Witam. Moje pytanie kieruję do doświadczonych podrywaczy: Jak radzicie sobie z dziewczyną, która stawia na swoim i nie odpuści? Podam taki przykład:
Wczoraj poznałem w klubie dwie kobiety. Do pierwszej podszedłem i po prostu spytałem czy umie tańczyć, powiedziała że tak......
.... zrobiliśmy sobie przerwę w tańcu i rozmawialiśmy. Nagle podbiły do nas jakieś jej 2 koleżanki, które chciały ją zaciągnąć do tańca. Ona powiedziała do mnie chodź, potańczymy, ja odpowiedziałem, że za chwilę, ona:
No chodź!!
Ja - za chwilę pójdziemy
- Poszła z koleżankami i zostałem sam na kanapie.
Nie przejąłem się tym zbytnio, bo za chwilę miałem inna i w takiej samej sytuacji nie uległa koleżankom tylko podtrzymała moje zdanie. I koleżanki musiały iść same. To była wczorajsza sytuacja w klubie
Takich sytuacji w klubie jest wiele i często w taki sposób tracę nowo poznane kobiety; jak to rozegrać by takich sytuacji zdarzało się coraz mniej?
Zdarza się, że kobieta mówi do mnie: Chodź, idziemy! (wstaje i idzie) a ja siedzę, więc ona idzie sama a ja zostaję (bez ingerencji koleżanek).
Czasami ja mówię "Idziemy" i wstaję, a ona z pretensjami do mnie: "Ej, fajnie że decydujesz za mnie!" i foch.
Chłopaki, jak wy sobie radzicie z takimi kobietami by stały się uległe? Już nawet nie te nowo poznane, ale na przyszłość w związku.... Ostatnio miałem taką właśnie kobietę i w końcu wylazła mi na głowę.....
Pozdrawiam
Ogólnie rób swoje... Ty decydujesz... Ale nie masz być despotą czy tak się zachowywać. Ale wiesz, jak już jesteś z kobietą to przede wszystkim szczerość (powiedzieć jej że nie lubisz takiego czy owego zachowania). Jeżeli tracisz kobiety tylko z tego powodu jak to napisałeś to nie masz się czym przejmować-jak napisałem rób swoje. Chyba że zachowujesz się w inny, negatywny sposób o którym nie napisałeś...pozdr
Mykam bo Felix skacze...
Nie no nastawiam się pozytywnie. Napisałeś, żeby nie być despotą; rozumiem, ale mam pytać się laski czy "idziemy?" to chyba stanowcze nie jest... Z resztą z natury może jestem trochę zaborczy, ale radzę sobie z tymi uległymi, a te mające silniejszą osobowość już mniej (prędzej czy później wejdzie mi na głowę). Jak sobie z takimi radzić? Robię swoje, ale chyba też muszę posłuchać tego co ona ma do powiedzenia, tylko często to jest wykorzystywane przeciwko mnie....
Nie wiem czy mogę Ci pomóc bo nie jestem "doświadczonym podrywaczem":-P ale ja wcale się nie dziwię jej/im że woli koleżanki (które zna pewnie parę lat)niż Ciebie po drugie wiadomo że nie może pokazać przed koleżankami że Ci "uległa" bo wtedy automatycznie jest niżej od Ciebie to trudna albo lepiej brzmi głupia sytuacja no jeśli nawet zainteresujesz kobietę tak że chce z Tobą zostać to pod wpływem presji jej koleżanek ona(czasami)robi wbrew swojej woli czyli wybiera je...
Ty musisz ja czymś zainteresowac i zasugerować kto to komu "ulega"
Zaprosiła Cię do tańca to i tak duży plus nie chciałeś to przecież nie będzie Cię prosić na kolanach.
Ulegle?uległa to może być krowa pod wpływem przemocy
powodzenia
Jak dla mnie to mogles isc ,ale twoje ego powiedzialo STOP .
Jaja by Ci nie urwalo jakbys poszedl.
