Witam, normalnie gdyby nie ta strona która dziś rano odkryłem to chyba bym z okna wyskoczył bo już nie dałbym sobie rady... Otóż jestem z dziewczyna od 4 lat, przez jakiś czas wszystko było dobrze, już były rozmowy o ślubie, zaręczyliśmy się i chyba problem zaczął się od momentu kiedy to ja zacząłem tez poważnie mówić o ślubie bo do tej pory tylko ona mówiła jak bardzo by chciała go wziąć ze mną, wiec zacząłem się angażować i dowiadywać i coraz to bardziej naciskać na to wszystko, ona mi mówiła o tym ze za bardzo naciskam i takie tam no ale wiadomo jak to jest pod wpływem uczuć jak bardzo chce się być z kimś... Ona znowu jest typem imprezowiczki a ja za tym nie przepadam ale jakby bardzo chciała iść ze mną to znowu nie powiem ze nie... Ostatnio sytuacja już tak bardzo nam się zaostrzyła ze dosłownie wszystko co powiedziałem albo zrobiłem bardzo ja drażniło wręcz była wściekła na mnie, naprawdę już nie wiedziałem o co jej chodzi, ciągle krzyczała na mnie i mówiła ze zrywa ze mną bo ma mnie dość ze nie traktuje jej jak kobiety albo ze ciągle coś wypominam... a ja głupi zawsze bylem i do niej latałem i się jej prosiłem, błagałem i na jakiś czas to pomagało. Mówiła ze chyba tylko sex mamy udany w tym związku... Ostatni mieliśmy w środę i już myślałem ze będzie wszystko dobrze kiedy to po 2 w nocy dostałem sms ze jednak nie chce być ze mną ze woli kogoś innego itp itd, no i cóż ja moglem zrobić, znowu zacząłem się prosić i wczoraj pojechałem do niej tzn to jej koleżanki gdzie aktualnie nocuje przez kilka dni mimo ze wręcz krzyczała na mnie aby nie ważył się tam przyjeżdżać bo nie chce mnie widzieć. Pojawiłem się tam oczywiście z różą i w ciągu tych kilku godzin było widać w jej reakcjach ze nie jestem jej obojętny ale chwilowo jest zmęczona moja osoba. Po powrocie do domu napisałem bardzo długiego smsa gdzie wywaliłem na wierzch cale swoje uczucie i wręcz błagając żebyśmy byli razem, dziś rano troszkę zmądrzałem i powiedziałem ze pisałem jej jakieś bzdury pod wpływem alkoholu i ze wszystko sobie przemyślałem i ze nie mam prawa wtrącać się w jej życie i chce żeby była szczeliwa a ja jej przeszkadzać w tym nie będę, jedyna odpowiedz jaka od niej dostałem to to "no to jak to co pisałeś wczoraj to były głupoty to ja wiedziałam od dawna bo to jest nierealne zęby się układało w naszym związku już, i nie każ mi się ze sobą spotykać, uważam ze już nie ma my, ciesze się ze się z tym pogodziłeś. to była moja ostatnia wiadomość do ciebie.l było czasem milo ale częściej niestety nie. trzymaj się. pa"
Czy to wszystko można jeszcze uratować? Szkoda ze dopiero teraz zrozumiałem ze bylem zbyt nachalny i za mało luzu miała i ze to ja biegałem ciągle za nią...
No właśnie nie wiem czy w końcu jestem obojętny czy nie, podczas spotkań nie jest dla mnie taka chłodna jak przez telefon gdzie nie widzimy się nawzajem, wczoraj podczas spaceru z grupa znajomych powiedziałem coś w stylu ze "fajnie twarz przygrzewa słoneczko" a ona na to " przecież ja idę za Toba" i się uśmiechnęła do mnie a później znowu taka zła i obojętna, później na molo jej koleżanka zaczęła trącać mnie w ramie a ona w stylu "zostaw go tylko ja mogę go dotykać" i za chwile znowu robi się obojętna, później w domu usiadła mnie przy mnie a nie jak wcześniej ze byle jak najdalej ale nie odzywała się do mnie. Wiec ja mam tak skołowana już głowę ze nie wiem co robić, chciałbym to wszystko uratować ale nie chce znowu robić tego w taki sposób na sile tym bardziej ze sama mi to uswiadamia
Obiektywnie?
Panna mówi Ci, że ma Cię dość, woli innego... a Ty latasz za nią. Game over niestety, przynajmniej na razie.
