Witam wszystkich 
Krótka piłka.
Jestem od ponad pół roku z obiecującą dziewczyną. Ma wszystko czego wymagam od kobiety a wymagania mam spore dlatego uważam ją za prawdziwą perłę wśród tego co do tej pory spotykałem.
Dobrze nam się układa. Jest wszystko co trzeba, zdrowy związek. Kochamy się. (Mocne słowa, ale tak - do tej pory nic nie czułem nic podobnego do żadnej innej kobiety. I wiem, że z wzajemnością)
Oczywiście bajka jest zbyt piękna, więc los musiał zgotować jakieś gówno. Oto ono:
Dziewczyna dostała pracę na calutkie wakacje za granicą. Jest ona związana z realizacją jej pasji i przyszłością zawodową dlatego wiem jakie to dla niej ważne.
Będzie pracować jako animatorka czasu wolnego w hotelu za granicą.
Ogólnie chuj mnie strzela, krew zalewa i szlag trafia na samą myśl o tym.
Słońce, plaża, drinki z palemką, imprezy do późna i pełno przystojnych turystów... i chłopak tysiące kilometrów dalej ^^
Poznałem ją dobrze, wiem o niej więcej niż ktokolwiek inny. To ułożona dziewczyna. Mam do niej zaufanie, ale czuję się jak frajer.
Wkładam w ten związek dużo starań, ona też. Jest przy mnie szczęśliwa, wiem to i widzę.
Ufam jej, ale co z tego...
Znam się na kobietach, większość jest naiwna i próżna. Nie myślą logicznie, myślą chwilą, emocjami.
Nie zabraniam jej wyjazdu, bo traktuję to jak próbę.
Boję się, że coś odjebie.
A jak odjebie to będzie koniec naszej znajomości.
Bez drugich szans i powrotów. Mam wyjebane na gierki - za dużo przeszedłem, wiem do czego to prowadzi i czym się kończy. Co jak co ale frajerem nie jestem.
Wiem, że mogę ją stracić i nie boję się tego.
Bardziej boję się tego, że zostanę samotny. A naprawdę mam już dość szukania wartościowej partnerki wśród tego gówna...
Musisz jej zaufać. Jednak wiedz że w wakacje ludzie są jakby bardziej otwarci. Może Cię zdradzić z połową miasteczka a Ty o niczym nie będziesz wiedział a może nawet nie poznać żadnego kolegi. Musisz być silny psychicznie. Przez czas jej nie obecności, proponuję porządnie zająć się sobą. Porządnie ! W kręć się na maksa w swoje hobby, pójdź do pracy, słowem nie możesz mieć czasu na rozmyślanie.
Swoją drogą, trzeba umieć stracić kobietę.
W dzisiejszych czasach bycie prawdziwym mężczyzną to sztuka, którą pragnę zgłębiać.
"Mam do niej zaufanie, ale czuję się jak frajer."
Skoro masz do niej zaufanie to o co chodzi.
"Nie zabraniam jej wyjazdu, bo traktuję to jak próbę.
Boję się, że coś odjebie.
A jak odjebie to będzie koniec naszej znajomości."
I tego się trzymaj, coś odjebie będzie to oznaczać ,że dziewczyna nie była tak idealna jak nam tu mówisz, nie była Ciebie warta. Jeśli nic nie odjebie na prawdę to umocni tylko wasz związek.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Zaufanie zaufaniem, ale zobacz - ona jedzie, a Ty co? Zostaniesz zamknięty w piwnicy na te 2 miesiące? Ona może Cię zdradzić z turystą, a Ty ją z koleżanką z pracy, albo laską z imprezy. Problem w tym, że przeżywasz bardziej niż ona, a stąd tylko krok do związkowej desperacji. Przecież z nią nie zerwiesz, bo "może zdradzić". To chore. Co innego długa rozłąka, na to nie musisz sie godzic, ale czy chciałbyś to kończyć? Nie.
Zajmuj sie przez ten czas sobą, nie rób scen zazdrości, kontaktuj sie z nią regularnie, ale bez natręctwa i obserwuj ją jak wróci. Jak nie jesteś z socjopatką, to zauważysz jakąś różnicę w jej zachowaniu wobec Ciebie i wtedy będziesz miał powód, żeby sie martwić. Na razie zachowujesz się jak baba, a jesteś w tej relacji facetem, więc spokój! Masz teraz czas tylko dla siebie i dobrze go wykorzystaj!
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
A jak odjebie to będzie koniec naszej znajomości.
Jeśli się o tym dowiesz
Nie no żartuję, wierne kobiety na prawdę istnieją. Mówisz, że jej ufasz i tego się trzymaj. Nie myśl o tym za dużo, bo cię to będzie zjadać od środka, a i tak nic nie poradzisz na jej ewentualny skok w bok.
Znam się na kobietach, większość jest naiwna i próżna. Nie myślą logicznie, myślą chwilą, emocjami.
Racja, ale kluczowe słowo to większość. Przekonasz się czy ona do niej należy po tym wyjeździe.
