Witam. Mam problem. Kilka lat temu wiernie śledziłem stronę i forum teraz potrzebuje pomocy.
Jestem w związku od 3 lat jesteśmy zaręczeni od roku. Problem polega na tym że dziewczyna kiedyś flirtowała i wiele razy ją na tym nakryłem. Ciągle smsowała z chłopakami na imprezach dawała swój numer, kilka razy umawiała się na spotkania będąc ze mną pół roku.... Kiedyś żaliła się jednemu chłopakowi o to że się nam nie układa itp. a problemem było właśnie w tym że nie akceptowałem tych flirtów. Doszło do tego nakryłem ją na rozmowe jak umawiała sie z nim na parapetówę u niego gdzie będą sami wypiją sobie winko i zapalą zioło.. Powiedziałem jej o tym że wiem i że to koniec. Trochę mnie męczyła że przeprasza itp i że żałuje miała durne tłumaczenie 'i tak bym tam nie poszła i tak bym sie z nim nie spotkała kocham Cię' idiotyczne tłumaczenie ale zależało mi na niej więc dałem szanse. Później wychodziły jeszcze trochę mniejsze rzeczy ale w miarę się uspokoiło.
Miała problemy z odchudzaniem dość poważne jeśli wiecie o czym mówię, przysięgała że już nigdy. Miesiąc temu nakryłem ją na kłamaniu mi prosto w oczy. Patrzyła mi prosto w oczy i kłamała, później zobaczyłem jej rozmowę z koleżankami.... Nie dość że okłamywała mnie a z koleżankami rozmawiała na temat kolejnej diedy, to koleżankom żaliła się jak to jest jej źle ze mną. Ze jestem gruby (ważę 68kg 176cm jestem dość szczupły), że jestem blondynem i fuj, że jestem spaślakiem, że się nie staram bo nie mam kaloryfera na brzuchu, że nie wychodzimy nigdzie tylko dom i dom..(4 wyjazdyw góry i mazury w tamtym roku sponsorowałem) i ogólnie że założy sobie sympatię i znajdzie lepszego. Olałem ją totalnie zerwałem i wytłumaczyłem że mnie okłamała w tak poważniej sprawie i że ja tak nie chce mało tego poniża mnie przy koleżankach. (Koleżanki ma niezłe bo jedna zdradza chłopaka swojego a moja kobieta zamiast się oburzyć to jeszcze na widok zdjęcia bicepsów pisze żeby rzuciła swojego i brała tego wyrzeźbionego, wręcz pomaga w zdradzie proponując napisanie sms od siebie że się spotkają a w rzeczywisości koleżanka spotka się z tym rzeźbiarzem).
Zostawiłem ją i nie chciałem z nią rozmawiać. Następnego dnia przyjechała przepraszać, że to nie tak, że była zła na mnie bo poświęcałem jej za mało czasu i to wszystko w złości. Ze sie nie odchudzała że tylko 3 dni że to stres uczelni ją tak odchudził (widziałem od początku roku że coś się dzieje i probowałem rozmawiać ale twierdziała ze się nie odchudza).
Powiedziałem że nie chce jej znać za to co zrobiła. I co? i pojechała na uczelnie poniedziałek jeszcze coś tam pisała a wtorek środa czwartek piątek balowanie imprezy, wchodzę na fb klubu a tam się bawi w najlepsze, jednocześnie pisząc mi że tęskni i że przykro jej że się tak to skończyło. Zero jakiejść walki.......... Wygarnąłem jej przez cały tydzień kilka razy właśnie to że jest śmieszna zamiast się starać naprawić to łazi po imprezach. Jej tłumaczeniem było "ja myślałam że jak powiedziałeś że to koniec to znaczyło że nie chcesz mnie już znać"... A na imprezy chodziła bo koleżanki ją wyciągały bo ciągle płakała.
Co sądzicie? Terach chce się spotykać znowu wbija mi do głowy że niby jej zależy chociaż więcej to są słowa niż czyny.
Wybuchłem kilka razy może i naubliżałem mówiąc ze 3 lata psu w dupe że takie kłamstwa i takie poniżanie w gronie koleżanek. Może nie powinienem się tak unosić wulgarnie bo teraz czuje się winny trochę. Czuje się winny bo nie poświęcałem jej za dużo czasu bo pracowałem do późna odkładając na wesele... Ona twierdziła że rozumie ale zawsze miała swoje ale na koniec "ja wiem ale zostań dłużej bo ja chce potrzebuje"
Jak to załatwić, zależy mi i wiem że ona jest po prostu troche głupiutka i często nie pomyśli zanim coś zrobi. Ale z drugiej strony chyba jestem idiotą że wierzę w takie bajki i daje kolejne szanse..... Jestem za dobry czy poświęcam za mało czasu?
