Hmm w sumie sam nie wiem od czego zacząć ale spróbuje. Byłem z dziewczyną prawie 4 lata(Ja 22 ona 21) dodam, że byłem jej pierwszym, ogólnie wiadomo, że gdyby nie było nam dobrze to byśmy razem nie byli. Natomiast ostatni rok był kiepski. Miałem ciężki okres na uczelni i w robocie, co skutkowało dużym stresem i kłótniami z moją była, trwało to parę miesięcy, ale potem wszystko przeszło i postanowiłem, że znowu będę sobą, natomiast ona nagle powiedziała mi, że chciała się ze mną rozstać(akurat wtedy kiedy jak się zmieniłem, bo stres zniknął ) ale chyba nigdy by nie potrafiła... Okej, przeżyłem małe załamanie, ale się ogarnąłem, zacząłem się starać i wgl, wyjeżdżaliśmy na wakacje i w różne miejsca, staraliśmy się żeby nie było monotonii, było fajnie nie kłóciliśmy się, a z dogadywaniem nigdy nie mieliśmy problemów. Ale przez następne parę miesięcy widziałem, że tak jak by zaczyna być w stosunku do mnie obojętna(mimo iż cały czas mówiła, że mnie kocha w co akurat wierzę inny facet też nie wchodzi w gre) Rzadziej się widywaliśmy i krócej(bzykać też się chciała coraz rzadziej...), z reguły to ja proponowałem spotkanie. W końcu nie wytrzymałem. Na początku tego roku na spokojnie jej powiedziałem o tym wszystkim i tego, że ją kocham i chce z nią być ale nie mogę być z kimś na 50%. Ona doznała szoku błagała mnie o jeszcze miesiąc, że się zmieni i wgl. Wymiękłem i się zgodziłem. Początkowo się starała jak można było przewidzieć ale potem gadki w stylu, żebym robił co chce i nie żałował potem, że przez nią czegoś nie zrobiłem(tak jak byśmy się mieli zaraz rozstać...)W końcu mnie to wnerwiło i jakoś w połowie stycznia powiedziałem, że musimy zrobić przerwę(oboje interpretowaliśmy to jako koniec) No i dalej że chce z nią być i ją kocham(chyba nigdy tyle razy tego nie mówiłem...) ale, że widzę że ona nie wie czego chce i mnie odsuwa od siebie i musi się zdecydować. Ona na to, że widzi, że mnie krzywdzi, nie docenia i że po prostu kocha mnie ale nie czuje tego czegoś co kiedyś i nie wie czego chce. Mówiła, że ma wielką nadzieje, ze się kiedyś zejdziemy i się hajtniemy bo jestem najlepszym facetem jakiego mogła sobie wymarzyć bla bla bla...Ja powiedziałem też, że lepiej żebyśmy ze sobą nie rozmawiali bo przyjaźń damsko męska nie istnieje. No i teraz są już ponad 3 tygodnie bez jej odzewu i mojego. Powiem szczerze, że czekam na niego jak pies na michę... Nawet rozmowy i spotkania z innymi laskami nie pomagają(tak jak wyczytałem) Zastanawia mnie co powinienem zrobić, czekać na odzew czy nie czekać i się odezwać, sam nie wiem. Ile powinienem ją przeczekać? Chyba piszę ten post bo nie mogę zbyt obiektywnie podejść do tej sytuacji. Zależy mi bardzo na niej, ale to chyba oczywiste. Jak to rozegrać ? Jak będą jakieś pytania to postaram się odpowiedzieć najtrafniej jak potrafię. Z góry dzięki 
Żeby chciała do Ciebie powrócić to najpierw musiałaby Cię stracić. Jak nie umiesz wytrzymać 3 tyg a przy rozstaniu zapewniałeś jak bardzo ją kochasz, to sprawa jest jasna - ona Cię nie straciła. Ma cię na byle skinienie. Za to ty ją owszem.
