Witam, mam pewien problemik, ktory pasowało by rozwiązać, mianowicie, zagadałem dzis do laski w maku, stała na kasie, rzucilem jakims tekstem po czym zamówiłem produkt. Nastepnie go odebrałem. Po skonczonej konsumpcji podszedłem do niej i powiedzialem ze chcialbym ją zaprosic na kawe, po czym usłyszałem że miło z mojej strony ale podziękuje, odparlem zeby mi podała numer, po czym stwierdzila zebym przyszedl jutro i wtedy pomyślimy. Strasznybruch tam dzis panował wiec nienwiem czy mnie zlała czy faktycznie jutro tam iść i wziac numer? Nie chce wyjsc na błazna, co byscie zrobili na moim miejscu?
Panna byla ewidentnie zajęta pracą i spławiła cie tekstem. Ogólnie miejsca takie jak obsługa klienta są trudnym terenem do ugrania czegokolwiek bo pany są bombardowane takimi propozycjami codziennie. Prawdobodobnie byłeś już 5 tego dnia który poprosił o numer.
Czemu niby miała by ci go dać skoro nie wyróżniłeś się niczym spośród wielu klientów którzy podchodzą do niej codziennie. Panna codziennie spodziewa się otwarć, lepiej by było jakbyś gdzieś przypadkowo na nią trafiła poza pracą na ulicy, nie każe ci jej śledzić ale panna musi mieć poczucie że to typowy przypadek że na siebie trafiliście.
_____________________________________________________________
Ten, kto jest nie jest wystarczająco odważny, by podjąć ryzyko, niczego w życiu nie osiągnie
Muhammad Ali
Dawny target za czasów jak się z nim spotykałem mówił, że średnio w pracy raz na 2-3 dni klient ją podrywa albo chce numer (pracuje w sieciówce z odzieżą męską). Mówiła, że w robocie nigdy nie rozdaje numerów, ponieważ boi się że koleżanki będą ją uważać za puszczalską/kokietkę.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
jakby chciala cie splawic to by powiedziala ze ma chlopaka.
skoro powiedziala zebys przyszedl jutro to prawdopodobnie nie miala jak ci dac tego nr nie ryzykujac reprymenda czy zwolnieniem bo klienci czekali
´
Hmmm, troche źle to rozegralem, troche bezmyślne, ale cóż dam jej ostatnią szansę, pójdę tam jutro, zamowie jakies gówno na wynos i wreczajac jej gotówkę dam karteczke z nunerem, odezwie sie to sie odezwie, jak nie to nie, lasek jest pełno przecież
Tak zrób, nie zaszkodzi a jak się nie odezwie- jej strata.
Ja kiedyś barmanowi napisałam numer na podkładce od piwa:) odezwał się.
I zajebiście
Powodzenia!
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Podrywanie pracownic to dyskretna sprawa, kręcący się manager obok, jej koleżanki w pracy. Wyobraź sobie, że ona mówi Ci numer, Ty zapisujesz, a jej koleżanka z kasy obok wszystko widzi. Pójdzie na przerwę i jeszcze zrobi z niej kurwę albo, co gorsza manager to zobaczy. Kobieta znacznie więcej ryzykuje w takich warunkach niż facet, dlatego ona bardziej liczy się z opinią otoczenia niż swoją własną. Zlać Cię nie zlała, tylko z tłumaczenia na męski powiedziała Ci, przyjdź jutro, ale tym razem zrób to inaczej. Przygotuj sobie na kartce swój numer z dopiskiem. Rozumiem, że jesteś w pracy i tak będzie łatwiej, po co mają w pracy plotkować, bądźmy dyskretni
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Poczekaj 3 dni żeby nie wyjść na desperata. Dasz jej do myślenia trochę jak się nie pojawisz na zawołanie. Teraz to ona rozdaję karteczki, musisz narzucić swoją ramę.
"Poproszę hamburgera, małą colę i Twój numer". NIGDY nie zostawiaj swojego nr.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.