Zastanów się gdzie sam zjebałeś, co z tego, że my Ci wypunktujemy, że piszesz jakieś smsy, pieskujesz skoro to jest ostatni etap relacji?
Zjebałeś dużo wcześniej.. gdzieś po drodze wzajemnie się zgubiliście.. może nie dawałeś jej emocji? Byłeś zbyt spokojny, nigdzie nie wychodziliście nie robiliście nic szalonego..
Może za mało rozmawialiście ze sobą? Może zabrakło szczerości i zajebistego pytania, które dosyć niedawno odkryłem... "kochanie jak się ma nasz związek?"
Dostałeś kosza, niemiłego kosza. 4 Lata byłeś z kobietą - długo, ale są przypadki na stronie, ludzi którzy byli dłużej, wyszli z tego z zajebistą życiową lekcją. Lekcja ta pozwoliła im stać się prawdziwymi mężczyznami, szczęśliwymi.
Minie tydzień,dwa, miesiąc... emocje Twoje opadną.. zaczniesz dostrzegać wszystkie jej wady, zaczniesz dostrzegać gdzie zjebałeś..
Wyciągaj wnioski, analizuj co i gdzie zrobiłeś źle - przydadzą Ci się na przyszłość..
Póki co niestety musisz zapomnieć o tej kobiecie i zostawić ją w spokoju, tutaj już nic nie ugrasz.. przynajmniej tym kim jesteś w tym momencie swojego życia. Trafiłem na tą stronę po kopie w dupę od dziewczyny, byliśmy 2.5 roku razem. Znam ten "ból", ale jestem jej wdzięczny do dziś, teraz jestem szczęśliwszy SAM niż będąc z nią. Nauczyłem się szczęścia, samooakceptacji i wielu wielu innych rzeczy!
Także żołnierzu, smutne, ale prawdziwe... GAME OVER. Zostaw ją w spokoju, nic już tutaj nie zdziałasz, zajmij się sobą, swoim rozwojem, przeanalizuj całą stronę, zacznij pracowąć nad sobą... zmieniać się.
Jest wielu życzliwych ludzi na tej stronie, którzy chętnie Ci pomogą. Wiedz, że nie jesteś pierwszy i ostatni który dostał kopa od kobiety.
Polecam Ci blogi użytkownika "BANE" na początku, warto.
Nie waż się do niej pisać i prosić, może za miesiąc, dwa, trzy zmądrzeje a Ty będziesz bogatszy o zajebistą wiedzę i będziesz wiedział jak to poprowadzić? Nikt tego nie wie, może furtka jest jeszcze lekko uchylona? Nie spierdol tego i nie zamknij jej kopem z półobrotu z pełnym impetem.
/edit odnośnie Twojego drugiego postu/
Coś nią jeszcze telepie ale wątpię aby to była miłość, a przynajmniej taka, która teraz dostrzega. Póki co wszystko złe przysłoniło jej to uczucie. Zacznij wychodzić do klubów, bawić się, piwkować. Unikaj wspólnych wyjść z nią ale idź z innymi znajomymi. Niech wie, że u Ciebie wszystko ok i dasz sobie radę bez niej.
I pracuj kurwa nad sobą bo jak to dobrze rozegrasz to sama przyczłapie do Ciebie skoro się tak zachowuje. Nie teraz, ale za jakiś dłuższy czas.
Musisz być tym facetem w którym się zakochała, nie tym z ostatnich miesięcy..
Nie pokazuj po sobie, że Cię boli, nie żal się nikomu - tu wylewaj swoje smutki i żale.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Tylko ze to nie jest łatwo kiedy nawet po wielkiej kłótni i to kilkanaście dni temu potrafiła się do mnie kleić i ciągle pisać i smsowac, myślę ze ja bylem zbyt natarczywy a ona dobrze wiedziała ze jak rzuci hasło "zrywam z Tobą" to zaraz do niej biegnę...
a co ty chcesz ratować. Zamiast łapać doły przez jakąś dzierlatkę, spójrz na ten związek realnie. 4 lata dużo, ale możesz powiedzieć że ten związek ci odpowiadał, że chciałbyś mieć taką żonę. Tylko nie mów mi że to ta jedyna. Wyjdź z beczki, zobacz jaki świat jest piękny, ile samic dookoła
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Cóż ona już kogoś ma, także odpuść. Miej honor i odejdź z godnością. Jak to zrobisz to gwarantuje ci ,że będzie miała do ciebie szacunek, stań się obojętny, nic tak panny nie wkurwia jak obojętność. A nie ma nic gorszego niż latający, skamlący za pannami piesek, panny owszem lubią takich, ale tez takimi gardzą, nie szanują. Twój związek niczym balon był nadmuchiwany toksynami dawno dawno temu. Nawet tego pewnie nie zauważyłeś, że gdzieś 2 lata temu już się to zaczynało psuć, aż panna poznała innego, który cię przebił pod każdym względem i tak wyszło.
