Witam
Na wstępie opiszę swoją historię, mam 25 lat byłem wcześniej w bardzo toksycznym związku trwającym około 6 lat. Od 1.5 roku byłem sam, próbowałem się pozbierać emocjonalnie po dziewczynie manipulantce. Na podrywaj.org wchodzę od jakiś kilku lat, coś tam niby wiem, jednak brak mi przekonania do stosowania tego w praktyce.
Dziewczyny mnie raczej lubią, dobrze mi się z nimi rozmawia, do póki nie wchodzą w grę emocje, mimo wszystko staram się wszystko brać na zimno i zajmować głowę zajawkami, swoim życiem itd. mimo to jestem chyba za bardzo wrażliwy i emocjonalny mimo że tego nie okazuje na codzień.
Jakieś półtora miesiąca temu poznałem dziewczynę 18lat, w sumie nie byłem świadom jej wieku, ale wszystko wyszło dość naturalnie, pierwsze spotkania były jak jakiś film romantyczny, bardzo szybko doszło do pocałunków, szczerych rozmów - dziewczyna mimo młodego wieku wydawała mi się dość dorosła emocjonalnie.
Któregoś dnia wpadam do niej, nie byłem świadom że tak się to potoczy ale prawie doszło do sexu - niestety nie miałem gumek i sfrajeżyłem się, wkrecałem jej że zależy mi na niej i ją szanuje dlatego chce z tym poczekać. Od tej pory jakoś się zaczęło psuć
dziewczyna zaczęła pokazywać humorki, więc ją opieprzyłem że mi się to nie podoba, czar trochę prysnął, trochę ochłodziłem relacje.
Do tego dochodzi fakt że miałem kilka akcji że mówię jej że raczej chce odpuścić bo się boje zaufać po takim związku toksycznym, do tego dziewczyna jest z tych - mnóstwo znajomych, wygadana, wszystko potrafi ogarnąć itd. Przyznam że byłem trochę zazdrosny, bo kręciła tam z kimś i okazałem swoją zazdrość, później ten gostek zobaczył nas razem i niby odpuścił ale wydaje się że też jakiś z niego potrzebujący bo sama mi pokazywała jakie rzeczy pisał - próbował coś ale nie wiedział jak się za to zabrać.
Wcześniej była w związku z typem który ją kontrolował sprawdzał telefon itd.
Trochę czuję w jej zachowaniu że jedyne asy w rękawie jakie ma to wywołanie zazdrości itd.
Bo często łapałem się na tym że ona specjalnie mówi o kolegach czy tam o tym jak to wszyscy chcą z nią być robiąc z siebie trochę gwiazdeczke hehe;p
Po jakimś tygodniu szczerze pogadaliśmy i było chwile dobrze a teraz czuję że jest taki trochę push & pull z jej strony,
więc się wkurwiłem i ją trochę olewam - przez ten weekend,
byłem z ziomkami na męskim wypadzie gdzie dość dobrze się odstresowałem i zapomniałem o niej, ona kilka razy napisała ale dopiero dziś do niej oddzwoniłem, chwile pogadaliśmy ale jakoś tego nie czułem, przed chwilą ona mi dzwoni czy się zobaczymy bo tęskni chce się przytulić itd
Popełniłem kilka błędów bo wyszedłem na wkręconego w tą relacje,
i do tego udawałem że tak nie jest, ona też trochę w tę gierkę zaczęła grać i trochę to wygląda tak - kto ma bardziej wyjebane.
Zachowujemy się trochę jak para ale nią nie jesteśmy, śpię u niej (rodziców nie ma, mama wyjechała na jakiś czas za granice a ojciec nie żyje)
całujemy się, gotujemy obiady itd widzimy się około 3 razy w tygodniu, od jakiegoś czasu od niej smsy - dość czułe, zaczeła pisać do mnie kotku, skarbie, kochanie itd, nawet mi tam to mówiła na żywo i się popłakała, mówi że się zakochała, myślę że tak może być, mimo wszystkich tych frajejskich akcji które odwaliłem.
A ja jednak nie wiem czy czuję się trochę tak że boję się zranienia czy co - bo w sumie wiem że laska młoda i raczej nie stała w uczuciach, ciężko by było coś z tego zbudować.