No nic, takie jest życie chłopie, że nagle potrafi nam wyskoczyć przed nogi duużaa przeszkoda. Dobrze, że nie robiłeś żadnych scen zazdrości itp, bo to wygląda frajersko.

Znasz ją 5 miesięcy. Zapewniam Cie, że jeszcze w pytkę rzeczy o niej nie wiesz, ludzie się latami poznają a i tak często ma się wrażenie, że w ogóle nie zna się tej osoby
Mnie ciężko byłoby zaufać przy takiej sytuacji, gdzie tak jak piszesz będzie miała okazję obcować z innymi facetami a jak atrakcyjna to będą ją podrywać, to nieuniknione. Zgadzam się z tym, że one żyją chwilą, ulegają pokusie, a dopiero po wszystkim jest płacz i 'co ja kurwa zrobiłam najlepszego'
Pytanie na ile i jak mocno Cie kocha, żeby skutecznie odrzucać jakieś próby zalotów. Ty już to doskonale wiesz i sam sobie odpowiedz na to pytanie.
''Boję się, że coś odjebie.
A jak odjebie to będzie koniec naszej znajomości.''
Niestety często też bywa, że kobiety zatajają takie jednorazowe incydenty.
Tak szybka odpowiedź, jestem w szoku.
Pierwszy post na forum a już wiem, że będę zaglądał tu częściej - sami fajni ludzie
Oczywiście nie robię żadnych scen, kłótni czy wyrzutów.
Rozmawialiśmy już o jej wyjeździe - powiedziałem jej ze spokojem, że zaufanie to dla mnie jeden z fundamentów w związku.
Właściwie to ona sama często zaczyna ten temat. Mówi, że nie wyobraża sobie tej rozłąki.
Co do kwestii tego, że kobiety często zatajają przygody...
W jej wypadku to nie wchodzi w rachubę. Nie potrafi kłamać, czytam z niej jak z otwartej książki, gdy coś jest nie tak wyczuwam to z kilometra
Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi i rady
Macie rację z tym, że powinienem porządnie zająć się w tym czasie sobą. Właściwie już zacząłem szukać sposobów na zagospodarowanie tego czasu, miejmy nadzieję że się uda 
Przykro mi.
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
Zawsze z największego gówna i najgorszej sytuacji można zrobić żyto.
Stary patrz na plusy tego wszystkiego, ona wyjeżdża też zrób to samo!
Wakacje, praca, obojętnie co Cie truję tym się lecz!
Obiektywnie, skoro Ty myślisz o tym wszystkim w ten sposób ona będzie myśleć tak samo, a myślenie bez urazy ale to minus kobiety, bo kiedy potęgują się w niej emocje szybko do paranoi to przechodzi...
Ważne jest abyś nie okazał tego że się srasz i jeszcze ważniejsze nie srać się !
Skoro Ci puści w rogi to znaczy że nie była Ciebie warta, rozumiem że szkoda poświeconego czasu ale patrz czytaj to na pocieszenie:
http://www.podrywaj.org/blog/jak...
Więc lepiej 5 miesięcy straconych niż pół życia...
Dwa pomyśl sobie ile kosztowało Cie "zdobycie" poderwanie tej panny przez jakie piekło shit testów itd przeszedłeś żeby była "Twoja".
Dlatego ja uwielbiam trudne,niedostępne do niemożliwości panny bo wiem że jak ja się przy niej tyle musiałem gimnastykować to byle najebany chujek nie poderwie jej też w 3 sekundy.
*Sprawa jest prosta, albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.
*Płeć męska to kwestia urodzenia, bycie mężczyzną to kwestia wyboru.
""''Dlatego ja uwielbiam trudne,niedostępne do niemożliwości panny bo wiem że jak ja się przy niej tyle musiałem gimnastykować to byle najebany chujek nie poderwie jej też w 3 sekundy.""""
Jedna z groźniejszych iluzji jakie tu czytałem
Podaj definicję "byle chujka" z punktu widzenia kobiety a nie swojego - to raz a dwa to, że laska dla Ciebie była mega trudnym targetem wcale nie znaczy, że ktoś jej nie wyjmie w 5 minut a tym bardziej po %
Pozdrawiam
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
"Ufam jej, ale co z tego..."
Traktuj to jako słowa. Ja wiem jedno, ni chuja nie zaufam kobiecie. Mogę tak powiedzieć kobiecie i innym ale będę miał wszystko pod kontrolą.
Jeżeli boisz się o zdradę i będziesz chciał być pewien, ze nic nie było to napisz na pw, podam jedną z metod sprawdzania.
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.
mam do niej zaufanie, właśnie widać
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Najwidoczniej Twój związek nie jest tak świetny jak Ci się wydaje, a przynajmniej laska nie podchodzi do niego aż tak poważnie jak Ty.
Moja to aktywna dziewczyna, wielokrotnie była za granicą i marzyła o kolejnych ambitnych wakacjach z pracą za granicą. Od kiedy byliśmy poważną parą, sama z siebie myślała już tylko "albo razem, albo w ogóle" i udało się.
Takiego podejścia oczekiwałbym na Twoim miejscu od rokującej dziewczyny.