Na chwilę obecną nie da się nic zrobić, chyba że sama się odezwie jak ktoś ją kopnie w dupę. Możesz spróbować za rok , ale czy za rok będziesz chciał do niej wrócić? Jak się zmienisz to gwarantuje ci, że NIE!!!!.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
No właśnie problem w tym ze nie ma nikogo innego i tego jestem pewny na 100% Ja bardzo chętnie chciałbym poznać jakaś inna ale problem w tym ze nawet jak zaczynam z jakaś rozmawiać to taka obojętna jest dla mnie w ogolę mi nie zależny żeby jakoś bliżej ja poznać bo z myślami jestem z tamta... To chyba cos ze na jest nie tak.
Nie znam Cię ani tej dziewczyny, ale z mojej strony to wygląda tak, że zaniedbałeś związek. 4 lata to wiele czasu. Weszła rutyna, przyzwyczajenie. Napisałeś, że ona lubi i chce się bawić (typ imprezowiczki). Widzisz jeżeli kobieta, która różni się charakterem (sposobem życia) od swojego faceta, ale chce z nim być, ma w nim oparcie itd., do tego jest normalnie myślącą osobą (nie żadna patologia), to jej nie będzie to przeszkadzać, bo to zrozumie. Ponadto napisałeś, że ona gadała o ślubie itp. Zwyczajnie chciała Cię wyczaić (nie była pewna swoich uczuć do Ciebie. Ty zacząłeś naciskać to zaczęła myśleć - "w sumie czy ja go kocham, czy to ten jedyny" Wątpliwości ją ruszyły... Napatoczył się jakiś bad boy, który pokazał - mała ze mną nie będziesz się nudzić i pozamiatane... Nienawiść z jej strony do Ciebie właśnie miała jej pomóc w zostawieniu Ciebie... Nie łam się. Zero kontaktu, wychodź do ludzi, wyjedź gdzieś i powoli będziesz zapominać... Pracuj nad swoją osobowością, bo związek nie kończy się na poznaniu laski, trzeba w nim lawirować i walczyć o niego cały czas... Sam się tego uczę...pozdr
A skąd ty wiesz czy nie ma nikogo? Ona ci tak powiedziała?. Myślisz, że panna z czteroletniego związku pójdzie sobie o tak o?. Wyraźnie jak wcześniej napisałeś powiedziała , że chce innego. Nie długo pewnie się dowiesz, że ma już innego.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Na bank kogoś ma...
Wiem że nie ma bo cały wolny czas spędzalismy razem
Aż do przesady ciągle chciałem gdzieś z nią iść a robiłem problemy jak chciała z kimś go
Spędzić, zawsze wiedziałem gdzie jest i często to sprawdzałem ciągle mówiła że chce odetchnac odemnie
I zobaczyć jak to jest bezemnie. Mogę nie być pewny jej uczuć ale to że nikogo nie ma to wiem na bank
To i tak bardzo długo wytrzymała, szacuneczek dla niej.
mówiła Ci w prost.. szczerze.. a Ty? nawet mi jakoś Ciebie nie żal teraz.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Heh, chciałem to samo napisać...