To właśnie mam przeczucie że mi pisze mówi tak a tak na prawdę jestem jej jakimś kołem zapasowym, że pewnie za jakiś czas znajdzie się ktoś na moje miejsce ale puki co się nie znalazł.
Następny mój problem to że za bardzo to wszystko analizuje zamiast mieć wyjebane i myśleć że samo się wyjaśni. Macie może jakąś radę jak te myśli odstawić na bok?
Z jednej strony chce odpuścić, bo nie wiem na czym stoję i nie wiem jak to się może potoczyć z taką młodą laską, ale z drugiej strony trochę myśląc samolubnie chciałbym w końcu doprowadzić do seksu z nią, ona mnie cały czas zwodzi żebym poczekał aż będziemy parą i że to już nie długo.
Proszę was o jakieś otrzeźwiające rady, bo błądzeee
Pozdrawiam
Możliwe, że urzekłeś ją szczerością.
KAŻDA KOBIETA JEST INNA...
... i na każdą działa co innego. Jedna po takich akcjach spuszcza w kiblu, a taka dojrzalsza, szukająca stałego partnera może być bardziej zainteresowana. Z tym jest baaardzo różnie.
Ja z doświadczenia wiem, że nie warto powtarzać tego typu deklaracji
Powiedziałeś raz - trudno. Co się stało, to się nie odstanie. Nie ma co drążyć tematu.
Działaj dalej, tylko mniej "deklaracji o miłości" a więcej pozytywnych emocji i energii. Niech ma przy Tobie zajebisty fan podczas spotkań. Tyle. Jeżeli dasz jej pozytywne emocje, wrócicie do nie, to kto wie co się zdarzy. Jeżeli zaczniesz od "tak bardzo mi na Tobie zależy itp.", to raczej nie zbudujesz dobrego wstępu do seksu.
Pozytywne emocje, kontakt fizyczny, czułe pocałunki i... po prostu stosuj się do rad ze strony. Dąż do seksu, ale powoli. Niech ona będzie najważniejsza w łóżku na początku. Jeżeli ogarnięta, dojrzała, to się sama będzie chciała odwdzięczyć.
Spokój, rozwaga.
Jeszcze nie wszystko stracone. To moje skromne zdanie.
Skoro tkwiłeś w związku z toksyczną manipulantką to musisz zdawać sobie sprawę z tego, że to nie był pech i nieszczęśliwy przypadek że akurat ją poznałeś, ale że masz tendencje do przyciągania i czujesz pociąg do tego typu kobiet. Warto zdać sobie z tego sprawę, bo bardzo łatwo w takiej sytuacji wlecieć z deszczu pod rynnę. Zamiast zastanawiać się nad tym czy laska jest stała w uczuciach czy nie, lepiej zajmij się sobą i popracuj nad tym co masz w głowie, czyli zlokalizuj, zdiagnozuj i napraw przekonania i ubytki które sprawiaj, że jesteś dla takich kobiet idealną zabawką. Sam widzisz, że niunia sobie z Tobą pogrywa, plecąc bajki o kolegach i innych gościach, manipulując sexem itd. Wiesz, że robi to specjalnie, wkurwia Cię to, a mimo to nadal to tolerujesz. I właśnie o to tu chodzi. Z Twoją ex też na pewno nie było tak, że nagle po 6 latach zauważyłeś jej wady. Widziałeś to wczesniej, ale mimo to nie reagowałeś i pozwalałeś sobą manipulować. Teraz robisz dokładnie to samo i lada dzień wpierdolisz się w dokladnie takie samo gówno w jakim byłeś niedawno. Jeszcze jako tako przędziesz zgrywając twardziela którym nie jesteś, ale w końcu emocje wezmą górę i polegniesz jak ostatnio. Ogarnij swój łep, bo tam jest odpowiedz i klucz do tej zagadki. Nie szukaj przyczyny na zewnątrz. Na zewnątrz jest tylko skutek tego co masz w glowie. Zajmij się tym, bo zmierzasz dokładnie w to samo miejsce co z byłą, a młoda i jej umiejętność manipulowania Twoim nastrojem to kolejny wytrych który idealnie pasuje do Twojego zamku w centrum dowodzenia. Wymień zabezpieczenia, bo póki co śpisz z drzwiami otwartymi na oścież, a jak każdy wie, okazja przyciąga złodzieja. Twoich emocji.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Tu się zgodzę w 100%, z każdym zdaniem, bardzo często przyciągam takie właśnie kobiety.
