Hej,
Spotykałem się z pewną dziewczyną, nazwijmy ją x. Dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie, było KC, ale w tamtym czasie nie chciałem się w nic więcej angażować (miałem wtedy poważne problemy rodzinne) i tak jakby relacja zdechła... Przez 4 miesiące nie odzywaliśmy się do siebie, nie miałem na to czasu ani ochoty- nie byłem pewien swoich uczuć więc nie chciałem się jej żalić.
Ostatnio postanowiłem odnowić z nią znajomość, na co x zareagowała dosyć ciepło
Rozmawialiśmy trochę przez telefon i fb (nie będe do niej teraz jeździł, mieszka dosyć daleko i nie chce na razie w tą relacje inwestować kasy). Fajnie mi się z nią rozmawia, jest co prawda trochę zamknięta, ale wtedy co spotykałem się z nią za 1 razem też taka na początku była a później się rozkręciła. Myśle że mógłbym pociągnąć to dalej, tylko tutaj pojawia się troche problemów...
Po pierwsze jej siostry (2) za mną nie przepadają. Nie wiem dlaczego, chyba nawet ze mną nie rozmawiały a tam gdzie mieszkają w sumie nikogo prawie nie znam więc negatywny wywiad też nie wchodzi w grę.
Poza tym x ma problem z kreatywnością, trzeba ją prowadzić za rączkę, nie potrafiła mnie wtedy zaskoczyć, zrobić niespodzianki. Ciężko u niej z własną inicjatywą.
Nie wiem na razie co robić.. Z jednej strony dobrze czuję się w jej towarzystwie i chciałbym znowu spróbować z nią coś więcej, a z drugiej jeżeli bym się na to pisał, to od samego początku spadają mi na głowe problemy i nie wiem, czy bliższa relacja z nią da mi więcej satysfakcji czy frustracji.. Co wy o tym sądzicie?
Po pierwsze nawet nie wiadomo czy jakaś relacja by zaszła, a dwa że przyda ci sie doświadczenie i obycie z dziewczynami, więc poznawaj je jak najwięcej, przecież nie musisz zaraz myśleć o "relacji"
they hate us cause they ain't us
No ale co jeśli zacznę się z nią spotykać, ona się zaangażuje, a ja odkryje, że związek nie daje mi tyle satysfakcji ile oczekuję? Nie chce jej drugi raz zostawiać zainteresowanej albo co gorsza zauroczonej. Po prostu nie chce jej krzywdzić, jest zbyt w porządku żeby ją tak traktować.
There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell.
1) siostrami to ty się nie przejmuj, przecież nie o nie Ci chodzi. Nie lubią Cie - ich problem.
2) brak kreatywności na dłuższą mete może Cie znudzić, czy też stać się trochę irytujący. W związku - jeśli docelowo tego właśnie chcesz - potrzebujesz partnerki w pełnym tego słowa znaczeniu. Takiej do tań i różańca, a jak bedziesz bez końca wszystko ty napędzał to poprostu nastąpi zmęczenie materiału.
No ale to jeszcze nie ten etap, poznaj ją trochę, spędź trochę czasu, zdecydujesz jak bedziesz czuł co i jak. Przecież nie musisz jej niczego obiecywać od razu
A na ch*j ten koment? Nabijasz sobie wpisy?
Popraw mnie jeśli się mylę ale dział Pytania początkujących jest chyba po to żeby zadawać pytania?
There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell.
Napaliłem? Do szczęścia nie jest mi potrzebna żadna dziewczyna. Sam daje sobie szczęście (i nie mam tu bynajmniej na myśli prac ręcznych, hehe
) a kobieta pełni rolę wypełnienia, którego na tą chwile nie potrzebuje. Ta wydaje się interesująca. Może coś być ale wcale nie musi. Tyle.
Pozdrawiam
There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell.
Kolumb miał podobne rozkminy, ale wsiadł na statek i popłynął. Słuchał jak mówili, że tam na końcu jest przepaść, a okazało się, że było fajnie.