Dziewczyna ledwo cie poznala wiec nie dziw sie ze poszla z kolezankami.
Laska przyszla na impreze po to by sie dobrze bawic ,a nie caly czas pierdolic ...
W tancu miales okazje na komfort+eskalacje !
Potem odskocznia na bok. i nr tel. laduje w twoim telefonie.
a potem to juz wiadomo....
...ale to Twoje zycie i twoj wybor.
KobietaChceBycUwodzonaSlowem,RozpieszczanaCzynem,KochanaDotykiem i ZdobywanaPrzezCaleZycie...
Dzięki chłopaki za opinie, a powiedzcie mi jak sobie z taką poradzić gdy w związku po kilku miesiącach wychodzi ta jej nieugiętość i egoizm? Odejść od razu? Szantażować odejściem? To chyba nie jest rozwiązanie.... Jak ją sobie podporządkować? Są jakieś metody, czy raczej wyjść z założenia, że skoro taka jest to lepiej szukać innej?? Co myślicie? (tak na przyszłośc
)
w tej kwesti...
"Nic porzadniejszego a nic trudniejszego na ziemi jak prawdziwa rozmowa"
KobietaChceBycUwodzonaSlowem,RozpieszczanaCzynem,KochanaDotykiem i ZdobywanaPrzezCaleZycie...
A jakiś konkret? Tak żeby dotarło i by więcej do tej rozmowy nie wracać
Jak się zachowywać w sytuacjach gdy znow chce pokazać swoją "dominację"? Może jakieś przykłady w których pokazaliście swoim kobietom że nie ulegniecie?
"Chłopaki, jak wy sobie radzicie z takimi kobietami by stały się uległe?"
"Z resztą z natury może jestem trochę zaborczy, ale radzę sobie z tymi uległymi, a te mające silniejszą osobowość już mniej (prędzej czy później wejdzie mi na głowę)."
"A jakiś konkret? Tak żeby dotarło i by więcej do tej rozmowy nie wracać Smile"
Nie chcę cię oceniać po kilku postach, ale to co piszesz wygląda jakbyś był zdrowo uzależniony od narzucania ramy. Czemu właściwie tak bardzo ci zależy na uległej dziewczynie? Toż to połowa uroku z relacji znika, a przecież to, że ty nie rządzisz absolutnie nią, nie musi znaczyć, że ona rządzi tobą. Pierwsze dwie rzeczy jakie mi przychodzą do głowy, to zbyt spuchnięte ego (I HAVE SPOKEEEEN!) albo brak prawdziwej pewności siebie, która objawia się poprzez próby udowadniania sobie swojej wartości przez pomiatanie innymi. Czasami laski od razu wyczuwają czy rzucasz rozkazy bo masz aż tak mocne poczucie swojej rzeczywistości czy dlatego, że chcesz je "zepchnąć" niżej.
A jeśli uważasz, że wszystko jest w porządku a ja źle wyciągnąłem wnioski to tak jak piszą wszyscy - fuck'em!
"It’s a strange and wonderful skill if you can be gracious about receiving a girls desire to be affectionate."
Mogłeś dojść do takich wniosków bo trochę źle się wyraziłem; nie chodzi o to by zgadzała się na wszystko co jej powiem, lecz o to by nie trzymała twardo przy swoim i próbowała manipulować..
Nie jestem uzależniony od narzucania ramy , nie o to chodzi raczej o to że nie lubię tego jak ktoś próbuje mną "dyrygować". Ja staram sie być fair i oczekuję tego samego. Nie chodzi tu o moje ego czy o to by kogoś zepchnąć niżej by się dowartościować. Chcę po prostu dac komuś do zrozumienia że nie pozwolę sobie... A nie bardzo wiem jak... Jak miałem dziewczynę to ona próbowała przed swoja rodzinką pokazać że jest dominująca, dlatego pytam Was, bo nie za bardzo wiem jak sie zachować gdy kolejny raz będę w takiej sytuacji z kimś innym... WIem, można porozmawiać, ale już po fakcie, a w danym momencie w jej towarzystwie (wujków, dziadków, koleżanek itp) co zrobić, by delikatnie jej zasugerować: "O nie kochana, nie spełnię Twojej zachcianki"??