Już się kiedyś nad tym zastanawiałem, na pewno miała na to wpływ sytuacja w domu, matka mnie zostawiła, śp ojciec alkoholik, dziadek z którym mieszkam również.
Do tego miałem dość poważne problemy z narkotykami i prawem.
jestem po ośrodku odwykowym.
Ale od kilku lat chodzę do psychologa i postawiłem na uzdrawianie swojej głowy i samorozwój, małymi kroczkami do przodu, widzę zmiany w sobie na plus, czuję się dojrzalszy.
Jednak schematy co do związków są głęboko we mnie i chyba sprawiają mi najwięcej trudności bo ogólnie sobie w miarę radzę.
Analizowałem już to nie raz i trochę się też niepotrzebnie biczowałem z tego powodu..
Nie wiem trochę jak to zlokalizować w sobie dlaczego sobie na to pozwalam, jak uzdrowić te przekonania, masz może jakieś godne polecenia książki, rady?
Hm...
Sześć tygodni.
Jakoś nie wyczuwam w Twoim poście większego zaangażowania, piszesz o pannie dosyć beznamiętnie, ona Ci się w ogóle podoba? Co Ci się w niej podoba? Czym Cię przyciągnęła, bo tak jakoś wieje... sama nie wiem czym? Niczym chyba?
Dowiedziałam się, że panna ma 18 lat, że robicie sobie wzajemnie jakieś numery polegające na wzajemnych podjazdach, przeciąganiu liny (na czyje wyjdzie) itd. To takie trochę słabe, nie uważasz?
Czego unikać?
Gadki o tym, jak zostałeś zraniony.
Młoda laska nie zrozumie, starsza się zniechęci.
Przepracuj to sam, ewentualnie z przyjacielem/przyjaciółką/kimś z rodziny ale nie z nowo poznaną panną. Takie wywlekanie smutów na początku nowej relacji nie pomaga. Na takie rozmowy przyjdzie czas (albo i nie przyjdzie).
Jeśli chodzi o seks, obawiam się, że panna sobie postawiła za punkt honoru rozkochać Cię w sobie, dopiero gdy poczuje z Twojej strony większe zaangażowanie (lub Twoje zachowanie będzie na to wskazywać), wówczas dostąpisz zaszczytu. Pytanie czy to ma sens? Robienie z seksu karty przetargowej jest słabym zagraniem - typowym dla młodych lasek, które jeszcze nie dojrzały do tego, żeby uświadomić sobie, że w seksie nie chodzi o to, żeby "dawać d..." tylko dawać i brać (przyjemność). Ona nie myśli, że odmawiając Tobie (zwodząc Cię), odmawia również sobie.
Szczerze mówiąc, panna chyba niewiele ma do zaoferowania skoro jedyne czym Cię próbuje utrzymać przy sobie, to odmawianiem seksu (przedłużaniem momentu pierwszego zbliżenia) i daremnymi gierkami pt. oj, oj jakie to stada zalotników za mną latają...
Może poszukaj dojrzalszej? A najpierw poukładaj sobie wszystko w głowie?
Jest bardzo atrakcyjna, swoją drogą podobna do mojej byłej (przypadek?)
Powiem Ci że nie wiem, na początku te rozmowy między nami wydawały mi się dość zdrowe, wszystko wydawało mi się grać jak w zegarku, wydawała mi się wyrozumiała, i o dobrym sercu, również jak moja była. Trochę też mi się żaliła jaka to ona biedna i samotna i że nikt jej nie rozumie. Może to mnie przyciągnęło do niej, może mi się wydawało że ją rozumiem, nie wiem.
