Hej,
Niektórzy mogą już mnie znać z poprzednich wpisów, było ich nie wiele, ale kto wie...
Mam, a raczej miałem kobietę, którą chyba pokochałem, ale moje zachowanie w tym związku było głupie. Nie umiem się ogarnąć i mam ten defekt, że kiedy wiem, że kobieta "za mną lata" lub jest zakochana to mi zaczyna nie zależeć.
Rozjebałem dwa związki w ciągu roku i nie wyciągnąłem z poprzedniego istotnych wniosków, więc mam jak mam. Nie pytam Was o radę jak wrócić chociaż ciśnie mnie, żeby zapytać, ale: 1. Nic nowego co wiem pewnie się nie dowiem. 2. to nie miejsce, żeby o tym pisać.
Sytuacja wygląda następująco, kobieta jedno mówi, drugie robi, a trzecie... dlatego robi mi bałagan w głowie, myślę, zadręczam, analizuję, ogólnie zachowuję się na jebana baba, bo takie zachowanie nie jest dla faceta! cóż, wpierdoliłem się z uczuciami i emocję są silniejsze. Wiem, klin, klinem... i tak robię, ale wiecie, mi to pomaga na chwilę. Jak sobie pomóc..., tylko proszę bez porad typu, "pierdolnij się w łeb"...
Jestem pewny, że ją kocham, ale takie przypadki jak ja są same.
Al B. Ja właśnie nie siedzę w domu, tak układam sobie grafik, że przychodzę późno, żeby spać, mam dużo przyjaciół, którzy mi pomagają, ale nie chcę więcej im pierdolić, ile można..., co do sportów, tez tak myślałem, ale nie mam na to siły. Jeżeli chodzi o poznawanie nowych kobiet, cóż, też nie mam z tym problemu, ale siedzi ta jedna w głowie. Niestety najprostsze, a zarazem najtrudniejsze rozwiązanie to czas... Muszę zmienić swoje zachowanie i wyciągnąć wnioski, żeby kiedyś znowu nie dostać tak jak dostaję. Najgorsza myśl, że się samemu spieprzyło. A kobieta nie pomaga, inaczej mówi i robi, dlatego mętlik w głowie.
No to jak już wiesz, co zepsułeś i chcesz w sobie coś zmienić, by tego nie powtórzyć więcej, to to zrób. Bo lekcja może się jeszcze raz powtórzyć.
Ja kiedyś spieprzyłem raz, dostałem zarys tego, przez co mogło się to zepsuć. Przepracowałem widocznie za słabo, bo potem znów spieprzyłem tym samym i lekcję dostałem jeszcze cięższą... I w głowie siedzi tak samo. Choć im więcej pracuję nad sobą, tym bardziej głowa się opróżnia z tego ciężaru zwanego ex-kobietą. Nie ma co od tego uciekać. Bo potem to i tak wypłynie. Lepiej stawić temu czoła.
No a jak kobita wkurza, to zerwij kontakt.