Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dziewczyna, przerwana ciąża, wrak dziewczyny, koniec

8 posts / 0 new
Ostatni
Proszekdoprania
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-01-17
Punkty pomocy: 0
Dziewczyna, przerwana ciąża, wrak dziewczyny, koniec

Witam, najpierw się przedstawie. Przemek , 25 lat. Obserwuje tą stronę od paru już lat. W sumie po tym jak pierwszy raz , dziewczyna, na której mi bardzo zależało mnie zostawiła, frajerzyłem strasznie, znacie to. Czytałem wszystko, jednak najbardziej, dojebał i podniósł mnie BANE, dzięki jego blogom sporo zrozumiałem.

Teraz jestem w takiej sytuacji. Związek 3 lata. Jestem z małego miasta, tam się poznaliśmy. 1,5 roku pięknie, prowadziłem jak chciałem. Dziewczyna zakochana. Robie swoje. 0,5 roku, ona wyjeżdża na studia, mniej czasu razem, czasem skype. Wolałem organizować wyjazdu do niej, ona do mnie. Tak średnio raz na 2 tyg, tydzień. Cały weekend. Też było świetnie, nie tak dobrze bo jednak to utrudnia bardzo prowadzenie związku.

A teraz głowny wątek. Wpadliśmy, szok, niedowierzanie, rozpierdol w mojej i jej głowie. Chciałem jakoś to poprowadzić, gotowy byłem zająć się tym dzieckiem, przyjąć odpowiedzialność. Lecz gdzieś tam w środku bolało mnie, że będę musiał zmienić swoje życie. Ona nie potrafiła się zdecydować, jednak w końcu postanowiła, że chce je usunąć. Też trudna decyzja, rozumiałem to, jej ciało, jej przyszłość jest młoda 21 lat, wszystko przed nią jak i przede mną.
Równowaga zawsze była, lecz po tym, 50/0 tak bym powiedział, dziewczyna bez życia, rozjebana emocjonalnie, dało się odczuć żal do mnie, że to się stało. Proponowałem seksuologów, psychologów, cokolwiek, żeby zrzuciła z siebie ten cieżar. Przyjmowałem go ja, co nie było dla mnie łatwe.
Wprowadziłem się do tego miasta, żeby było mi łatwiej zaczać, mieszkałem u niej. Wspierałem ją, długo trwało, ale zauważyłem, że jest już poprawa u niej. Tylko u niej, bo z najlepszego faceta na świecie, stałem się dla niej nikim. Zero seksu, zero inicjatywy z jej strony, czasem obiad. Zacząłem pieskować, straszne. Czułem się w środku źle, ale walił mnie z drugiej strony obowiązek, że nie mogę jej zostawić z tym samej. Raz, wróciłem z nocki, miała odpalonego kompa, zobaczyłem paru godzinna rozmowę na skajpie z jakimś typem, rozjebało mnie. Rozmawiała z nim co noc, kiedy mnie tylko nie było kontaktowała się z nim. Miałem jej już dość. Zamieszkałem sam, chłód, poprawiło się i tak w jako takim zwiazku trwalismy z 3 miechy. Wiedziałem, że coś sie zbliża, że to końcówka. Pogodziłem sie z tym, idę dalej ze swoim życiem. Skończyłem to po tym, jak dowiedziałem się, że weekend u jej babci , był weekendem u kolegi.

Po tym co nas spotkało, ze świetnej dziewczyny i bliskiej mi osoby, stała sie kims obcym. Nie poznawałem jej w każdym aspekcie życia. Trochę to trwało, nie potrafiłem odejść bo czułem obowiązek wzięcia tego na siebie. Zastanawiam się, czy to mogłobyć przez to, że czuła do mnie wstręt, żal, obrzydzenie, nienawiść, za to, że ją to spotkało.

Powiedzcie mi jak mam być jeszcze silniejszy, jak podnosić sie po takim rozpierdolu, bo ciąża strasznie mi siedzi i wiem, że bedzie siedziało długo, bardzo długo.

Jons
Portret użytkownika Jons
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 4+
Miejscowość: u wroga

Dołączył: 2018-01-01
Punkty pomocy: 106

No z grubej rury poleciałeś, ale właśnie takie jest życie.
Trochę szkoda że system się rozwalił bo jeśli było tak jak piszesz, to zrobiłeś wszystko żeby podnieść rękawicę. Niestety sytuacja jaka Was spotkała była tak ekstremalna że trochę Was to przerosło a zwłaszcza (nie ma co się dziwić) dziewczynę tak młodą.
Wiesz z tymi "nieplanowanymi" to zawsze jest wina obu stron, i powtórzę się Ty ze swojej strony zrobiłeś wszystko, ale nie możesz mieć o cokolwiek żalu do dziewczyny - ludzie w sytuacjach podbramkowych odreagowują na wiele sposobów, a jestem przekonany że dla niej to była jeszcze większa trauma. Musisz to po prostu wziąć na klatę

Co do Ciebie ... pisałeś o BANE na wstępie, mnie BANE leczy od lat czterech. Pierdoli się w związku - jebut BANE, dołek w pracy - jebut BANE, po co jestem na świecie - znów BANE itd. itp. raptem kilka blogów a pół kraju mentalnie mocniejsze. O tyle możesz sobie pomóc na podrywaju.