Ale jak do gry weszły emocje to wszystko się zaczęło sypać. Co do tych podchodów owszem to jest bardzo słabe bo raczej zaczynam odczuwać jakiś tam dyskomfort w tej relacji zamiast przyjemność. Chyba ja to rozpocząłem bo bałem się że nie będę miał kontroli w tej relacji jak się zaangażuję, i zostanę zraniony, ona to na pewno wyczuła że w coś wtam pogrywam
Co do wywlekania ja to wszystko rozumiem. Trochę wyszło na to że mnie pociągnęła za język co do mojej całej przeszłości.
co do atutów tej dziewczyny, możliwe że jest tak jak uważasz ponieważ coś jednak skłoniło mnie żeby rozwiać swoje niepokoje z tyłu głowy i napisałem właśnie pierwszy raz na forum.
dzięki za odpowiedź
jak jesteś na terapii to dobrze bo rzeczywiście widać, że masz jakieś wewnętrzne problemy i pociągają cię "niedostępne" laski w znaczeniu: im bardziej cię oleje tym bardziej cię podnieci, a w związku to chyba nie o to chodzi...
zaraz zaraz... powyzej komentujacy piszą o manipulacjach seksem, kartach przetargowych. A z tego co zrozumiałem to autor-bohater jej odmowił. Chyba, ze cos mi umknęło.
Potem piszesz, ze zachowujecie się "prawie" jak para, wymieniasz co robicie i seksu tam nie ma...
No to jak to jest?
Ona chce, a Ty się boisz? Moze dlatego zaczyna stosowac gierki w tym zazdrosc, zeby Cie sprowokowac?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Raz jej odmówiłem, bo to było chyba 3 nasze spotkanie, później, znowu próbowałem doprowadzić do seksu nie raz nie dwa jednak wtedy ona zaczęła stawiać jakieś warunki, odmawiać, kręcić itd
wczoraj zebrałem się na rozmowę z dziewczyną (niestety przez sms, pociągnęła mnie za język więc już trudno) ale chociaż mi lżej:
powiedziałem jej wszystko szczerze o przeciąganiu liny i tych jej zagrywkach z kolegami, i sexem,
odwoniła do mnie że dlaczego dopiero teraz jej to mówię jak się zaangażowała itd ja się postawiłem że tak wyszło i żeby nie zrzucała winy na mnie bo leży ona po obu stronach
Przytoczę tu w skrócie rozmowę przez sms:
laska:myśli o mnie i jest zdenerwowana i łzy jej się do oczu cisną i że jej przykro
ja:mi również przykro ale jestem szczery i nie podoba mi się to jak jest
laska: super- jestem dziewica, bałam się Tobie o tym powiedzieć, byłam w Tobie zakochana, myślałam że powiem Ci o tym jutro jak się zobaczymy, chciałam zrobić to za tydzień z Tobą ale dobrze że mi o tym napisałeś:)
ja: emocje wzieły górę i coś tam zacząłem bełkotać że nie chodzi o sam seks tylko o jej podejście, że nie czuje że jest szczera, że czasem jest ok a nagle w coś pogrywa ale zaraz się uspokoiłem i jej wygarnąłem że właśnie o takie manipulacje mi chodzi, że po co teraz o tym wspomina że ją lubię ale nie rozumiem po co te gierki prowadzi
laska: hehe w ogóle się do tego nie odniosła tylko napisała że nie ma mi tego za złe że jej to powiedziałem że życzy mi szczęścia i dobrej nocy itd
rano sms na 10 stron:
że jej zależy, że jestem cudowny itd dużo słodzenia, same słodkości, że nie manipulowała tylko po prostu mówiła o wszystkim, że nie piszę z kolegami (pisała bo mówiła, gubi się w tych zeznaniach) że ja najważniejszy i piękne chwile, śmiechy rozmowy itd ogólnie zasłodziła mnie tym sms na cacy.