Olej, żyj bez niej. Boli? Ano boli, ale najlepsze lekarstwo ma zawsze najgorszy smak, takie życie.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Osoba, która odezwie się pierwsza ma niższe notowania w tej relacji.
Prawda stara jak Świat. Do byłych się nie wraca. Serio. Przerabiałem to na sobie i tylko ryłem sobie tym psychikę. Nie warto. Jeżeli się nie udało, to się nie udało. Trudno.
Chcesz być z kobietą, która się o Ciebie nie stara? Sam napisałeś, że pod koniec był to związek na pół gwizdka.
Teraz nie rób nic. Najlepsze rady to tej najtrudniejsze do realizacji.
Chcesz mieć świetne ciało? Zapieprzaj na siłce i jedz jakby jutra miało nie być. Mało przyjemne i zniechęcające, ale jedyne jakie działa.
Tak samo tutaj. Bardzo chcesz się do niej odezwać i znowu wyznać jej miłość. Więc jak się zachować? Dokładnie odwrotnie.
Stary, weź ochłoń. Pierwsze kilka dni, tygodni po rozstaniu zawsze jest ciężkie, a później dojdziesz do wniosku "No i jakoś żyję bez niej, jednak nie była mi aż tak bardzo potrzebna, nawet czuję się lepiej niż przy niej, jestem wolny, mogę wszystko"

Wiem, że się łatwo mówi, sam po zerwaniu pamiętam jak mną rzucały emocje przez pierwsze kilka dni, miałem ochotę do niej pisać, dzwonić, nawet zrobić jej niespodzianke i jechać do jej domu i zapukać do drzwi, ale ochłonąłem i powiem Ci że zrobiłem sobie taki rachunek zysków i start i doszedłem do wniosku że więcej straciłem w tej relacji niż zyskałem i wiem że na świecie jest masa dziewczyn które mi mogą zaoferować więcej niż ta była.
Skoro się rozstaliście to coś było nie tak, a jeśli czytałeś tą stronę to sam wiesz że tutaj powroty do byłych są przereklamowane i to prawda, bo Ci co wrócili to wiedzą że później to już nie jest to samo i się rozchodzą prędzej czy później i żałują że im przyszło w ogóle do głowy wracac do byłej.
Zajmij się sobą, wróć do swojego hobby ( jak go nie masz to zacznij żyć aktywnie, rób coś nowego albo cokolwiek, idź na siłke, narty, na ścianke, łyżwy, kręgle, bilard, basen itd wyjdz z kimś na piwo, pogadaj, idź poznawaj nowych ludzi ) rób to na co masz ochotę, masz tyle możliwości a ogranicza Cię tylko twój własny umysł bo żyjesz przeszłoscią, weź odetnij się od tego i zacznij żyć tym co jest tu i teraz, do góry głowa i jedziesz, dasz radę!
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
Z nią nie będziesz miał lepiej niż teraz, ludzie aż tak się nie zmieniają, kończ sprawę, rachunek sumienia, żal za grzechy i buduj nowy lepszy związek. Nie trać czasu na kobietę, która jest niewłaściwa dla Ciebie... Myślę, że to pomoże Ci w życiu, mi pomogło, tylko szkoda, że dużo wcześniej nikt mi tego nie wyłożył, oszczędziłbym sobie ch** relacji ;p
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
Aby to dobrze ugryźć musisz obrać odpowiedni paradygmat. Nie powinieneś teraz do niej pisać, dobrze o tym wiemy. A więc, masz straszną ochotę do niej napisać czy tam też się z nią spotkać.. możesz powstrzymać się przed sikaniem czy robieniem kupy nie możesz powstrzymać się przed kontaktem? Gacie nikomu jeszcze nie pękły od wstrzymywania stolca
tobie serce nie pęknie od braku kontaktu. A brak tego kontaktu jest twoją bronią. Zobaczysz z czasem zacznie się lekko o ciebie starać ( tak aby wyglądało na to, że się nie stara ) wtedy dalej trzymasz ją na określony promień. Jej psychika zacznie robić jej psikusy i zacznie się jeszcze bardziej o ciebie starać. Dalej trzymasz określony promień. Musisz ją tak długo trzymać na dystans aż dobrze zapamięta jak jej psychika zachowywała się podczas tego okresu. To się nazywa Tresura. Skutecznie. Pytanie czy nie jesteś za miękki aby temu podołać? Czy to ty nosisz spodnie w tej sytuacji. Trzymaj się 
---Jeśli mam gdzieś jechać, to ja prowadzę
Spróbuję zrobić jak radzicie, przynajmniej więcej na siłowni będę siedział ha
Tak z ciekawości tylko spytam, po jakim czasie się do was była odezwała ? Aktualnie mam dobry kontakt z jedną znajomą więc o tyle upraszcza to sprawę i nie myślenie o byłej. Jakoś trzeba sobie czas zająć, ale nie oszukując się wiem, że trochę to zajmie za nim całkowicie się odetne od byłej, chociaż mam jakąś tam nadzieje, że się ogarnie ehh
W tym przypadku nie odezwie się nigdy. Porzuć nadzieje, jakiekolwiek kontakty do niej i zajmij się innymi dziewczynami.
