Witam, 18 lat. W piątek jestem umówiony z panną na spotkanie. Chodzimy do tej samej szkoły Byłem u niej w domu jakieś 3 tygodnie temu, tak ogólnie myślę wywarłem dobre wrażenie. Miałem wywiad z jej starszym rodzeństwem, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Był pocałunek w policzek w trakcie i na pożegnanie. Byłem trochę zbyt pasywny (mało wprawy), ale i ona trochę onieśmielona przez miejsce. W każdej chwili mógł wparować ktoś z jej rodziny. Po tym nie widziałem/nie kontaktowałem się z nią przez 3 tyg - zdrowie mi rypło i co innego miałem na głowie, raz tylko esa wysłała to coś zdawkowo odpisałem i tyle (mówiłem na spotkaniu, że nie przepadam za fejsami, esemeskami itd.). Powiedziała, że myślała, że miałem ją w dupie i olałem. Dopiero wpadłem na to(...), że piątek to walentynki, wypada kupić jakiś drobny prezent, jeśli tak to jaki? Znowu mam do niej przyjechać, ona ma ciężko z dojazdem i mieszka na zadupiu.
W sobotę prawdopodobnie będziemy jeszcze na wspólnej zabawie, tylko że oboje odzielnie, z osobami towarzyszącymi, dodam jej koleżanką. Powinienem delikatnie "flirtować" z partnerką na jej oczach czy raczej zachowywać się jak na linii znajomy-znajoma?
Dziewczyna wie dużo więcej niż ja o niej, myślę że jej sie spodobałem, jak to dalej pociągnąć?
O ciągnięciu nie ty powinieneś myśleć.
A tak naprawdę to prezenty odpuść bo w ciemno to nawet ślepy nie inwestuje. Nie znasz jej w ogóle a chcesz się w prezenty bawić....
Spędź ten czas z nią i nie skupiaj się na pierdołach tylko pchnij relacje do przodu.
I mogłeś się z nią w inny dzień spotkać a nie w walentynki...
A co do zabawy sobotniej to nie graj w nic bo jak nie masz wprawy pewnie coś spierdolisz. Zachowuj się normalnie i baw się dobrze.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Nie musisz nic kupować, ale jak SAM zrobisz jakąś kartkę to pozytywnie ją zaskoczysz, poza tym zrobienie czegoś samemu nie jest pójściem na łatwiznę a one to lubią.
Żadnego flirtowania na jej oczach, nie żeby to było złe bo zazdrość jest dobra, ale Ty ni chuja nie podołasz bo będzie to sztuczne i wybranka Twego serca to zauważy, no chyba, że jest głupia. Ale na taką byś chyba nie poleciał?
Jak to dalej pociągnąć? Hmm.. no nie wiem.. normalnie? Bez jebania i rozkmminy. Jeżeli nie wiesz o czym tu sobie myślę to zapraszamy do podstaw.
Zła wiadomość to taka, że czas leci.
Dobra to taka, że ja jestem pilotem.
Dokładnie tak. Pod żadnym pozorem nie kupuj prezentu, ani nie wspominaj o walentynkach. Czemu? No bo panna się poczuje przekupiona, a to nie jest nic dobrego. Normalnie się spotkajcie i niech spontan będzie z Wami
. Zdaj później nam relację
.
I całuj!
Time is a flat circle...
Zazdrość jest dobra, ale tylko lekka
jesli dalaby Tobie jakis upominek (w co watpie, jesli ma to byc materialne), to odpowiedz ze tez jej cos przygotowales tlyko sie nie wyrobiles z ukonczenie tego i jej wreczysz.... i tutaj juz sobie radz.
wlasciwie taka akcja jestes zmuszony zrobic cos samemu a nie jakis prezent kupny, bo wtedy wyjdziesz na idiote.
taka moja opcja na nagly wypadek. lepsze to niz "czekaj, tez mam cos dla ciebie. tylko skocze do sklepu"
Don't sell yourself
To fall in love
With those things you do
Co do tych walentynek, kompletnie mi z głowy wyleciały i zorientowałem się dopiero po fakcie. Dziewczyna mi się podoba, dlatego się pytam. Co do lewej strony, to myślę że teoretykiem w sytuacjach znajomych jestem zajebistym, a w swoim przypadku zachowuje się jak ciota, wychodzi brak obycia i wprawy. Jeśli chodzi o te 3 tygodnie przerwy to nie było to do końca zależne ode mnie, dość ciężko choruję, a długotrwała choroba wwaliła mi się na psychikę, mam nerwicę. Czuję się jak stary pryk w ciele chłopca. Dodam tylko, że całe ferie przeleżałem w szpitalu, z dwudniowym okienkiem które wykorzystałem na zabawę i spotkanie właśnie z nią. W miesiącu mam może 3-4 dni, kiedy czuję się w miarę dobrze, które staram się maksymalnie wykorzystać. Nie wiem czy jej o tym powiedzieć, staram się unikać i zmieniać temat, więc trochę zwodziłem. Sam nie lubię jak ktoś pieprzy mi smuty.
Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
EDIT:
Po spotkaniu. Jestem zadowolony, choć nie ustrzegłem się błędów. Jej siostra chwilę z nami siedziała i zachowywała się sukowato, większość udało mi się odbić (nie wszystko), odwrócić w żart. Masa shit testów, które raczej udawało mi się odbić lub odwrócić w żart. Było kino, było kc (w końcu). Zrobiłem ten myk z "zabraniem cukierka", podczas pocałunku nagle przerwałem bo kumpel czekał na mnie w samochodzie, jeszcze przed samym wyjściem dałem buziaka. Ponadto zostałem zaproszony na osiemnastkę. Nie mam pojęcia co kupić, jakieś pomysły, czy może standardowo w stylu jakiś alkohol + ewentualnie jakiś dyplom osiemnastkowy?
Dzięki za pomoc.