Zastanów się nad psychoterapią, dobry magik naprawdę pomoże solidnie przepracować samego siebie, a chyba tego potrzebujesz.

Gdybyś chciał sobie pogadać anonimowo to służę swoim PW

Trzym się

Yami
Portret użytkownika Yami
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 14
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2011-04-13
Punkty pomocy: 623

Niektórzy mówią, że wspólne nieszczęście jednoczy. Jednak tak naprawdę podświadomie spierdalamy od ludzi, którzy kojarzą nam się z jakimiś dramatami, przykrymi i poniżającymi sytuacjami w naszym życiu. Z naszymi porażkami i bólem. Ja musiałem z wieloma osobami się pożegnać. Nie dlatego, że nic dla mnie nie znaczyły, ale dlatego że każda chwila spędzona z nimi kojarzyła mi się z tym cierpieniem. Kotwiczyła mnie w nim, przywoływała je w kółko i w kółko. Ze związkami jest niestety tak samo. I gdy przyjmuje się taką nuklearną pigułkę od życia relacja może tego nie wytrzymać i rozlecieć się na drzazgi. Jeżeli panna potraktowała to jako osobistą porażkę, to mogła chcieć zamknąć pewien rozdział. Niestety - ciebie również zostawiając na poprzedniej stronie.

Ja lubię sobie takie rzeczy wyjaśniać. Rozplątywać w głowie i sprowadzać do ciągów przyczynowo-skutkowych. Dzięki temu mogę poukładać sobie pewne sprawy, wyciągnąć z nich lekcję i nie męczyć się więcej głupim myśleniem, co zrobiłem źle. Inaczej takie myśli mają brzydką tendencję do nawiedzania człowieka.

"dziewczyna bez życia, rozjebana emocjonalnie, dało się odczuć żal do mnie, że to się stało"

Kiedy kobieta staje przed widmem posiadania potomstwa, niezależnie planowanym lub nie, waży wszystkie za i przeciw. Czasami na drodze stoi kariera, ambicje, aspekty zdrowotne, ale najczęściej brak komfortu w materii partnera i kasy. Partner zostaje gruntownie zweryfikowany pod kątem bycia potencjalnym ojcem i zapewnienia bytu rodzinie. Jeśli facet nie zdaje tego testu, to kobieta - wbrew napierdalającym hormonom i programowaniu społecznemu - nie będzie chciała tego dziecka mieć. Czasami hormony, męcząca matka i ksiądz z ambony wygrają, a czasami brak komfortu jest silniejszy... Dawno temu miałem koleżankę, która była szaleńczo zakochana w swoim facecie. Wpadli. No i właśnie... Cudowny facet, sielanka, życie studentów... Ale kiedy podliczyła sobie to wszystko, zrozumiała, że jej facet jest mało stabilną inwestycją. Nie będę cię czarował - chodziło głównie o kasę. Jasne, wspominała później, że Łukasz był niedojrzały, zbyt luźno podchodził do tego wszystkiego. Ale jak się trochę napiła, to w bardziej kameralnym towarzystwie waliła już wprost: bała się, że rozpierdoli sobie życie. Że będą żyć z mamusią jak Ferdek i Halina Kiepscy, ledwo klejąc od pierwszego do pierwszego. Ludzie bez kasy, bez oszczędności, mieszkania, auta. Oboje na studiach, pracują za jakieś psie pieniądze. Mówi się, że trzeba zacisnąć poślady, ale dla wielu kobiet to nie są warunki dla dziecka.

Poznałem też sporo kobiet, które nie chciały zdecydować się na dziecko ze swoim partnerem. On naciskał, męczył i truł. A ona - chociaż nie potrafiła tego sprecyzować - wodziła go ciągle za nos, zbywała, zmieniała temat. Bo gdzieś w mózgownicy wisiała myśl, że nie ma w ich życiu stabilności. Kochali się, ale nie żyli na tyle godnie, aby mieć dziecko.

Siostra dziewczyny, z którą się spotykam, urodziła dziecko. Kiedy tylko się pojawiło zaczął się dym. Mieli problem z utrzymaniem mieszkania, zapewnieniu bytu, który uznała za odpowiedni. Zaraz zaczęła robić mu sceny, wycinać go, uciekać emocjonalnie. W efekcie wyniosła się do mamusi, jego podała o alimenty i DODATKOWO zaczęła mu robić problemy z widywaniem się z dzieckiem. Nie dlatego, że koleś nie chciał wychowywać go wspólnie. Po prostu nie potrafiła żyć z kimś, kto w jej oczach nie podołał. Miłość to nie wszystko.