Nic z tego nie będzie. Siedzisz i czekasz zamiast zacząć nowy rozdział. Oszukujesz samego siebie.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Widzę problem podobny do mojego też było to samo trwał ten kryzys ponad miesiąc. Kocha mnie ALE nie czuje tego co dawniej , że jestem najlepszym chłopakiem , spotkania też wynikały z mojej inicjatywy i trwały krótko , też była u niej obojętność i taki brak okazywania uczuć do mnie, też zaproponowała przerwę np na tydzień ale powiedziałem stanowczo NIE. Były długo rozmowy , czego jej brakuje czego oczekuje ale ona ,, nie wiem czego oczekuje" itd. Pytałem się jej czy jej na mnie zależy czy mnie kocha czy chce ze mną być odpowiedziała że tak i nawet się rozpłakała. Ale to w niczym nie pomagało dalej było tak samo czyli ja się staram , pytam się czy jedziemy na pizze ona ok ,ale nie była mną zainteresowana. Ale oprocz tych zachowań zauważyłem że zaczeła z kimś pisać smsy itd i jak nigdy nie miała nigdy przede mną nic do ukrycia to nagle ma prywatne wiadomości itd. I w sumie od tamtej pory skoncentrowałem ,,podejrzenia" co do jej dziwnego zachowania na tych prywatnych wiadomościach co się okazało z kolegą z pracy o 12 lat starszym (ona 20 , on 32) , co było strzałem w dziesiątke , ona broni tych wiadomości a ja nie rozumiałem dlaczego , już naprawdę mnie to denerwowało cały czas chodziłem nabuzowany , i cały czas zżerała zazdrość i ciekawość o czym z nim piszę z jednej strony ufam jej kocham i wiem że na pewno nie jest wstanie mnie zdradzić w żaden sposob nawet nie dała by buziaka w policzek innemu facetowi , ale z drugiej strony co ona z nim piszę że się boi , wstydzi mi to pokazać. Ta niepewność zazdrość i ciekawość doprowadziła do przykrych sytuacji , nawet do rozstania pod wpływem emocji ale wróciliśmy do siebie nastepnego dnia. Wiedziałem że ona mi tych wiadomości nie pokażę więc postąpiłem jak świnia i włamałem się na jej fb i przeczytałem te wiadomości z jej kolegą z pracy były dość ,, nietypowe" i sprośne. Z tym że głównie przez tamtego kolesia , ewidentnie ją podrywał i to w taki dość otwarty sposób , ona czasami zbywała , czasami lekko przeciągała ale nie było widać żeby ona samo te flirty prowokowała. Powiedziałem jej że widziałem wiadomości i czy może mi to wytłumaczyć po 3-4 godzinach rozmowy w których ona chyba wiedziała że to koniec , że nie ma już szans że już jest po naszym związku , (wnioskuje tak po paru jej odpowiedziach , np pyta się mnie i co teraz , ja jej odpowiadam że nie wiem , nie wiem co mam z tym robić , na co ona odpowiada no to zerwij pomyśl sobie że ta suka nie zasługuje na takiego chłopaka jak ja i żyj dalej) Ale ja ją kochałem mocno i mnie to bolało , wyjaśniła mi to (w sposób taki że jestem w stanie to uwierzyć bo ona akurat taka jest) że ona nie umie spławiać ludzi bo głupio się wtedy czuje i to jest prawdą