Witam,
W wakacje wyjechałem do pracy i w tej że pracy poznałem pewna dziewczynę..., niestety zajęta, więc pomyślałem sobie że nie warto.
Jednak wyszło sam nie wiem jak, że bardzo sie zbliżyliśmy do siebie, doszło do pocałunków, wkręciłem się strasznie, bo fajna dziewczyna, mega się z nią rozmawia itp. Ona też mimo że miała chłopaka ciągneła tą relacje dalej.
Po jakiejś imprezie wyszło tak, że sporo wypiłem i spałem u niej w łóżku, nic wielkiego, po prostu spałem, dotyk był ale nic więcej.
Następnego dnia, rano lekki szok, do pokoju wbija jej chłopak...
Ona jakos mu to przetłumaczyła, że po imprezie pijany byłem i poszedłem spać tam gdzie piłem, czy cos takiego, uwierzył.
Tego samego dnia rozmowa, powiedziałem jej, że powinniśmy dac sobie spokój, było miło ale straczy, a ona ma zająć się swoim chłopakiem, a my zostańmy dobrymi znajomymi, zgodziła się. Długo nie wytrzymała bo 2 dni póżniej kolejne pocałunki(ona napierała), stwierdziłem co mi tam, koniec pracy to i tak się skończy. Ale się nie skończyło, nawet po dużoooo ze sobą pisaliśmy, obiecałem jej spotkanie, ona w miedzy czasie zerwała z chłopakiem (powiedziałą że nie układało im się juz wcześniej.
Strasznie mi się żaliła, jak jej źle teraz, że cały czas go kocha, pocieszałem ją, że zapomni z biegiem czasu o nim i tyle(sranie w banie trochę).
Pare dni poleciało, spotkanie, Ona chce cos nowego ze mna zacząć, ja czy jest pewna, gotowa, TAK, mysle sobie ok, zobaczmy. Yhmm gotowa, cały czas zamyślona, w nocy pisała ze dalej go kocha, klasyk w sumie.
No i znowu rozmowa, zapytałem ja w prost czy jest gotowa, ona nie jednak musze dać sobie czas, poukładać wszystko, Mówie ok, bo co się będę w to pchał teraz. Nastepny dzień znowu chciała mnie całowac ale wycofałem się.
Panowie, jak ja mam ja traktować, ona jest strasznie rozbita emocjonalnie i wiem, że potrzebuje czasu ale z drugiej chciałbym z nia cos stworzyć...
Nie chce byc misiem na pocieszenie, co przyleci, przytuli, rozumiem że jej cięzko ale po co sie pcha, skoro sama mówiła że chce czasu, nosz kur....
Jak zadziałać, spotykać się z nią ale z dystansem traktować i coś próbować? czy dać sobie całkiem spokój?
PS: Sorry rozpisałem się jak nigdy :C
Ty też lepszy nie jesteś... chcesz jednocześnie "spotykać się z nią ale z dystansem traktować i coś próbować?" albo chłodzisz relację, czyli stosujesz chłodnik i tym samym sprawdzasz czy zacznie wychodzić z inicjatywą i naprzeciw Twoim oczekiwaniom, ale musisz liczyć, że może jej się odechcieć albo próbujesz jak do tej pory. Nie chcesz być misiem, a robisz wszystko, żeby tym misiem być. Nie bierze się za zajęte dziewczyny, bo tak się kończy zawsze....
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
To raczej ona wychodzi cały czas z inicjatywą, a póżniej ma załamanie. Raz nie pisałem przez cały dzień, z 5 telefonów od niej i 10 wiadomości czy sie obraziłem, czy się cos stało itp, itd.
Często jest tak, że dziewczyna jest z chłopakiem z przywyczajenia, to znaczy, że jakby się pojawiła lepsza opcjia to jest gotów go zostawić. Takie bycie, ale nie bycie.
Ja też wyczuwam u Ciebie takiego "miłego gościa" z tego, co piszesz. Nie chcesz być misiem, to bardziej zdecydowanie. Między innymi.
Z dystansem traktować raczej nie za bardzo, bo sobie załatwisz następną koleżankę do pogaduszek. Możesz się z nią spotykać, możecie się przespać, a potem zobaczysz czy będziesz chciał to ciągnąć.
Gdyby mógł się z nią przespać to by tematu nie zakładał
:D:D
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
Pozwalaj jej, aby w nocnych rozmowach żaliła Ci się jak to bardzo kocha ex i tęskni za nim, a skończysz co najwyżej jako, cytując forumowego klasyka, chustka donosowa.
W takich rozmowach to ona ma Ci opowiadać, co ma na sobie i słuchać co Ty byś z nią zrobił, gdybyś był obok i mógł z niej to ściągnąć. Laska która jest zabujana w nowym facecie nie truje mu dupy telefonami o tym jak to bardzo kocha innego gościa z którym już zerwała. No chyba, że jest ciężkim, może i toksycznym przypadkiem, który nie potrafi budować nowej relacji w inny sposób niż tylko poprzez rycie bani nowemu celowi emocjonalną huśtaweczką.
IMHO jak celujesz w coś więcej niż szybkie pukanko i chcesz się szczerze zaangażować, to na ten moment tracisz czas. Jak ona jest w porządku to po paru miesiącach odchoruje co trzeba i naprostuje główkę i serduszko. Może i wybrzydzam (?), ale fajnie byłoby, jakby zrobiła to np. inwestując czas w swoje pasje, zainteresowania i przyjaciół, a nie wskakiwała na pierwszego lepszego chuja, czy pakowała się w przypadkowe, szybkie związki z byle kim. Wtedy się za nią bierz. A jak chcesz tylko poruchać, to standardowa procedura, krok po kroku i nie słuchaj jej pierdolenia, tylko działaj. Aha, no i pamiętaj, aby być szczerym z samym sobą i swoimi PRAWDZIWYMI oczekiwaniami, bo skończysz ze zbitą dupą i nawet ten seks będzie Cię kosztował więcej emocji niż to warte.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Ogarnięta dziewczyna, raczej nie pcha się byle gdzie. Nie porucham raczej, bo ona nawet ze swoim byłym nie miała stosunku, po 2 latach...
No nic, poczekam, zobaczę, spróbuje za jakiś czas, jak nic nie wyjdzie to trudno.
Ta znajomość zryła mi beret jak cholera.