oczywiście emocje wzięły nade mną górę
odpisałem że też mi zależy i że możemy o tym pogadać jeśli sobie to wszystko przemyśli, napisałem jej że może źle ją odebrałem ale mówię że jestem bardzo ostrożny, ale tez tęsknię i chciałbym się z nią zobaczyć pogadać o tym i coś ustalić bo nie wiem czym ta relacja była i w która to stronę zmierzało
zaraz się opamiętałem i napisałem jej jeszcze jednego sms:
o tym że nie traktuje mnie poważanie bo robi jedno a mówi drugie, bo była sytuacje które mocno wpływały na naszą relacje - chodzi o jej koleżanki, prawie non stop wpadały do niej jak byłem u niej, nawet je lubię jednak nie wydają się tak dojrzałe jak ona i po prostu się z nimi męczyłem psychicznie po jakimś czasie, p
praktycznie tylko nocą mieliśmy czas dla siebie oraz kilka dni, nie podobało mi się to więc jej zwróciłem uwagę nie raz nie dwa, nawet się popłakała że jej głupio że mnie tak traktuje i że to zmieni oczywiście uległem przytuliłem i powiedziałem ok wierze że będzie dobrze
jednak później było to samo, tłumaczyła się tylko tym że ma trudności z odmówieniem im bo się obrażą.
po tym sms już się nie odzywa, chce raczej o niej zapomnieć bo nie wydaje mi się żeby coś dobrego z tego wynikło, żeby nagle się nad sobą zastanowiła i ciach prach było inaczej niż było,
jednak tak jak Konstanty napisał panna ładnie gra na moich emocjach...
czasem ciężko jest mi się opamiętać co mnie bardzo martwi
pozdrawiam wszystkich:)
Hehe, też wiedziała kiedy wyciągnąć temat dziewictwa i pierwszego seksu. Oczywiście powinieneś zaklaskać uszami i polecieć z bukietem róż. Nie zdziwiłbym się, jakby za ten tydzień jednak rozbolała ją głowa, albo w kulminacyjnym momencie wróciła by do tej rozmowy i stwierdziła, że to nie ma sensu skoro nie wiesz co czujesz i masz do niej jakieś 'ale'. Oczywiście jakbyś się wkurwił, ubrał i wyszedł, to wyleciała by za Tobą na bosaka ze łzami w oczach, bo kocha i jesteś tym jedynym. To jest rycie bani i rozmiękczanie Twoich szarych komórek, a droga do tego wiedzie przez Twoją empatię i umiejętność współodczuwania drugiego człowieka, dzieki której osoby z jej niedoborem mogą robić Ci taki emocjonalny sajgon. To tylko i wyłącznie Twoja wina, bo JEJ NA TO POZWALASZ. W tym tkwi sekret Twojej słabości.
Sam zdecydujesz. Jak by nie patrzeć, masz lata doświadczeń z tego typu kobietą i sam dobrze wiesz, że Ci się nie wydaje. Znam dokładnie to uczucie, kiedy ktoś mówi albo robi jedno, po to aby za chwilę temu zaprzeczyć bez mrugnięcia okiem. Masz wrażenie, że wariujesz, albo ze coś Ci umknęło bo nie możliwe żeby tak w żywe oczy robila Cię w chuja i zmieniała zdanie. Owszem jest to możliwe i wcale Ci się nie wydaje. Oceniasz innych poprzez pryzmat reguł według których sam funkcjonujesz, ale tak niestety ten świat nie działa. To droga do bycia wieczną ofiarą dla jednostek które nie posiadają zbyt wiele wrażliwości i uczuć, choc na zewnątrz tarzają się w płaczu, albo szczebioczą jak zakochane skowronki.
Intuicja służy do tego, żeby ratować nam dupę i warto z niej korzystać, a nie kierować się chwilowymi napadami emocji, które ktoś bardziej lub mniej świadomie w nas wywołuje.
Jeśli dziewczyna jest z tych które nie potrafią żyć bez tego emocjonalnego przeciągania liny, to prędzej czy później powielisz scenariusz swojego poprzedniej związku. Jeśli masz szczere zamiary i jesteś dobrym gościem to w związku z taką laską zawsze przejebiesz. Będziesz tak latał raz w przód, raz w tył. Teraz wyciągnęła dziewictwo bo czuje ze wymykasz jej się z rak, ale po tym znajdzie coś nowego i tak w kółko. Nie mów mi, że Cie to nie ruszyło. I tak dobrze, że sam i od razu połapałeś się po co to powiedziała. Twoja intuicja krzyczy do Ciebie spierdalaj póki się da, dlatego jeszcze totalnie nie odleciałeś i założyłeś ten temat. Uwierz mi ze gdybyś budował relacje z kimś wartościowym i emocjonalnie zrównoważonym to nie miał byś takich problemów.
