Hej,
jestem z laska od roku. teraz na studiach ma do zrobienia praktyki i ma je ogarniete w innym miescie, jednak moglaby je zrobic w tym co mieszkamy (mieszkamy osobno). w ostatnim czasie nie szlo nam dobrze, bo za duzo sie widzielismy, zawsze razem praktycznie, jak nie to smski itp. teraz juz sie ogarnalem z tym po tych sytuacjach. do tej pory ustalilismy ze zrobi je tutaj, ale teraz powiedziala ze bala sie mi powiedziec bo bala sie mnie stracic ze tak naprawde za 1,5 msc wyjezdza do innego miasta, bo tam ma lepsza prace (jeszcze nie ogarnieta) i pasje, ze latwiej jej to zrobic tam. teraz wyjechalismy na swieta i mamy jakies 10 dni gdzie sie nie widzimy. ja zajalem sie swoimi sprawami i sporadycznie odpisuje na jej wiadomosci, rozmawialismy dwa razy po kilkanascie minut, ale z reguly ja olewam. mysle, ze da nam to lepiej przemyslec sprawe. spotykamy sie za kilka dni i temat wroci. do tej pory tlumaczylem jej logicznie i podawalem argumenty dlaczego lepiej jak zostanie, mowilem ze chce zeby zostala, ale to przeciez jakbym ja prosil o to zeby nie odchodzila po tym jak by chciala ze mna zerwac, dlatego sie ogarnalem. teraz juz jej powiem, ze robi co chce, ale ze powinna miec swiadomosc ze jest mozliwosc ze sie to rozwali.
do tej pory robilem pizde z siebie troche.. wiecie - nie gadaj z tym ziomkiem, ktos Cie dotykal, dopierdalalelm sie do wiadomosci jakich itp. chce to zmienic, zajac sie swoim zyciem, ale wolalbym oczywiscie jakby zostala. dziewczyna jest bardzo ambitna, mysle, ze to teraz dla niej najwazniejsza rzecz w zyciu, ale rowniez uwazam, ze to troche wina mojego zachowania i ze bylo chujowo w ostatnim czasie - weszla nuda, ona starala sie o to zebym ja byl zadowolony, ale nie musiala o to zebym mial czas dla niej. dodatkowo w tym miescie ma tez mozliwosc rozwoju - wystarczy chciec.
chcialbym to ogarnac i sprobowac zalatwic zebysmy nie zmieniali tego co jest teraz. najwazniejsze sa zmiany we mnie, ale jak najelpeij "przekonac ja" (wiem ze nie moge) do tego, zeby tak postąpiła? czy dobrze robie do tej pory? jak sie poznawalismy to mialem latke playboya i tak mnie postrzegala, teraz przerzucielm sie na nia i pokazalem, ze jak jestem z nia to inne mnie nie interesuja i ona dobrze to wie, bo nie jest zazdrosna. czy wyrywanie innych na jej oczach bedzie na plus? jakies NLP? jakie emocje powinieniem wzbdzic?
Dzieki!
To jej wybór i jej droga, nie powinieneś tuptac żeby została. Dla niej może te możliwości co ma tutaj są niekoniecznie najlepsze. Możesz jej doradzić i pokazać co ma tutaj, ale nie nakazywać wyboru - nawet od strony pua, to zwyczajnie słabe jest
Masz egoistyczne podejście.
Dziewczyna chyba lepiej wie gdzie ma większe możliwości realizacji się w pracy .
Praktyki nie trwają wiecznie więc chyba wróci za miesiąc czy dwa?
Jeżeli nawet chce się przeprowadzić na stałe to musi mieć do tego dobry powód.
Jeżeli przekonasz ją żeby została wbrew sobie to wydaje mi się, że związkowi się to nie przysłuży.
Trzęsiesz portkami bo boisz się, że ją stracisz a to pierwszy krok do tego żeby to ona zostawiła Ciebie.
zgadzam sie z wami, ze trzesę portkami, ale staram sie to zmienic, bo obudzilem sie, ze robilem zle.
chodzi o to, ze mozliwosci sa takie same tu i tu tylko ona przestala szukac juz w tym miejscu gdzie jestesmy. jeszcze kilka msc temu nawet nie myslala o wyjezdzie, ale ja zaczalem robic z siebie ciote teraz, dlatego pytam jak wrocic do tego. chciala tego, ale zmienila zdanie bo zaczelo byc slabo. niestety te praktyki pociagaja za soba inne sprawy i to bedzie odleglosciowe rozstanie na jakies 2,5 roku, wiec przy tym stazu to moze byc trudne.
chce z nia byc i w przyszlosci moge pojsc na jej pomysly co do zycia, ale potrzebuje czasu i jej to komunikuje.
Trzęsiesz porami bo myślisz że brak Ci umiejętności żeby poderwać inną. Ludzie przychodzą i odchodzą.
Puść ją wolno, jeśli wróci jest Twoja, jeśli nie nigdy nie była - ASE.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
To co napisał Dostojewski to strzał w dziesiątkę. Puść ją wolno, niech robi co chce. Możesz zapytać czy jest świadoma tego, co to oznacza dla Waszego związku. Ona zapewne jest świadoma, ale to co Ci odpowie to jest jakiś feedback dla Ciebie. Jeśli powie że trudno, to nie wiem czy ma sens robić cokolwiek. Być może powie jednak coś innego i wtedy dopiero będziesz rozkminiał.
Miałem kiedys kobietę która dostała ofertę wyjazdu do innego kraju na pół roku. W czasie pobytu tam, zaproponowała abym do niej dołączył, bo chciałaby tam zostać na stałe. Ostatecznie się rozeszliśmy, bo każde miało inne plany na życie. Zapewne gdyby to była wielka miłość to by do tego nie doszło, ale takie poczucie że masz coś do stracenia to się pojawia jak żyjesz z kimś dobre 10 lat, masz na prawdę wspólne życie, wspólne plany na przyszłość i w ogóle w chuj Was łączy. Ale takie związki po rok czy dwa trwające, w których poza seksem i miłymi pogawędkami nie ma nic, nie są warte tego by zmieniać dla nich życiowe plany i priorytety. Ona zapewne o tym wie, a Ty jeszcze nie. Lepiej się obudź kolego. Zresztą Wy nawet świąt razem nie spędzacie, a to też o czymś świadczy...
"tlumaczylem jej logicznie i podawalem argumenty dlaczego lepiej jak zostanie"
że kurwa co?!
"do tej pory robilem pizde z siebie troche.. wiecie - nie gadaj z tym ziomkiem, ktos Cie dotykal, dopierdalalelm sie do wiadomosci jakich itp."
Chuj wi czy nie jest za późno
Gdybym miał możliwość się przenieść i się rozwijać to bym sie nawet sekundy nie zastanawiał :]