Witam 
Mam pewien problem z moją ukochaną. Jesteśmy razem jakieś pół roku. Ostatnio powiedziała mi, że powinienem "trzymać do niej dystans" aby to ona zaczęła się bardziej starać, szczerze mówiąc nie bardzo wiem jak mam to rozumieć i jak reagować w tej sprawie. Próbowałem z nią porozmawiać o tym ale nie była w stanie powiedzieć mi konkretnie co robić a czego nie.
Przede mną miała dwóch chłopaków którzy jak ja zabiegali o jej względy stawając na głowie aby "robić jej dobrze" i stwierdziła, że po jakimś czasie takie zachowanie ze strony faceta ją nudzi a że mnie kocha to nie chce dopuścić do tego abym Ja się jej znudził.
Proszę was o jakieś rady co mam zrobić, jakie kroki podjąć, jak się zachowywać w stosunku do niej aby teraz ona zaczęła zabiegać o mnie.
Z góry dziękuje za pomoc 
Spotykamy się dość rzadko...niestety ale ostatnio jeszcze mniej. Do niedawna widywaliśmy się 3-4 razy w tygodniu ostatnio RAZ w tygodniu.
Faktem jest, że dużo piszemy na FB czy smsujemy ale jeżeli się do niej nie odzywam to zwyczajnie strzela focha
Anarky69 wszystko rozumiem ale tak jak pisałem wcześniej, gdy nie będę się do niej mało odzywał albo w ogóle to się wkurzy i obrazi a potem będę musiał latać z kwiatkami i przepraszać ;/ - kółko się zamyka
...i weź tu zrozum kobietę
Hej!
Za bardzo nie wiem, czego tutaj nie rozumiesz, ponieważ Twoja kobieta dała Ci jasny i klarowny werbalny sygnał "zwolnij! Zajmij się kurwa sobą, zamiast ciągle przejmować się mną!". Zabrzmiało dziwnie? Zapewne tak, aczkolwiek musisz wiedzieć, że żadna kobieta nie chce na okrągło czuć się jak księżniczka z bajki o rycerzu, koniach i zamkach, a wiesz dlaczego? Bo ta sielankowa rzeczywistość szybko się nudzi i powszednieje, traci smak, prawdziwe znaczenie, a cała ta magiczna otoczka rozpryskuje się podczas rutynowej codzienności, w której facet, jak piesek na smyczy wiernie wraca do swojej "Pani". Kobiety kochają być prowadzone - rzadko lubią grać pierwsze skrzypce.
Jeśli kobieta mówi Ci prosto w oczy "trzymaj do mnie dystans, bo to ja chce zacząć się starać, dbać i pielęgnować naszą relację" + przypomina Ci o przeszłych związkach, w których to była wielbiona przez swoich ex, to w trybie natychmiastowym powinieneś uświadomić sobie, że im dłużej będziesz postępował tak jak do tej pory tj. dbał o nią jak o nie wiadomo kogo, troszczył się nad wyraz, starał się o jej względy itp. to w niedługim czasie dołączysz do grona tych 2 gości, z którymi była wcześniej, a jej przyszły facet, z którym będzie w związku, dowie się już nie o dwóch cipowatych ex, ale o trzech i Ty będziesz jednym z nich.
Psychologia inwestycji w relacjach związkowych dotyczy porównywalnego wkładu w relację tak, aby każda ze stron była zaspokojona i żeby nie miała uczucia przesytu, a bardziej niedosytu. Twoja partnerka czuje obecnie nadmiar Twojego wkładu w ten związek, potrzebuje dystansu i swobody, która pozwoli jej zadbać o Ciebie, bo ona też tego potrzebuje. W rzeczywistości kochamy brać, ale im więcej bierzemy to łapiemy się na tym, że zaczynamy lubić też dawać i Twoja kobieta jest tego przykładem.
Pamiętaj, że kota da się zagłaskać na śmierć, ale też nie popadajmy w skrajności. Nie masz być teraz prawdziwym Alpha i napierdalać ją po pysku za to, że nie ugotowała Ci obiadu lub zdradzać na lewo i prawo. Spróbuj znaleźć złoty środek, który jest najważniejszy do utrzymania dobrej kondycji związku, mianowicie wypośrodkuj postawę macho, z postawą jaką przyjmujesz obecnie - opiekuńczego, czułego, mega wiernego chłopca. Nie zawsze da się być twardym skurwysynem i nie należy być, ale kiedy sytuacja tego wymaga to musisz stanąć na wysokości zadania i powiedzieć "skończyło się!", ale też kiedy ona potrzepuje czułości, pocieszenia i wsparcia, to również masz jej to zapewnić. Weź pod uwagę też to, że ona również chce Cię uszczęśliwiać, dbać o Ciebie, troszczyć się, ale też pokazać pazurki jak sytuacja tego wymaga - jak na razie Ty wszystko tłumiłeś swoim przemiłym i przeopiekuńczym pieskowaniem i nie dawałeś jej takiej możliwości, aż w końcu jasno i wyraźnie powiedziała Ci, żebyś się ogarnął, bo jeśli tego nie zrobisz, to wylądujesz w szufladce z facetami, którzy pozapominali o swoich przyrodzeniach.
Jakie kroki masz podjąć?
Masz się kurwa ogarnąć i przemyśleć to, czy aby na pewno nie przesadzasz z tymi dobrymi manierami, dbałością i pielęgnacją tego związku. Może zamiast przejmować się czy wszystko z nią w porządku i czy grzecznie umyła ząbki i położyła się spać, zajmij się sobą, swoimi pasjami, zainteresowaniami, tym co chcesz zrobić i osiągnąć, zajmij się po prostu swoim życiem, do którego zapraszaj od czasu do czasu swoją kobietę. Wyluzuj, nic się nie stanie jeśli nie zadzwonisz, nie napiszesz lub nie spotkasz się 2x w tygodniu z tą dziewuchą. Zamiast jednego spotkania idź na kręgle, spotkaj się z ziomkami, idźcie gdzieś, pobawcie się. Zaangażuj się w dziedzinę, którą pasjonowałeś się i czynnie zajmowałeś, dopóki związek nie zabrał Ci kawałka Twojego życia, ale też miej czas dla swojej panny, a przede wszystkim zadbaj o to, aby ona czuła, że jest z facetem z jajami, a nie z kolejną cipką.
Pozdrawiam!
PS. Przepraszać? Z kwiatkami? Jak można przepraszać kogoś za to, że ma się własne życie?
PPS. Przejrzyj 2 moje blogi 1) Psychologia inwestycji cz.2 2) Panowie, nauczmy się tracić kobiety!
"Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawajcie!"
love, Redds
Rób to co Ci poradziła,nic prostszego,zdystansuj się olewaj ją nie pisz i nie dzwoń do niej codziennie(bo pewnie to robisz),pozwól jej organizować spotkania,angażować się,starać się,inwestować oraz przejąć inicjatywę...i ciesz się że Cie ostrzegła.
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"