Witam!
Piszę tutaj, bo sam już nie wiem co robić.
Mianowicie jakiś czas temu poznałem dziewczynę. Jest młodsza ode mnie 4 lata. Znajomość nabierała tempa. Wciągnąłem
ją w swoje towarzystwo. Wspólne wypady, imprezy, zakupy itd. Było bardzo fajnie, widać że się jej podobało, bo bez oporów zawsze
ze mną wychodziła. Sprawa się troszeczkę skomplikowała po sylwestrze. Spędziliśmy go razem wraz z znajomymi. Wiadomo troszkę alkoholu
jakieś zaloty z mojej strony, Ona bardzo nawet nie protestowała. Koniec imprezy, wspólny pokój jakoś tak wyszło. Wiadomo próbowałem się do
niej zbliżyć na początku bez jej odwzajemienia, lecz pozwalała siebie dotykać całować po różnych częściach. W końcu to ona nie wytrzymała
rzuciła się na mnie. Zrobiło się gorąco, namietne pocałunki i tak dalej. Do niczego poważniejszego nie doszło. Opanowaliśmy się w pore.
przespaliśmy razem noc w objęciach. Rano było wszystko jak najbardzie w porządku, wiec myślę sobie że jest dobrze i wszystko idzie w dobrym kierunku.
Nagle zauważyłem, że jednak coś jest nie tak. Doszło między nami do rozmowy. Zaypytałem więc wprost czy ma moralniaka po wczoraj. Ona powiedziała, że trochę
tak. To mnie zbiło z nóg. Powiedziła mi, że 3 miesiące temu rozstała się z chłopakiem z którym była 1,5 roku i nie chce się
teraz z nikim wiązać, że bardzo to przeżyła i nie doszła jeszcze do siebie. Mówiła także, że idzie na studia i że nie ma czasu na gierki, bo związek to tylko
kłotnie i ona nie ma zamiaru zawalać studiów przez to gdzyż jest strasznie emocjonalną osobą. Zrobiłem chyba najgorszą rzecz, zagrałem w otwarte karty. Powiedziałem
jej, że ja mogę poczekać, że sprawię, żeby mi zaufała. Ona natomiast powiedziała, że chce aby było jak do tej pory czyli w sumie stopa przyjacielska. Kiedy się jej
zapytałem czy jest kiedyś jakaś szansa odpowidziała mi, że nie potrafi odpowiedzieć mi na to pytanie, bo nie wie. Panowie co sądzicie? Czy da się coś z tego
jeszcze coś wyciągnąć? Jakoś wyjść z tej sytuacji? Jak się zachować?
Serio masz 23 lata?
Niestety, ale serio. Wiem chyba do czego pijesz. Jakoś nigdy nie wiedziałem jak postępować z kobietami. Zawsze mnie takie sytuacje tłamszą. Nie umiem olać takich spraw.
Zrobiło się gorąco, namietne pocałunki i tak dalej. Do niczego poważniejszego nie doszło. Opanowaliśmy się w pore.
Ha! Piszesz, że się opanowaliście jakby to było coś godnego pochwały ;D Ewidentnie tym swoim "opanowywaniem się" spieprzyłeś sytuację. I potem jeszcze pytasz czy ma moralniaka, tak jakbyście coś zrobili. Następnie wyrzygujesz się ze swoich uczuć. A laska sobie myśli "fuuuj, nie dość że mnie nie chciał ruchnąć to jeszcze pieprzy mi jakieś bzdety jakbyśmy nie wiadomo kim dla siebie byli. Spławię go tak jak resztę moich piesków". Sory stary, ale moim zdaniem tak to właśnie przebiegło. Masz na stronce wiele materiałów więc do lektury, może się dowiesz co robiłeś nie tak ;p
Spokojnie, zjebałeś trochę ale sytuacja nie jest jeszcze stracona.
Powinieneś dać jej kilka dni, umówić się z nią i robić dalej swoje.
Następnym razem obróć to w żart "ze wszystkimi przyjaciółmi się całujesz" i zmień temat, niech to Cie nie rusza.
--------------------------------------------
Jak chcesz osiągnąć sukces, skoro boisz się porażek ?
Zgadza się, dlatego napisałem, że zrobiłem źle wcale się od tego nie wymiguje. Na siłę miałem ją ruchnąć? Zgwałcić? Nie chciała ewidentnie tego.
No jak to nie chciała skoro piszesz, że rzuciła się na ciebie, całowaliście się namiętnie i było gorąco?
no tak było, ale gdy tylko próbowałem pójść o krok dalej to ona nie chciała. Nie wiem, tak ciężko to zrozumieć.