Co sądzicie dać jej szansę? Boje się ze to na jakiś czas będzie i znowu będzie mnie okłamywała albo będzie się żaliła że nie ćwiczę i jestem gruby nie mam kaloryfera (jestem dość szczupły) i nie doceni że pracuje żeby mieć pieniądze na wyjazdy itp zachcianki. Prosiłem ją teraz żeby pokazała mi jak jej zależy na mnie. To pisze mi że wróci z uczelni na weekend tylko żebym jej powiedział czy sie spotkamy bo jak nie to nie ma po co wracać. Kurde ja bym wrócił i czekał pokornie czy wyrazi zgodę a nie warunki stawia... Czekałbym w koszuli pół dnia na sms czy się spotka gdybym ją np zdradził i zrozumiał błąd..... A ona myśli że seksem załatwi sprawę, i że od tak zapomnę.....
Co mam zrobić........
Co masz zrobić? Spierdalać jak najdalej, odciąć się od tego krzywej sytuacji i w wolnej chwili się zastanowić ile to fajnych lepszych panien możesz mieć zamiast tej "ryjobanki".
---------------------------------------------------------------
Think different
Jak chcesz mieć laskę która nie liczy się z Twoim zdaniem, która słucha koleżanek i wypisuje takie rzeczy do nich to okej.
Powinieneś dawno zerwać ten toksyczny związek, wyjść na miasto, zakupy czy siłownie zadbać o siebie a z czasem poznawać nowe kobiety. Jak zaczniesz to robić to nawet nie zauważysz kiedy o Niej zapomnisz, a z tego związku będziesz się po prostu śmiał tak jak ja to teraz robie.
Nie wiem jak możesz nazywać to związkiem. Byłeś jedynie osobą zastępczą do póki nie znajdzie sobie tego "lepszego" umięśnionego takiego jaki jej koleżanką by się podobał, była to kwestia czasu.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Hmm. To jest najlepsze wyjście niby ale mi na niej zależy i chciałem dać ostatnią szansę żeby się postarała zdbyć moje zaufanie.... tylko bije się z myślami czy to będzie na pół roku na dwa lata czy 5......
Jeśli oczekujesz, że ktoś z tego forum przyklaśnie temu pomysłowi (dać kolejną szansę) - obawiam się, że się nie doczekasz. Ale próbuj. Może kogoś przekonasz.
ps.znając życie i tak zrobisz po swojemu, a za rok napiszesz: ona mnie zdradza! co teraz?
Żalezy Ci na kimś, kto wali w Ciebie pociskami ze świeżego gowna wielkosci kuli śnieżnej. Już przegrales
Biomen wyczerpał temat w zasadzie, ale niech będzie...
Podsumujmy:
a) imprezowiczka (alko w hurtowych ilościach jak mniemam)
b) flirciara (zaburzone poczucie własnej wartości, szuka ciągle potwierdzenia atrakcyjności, za pół roku będziesz miał poroże jak jeleń po sterydach, o ile już nie masz)
c) bulimiczka/anorektyczka z zaburzonym postrzeganiem swojego ciała i skłonnościami do depresji (fatalnie rokuje zarówno jako partnerka, jak i osoba która w przyszłości będzie miała dzieci)
d) narkomanka (sorry, ale marycha to narkotyk i możecie nie przekonywać, ze nie a i tak zdania nie zmienię)
e) kłamczucha, manipulantka, kupcząca ciałem (nagradzanie seksem)
f) nie akceptująca partnera (za brak sixpaku i nie wiadomo co jeszcze)
g) "głupiutka"
Miodzio. Idealny materiał na żonę i matkę. Nic, tylko klonować.
Kurnia - Ty przeczytałeś ten swój "pamiętnik"? I jeszcze pytasz co zrobić?
No jaja.
Elba, takich nie trzeba klonować, ich i tak jest za dużo
ładnie wypunktowane!
wyjdź.. po prostu wyjdź!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ty Baranie !!! Mało tego, ty ślepy baranie.
Pretensje o wszystko, ma cię w dupię, obgaduje cię, szlaja się po dyskach, nie zdziwię się jak ci już rogi przyprawiła.
Ona nie ma za wysokiego IQ, ale jak ty do niej wrócisz to też nie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Widzicie gdzieś po drodze zgubiły mi się jaja i nie potrafiłem stanowczo powiedzieć to koniec flirtujesz z innym się umawiasz i się żalisz koleżce bo ja tego nie akceptuje mówisz mu że między nami jest źle i się umawiasz. Tak zgubiłem po drodze jaja dlatego tu pisze.
Problem jest taki że czuje się winny bo powiedziałem po tym za dużo słów, i raniących i wulgarnych, po zerwaniu powiedziałem żeby spierdalała bo nie mam ochoty prowadzić związku z kimś kto mnie okłamuje i poniża przed koleżankami. Mam wyrzuty sumienia bo się nie zachowałem jak dżentelmen tylko chłopaczek któremu puściły emocje.
