Mam pytanie ogólnikowe i jestem ciekaw waszej opinii. Rozumiem że ciężko generalizować ale zdaje się na wasze doświadczenie.
Jeśli w wieloletnim związku dajmy na to małżeńskim żona dopuszcza się zdrady i nie jest to jednorazowy skok w bok, a romans w którym w grę oprócz samej fizyczności wchodzą uczucia, jak to się ma do odbudowania jej relacji z mężem ? Czy może być tak jak było a nawet lepiej czy regułą jest że zawsze prędzej czy później jak raz się zepsuło to się pierniczy ?
Jakie pytanie...
Różni są ludzie i różne przypadki. Skąd my mamy wiedzieć kto jak postąpi?
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
Nijak się ma. Małżeństwa już nie ma. Żona nie kocha męża, zaangażowała się uczuciowo w kimś innym, na dodatek sprawiła mężowi wielką krzywdę. Wszelkie powroty mają (IMHO) minimalną szansę na powodzenie, no chyba że obie strony dostaną chwilowej, ale głębokiej amnezji i zapomną o tych wydarzeniach.
a co jeśli mąż o niczym nie wie ? A kobieta nie jest z tych które przywiązują się do pieniędzy ?
A jeśli kobieta lepiej zarabia i jest samowystarczalna ?
Ale to chyba normalne?
Widzisz związek: pani 20.000 mcznie, pan 1750?
Przecież by tego biednego chłopa szlag trafił po roku i nie dlatego, że ona ma więcej, tylko dlatego że on ma mniej. Zaraz by się załamał, męskie ego poleciało w niebyt, poczucie własnej wartości też i katastrofa gotowa. Pan stałby się wściekle zazdrosny i nie tylko o kasę, ale o całokształt, szacunek otoczenia itd...
Dlaczego 99% facetów nie zgadza się, żeby na macierzyńskim zostać z dzieckiem, nawet gdy żona zarabia 2x więcej? Bo cierpią z powodu zaniżonego ego. I każda normalna, rozsądna kobieta dobrze sytuowana właśnie z tego powodu nie zwiąże się z takim facetem (znacznie mniej zarabiającym), dla jego własnego dobra.
Niekoniecznie...znam kilka takich związków które trwają latami. Jedna i druga strona zdradza, a oboje udają, że nic się nie dzieje. Takie układy są popularne i dla niektórych praktyczne. Pytanie tylko czy można to nazwać związkiem?? myślę że nie....
Niektórzy się męczą bo nie mają odwagi, są też tacy jak koleżanka Anarkiego, ludzie robią sobie czasami na złość, nawet znam przypadek gdzie była rywalizacja rozgrywana zdradami..to już pato. Cóż, niektórzy sobie jakoś życia swojego nie cenią...
Pytanie czy taki związek ma sens? Jasne najlepiej poprosić swoją przecież kochającą żone o to , aby zaprosiła tego kochanka na wspólną kolacje i tak sobie usiądziecie w trójkę i wszyscy przeprosicie! Potem mąż pojedzie do pracy a żona po tym cudownym wybaczeniu przez męza pojedzie się bzyknąc ale tym razem z usmiechem bez wyrzutów sumienia ( cięzkich ) bo przecież się przeprosiliscie? Prawda? Pisać dalej ? Czy może poprosić o zakładanie klapek jedynie na nogi nie na oczy? Zdrada równa się kasacja to ciężki arsenał jesli chodzi o związek! Już dostanie wpierdo... Od kobiety bo nie zrobiłeś jej kolacji i jesteś jej radlerkiem bedzie mniejszym grzechem!
Mój tata zdradził mamę kilka lat temu. Prawie miał dziecko z nową . ale poronila.
Później się oosmietal i z matką ma kolejne już 3 dziecko. Mimo tego mama mówi ze juz na niego nie będzie patrzeć tak hak kiedyś. Coś wygasło i da rade to naprawić ale. Myślę że rodzice są bardziej z powodu spraw które ich k łączą niż z prawdziwego uczucia w tej chwili.
życie różnie się układa..