ma czy nie ma to już nie ma znaczenia(z doświadczenia wiem ze zawsze maja , ale może być wyjatek), musisz dać jej czas zerwać z nią kontakt niech ochłonie, nawet jeśli sie z kims spotyka mówi sie trudno, polecam blog Bane'a i ,,one zawsze wracaja'' i sobie to przeczytaj najlepiej kilka razy i nie bedziesz już musiał szukać pomocy na forum
Pozdrawiam
Niezła masochistka z pani, skoro 4 lata wytrzymała, a tylko czasami bywało między wami dobrze, a częściej niestety nie. Medal z ziemniaka za wytrwałość bym jej przyznał. Kolejny przykład, jak kobieta czasem potrafi być zdesperowana i boi się samotności, także byłeś Ty przez te 4 lata z braku laku i innych ciekawszych widoków na horyzoncie. Co było do spierdolenia, to spierdoliłeś dokumentnie ze 100% skutecznością. Ciężko będzie w jej oczach odbudować jako tako obraz Twojej osoby, jako kogoś atrakcyjnego. Pytanie, czy wchodząc z Tobą w związek, wyglądało to dużo inaczej, czy byłeś na tyle neutralny i do strawienia, że z Tobą była, bo teraz to Ty się ślimaczysz niesamowicie w stosunku do niej. Nie dziw się, że szacunek do Ciebie może stracić, bo sam swoimi zachowaniami nie pokazujesz, żebyś się szanował. Dostajesz takie siarczyste policzki na twarz, w postaci jej wyrzutów pod Twoim adresem, a i tak później biegniesz do niej z uśmiechem na ustach i różą w dupie, wesoło merdając ogonkiem. Facet jesteś czy pipa? Dałbyś jej trochę odpocząć od swojej osoby, może zatęsknić, bo póki co, to tylko utwierdzasz ją w przekonaniu, że decyzja o zerwaniu z Tobą była prawdopodobnie jednym z najlepszych wyborów od ostatnich 4 lat. Poza tym zastanów się, czy chcesz być z osobą, która jawnie oznajmiła, że nie jesteś spełnieniem jej marzeń, lekko mówiąc, dla samego tylko faktu bycia w związku. 4 lata- ok długi okres, więc może łatwo się tylko mówi z boku, ale pomyśl, czy przez ten czas nie wypaliło się te uczucie, które było między wami, a jedyne, co Cię teraz trzyma przy niej, a raczej do niej ciągnie, to zwyczajne przyzwyczajenie, przywiązanie a raczej uzależnienie od tej kobiety i nic więcej. Co do tego nie bycia jej obojętnym, to nie podniecałbym się za bardzo, bo sorry, ale po prostu byłeś z nią te 4 lata w związku, więc nie będzie Cię teraz traktowała jak powietrze, jakby między wami nie było, chociaż może po Twoich ostatnich wyczynach powinna.
Zresztą, jeżeli nie zrozumiesz pewnych spraw, nie weźmiesz się za siebie i nie zaczniesz żyć swoim życiem, to i tak nie masz na co liczyć, bez względu na to, cokolwiek do niej czujesz. Z czym do ludzi? Facet jesteś, przynajmniej z założenia, więc bądź kimś takim na kształt mężczyzny, miej jakieś swoje wartości, zasady, standardy i nie rób z siebie skamlącego o litość pieska, bo nie sądzę, żeby litość była uczuciem, którego od tej kobiety pragniesz. Pomyśl sobie trochę, przewartościuj pewne sprawy i może nawet dojdziesz w końcu do wniosku, że tej pani dziękujemy, bo jej do szczęścia akurat nie potrzebujesz, bo ona już doszła do podobnego wniosku, co do Twej osoby, a wiadomo, że "do tanga trzeba dwojga".
"Don't trust the smile, trust the actions"
traktuj to jak lekcje. wydaje mi sie i inni chyba tez to potwierdza, ze z perspektywy czasu dobrze jest byc rzuconym przez kobiete. wiadomo teraz boli, mnie tez kiedys bolalo i innych tez bolało i Ciebie tez teraz boli,ale nauka jaka z tego wyciagniesz bedzie bezcenna. Kiedy wspomnisz moje slowa. Teraz powodzenia. jesli lubisz piłke to dzisiaj premier league startuje: tottenham- newcastle dobry meczyk na 90 minut napewno zapomnisz o niej. spadam na piwko i meczyk:D:D
a jutro kolejny meczyk - real - valencia i znowu na 90 min zapomnisz
Kurwa chłopie. Dzięki tej lasce być może, jeśli nie spierdolisz okazji, przezyjesz przygodę życia. Trafiłeś na tę stronę, laska Cię rzuciła. Zacznij żyć.
Naucz się podrywać, praktykuj i rozwijaj się. Nie pożałujesz.
Życie da Ci tyle, o ile je poprosisz
zabrzmi brutalnie , no ale trzeba Ci to powiedziec.
Opierajac sie o blog BANE'a , można sie domyslac i bedzie to niemiłe.. ale twoja kochana flirtuje z kimś innym, spoytka sie, może nawet robią to - ale jesteś tak ślepo zakochany i tak wierzysz w to że nie chcesz tego zobaczyc.
