dlaczego ja zawsze zostaję tylko kolegą? nie mam problemu podejsc do diewczyny, zagadać, wziąć numer, moja pewność siebie jest na wysokim poziomie, ale po jakimś czasie wszystko sie psuje... w ostatnich dwóch latach poznałem kilka ciekawych dziewczyn, które były mną zafascynowane, wydawało mi się że mam kontrolę nad wszystkim i nagle jeb! koniec, czy głównym czynnikiem jest to, że nie przeleciałem tych lasek? znam kolesi ktorzy wchodzą w ZWIĄZKI z dziewczynami nie poprzedzając tego seksem, ba, znam takich którzy po miesiącu dopiero przelecieli swoją, raz zapytałem się dobrej znajomej z ktorą zawsze imprezuje itd. dlaczego jeszcze sie nie bzykaliscie, trzy tygodnie ze sobą i nic? a ona odpowiedziałaa, że seks nie jest najwzniejszy i mimo jego braku się bardzo kochają, śmiesznie...
bo zachowujesz się jak przyjaciel, pierdzielisz pewnie z nią godzinami przez telefon o kolorze jej paznokci czy czymś podobnym. Musisz dawać jej emocje jakie powinien dawać partner.
Miałem już nieco podobną sytuacje. Musisz wziąć laske na rozmowe wyrzucić z siebie cała flustracje. W moim przypadku rozmowa przebiegała bardzo chaotycznie i nie była zaplanowana. Na pytanie o '' tylko przyjaźń '' powiedziałem żeby mi nie zawracała dupy bo mnie takie gry nie bawią i najlepiej jak sobie każdy pójdzie w swoją strone.
Pomogło.
I ja się lepiej poczułem bo zrzuciłem wszystko co na wątrobie leżało i panna inaczej na mnie zaczeła patrzeć.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Może nie jesteś po prostu stanowczy? Spotykasz się z dziewczyną i nic z tego oprócz nie wychodzi? Niech widzi, że jest podrywana, a nie tylko konwersujecie sobie. Wiadomo, że to nie ma być cały czas podrywanie, że będziesz non stop prawił o seksie, relacjach damsko - męskich i jaki to jesteś zajebisty. Bądź naturalny, ale pokaż, że Ci się podoba. Pewnie się z nimi spotykasz jeden, drugi, trzeci raz i jest ciągle tak samo. Musisz zrobić krok naprzód.
Sic Luceat Lux
Tak sobie myśle że mam podobny problem co założyciel tematu... i moja rada o rozmowie nie do konca moze przyniesc efekt.
Najpierw sposób marcoo. Moze w wersjii light np z usmiechem na ustach :,, ty tu o malowaniu panokci/szkole/pracy a ja mysle jak cie uwiesc '' a dopiero jak to zawiedzie - powazna rozmowa Oczywiscie w zaleznosci od czasu jaki ją znasz, ale o tym chyba nie trzeba wspominać.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Zawsze była to znajomość a mi zaczynało zależeć. Relacja książkowy friendzone. Spotykałem się to spacery, kawa, wspólni znajomi i ciężko było mi coś więcej ugrać bo się już tak ona zżyła iż jestem kolegą i nigdy nie myślała o czymś więcej skoro nic nie działałem, bałem się jej, było dziwnie po prostu, po prawie 2 latach nagła zmiana 180 stopni.
Co zrobiłem? Zaryzykowałem.. Zacząłem nawiązywać o seksie, erotyce, sprośne żarty, tu dotyk za dłoń, biodra, siedzę na ławce i nie pytając kładę głowę na jej udach i sobie leżę tak i\(czułem że jej drzą nogi ; ))) Dobry kontakt wzrokowy, to ważne.
Z czasem wyszło coś więcej.
Czego brakowało?
A no sam sobie to psułem nie działając.
Nie brakowało mi wyglądu, humoru etc. skoro spotykać chciała się i było dobrze.
Brakowało ryzyka, jaj i danie jej do zrozumienia że chcę czegoś więcej.
Na końcu sama potrafiła mówić iż to jest dla niej niespotykane takie rozmowy, ciągle burak na twarzy, tak inaczej niż większość innych facetów rozmawiasz.
Nawiązując do friendzone'a - jeśli troszkę zjebałeś, to wycofaj się, pracuj nad sobą, wróć lepszy i pokaż jej świeżość, a rozwijając znajomość możesz nawiązywać do seksu, ale tez delikatnie. Gadając też na takie tematy wybijesz jej z głowy friendzone'a
Trochę odwagi, zgadzam się z tym całkowicie, zaryzykuj. A jeśli chodzi o nowe znajomości - Miej świadomość błędów, które popełniałeś, wyciągnij wnioski i bądź przygotowany na rehabilitację w nowych relacjach 
The only thing that makes me whole again,
Is to stand right here before you in the sun, oh,
I'll keep running til the very end,
For the life I've lived is not the life I want