Cześć,
na podstawie kilku podejść uchwyciłem dwa podstawowe problemy, które blokują mój postęp na arenie relacji damsko-męskich. Mam przekonanie, że bez nich ruszyłbym do przodu. Oto one:
1. Po każdej nieudanej akcji, czy to odmowie zaraz przy podejściu, czy też po randce, która okazała się chybiona, wpadam w schemat pod tytułem: "jestem do d***". Lecą myśli, że jestem w tym beznadziejny i tak po prostu mnie matka natura stworzyła, nie podobam się laskom, nie wychodzi mi, coś ze mną nie tak. To sprawia, że jestem skutecznie pozbawiony swobody działania. Co więcej, mam przekonanie, że gdybym pozbył się tego kołka w głowie, to nie miałbym oporu przed podejściem do każdej laski, która mi wpadła w oko. Bo czym miałbym się wtedy przejmować? Ale te przekonania, połączone z lękiem i nastawieniem "nie uda się, bo przecież ostatnio już miałem dowody na to, że laski mnie nie chcą", są dość silne. Podejrzewam, że nie jestem jedyną osobą, która mierzyła się z tym problemem jako początkujący. Dlatego pytanie: jak sobie z tym poradzić? Może ktoś z własnego doświadczenia może coś doradzić?
2. Wiem, że od tego, czy kobieta "obczaja" faceta na ulicy nie jest zależne powodzenie w podejściu. Ale mimo wszystko chciałbym czuć się bardziej obczajany przez laski: tutaj jest słabiutko, nie wiem do końca dlaczego. Jak to osiągnąć? Zainwestowałem w dobry ciuch i dobry perfum, zacząłem ćwiczyć rano. Co jeszcze można zrobić?
Ludzie mówią o "The Game" jak o książce, która jest już nieaktualna ( ja się z tym nie zgadzam). Mam kumpla, natural, jego obiektywny atut to wzrost, ale jak z nim gadałem, to mówił, że przez większość swojego życia nie miał sukcesów z kobietami. Jego jedyna techniką ( nieświadomą) teraz to chamska błyskoteka - taki ma styl. Ja go nie czuje, ale od kiedy to robi na maksa jest "obczajany" przez kobiety i same wchodzą mu do wyra. W klubach, to one go wyrywają, macają itd. Kto by pomyślał, że samą błyskoteką można tak działać. Może tego spróbuj? Tylko nie masz być "przebrany" a "ubrany", duża różnica.
Tylko nie masz być "przebrany" a "ubrany", duża różnica.
No właśnie - grunt żeby znaleźć sposób, który byłby w granicach mojego stylu: i ja wtedy czuję się swobodnie sobą, i nie wyglądam sztucznie
Dzięki.
Przerabiałem to kolego...U mnie problemem było to że porównywałem sie do innych.Widziałem zalety reszty osób nie swoje.Swoje widziałem wady w większości...Co zrobiłem zaczałem myśleć o sobie.Wiedzieć że czas płynie, szybko.I nie powinniśmy sie przejmować opinia innych.Błyskoteka i ciuszki chuja dadzą jak masz tylko pesymizm w głowie.Nie wiem czemu ale ladki to widza jaki jestes i czy jestes pozytywny czy nie...Niektorzy twierdza ze widzisz taki świat jaki masz w głowie...Pracuj nad sobą i sam patrz na laski w oczy.Łap wzrok a nie oczekuj że będą sie lampiły jak na gwiazde..Obejrzyj Gladiatora, Gattaca Szok Przyszłości..Jest taki kanał na YT o nazwie topowa dycha.Jest tam odcinek o 10 osobach co nie potrafily zginac..Ciekawe to i daje do myslenia..☺ Z książek polecam John Eldridge Dzikie Serce...Przypomnij sobie swoje sukcesy a o wadach zapominaj..Nie przejmuj sie opinia innych.☺
Dzięki!
Racja: pesymizm to czysta strata, nawet jak coś jest lipnie, to myślenie w tych kategoriach nigdy nikomu nic dobrego nie dało, za to torpeduje kałem.
