Co myślicie o dojazdach? Bo mam sytuacje w której jechalem już parę razy a ona do mnie wcale bo tlumaczy to tym ze brak bezpośrednich połączeń autobusowych.. I jej powiedziałem ze może pojechać do miejscowości X a potem prosto do mnie autobusem i już chyba lekki zgrzyt i dyskomfort u niej spowodowałem.. Uważacie, ze facet powinien ciągle dojeżdżać jeśli ona nie ma auta? Bo np czasem gdy emocje mi opadną to nie mam ochoty jechać 40km w jedną i w drugą a chyba też powinna wykazać jakąś inicjatywę by zblizylo sie to do 50/50%.. Z drugiej strony mam obawy, że gdy będę jej mówił by wpadła to zaraz sie jakiś koleś znajdzie który jest u niej na miejscu i ona wybierze jego bo będzie jej wygodniej
Czy Wy się nauczycie przewidywać pewne konsekwencje, zanim poszturchacie pochodnią?
Przecież odległość Was dzielącą była znana na długo, zanim się z nią uzwiązkowileś. Więc skoro pasowała Ci panna oddalona od Ciebie o 40 km, to teraz ponieś konsekwencje swojego wyboru.
Jeśli Cię to przerasta, zmień wybrankę.
Osobiście wcale mnie to nie dziwi, że jej się nie chce w zimie przesiadać w kilka autobusów by się do Ciebie dostać. Mi tez by się średnio chciało. Zwłaszcza, że to zima, do tego te miasta są słabo skomunikowane. Albo 3 to kobieta, a samiczki lubią wygodę.
"Kutas wie czego chce, lecz mądry nie jest".
O ile z pierwszą częścią twojego wpisu się zgadzam, bo powinni wiedzieć co ich czeka, to fakt, że cię jej postawa nie dziwi jest idiotyczny.
Zakoche dziewczę przez góry przejdzie i morze przepłynie żeby się spotkać ze swoim facetem.
Przesiadki nie są wytłumaczeniem. Nie pasuje autobus? To se zrób prawko.
Facet też może mieć wymagania co do kobiety i powiem więcej. Powinien! Je mieć.
Jak się przyzwyczai księżniczkę, że ona nic nie musi, to się później tak ma.
Czas najwyższy postawić jakieś wymagania..
Mówi się, że kobiety kochają tych, którzy je kochają. To nieprawda. Ulegają one temu, kto im mówi, że ulegną.
Meh, przecież na pierwszy rzut oka widać, że ta Pani nie pała miłością jak gorejący krzew do naszego kolegi.
Gdyby tak było jak mówisz, ten temat nigdy by nie powstał.
Jasne, że kobietom trzeba stawiać wymagania. Natomiast tupanie nóżką tu nic nie pomoże jak dla mnie.
"Kutas wie czego chce, lecz mądry nie jest".
Bo na uczelni jej zależało żeby zdać
A co tam gadasz, raz czy dwa by mogła ruszyć dupe tylko więź trochę słaba i ma to gdzies. Ponadto się przyzwyczaiła i teraz nagłe upomnienie rodzi zgrzyt. Jak jej zależy na spotkaniu to by zrozumiała i przyjechała
25 minut autem, tyle mogę stracić czasu, żeby pojechac do dziewczyny, jeżeli mieszka dalej powiedzmy 1h autem, to z góry olewam.
|Życie jest krótkie i jeśli masz na coś ochotę to to zrób, ale licz się z konsekwencjami| & |Kobieta jest jak motylek w Twojej dłoni, jeśli zaciśniesz ręce, motylek udusi się, jeśli otworzysz je za mocno, motylek odleci|
"ona wybierze jego bo będzie jej wygodniej" to niech spierd*** że się tak nieładnie acz dosadnie wyraże.
no musiałam bo nie mogę czytać, że ktoś się boi coś powiedzieć lasce. Komunikacja to klucz, masz wywalać takie rzeczy na stół i szukać wspólne kompromisu. Uwierz, ze jak facet to dobrze rozegra to laska i na mrozie w mini będzie zasuwała na nogach.
No tak komunikacja jest ważna, ale ja mam to teraz gdzieś.. Czekam aż sama do mnie napisze bo chyba zbyt dużo ostatnio dałem od siebie względem niej, najwyżej to oleje i znajdę sobie trochę starszą.
Jak jej zależy to dla niej taka droga to będzie lot na skrzydłach. Może jej nie zależy albo chce mieć kogoś, kto będzie o nią zabiegał. Każdy jest wygodny, a może Ty trafiłeś na taką co bardzo lubi wygodę.
Jeśli dziś problemem dla niej jest do Ciebie przyjechać, to kiedyś problemem może być podanie Ci szklanki wody. Ktoś napisał o kompromisie - i ma racje.
Nie jest to co prawda związek na odległość, ale jak widać odległość tutaj jest problemem. Pozwól jej za sobą zatęsknić. Jeśli Cię oleje, to nie przejmuj się, im bardziej byś się starał, tym bardziej miałaby Cię w dupie.
Kurde jestem cicho, jednakże coraz bardziej robię się miękki i mi sie tworzy poczucie winy
by do niej napisać.. Bo ostatnio sam nie wiem czy jej zależy czy nie.. Mam niby i takie sygnały i takie i jestem przez to zmieszany
Musisz wytrzymać. Jeśli raz wytrzymasz i nie ulegniesz, to potem zawsze będziesz silny wobec kobiet i nie będziesz ulegał ich manipulacjom.
Nie czujesz się jak frajer, gdy do niej jedziesz, a ona nie ruszyłaby dupy z wyrka choć raz dla Ciebie? Bo jeśli jeszcze nie, to właśnie tak się będziesz czuł za jakiś czas, jeśli teraz się odezwiesz do niej.
Dokładnie, bez litości i sentymentów... Ja to odczułem na swojej skórze, nie z odległością, ale ogólnie ze spotkaniami. Na początku to nie chciała gdzieś wyjść jak człowiek, tylko od razu jak po nią przyjechałem, to że ona do żadnych miejsc typu bilard/kawiarnia (jakaś moja propozycja) nie chce, ja jej na to ale ja chcę.. to odpowiedziała; "to mnie możesz od razu odwieźć do domu", trzeba było wtedy bez słowa wbić wsteczny, zatrzymać się pod drzwiami i się pożegnać z uśmiechem. Nie chciałem się od razu poddawać, niby coś szło do przodu, ale kolejne wybryki, czyli spotkania w kratę (raz tak, raz nie), czy próba pocałunku zakończona policzkiem i tak zweryfikowały to co na początku, czyli, że trzeba się trzymać zasady: nie to nie, spyerdalaj, mam 10 innych na Twoje miejsce (nawet jeśli się nie ma żadnej) xD
@heavy27 - Twoja sytuacja była taka, że nie chciała się z Tobą nigdzie pokazywać, żeby nikt nie zobaczył, że jesteście razem. Albo miała coś do ukrycia albo po prostu nie chciała z Tobą być. Z takimi charakterami to z daleka i odsuwać przy pierwszej okazji. Ale takie laski przyciągają mocniej niż taka, która Ci nie odmówi spotkania.