Stąd te dylematy...
Doczytałem do połowy, i tak myślałem, że na końcu znajdę te idiotyczne pytanie 'co robić?'. Spierdalać panie, spierdalać. I jej każ wypierdalać.
Edycja:
Nie no, w takim wypadku to rzeczywiście, idź i ją przeproś i w ogóle, wiesz. Jak ją nakryjesz, gdy będzie się ruchać z jakimś typem to tylko po cichutku się zachowuj co by im klimatu nie popsuć. Skończ waść, wstydu sobie oszczędź. I ogarnij się.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Dzięki ide poszukać swoich jaj....
D jak DRAMAT! Czysta patologia.
YOLO.
Zainteresował mnie niezwykle ten fragment: ,,Nie dość że okłamywała mnie a z koleżankami rozmawiała na temat kolejnej diedy, to koleżankom żaliła się jak to jest jej źle ze mną. Ze jestem gruby (ważę 68kg 176cm jestem dość szczupły), że jestem blondynem i fuj, że jestem spaślakiem, że się nie staram bo nie mam kaloryfera na brzuchu(...)"
Dla mnie dowód na to, że laski bardziej niż my zwracają uwagę na wygląd i niezwykle ważny moment dla faceta by przekonał się po sobie czy jest facetem z jajami czy facetem, za którego należy podjąć decyzję. Oczywiście każdy z Nas - logicznie myślących facetów - kazałby lasce spierdalać w taki sposób, że nie mogłaby się doczekać na samą myśl o tym. Tutaj nie trzeba żadnych podstaw - masz szacunek do siebie, wymagaj go od innych a od kobiety, z którą jesteś wymagaj go tysiąckrotnie. Po usłyszeniu czegoś takiego w moim przypadku skończyłoby się kulturalnym podziękowaniem za miłą współpracę i niech dalej narzeka na Świat koleżance. Ma tendencje do narzekania na wszystko i wszystkich ale sama jest problemem i nie widzi własnych błędów.
Autorze Ty powinieneś jej podziękować za całokształt twórczości a jeszcze się zastanawiasz nad szansą dla niej?! No to przegrałeś, pokazujesz, że nie masz odwagi i jaj by mówić to na co masz ochotę i powinieneś powiedzieć. O robieniu tego nawet nie będę wspominać. Tutaj podstawy to trochę za mało. Masz zaniżoną przez tą laskę własną, samoocenę. No ale z kim przystajesz takim się stajesz. Skoro chcesz być poniewierany i traktowany bez szacunku, to już Twoja sprawa, ale nie wypisuj później kolejnych podobnych tematów.
Z życia wzięte - 2 moich kolegów, na początku swojego ,,chodzenia" z obecnymi już swoimi, aktualnie żonami - usłyszało podobną krytykę. Spaślaki, zaniedbani, że nudni i tak dalej. Pytałem się więc tych sierot: ,,po co z nimi jesteście?" Odpowiedzi lawirowały gdzieś pomiędzy ,,one mają rację" a ,,nam zależy"
Cóż...dzisiaj są ułożonymi mężami, jeszcze lepiej ułożonych żon. Tzn. oni tańczą tak jak one im zagrają - Miłość.
Pozdrawiam
Miałem kiedyś podobną sytuację. Jedyna rada jaka mi się nasuwa to: Wiej Stary póki jeszcze nie zdążyła okręcić sobie Ciebie wokół palca.
Nie, nie zmieni się. Tak, rogi już masz. No to co tu jeszcze k... robisz?
Człowieku, szanuj się!!!
Ja kiedyś byłem ciężkim przypadkiem, ale Ty właśnie mi uświadomiłeś, że można upaść dużo niżej.
Kobieta Cię nie szanuje i kurwa choćbyś jej dawał 1000 szans, nie zacznie szanować z litości.
"Dla mnie dowód na to, że laski bardziej niż my zwracają uwagę na wygląd i niezwykle ważny moment dla faceta by przekonał się po sobie czy jest facetem z jajami czy facetem, za którego należy podjąć decyzję. Oczywiście każdy z Nas - logicznie myślących facetów - kazałby lasce spierdalać w taki sposób, że nie mogłaby się doczekać na samą myśl o tym."
Każdy zwraca uwagę na wygląd, a "sixpack" lepiej mieć, niż go nie mieć (choćby dla zdrowia i własnego samozadowolenia).
Inna sprawa, że w moich oczach, człowiek musi być zadbany - nie trawię lasek z wylewającym się sadłem, z drugiej strony, od siebie trzeba wymagać minimum tyle ile wymagamy od innych, a jak to mówią, "w zdrowym ciele, zdrowy duch".
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."