Witam wszystkich,
Zacznę od tego,że jestem z moją dziewczyną 2 lata, Ona 21 Ja 22. Ona studiuje dziennie w mieście oddalonym ode mnie o 50 km. Ja pracuje i studiuje zaocznie, widujemy się często 2-3 dni w tygodniu. Przez dwa lata mieszkała w mieszkaniu ze swoimi znajomymi , ale teraz postanowiła się przeprowadzić po obecnym semestrze właśnie do akademika. Jak to mówiła chce spróbować takiego życia, mi to nie pasuje z oczywistych względów ale nie mogę jej tego zabronić. Jej siostry też mieszkały w akademikach i namawiają ją tak jak jej rodzice. Więc odwieźć od tego pomysłu się nie da.
Proszę o jakieś sensowne porady, jak nie myśleć o tym, że to jest zły pomysł i to wszystko pier...
Czuje, że przemawia przez Ciebie strach przed zdradą. Rada? Przede wszystkim intensywnie popracuj nad poczuciem własnej wartości i skup się na innych segmentach swojego życia.
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
To nigdzie nie jest prawnie zapisane, że jak dziewczyna idzie do akademika to ma obowiązek się kurwić. Owszem, wielu odwala i to robią, ale to nie jest reguła. Nie mieszkałem w akademcu nigdy, ale bywałem w kilku BARDZO często i powiem ci, że mieszkają tam też normalne, porządne dziewczyny, które nie chleją do upadłego i nie dają kolegom z piętra na imprezach. To zależy po prostu od laski, jeśli teraz swojej ufasz w 100% to po jej przeprowadzce też powinieneś dać te 100%. Jeśli teraz jej ufasz na 80% to po przeprowadzce dałbym 40 ale mniejsza o to
Dodatkowo jeśli widzisz się z nią 2-3 dni w tygodniu to świetnie! Zapoznaj się z jej towarzystwem w tym akademiku, zakumpluj się z kolesiami którzy do niej podbijają. Plusy tego są ogromne: takiemu ziomkowi głupio będzie startować do twojej laski, bo przecież cię zna. A jeśli ma to w dupie to twojej lasce będzie głupio dawać się bajerować typowi którego przecież znasz ;p Ogólnie po prostu radzę ci wbić w jej towarzystwo i trochę je poznać, to zawsze wychodzi na dobre nie tylko przez to co wymieniłem.
No i przestań być takim zazdrośnikiem, bo to główny powód twoich rozterek
ale to już głębsza sprawa.
Ale może chodzi mu o to, że na mieszkaniu jego dziewczyna miała własny pokój na wyłączność, a teraz będzie musiała dzielić go z kimś i nie będą mieli warunków, żeby spotykać się tylko we dwoje
Chyba, że jednak nie o to. No to koledzy już wyjaśnili.
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Z tym to akurat w akademcach problemu nie ma. Jak współlokatorzy dobrze ze sobą żyją to wystarczy mrugnięcie okiem i kolega z pokoju znika na 2 godziny, bo wie co jest grane
No w sumie... wiem, że faceci tak robią a z laskami to różnie xd
Nie wiem co to za u Was za akademiki ale jak ja mieszkałem to ciszej niż w domu starców zajebane erasmusem z każdego zakątka świata a co do ruchania to też sobie ostrzyłem apetyt szybko jednak zszedłem na ziemie na pewno nie jest tak jak to w filmach pokazują nawet w tych "bardziej imprezowych " akademikach, natomiast ten kto szuka znajdzie to co chce Prawda jest taka że ciężko to sobie nawet konia zwalić bo co, przy współlokatorze ?
mieszkam w akademsie. Ogólnie ja trochę baluję (tzn. głównie na pierwszym roku balowałam, mimo wszystko jakichś niechlubnych akcji też nie miałam/miewam), ale to balowanie raczej nie z powodu miejsca, tylko dlatego, że się wyrwałam z domu w którym rodzice mnie dość mocno ograniczali imprezowo. Na przykład moje sąsiadki i współlokatorka, to dziewczyny wszelakich cnót (może nie do końca, bo czasem też coś wypiją, czasem zapomną posprzątać łazienkę, ale generalnie grzeczne i spokojne laski).
Streszczając - nie masz aż takiej orgii i zabawy jak w filmach (chyba że jesteś z wydziału OiZ). wszystko zależy od człowieka, a nie od miejsca - ot, cała filozofia
aha - 3 moje koleżanki z liceum trafiły np. do akademika u sióstr zakonnych. ogólnie sztywna godzina policyjna, bardzo duży problem z wprowadzaniem gości, a szczególnie tych płci męskiej (w dzień!!!) i takie tam różne fajne rzeczy. Więc jak bardzo się boisz, zawsze możesz zaproponować takie rozwiązanie
Stary, wyluzuj. Jeśli jesteś atrakcyjny i spełniasz jej wszelkie życiowe potrzeby, to ona będzie dumna z tego, że jest z tobą i nawet nie pomyśli o innym.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Napisze tylko tak, znałem wiele par własnie w takiej sytuacji jak twoja. Niestety (a może stety?), zdecydowana większość par nie przetrwała akademika. Resztę dopisz sobie sam.
Napisze tylko tak, znałem wiele par własnie w takiej sytuacji jak twoja. Niestety (a może stety?), zdecydowana większość par nie przetrwała akademika. Resztę dopisz sobie sam.
Mieszkam w akademiku i rzeczywiście mało par przetrwało taki układ, ze ona w akademiku, a Ty w innym mieście. Nawet nie mowie, ze sie kurwil ktos, ale jak mam 250 innych samców to któryś na pewno bedzie atrakcyjny, łatwiej dostępny bo blisko, impreza, wspomnienia.