Znowu muszę skorzystać z waszych rad. Z laską kiedyś się spotykałem, coś zaiskrzyło no ale ostatecznie nie wyszło i urwałem kontakt. Od tamtego czasu minęło ponad pół roku. Niedawno miałem mały wypadek, trafiłem do szpitala. Kiedy się dowiedziała to zadzwoniła zaaferowana (po pól roku bez większego kontaktu) czy nic mi nie jest, czy się trzymam, czy mi czegos nie potrzeba. Na następny dzień pisze do mnie znowu jak się czuję, zaczęła wypytywać mnie o moją dziewczynę, komentowała jej zachowanie, sporo żartowała, czasmi wprowadzał podteksty ogólnie nawet miła rozmowa. W szkole szukała kontaktu, reagowała na mnie entuzjastycznie, a w czasie rozmowy wprowadzała "przypadkowy" dotyk . Po jednym dniu przerwy odezwała się znowu, pod jakimś pretekstem że boi się egzaminu poprawkowego z czegoś tam i bla bla bla. Stwierdziła że jak napiszemy te egzaminy to musimy się ustawić na jakieś piwo, zgodziłem się stanęło na piątku. Powiedziałem że zadzwonię jak będę w mieście. No i dzwonię, odbiera jej kumpel -.- (Znam gościa i jest prawdopodobnie najsmutniejszym przykładem friendzone na świecie, chodzi z nimi na kawe, jak są chore to wiezie im czekoladę, w weekendy spędza z nimi czas na plotkowaniu). No ale szybko słysze jej wrzask w stylu "oddawaj to, nie będziesz odbierał mojego telefonu, daj mi z nim pogadac". No dobra jest przy telefonie, mówię że jestem z kumplem tu i tu, wiem że ona siedzi u koleżanki więc na nie czekamy. No i teraz mam problem bo albo to była prawda i dorabiam sobie teorie albo jeden z większych absurdów jakie słyszałem, otóż panna mówi mi że "One chcą wyjść ale mama koleżanki im nie pozwala i teraz nie wiedzą co zrobić i że jeśli uda się przekonać to do mnie zadzwoni". Jak można się spodziewać nie zadzwoniła, wysłała tylko smsa "Przepraszam
nie dam dzisiaj rady" i to tyle. Odpisałem tylko "że nie ma sprawy, jeszcze będzie czas" Ogólnie wydawało mi się że jestem już na tyle poukładany że nie będę potrzebował rad w takich przypadkach, ale przyznam się wam szczerze że jest to dziewczyna posiadająca określony typ urody który działa na mnie jak płachta na byka i sprawia że tracę głowę. Myślałem że jej zachowanie ładnie składa się na oznaki zainteresowania, ale być może to znadinterpretowałem, szczególnie że podobna sytuacja miała miejsce w przeszlości. Prosiłbym was o ocenę tej sytuacji i ewentualne wylanie mi kubła zimnej wody na głowę.
tej poznański ziomku - nie bierz na litość, tylko po prost się k.. umów i zrób umowny "rozpierdol" emocjonalny w głowie. Masz do tego mnóstwo narzędzi. Jeżeli oczywiście chcesz. Jeżeli miotasz się w niepewności, to odpuść, niech panna trafi na kogoś, kto chce zawładnąć jej "jestestwem".
"Najsmutniejszy przypadek friendzone" - piękne określenie
peace
Ewidentne zainteresowanie z jej strony
Może troszeczkę za bardzo się wkręcasz
Narazie nie widzę tragedii... Jeśli kolejnego spotkania odmówi bądź wykręci się no to coś tu nie gra. Ale narazie spokojnie działaj i z rozumem, żeby owa jej uroda nie zapamroczyła Cię, że tak brzydko określe.