Druga sprawa, że tego też musisz się nauczyć, bo po 6 latach w toksycznym związku człowiek przyjmuje pewne schematy i tak jak ćpun jest uzależniony od haju tak Ty teraz lgnieaz do relacji które poniewierają Tobą i Twoimi emocjami, jak ćma do ognia.
Jesteś po przejściach i masz tendencje do przyciągania zwichrowanych lasek, które bawią się Twoimi uczuciami. Miej to na uwadze po prostu. Trzeba sobie to jasno uzmysłowić i takie panienki odstrzeliwać na starcie bo nigdy nic z tego dobrego nie będzie.
Mówię z autopsji, bo temat przerobiłem i dopóki nie odkryłem, ze sytuacja w moim domu i relacje między moimi rodzicami w okresie kiedy byłem dzieckiem, wypływają na to kogo do siebie przyciągam i na co komu pozwalam, dopóty w moim otoczeniu roiło się od tego typu osób. Teraz nauczyłem się to wyłapywać i czasem aż zadziwia mnie to jak szybko potrafię zauważyć ze ktos jest lewy i nie dla mnie i nie chodzi o same kobiety, ale o ludzi w ogóle. Kwestia doświadczeń i wyciągania z nich wniosków. Jak się nie nauczysz, że ogień oznacza ból i oparzenie, to zawsze będziesz pchał do niego łapy w głupiej nadziei, że tym razem będzie inaczej. Wszystkie żywe gatunki, które nie potrafiły wyciągać lekcji ze swojej przeszłości wystarczająco szybko juz nie istnieją. Także albo zaczniesz nad soba konkretnie i świadomie pracować, odcinając takie relacje w zarodku, albo wylądujesz w związku małżeńskim i dzieciakami z jakąś toksyczną kobietą, która będzie wyżywać się na Twoich dobrych intencjach, aż nie będziesz miał siły nawet ruszyć dupy z kanapy, nie mówiąc o tym aby wycofać się z takiego układu z którego normalnie odczuwający facet nie jest w stanie się juz nigdy wydostać bez konieczności poniesienia ogromnych strat we własnych emocjach.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Myślę że temat z tą dziewczyną jest zakończony, napisałem jej że sobie to przemyślałem i chce to zakończyć kompletnie, żeby nie brała nawet poprzednich smsów pod uwagę, jestem też pewien że tak łatwo się jej nie pozbędę i będą jeszcze jakieś zaczepki za jakiś czas w stylu "tęsknie" itd.
Jedyne co w tym dobrego to nauczyłem się czegoś nowego, odrobina świadomości co do związków, wcześniej byłem przekonany że wystarczy mi że odetnę się od patologicznych klimatów i skończę z narkotykami a wszystko się ułoży hehe jednak to dopiero początek drogi, wiem że jeszcze dużo przede mną ale jestem gotowy podjąć się naprawy moich przekonań i zachowań, nie godzę się na takie nijakie życie:)
Czuję jakąś ulgę, jakby kamień spadł mi z serca, jednak dobrze że tutaj napisałem, moja intuicja została uspokojona hehe
Dziękuję Ci bardzo za wyczerpanie tematu, mam nadzieje że komuś też się to przyda na przyszłość, pozdrawiam
Myślisz i wyciągasz wnioski, a to pierwszy krok do sukcesu. Wytrwałości życzę i powodzenia!
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Kolego też miałem do czynienia z takimi toksycznymi emocjonalnymi manipulantkami ( nawet w jedną dałem się wrobić do dziś czuję jej oddech na plecach ) . Wiem, że to będzie ciężkie przecież w końcu takie piękne smsy pisze
ale utnij tą relację i zapomnij o niej .Jesteś bogatszy o nowe doświadczenia i w przyszłości będziesz takie panny wyczuwał na kilometr 
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku