Tekst wyszedl dlugawy, troche pogmatwany, ale chcialem opisac sytuacje dokladnie, mam nadzieje, ze dlugosc nie zniecheci was do przeczytania tych wypocin i udzielenia rady 
Sprawa wyglada nastepujaca: dziewczyne znalem z widzenia, jakies pol roku temu na imprezie poznalem ja lepiej, doszlo do kontaktu. Miala wtedy chlopaka, wiec uznalismy to za wybryk po alko, no i, ze wszystko zostaje miedzy nami. Pozniej poznalem ja lepiej, jest na prawde fajna dziewczyna, zaczelismy gadac i pisac. Jej chlopak byl kompletnym ciapa, wybaczal jej wszystko( w miedzyczasie, na kolejnej imprezie doszlo do KC, a ktos zyczliwy mu o tym doniosl). Anyway, nie byla z nim zbyt szczesliwa, rzucila go (co sugerowalem jej). Dalem jej jakis czas, na ochloniecie po tym, nastepnie po jakims czasie, zaczalem dawac jej sugestie, ze moze czas rozpoaczac nowy zwiazek ze mna, jednak dala mi do zrozumienia, ze nie chce teraz zwiazku. Po drodze bylo jeszcze pare KC, ale ale odebralem to jak: "alko zadzialalo, to nic nie znaczy".
A teraz przechodzac do rzeczy: obecnie wyglada to tak, ze czasami przychodzi do mnie na przerwach pogadac, pozniej pisze na fb, a czasami chlodnik, tak jakby chciala wzbudzic zazdrosc, co zreszta w jakims stopniu sie jej udaje. Ostanio np. pochwalila sie, spotakaniem starego znajomego i wyjsciem na piwo z nim, ale nie rozwijala tego tematu i nie zwierzala mi sie jak przyjacielowi.
A teraz przechodzac juz do calkowitego meritum, ostatnio komunikuje mi, ze ma juz dosc samotnosci. I tutaj wkoncu rodzi sie moje pytanie: traktuje mnie jak przyjaciela, czy raczej probuje mi zakomunikowac cos w stylu "ok, jestem gotowa na zwiazek, dzialaj". Co robic? Wydaje mi sie, ze cos do niej czuje, za tydzien bedzie impreza, na ktorej prawopodobnie bedziemy razem, wyizolowanie jej, zapytanie kim ja dla niej wlasciwie jestem i czego oczekuje jest dobrym pomyslem?
Wiem, że chęć do czytania drastycznie spada u młodzierzy spada a wraz z nią umiejętność czytania ze zrozumieniem i pisania innych tekstów niż te chędorzone smsy o czym świadczy forma twojego postu ale trzeba chociaż zachowywać pozory do czasu aż się jednak czegoś nauczysz. Wyjechałeś z tematem godnym forum samosia.pl mimo, że na stronie jest dość materiałów abyś bez większego wysiłku sam do tego doszedł. Dziwię się MrSnoofie'mu i darzę go przez to swojego rodzaju szacunkiem, że zamiast cię zbluzgać udzielił ci fachowej rady i streścił do kilku zdań podstawy z tej strony.
"zaczalem dawac jej sugestie, ze moze czas rozpoaczac nowy zwiazek ze mna" - No i po co? Nie rób tak więcej. "wyizolowanie jej, zapytanie kim ja dla niej wlasciwie jestem i czego oczekuje jest dobrym pomyslem?" Tego także nie rób, jak jej zapytasz wprost - spierdolisz wszystko. Poczytaj stary podstawy i działaj na tych zasadach.
Nigdzie nie pisałem, że jestem PUA bo ten problem nie wymaga jakiejś specjalistycznej wiedzy i ja nawet bez tej strony wiedziałem, że proszenie o związek jest poniżej męskiej godności zwłaszcza jeśli w społeczeństwie się utarło, że facet jest ten ,,zły" i nie chce się angażować, a kobieta ta ,,dobra" i stara się zatrzymać faceta przy sobie. Jeżeli naprawdę tego chce to niech się postara. A nie dodałem niczego od siebię bo moim zdaniem MrSnoofie wyczerpał temat i nie ma sensu powtarzać to co on już napisał. I mylisz się nie byłem. Co prawda różne głupoty się kiedyś robiło, ale poczucie własnej godności nie pozwalało mi robić z siebie idioty nawet w imię zauroczenia które myliłem z ,,miłością".
Co do pisania bez polskich znaków, to tak się nauczyłem i jest szybciej, ale jak chcecie, będe pisał z altem.
MrSnoofie- dzięki za konstruktywne zjechanie i uświadomienie mi paru spraw.
Chojan25- jak już zauważyli, nie wniosłeś do tematu nic. A jeśli o związek, to nigdy o to nie prosiłem.
Rozumiem już, że zawszę trzeba być twardym, nie "miętkim" i sprawić, żeby to ona starała się o mnie.
Podstawy znam, ale nie mogę zrozumieć, czemu zapytanie wprost jak sprawa stoi jest złym pomysłem. Wg. mojego rozumowania pokazałbym szczerość i w pewnym sensie odwage.
Z mojego doświadczenia wynika, ze pytanie dziewczyny o takie rzeczy nie prowadzi do niczego dobrego.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Popieram kolegę Kutanoida - takie gadki przynoszą zwykle mizerne efekty...
"nie mogę zrozumieć, czemu zapytanie wprost jak sprawa stoi jest złym pomysłem. Wg. mojego rozumowania pokazałbym szczerość i w pewnym sensie odwage."
No właśnie - wg Twojego, męskiego rozumowania. Ale to tak nie działa.
Po pierwsze: jak zadasz takie pytanie, to nie usłyszysz szczerej odpowiedzi. Z różnych powodów: żebyś nie obrósł w piórka, bo ona nie chce wyjść na słabą, bo ma
okres etc...
Sam bym na takie pytanie odpowiedział z uśmiechem - "na razie jesteśmy dobrymi znajomymi" czy coś w ten deseń.
Kiedyś zrobiłem to, co Ty planujesz - we wstępnej fazie znajomości "rozmowy o nas", "zależy mi" i takie inne farmazony... I się przejechałem. Także nie polecam.
Po drugie: wychodzisz na kolesia, który ma ciśnienie, parcie. Cały luz z Waszej relacji znika, a Twoja atrakcyjność maleje. Nie ma nic atrakcyjnego w kolesiu, który podbija do laski i pyta się "co jest między nami?". To Ty masz wiedzieć.
Tak na marginesie, to zastanawia mnie, skąd tak dużo osób ma parcie na związki zaliczając co najwyżej kilka ślimaków z laską...
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
W pełni popieram kolegów Kutanoida i Białego Jelenia, takie rozmowy nie przynoszą żadnych korzyści, a wręcz odwrotnie, przekonałem się o tym na własnej skórze, więc daj sobie spokój tego rodzaju tematami. Laska to nie facet, nie postawicie sprawy jasno i będzie wszystko ładnie pięknie, one mają inne myślenie