Wysłanie rozbudzonej seksualnie kobiety na 2 miesiące latem do hotelu do ciepłych krajów, gdzie pogoda stymuluje hormony, jej niezbyt ciężka praca polega na zabawianiu ludzi, a po niej bawi się z drinkami w klubie i na plaży.. Nie brzmi to dobrze. Dla Ciebie.
2 koleżanki zeszłe wakacje (3 m-ce) spędziły pracując w Hiszpanii. Grzeczne, inteligentne, niezbyt rozrywkowe, szanujące się studentki. 1 znalazła chłopaka w pierwszych dniach, a druga przespała się przez ten czas z 5 facetami. Po powrocie do PL obie są same, z nikim nie uprawiają sexu, bo nie ma tu "ciekawych facetów". One uważają inaczej, ale obiektywnie z opowieści tamci nie byli lepsi, a nawet mocno średniacy. Ot, magia miejsca i ciemna karnacja (Polki nic nie poradzą, że ich ciało ma do nich słabość, bo inny wygląd => większa różnorodność genetyczna => zdrowsze dzieci).
Sam nie zostaniesz, bo przecież nie zaciągnie nikogo do Polszy, a i sama wszystkiego nie rzuci by się przeprowadzić do kochanka. Wbrew temu na co liczysz, masz minimalne szanse domyślić się zdrady. Zapowiadają Ci się chujowe wakacje.
Czytając to co napisałeś bardziej bym się obawiał o ciebie niż o nią, że coś tu przez te 2 miesiące zostanie spierdolone. Popatrz sam:
- "Wiem, że mogę ją stracić i nie boję się tego."
- "Boję się, że coś odjebie."
to boisz się czy nie boisz ?
tyle o strachu zajmijmy się teraz zaufaniem:
- "Mam do niej zaufanie (...)"
- "Ufam jej, ale co z tego..."
- "Ogólnie chuj mnie strzela, krew zalewa i szlag trafia na samą myśl o tym.".
to ufasz czy nie ?
Jeżeli się nie opanujesz i nie oswoisz z tą myślą, że ona będzie przez 2 miesiące daleko to sam to spierdolisz, własnymi emocjami, bo wybuchniesz przy byle jakich pierdołach. Jeżeli jest tak jak piszesz, że dziewczyna jest ułożona to nie powinno się nic stać i tego się trzymaj. Nie stwarzaj sam problemów jak ich jeszcze nie ma. Zupełnie niepotrzebnie zaczynasz zachowywać się jak Gollum do tej swojej "perły wśród tego co do tej pory spotkałeś".
""Jedna z groźniejszych iluzji jakie tu czytałem Wink Podaj definicję "byle chujka" z punktu widzenia kobiety a nie swojego - to raz a dwa to, że laska dla Ciebie była mega trudnym targetem wcale nie znaczy, że ktoś jej nie wyjmie w 5 minut a tym bardziej po %
Pozdrawiam""
Z innej strony patrząc masz trochę racji... lecz
Była dla mnie mega trudnym targetem- tutaj jest potrzebna realna ocena własnej wartości i nie robię tu z siebie boga , po prostu znam swoją wartość.
Nie chcę być złośliwy ale widocznie nie rozumiesz tego bo właśnie expat masz z tym problem sądząc po temacie " odbijanie zajętej dylematy"
niby nie chcesz bo "zasady" a jednak patrzysz na innego gościa...
Co do definicji byle chujka, źle zrozumiałeś i wyjąłeś jeden wyraz z kontekstu..
pisałem " byle najebany chujek" - chodzi mi o najebanych gości...a nie o "byle chujka". Nie poniżam ludzi każdy jest sobie równy, ale dla mnie najebany koleś który chcę przelecieć pannę, i zrobi wszystko aby to mieć po trupach do celu nie będąc sobą , to inna liga do której nie chcę się mieszać.
A np znam swoją kobietę na tyle iż jestem świadomy że gardzi takimi i ma ich za ćwierć mózgów.
I nawet jeśli znajdzie się lepszy i kobieta mnie zostawi, to zdaje sobie sprawę że to tylko i wyłącznie moja wina, a skoro dawałem z siebie cały czas 110% nie jest mi ani trochę szkoda bo wiem że nic więcej nie mogłem zrobić.
Expat życzę Ci żebyś spotkał na swej drodzę taką kobietę która będzie dla Ciebie mega wyzwaniem SHB tak zwana i do tego bardzo mądra i inteligenta przy której napocisz się ale osiągniesz cel, i zobaczenie jak miesza z błotem innych kolesi będąc z Tobą.
Mój post miał na celu pokazać Fruktozo6fosforai inny pryzmat patrzenia, jakie myślenie jest zdrowe , bo na pewno zamartwianie się, zazdrość itd nie da nazwać się zdrową perspektywą.
*Sprawa jest prosta, albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.
*Płeć męska to kwestia urodzenia, bycie mężczyzną to kwestia wyboru.
No i pojechała jakiś czas temu. Póki co wszystko wydaje się być w porządku - utrzymujemy kontakt ale bez jakiejś przesady
Macie jakieś rady co do tego jak zachowywać się przez ten okres?