Dokładnie tak jest Lukas, widzimy świat takim jakim go stworzyliśmy w swojej głowie. Zmieniając myślenie, zmieniamy rzeczywistość. To my kreujemy świat, siebie, rzeczywistość itp. Z skąd niby biorą się jakieś załamania, brak chęci do życia, depresje i inne dziadostwa:) Dosłownie wszystko leży w głowie, każdy przejmuje się swoim ciałem od góry do dołu a mało kto zdaje sobie sprawę z wagi swojego umysłu.
Myślę, że tak jak wcześniej zauważyli rozmówcy problem siedzi w Twojej głowie. Pewnie masz sporo kompleksów z młodzieńczych lat. Wiem jak to jest, też kiedyś miałem - 80% udało mi się zlikwidować, brnę dalej i jest coraz lepiej.
Zmień coś w swoim wyglądzie, np. nowy fryz, zarost jeśli go nie masz, jak go masz to przytnij go. Kup jakieś fajne ciuchy które dobrze na Tobie leżą.
Niby to zewnętrzna warstwa ale im bardziej podobasz się sobie tym bardziej podobasz się innym. Zmiany powodują, że dostajesz energii. Jak to mówią w zdrowym ciele zdrowy duch.
Masz jakieś ciekawe pasje? Jeśli tak to je realizuj, spełniaj się. Obracaj się dużo wśród ludzi, rozmawiaj z nimi.
Dobrą robotę robi uśmiech. Bądź zadowolony, dobry uśmiech to +10 do atrakcyjności, chyba że masz krzywe zęby lub braki
Trzymam kciuki za Ciebie!
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Mnie niesamowicie pomogła siłownia i treningi sztuk walk. Zacząłem czuć się pewniej i sam sobie podobać. Niesamowitą satysfakcję dawało mi uzyskiwanie kolejnych efektów i osiągnięć w sporcie
Może akurat to jest coś dla Ciebie? A jeżeli ćwiczysz, to warto poprzez ubiór podkreślać sylwetkę, ewentualnie popracować nad tym co Tobie się jeszcze nie podoba.
A co do krzywych zębów jak napisał kolega wyżej, to miałem bardzo skomplikowaną wadę zgryzu i przez może nie miałem kompleksów, ale czułem, że ludzie patrzą mi się na usta jak z nimi rozmawiam, leczenie trwało 5 lat. Było warto
Tak więc jak widzisz, każdy mankament można poprawić i nad wszystkim da się popracować 
Powiem czy szczerze, nie zrozum mnie źle, ale kobiety także zwracają uwagę na wygląd zewnętrzny, czasem nawet jeszcze bardziej niż faceci. Jeśli masz jakiś mankamaent w wyglądzie, to może zapisz się na siłownie i zbuduj sobie sylwetką. Ja teżą niedawno zapisałem się na treningi - super sprawa, polecam. Budujesz dzieki temu swoją pewność siebie.m Do tego niektóre laski same zaczynają się oglądać ,, za ciachem" czego nwcześniej nie miałem. Naprawdę polecam
Powiem czy szczerze, nie zrozum mnie źle, ale kobiety także zwracają uwagę na wygląd zewnętrzny, czasem nawet jeszcze bardziej niż faceci. Jeśli masz jakiś mankamaent w wyglądzie, to może zapisz się na siłownie i zbuduj sobie sylwetką. Ja teżą niedawno zapisałem się na treningi - super sprawa, polecam. Budujesz dzieki temu swoją pewność siebie.m Do tego niektóre laski same zaczynają się oglądać ,, za ciachem" czego nwcześniej nie miałem. Naprawdę polecam
Ja mam wrażęnie, że większą zwracały kiedy byłem gruby
Większa masa = więcej teścia.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Ja też kiedyś miałem mega kompleksy ale gdy zaczełem ćwiczyć sporty walki mega sie poprawiło ze wszystkim dało dużo pewności siebie, spróbuj może Tobie też się spodoba i przy okazji odkryjesz swoją pasje
tomrom
Wyżej kolega Vanarmin powiedział rzecz kluczową: pasja. Jeśli ją masz, cokolwiek to jest, to niepowodzenia po tobie spływają. Pasja. Coś, z czego czerpiesz poczucie wartości.