Tak naprawdę jakby chciała to by została na kanapie. Albo zatańczyłaby chwilę z koleżankami i podeszła do Ciebie znów. Zawsze istnieje też opcja że to długo oczekiwany, zaplanowany BABSKI wypad i wtedy kolezanki i wspolny czas jest wazniejszy nawet od najwiekszego przystojniaka w miescie.. Tworz sobie dalej iluzje, że to kwestia zapanowania nad kobietą. Owszem, ale jeśli ona po prostu nie zainteresowana, ma w głowie co innego to nie zatrzymasz ją niczym
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Nie słucham co do mnie mówi, tylko biorę ją za rękę i robię co chce. Czasami dorzucam tekst w stylu: "Dobra nie gadaj głupot". Mówię to zlewkowo, dając do zrozumienia, że wcale mnie jej wymówki nie interesują. Jak się dalej opiera to zostaw ją w pizdu i idź do innej. Ew. freeze out, jeśli np. to twoja panna. Czyli siadasz, zrywasz raport, zero eskalacji, zero ec, zero słów, czekasz aż pęknie.
Zastrzegam, że czasami warto pójść na delikatny kompromis z kobietą, ale jeśli nie to próbuj któreś z tych sposobów.
Nigdy Jak Niewolnik, Zawsze Jak Król
Tak w sumie to ja tu problemu nie widzę poza problemem autora z samym sobą.
Jesteś bardzo mocno przewrażliwiony i chyba naprawdę masz skłonności despotyczne.
Kobieta chce iść potańczyć a Tobie chwilowo to nie odpowiada? To powiedz jej że np. nie lubisz tego kawałka i za chwilę zatańczycie zamiast podnosić napięcie.
"Mogłeś dojść do takich wniosków bo trochę źle się wyraziłem; nie chodzi o to by zgadzała się na wszystko co jej powiem, lecz o to by nie trzymała twardo przy swoim i próbowała manipulować.."
Stary zastanów się co ty tak właściwie napisałeś bo ja tu widzę straszne bzdury.
Wytłumacz mi jak to może być "kobieta z zasadami" która tych zasad się nie trzyma? To sprzeczność sama w sobie.
Piłka jest krótka, albo masz "kobietę", albo "posłuszną nioskę".
"Nie jestem uzależniony od narzucania ramy , nie o to chodzi raczej o to że nie lubię tego jak ktoś próbuje mną "dyrygować"."
A czy to że laska chce zatańczyć to zaraz ma być dyrygowanie? Weź człowieku koło jebnij się w czoło.
"Czasami ja mówię "Idziemy" i wstaję, a ona z pretensjami do mnie: "Ej, fajnie że decydujesz za mnie!" i foch."
A nie przyszło Ci do łba że Ona się czuje jakbyś jej wydawał rozkaz/polecenie?
Sorry jakbym był na miejscu takiej laski to też bym Ci za tę "tresurę" wylał drinka na twarz.
Tak się składa że mnie kobiety do tańca proszą dość często i nie uważam tego za jakieś podporządkowywanie się - jak nie jestem w formie to mówię że sprawa wygląda "tak i tak" zamiast stawać jak osioł z nastawieniem "nie, bo nie".
Druga sprawa - to co napisała "Sukotarcza".
Jeśli kobieta jest zainteresowana jakimikolwiek relacjami z Tobą to wróci po 2-3 tańcach (wiem bo przerabiałem - kilka razy musiałem się wręcz nawet od natrętek opędzać).
Krótko mówiąc.
Człowieku zreformuj się bo robisz z siebie w oczach kobiet osobnika niestabilnego emocjonalnie z tendencjami do tyranizowania - nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Dziękuję za odpowiedzi, postaram się coś z tym zrobić

Temat uważam za zamknięty.
Pozdrawiam