bo ona nawet jak ją ktoś w centrum handlowym zaczepi z ofertą założenia konta w banku to nie potrafi odejść przez 20 minut mimo iż ją nonstop z tamtąd próbuje oderwać. I Powiedziała że się cieszy że to przeczytałem bo bała się mi to pokazać , i cieszy się że nie musi już niczego przedemną ukrywać. Obiecałą mi że taka sytuacja się już nie powtórzy , przepraszała mnie 3 dni pod rząd z czego na drugi dzień po tej rozmowie przyjechała do mnie rano (nie mieszkamy rano jesteśmy jeszcze młodzie oboje po 20 lat) kupiła swieżę bułeczki , almette , mój ulubiony soczek pomidorowy zrobiła śniadanie , kawę miło mi to zaskoczyło. Od tamtej pory za każdym razem gdy tamten typ napiszę , to stara się go ,,grzecznie" spławić czyli niby odpisać ale tak zeby rozmowa się skończyła i gdy się widzimy sama pokazuje te wiadomośći (dla mnie jest to dowód że ten typ naprawdę się nie liczy dla niej). Teraz wszystko się naprawiło mam wrażenie że wzmocnił nas ten kryzys , znowu ona się stara , docenia mnie , okazuje uczucie , no jest wszystko bardzo bardzo dobrze
oprócz jednej kwestii że moje zaufanie do niej trochę ucierpiało bo nie sądziłem że jest w stanie flirtować z innym , a tu jednak. Wiem że więcej tego nie zrobi , ale czasami mam wątpliwości czy aby na pewno mam nadzieję że to minie z czasem ale mam zamiar na wszelki wypadek nauczyć się ,,żeby mieć wywalone jajca na nią" jeżeli to się powtórzy ze względu na moją zasadę że zawsze dotrzymuję słowa i nie obiecuje niczego czego nie mogę spełnić. A powiedziałem jej że jeśli się to powtórzy to jest koniec już na zawsze. Mimo wszystko wierzę że będzie dobrze
Jestem tu nowy i piszę w tym temacie ze względu na to że widzę duże podobieństwo między moją sytuacją a założyciela tematu , słuchaj jeżeli jest w 100% że kocha to według mnie wszystko się uda naprawić według mnie przestaliście podlewać oliwą wasz ogień i przygasł (jak u mnie bo po części jej oziębłość była spowodowana przezemnię ale się ogarnąłem) i jeżeli oboję tego chcecie tylko oboje musicie być pewni że tego chcecie i udowodnić to sobie. Ty wiesz że chcesz z nią być ale wydaje mi się że ona ma wątpliwości i musi się sama przekonać co może stracić. 3 tygodnie to niby nie długo , ale wiem że dla ciebie każdy dzień to wieczność bo dla mnie też się każdy dzień strasznie dłużył. Tylko że u ciebie widzę jeden zasadniczy problem mówisz że cię kocha i chce być z tobą ALE według mnie ona myśli że na ciebie nie zasługuje i że jesteś z nią nieszczęśliwy i może dlatego też nie napisała jeszcze , może chciałaby ale myśli że to nie ma sensu bo cię nie umie docenić i cię krzywdzi w ten sposób. Musiałbyś się zastanowić czy ona cię kocha na 100% jeżeli tak to nie wszystko stracone
Sorki że tak dużo ale sam miałem podobną sytuacje która jak dotąd się ułożyła na dobre i trzymam kciuki żeby u ciebie też się wszystko ułoży 