Rozmowy na temat dzieci i potencjalnych wpadek z moimi dziewczynami i kochankami też zmieniły się diametralnie na przestrzeni lat. Głównie za sprawą zmiany w stanie majątkowym. Jako nastolatek i młody dorosły często pojawiał się głos rozsądku od lasek, że najlepiej będzie usunąć. Że to byłoby dla nas najlepsze. Pomimo moich zapewnień i zaangażowania one zawsze miały wątpliwości. Nawet panna, z którą prawie się zaręczyłem nie była przekonana do zachowania dziecka. Po trzech latach! Dzisiaj niemal każda kobieta mówi mi, że warto byłoby spróbować. "Dla dobra dziecka" Że moglibyśmy nawet spróbować jako w pełni funkcjonalna rodzina, zaręczyć się, mieć mieszkanie. Słyszę takie rzeczy od mężatek i karierowiczek. Co się zmieniło? Kasa i tylko kasa. To, że w zasięgu ręki mam mieszkanie, samochód i solo utrzymanie rodziny.

Niestety obawiam się, że to jest właśnie sytuacja, która Cię spotkała. Zaczęła hodować żal do ciebie, że nie zdałeś egzaminu w jej głowie. Spojrzała za kurtynę, zweryfikowała cię i to brutalne odkrycie prawdopodobnie zabiło to, jak zaczęła na ciebie patrzeć. Weszliście z buta w dorosłość, a ona odkryła, że w tej krainie nie błyszczysz się już jak diament.

Dalej nastąpił typowy rozpad. Dystansowanie. Dysproporcja w zaangażowaniu. Mróz. W końcu spierdoliła emocjonalnie i przeszła w sercową hibernację, aż na horyzoncie nie pojawił się inny facet. Tutaj zagrało typowe zachowanie wyrachowanej suki, czyli trzymanie się gałęzi i szukanie bolca na boku.

Musisz pogodzić się z tym, że wina leży po obu stronach. Niemniej to nadal lepsze niż niechciane dziecko i późniejsze pretensje, że "swoim głupim fiutem spierdoliłeś jej życie, karierę i przyjaźnie", bo laski tak niestety potrafią. Nie bój się mieć do niej pretensje, że nie potrafiła z tobą o tym rozmawiać. Że nie potrafiła jasno przedstawić oczekiwań. Że zaczęła kręcić z innym fiutem. Jak na moje, to wiele tego bólu można by uniknąć, może nawet wychować to dziecko, jeśli trochę więcej wiary pokładłaby w dialogu i jednak zaczęła z tobą rozmawiać. Bo to gdzieś w niej siedziało, skoro później miała takie pretensje. Jeśli chodzi o Ciebie - zastanów się nad tym czy na pewno rokujesz w oczach kobiet jako dobry ojciec. Czy potrafisz zapewnić prawdziwy byt czy tylko rozrywkę dla nastolatek. Zwróć uwagę na swoją dojrzałość, zachowania i to, jak radzisz sobie w życiu. Jak jesteś zaradny. Czy potrafisz zarabiać pieniądze, rozwiązywać problemy. Czy masz tendencję do tonięcia, kiedy wali się świat, czy wyrobiłeś naturalne instynkty dryfowania.

saverius
Portret użytkownika saverius
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-03-28
Punkty pomocy: 1654

Kobiety i ich umiejetnosci walki do konca i wdziecznosc. Heh.

__________________________________________________________

Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.

LudwikXIV
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2015-03-23
Punkty pomocy: 749

Jak dla mnie roztrząsanie tematu nic Ci nie da. To że będziesz nad tym siedział, myślał i bił głową w ścianę nikomu w niczym nie pomoże. Jedyny efekt będzie taki, że spuchnie Ci łeb. Nic więcej.

Proszekdoprania
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-01-17
Punkty pomocy: 0

Dzięki panowie. Szczególnie Yami, nakładłeś mi sporo do łba. Bardzo się w tym wszystkim pogubiłem, zgubiłem samego siebie. Biorę się za siebie, wracam do ładu i idę dalej.

Wtemacie
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: W Pl

Dołączył: 2018-01-11
Punkty pomocy: 45

Brawo za postawę !godna naśladowania.A tak co do ciąży sam widziałeś później że ona spotykała się z kimś innym na moje to mogła nie wiedziec czyje to dziecko , więc myślę że mogło ono być nie Twoje Wink 3m się i powodzenia

-Lepszy jeden czyn, niż tysiące planów

Christiano
Portret użytkownika Christiano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2013-05-11
Punkty pomocy: 698

Jak dla mnie to zabrakło z Twojej strony mocnego pierdolenięcia w stół. Szkoda tego dziecka, ale już dziś nic sie nie poradzi.
Mi tez pamiętam moja pierwsza kobieta zaczęła panikować, że dziecko może sie pojawić i co teraz? Ja zawsze takie sytuacje potrafiłem załagodzić po prostu swoją stanowczością. Dałeś wolną rękę, a potem ta wolna ręka doprowadziła do tego że ona musiała ciągle o tym myśleć, ba! moim zdaniem będzie myśleć o tym dziecku do końca swoich dni. Kobiety potrzebują czasem prowadzenia, czasem trzeba pierdoląc, opierdolić zrobić szum. Zauważyłem że my mężczyzni boimy się reagować emocjonalnie, nawet wtedy gdy tego potrzeba. Boimy się, że nasza emocjonalna reakacja będzie odczytana jako słabość lub wada, a własnie czasem trzeba...

"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."