Musisz to przelknąc i pogodzic sie z tym , a jednoczesnie czerpac z tego energie!
Koniec z wami, koniec z nią .. czas kurwa na Ciebie ! Moze bedziecie razem za 2-3 miechy, rok ? huj z tym, czas na zmiany i to jest twoj czas. Co chcesz zeby twoja kochana wrocila do Ciebie , do tego samego goscia ? NUDAAA .
Mordo kochana, zmieniamy sie, ty ty ty , ty od dziś masz byc jebanym egoistą.
to Ty jej bedziesz dawac szanse 
Smaruj na siłownie, otocz sie pękiem napalonych cipek i baw sie życiem.
Zobaczysz minie czas , nie ważne ile , twoja kochana zacznie sie odzywac, przyleci do Ciebie - zobaczy swojego ex i sie zrobi jej mokro. Zobaczy innego goscia, zakocha sie w nim jeszce raz... Ale to od Ciebie bedzie zalezec czy dasz jej szanse poznac nowego Ciebie, lepszego... Tak stary
TRZYMAJ SIE MORDO !!
Zjebałeś, ale nie przejmuj się. 90% użytkowników na tym forum przeżyło mniej więcej to samo.
Po pierwsze: nie skamlaj.
Po drugie: miej swoje życie. Do tej pory twoim życiem była ona. Gdzie tam było miejsce dla ciebie?
Po trzecie: weź się za siebie, niech twoje jądra wreszcie zstąpią do wora. Do tej pory były schowane bardzo głęboko.
Nie będę ci pisał zapomnij, bo nie zapomnisz tak szybko. Ale im więcej czasu i myśli zaprzątniesz sobą, tym mniej tam miejsca będzie dla niej. Stań się facetem.
Be yourself!
Przyszła i na Ciebie kolej, nadejdzie czas też, że się ogarniesz i niedługo będziesz wychwalał się raportami... ŻYCIE!!!
To ja jestem SPRITE
Chłopaki wszystko dobrze pisza ,stary odpuść bo to tylko gorzej dla ciebie ,pogrążasz się coraz bardziej ,ona wie że cie ma na nitkach jak pajacyka któregmu jak zagra to to zrobi , pewnie późno trafiłeś na tą strone a to szkoda ,wielka szkoda ,pewnie wogule inaczej byś poprowadził ten związek . A tak na marginesie proponuje przeczytać tego bloga MrSnoofY http://www.podrywaj.org/blog/mia...
eloelo
Temat wałkowany setki razy.
Niektórym potrzeba było 30 stronnicowego tematu i setek postów żeby wreszcie zrozumieć, innym kilka postów, jeszcze inni nie zrozumieli do dziś.
Co ciekawe sam należałem do nich
JEdnak ja trafiłem na tą stronkę zanim poznałem swoją EX - i po prostu miałem już ukierunkowane nastawienie poniekąd, podparte wiedzą itp - po 6 mies. zakończyłem związek, w którym może nie było tak źle jak u Ciebie [do samego końca dobre kino, seks, i wszystko, komplementy, rozmowy bla bla bla] niemniej, mnogość fochów i drobnych pierdołek które urastały do kłótni było zbyt wiele.
Wyobraź sobie że minęło już 7 miesięcy odkąd nie jestem z nią i nadal czasem mi się przypomina - wspólne chwile [coraz rzadziej ale jednak] , zakotwiczenie rozpierdala mocno umysł. Atakuje nieustannie wspomnieniami.
Zrozum jedno - wszystko co Tobą 'targa' - emocje, uczucia itp to są właśnie tylko i wyłącznie: WSPOMNIENIA, które są przeszłością. Gdyby Tobie ktoś wymazał pamięć z całego związku, żył byś szczęśliwie nie wiedząc kim ona jest nawet.
Wlasnie te wspomnienia są tak silne że blokują Twój rozsądek, podświadomię próbując zawrócić Ciebie w kierunku tego co było, co było przyjemne, fajne, miłe, czego już nie ma.
Nie wiadomo w sumie już jakimi sposobami dotrzeć do takich osób jak Ty, których nieustannie przybywa na tą stronę. Można mówić: Olej ją, zostaw, zapomnij, nie myśl, ale to wszystko mało daje.
Myślę że potrzeba czasu - jedyny skuteczny lek.
Niemniej powtórzę jeszcze:
Zapomnij o niej, zajmij się sobą.