobą. Wykorzystaj to. Wiesz jak to się robi, już raz ja poderwales. Postępuj jak facet, nie bój się jej. Bądź konkretny. I nie wkręcaj się w nią, nie rozmyśla tyle a będzie dobrze.
I też radzę mieć gdzie efekt, nie przejmuj się tym co spowoduje twój ruch. Po prostu miej w to wyjebane i na luzie działaj. Ja zawsze robię tak czy to znajoma czy ktoś bliższy zawsze na luzie podchodzę, zawsze się trochę drocze, flirtuje i dzięki temu wzbudza zainteresowanie. Taki już jestem mam wyjebane i wtedy masz najlepszy efekt. Wtedy kobiety odbierają Cię jako faceta. I nie istotne czy chcesz z nią związku czy jest to koleżanka.
_____________________________________
''Człowiek może powiedzieć Ci miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, dostajesz wszystkie odpowiedzi.''
Nie ścigaj kogoś kto nie chce być złapany.
Ja napiszę trochę w innym stylu, w celu wyciągnięcia jak największej liczby wniosków z Twojej strony. Zacznij się w końcu cieszyć nawet z małych rzeczy, nie od razu Rzym zdobyli, grunt przejawiać dobre chęci. Przecież wiesz, a jak nie, to nakreślę: wyłącz telefon, spójrz wysoko na niebo, zapomnij o stresach, pooddychaj z rezerwą. Podpowiedź: czas nie działa na twą korzyść, możesz podnieść w górę głowę, albo bardziej się pogrążyć. Masz moc, masz to coś, masz siły pod dostatkiem. Czasem się dzieje źle bądź nie idzie gładko, jak to? - pytasz się, skąd ciągle ten życiowy hardcore. Tak to, życie twe może być pułapką
Ja dobrze znam to, już na śniadanie coś drapie w gardło, jak nie to.. to tamto. Zawsze coś gniecie i przybija jak imadło.Lub coś innego dzieje się, sprawia, że warto działać, zawsze musisz być twardy jak skała. Bania, to tylko twój sposób postrzegania. Wiara, motywacja tworzą twe realia. Tak jak zamulania prowadzą do stania w miejscu, po co ci ten przestój.
Spania będziesz miał po śmierci od zajebania.
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Dzięki za zainteresowanie tematem. Ogólnie rzecz biorąc gdyby sytuacja nie dotyczyła relacji z kimś z pracy to bym pewie tyle nie myślał i nie analizował. Bo gdyby się okazało, że mam urojenia co do zainteresowania z jej strony urywam kontakt i po wszystkim. Jednak tutaj rzadko bo rzadko ale będzieny się widywać czy tego chcemy czy nie.
Ona zapamiętała mnie sprzed pół roku kiedy byłem na prawdę jak to ładnie określacie "needy". Jeśli zrobię krok poza ramy koleżeństwa a ona będzie przeciw to zapewne znowu wyjdzie na to , że mineło pół roku a ja dalej o niej marzę. A z ręką na sercu mogę powiedzieć, że tak nie jest. Bardziej chodzi mi o sprawdzenie czy da się z całkowitej obojętności a nawet pewnej odrazy po jakimś czasie zmienić o 180 stopni podejście dziewczyny. W pewnym sensie już wiem , że siè da bo serio był czas kiedy na widok mojej osoby odwracała głowę w przeciwnym kierunku. Jednak to dla mnie za mało
A z ciekawości (serio bez cienia sarkazmu), nie boisz się że Ci znowu narobi smrodu w robocie?
No skłamałbym mówiąc, że mam to w dupie. Dlatego wolę nie ryzykować bez jasnych znaków z jej strony. Ogólnie po tamtych sytuacjach sporo się nauczyłem więc porażkę zakładam tylko w sytuacji gdy sam wyskoczę z czymś za szybko.
No niby nic do stracenia nie mam prócz plotek na mój temat w pracy:D To ,że poszła ze mną na ten kurs to nie takie oczywiste wg mnie. Bo ogólnie mało, któremu facetowi się chce iść na takie coś z tego co mi wiadomo. Także może skorzystała z okazji i tyle. Zaproponowałem dziś kino i odmówiła bo film za straszny. Sama z siebie nie zaproponowała czegoś innego także 1:0 dla niej