W sylwestra na domówce poznałem dziewczynę. Coś tam pogadaliśmy, w miarę spożywania alkoholu rozmawialiśmy więcej. Potem w nocy, jak już wszyscy byliśmy mocno spici, poszliśmy spać. Tak się przypadkiem
złożyło, że położyła się obok nie, przytuliła się, złapała mnie za rękę i poszliśmy spać. Do niczego więcej nie doszło.
Na następny dzień napisałem do niej, gadka szmatka, i zaproponowałem wyjście na kręgle. Zgodziła się bez oporów. W dniu spotkania nawet sama się dopytywała czy na pewno się widzimy.
Na kręglach było bardzo spoko, wszystko fajnie, jednak nie wykonałem kolejnego kroku bom jest pizda.
Następnie wróciłem do miasta, w którym studiuję (wracam do rodzinnego miasta tam gdzie ona jest co ok. 2 tyg). Przez te 2 tygodnie pisała do mnie praktycznie codziennie. Chciałem parę razy pierwszy napisać, no ale nie dawała mi szansy
.
Kiedy znowu wróciłem, zaprosiła mnie na imprezę. Miała do mnie przyjść wcześniej na jakiś film, potem mieliśmy pójść na imprezę. Znowu, nie było żadnych problemów, przyszła punktualnie. U mnie oglądaliśmy filmy, wtuleni, trzymanie za rączkę itp. Na imprezę ostatecznie nie poszliśmy. Siedziała u mnie do późna, odwiozłem ją do domu i wreszcie wkleiłem KC.
I teraz się trochę zmieniło. Musiałem wracać z powrotem na studia. Pisze mniej, rzadziej, kiedy ja zaczynam rozmowę to to nie jest to samo co wcześniej, odpowiada trochę zdawkowo. Uznałem, że może to i dobrze, bo szczerze mówiąc męczył mnie trochę codzienny kontakt. Ale czy to nie jest znak spadku zainteresowania (co dziwne, biorąc pod uwagę niedawne KC)? Jak teraz postępować żeby tego nie spieprzyć?
podstawy - adoruj, pielegnuj, caluj... teraz wiecej fizycznosci wprowadzaj bo juz te rozmowy są nudne..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Fakt, ale te rozmowy są nieuniknione. Tak jak pisałem, stuidiuję w innym mieście i wracam tak co dwa-trzy tygodnie. Przecież nie będę zrywał kontaktu
. Ja wiem co robić na spotkaniach. Bardziej pytam o to, jak prowadzić tę relację, kiedy jestem na studiach.
Chyba na kręglach powinno być KC a na "filmie" seks.
Teraz ją wyruchaj, jak się uda spotkać
Masz rację, ale tak jak napisałem - zachowałem się jak pizda i nie zdobyłem się wtedy na KC.
Po krótkim przemyśleniu sprawy doszedłem do jakże odkrywczego wniosku, że ona do mnie przyszła na seks, którego jej nie dałem, bo nie miałem jaj. I teraz jako że nie dostała tego, czego chciała, straciła trochę zainteresowanie. Da się to jakoś naprawić? Oczywiście jak wrócę do domu, to zaproszę ją gdzieś i spróbuję doprowadzić do seksu.
Szybko kojarzysz fakty
Przecież Ci to nawet napisałem.
Zrób tak jak mówisz.
Ok, tylko jak postępować do tego czasu? Chodzi mi o kontakt internetowo-telefoniczny. Może próbować ją jakoś rozpalać w rozmowach, czy jednak lepiej ograniczyć kontakt do czasu mojego powrotu?
Dokładnie do jakiego czasu? Dzień, tydzień, miesiąc?
Wracam za jakiś tydzień-półtora.
Na pewno nie pisz codziennie, co 2/3 dzień wystarczy. Ewentualnie zrób dłuższą przerwę i napisz na dzień przed powrotem, ze chcesz się spotkać, według mnie tyle w temacie.
"Ci, którzy rezygnują z Wolności w imię bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich."
Maka - weź również pod uwagę taką opinię - "Pozostali jak mantrę na jedno kopyto radzą wpierw rżnięcie, a związek jako wypadkowa seksu, tak niechcący. Pamiętam jak przed wejściem w świat pua (5,5 roku temu to było) miałem przekonanie, że kobiety nie cierpią seksu i jeżeli niektóre się na to decydują to pod naciskiem albo ze względu na dziecko. Potem pod naciskiem społeczności zacząłem coraz bardziej wierzyć, że kobiety kochają seks, aż z czasem się na tym boleśnie przejechałem, bo okazało się to jeszcze większą iluzją. Jakby to mało było szczęśliwych par nawet i z półrocznym związkiem bez seksu, dotykania się i namiętnego całowania..." - może facet wie co pisze a ci od seksu się mylą...
Czyj to tekst?
Prawda w tym jest. Działa półroczny związek bez seksu jak laska go nie chcę, ale tutaj się o to prosiła. Ewentualnie jest jakąś kinomaniaczką.
Mam kumpla, który jest z laską od roku i nie uprawiali seksu więc jednak można.
Przema...
@gen - pewnie się da, ale... ja CHCĘ ją bzyknąć
A więc napiszę przez ten czas ze dwa razy i zaproponuję spotkanie. Jak się zgodzi to wiadomo, jak nie, to pewnie znaczy że już całkiem straciła zainteresowanie. W sumie bym się nie zdziwił, bo zachowałem się jak ostatnia pizda. Tutaj istotny może być fakt, że jestem prawiczkiem
i nie tak łatwo przychodzi mi jeszcze "seksualizacja" znajomości.
no to wysoko sobie zawiesiłeś poprzeczkę - odległość do panienki, prawiczek - no nieźle... jeśli panienka przynajmniej pod jednym facetem chodziła, to na stówę się kapnęła że jeszcze nie ruchałeś - i to mogło ją ochłodzić - nie wszystkie lubią za nauczycielki robić... może się boją że pobzyka, nauczy się, zaskoczy i w pizdu facet pójdzie, znaczy, do innej... a sex jest podstawą... i tyle... lub cholernie ważny...