Hej
Mam dziewczynę. To nie jest moja żona, ani narzeczona. Nie mieszkamy razem na stałe. Czasem odwiedzamy się na tydzień lub dwa.
Zauważyłem, że normalnie jak mieszkam sam, to potrafię ogarnąć porządek dokoła siebie, ale jak z nią, to żadne z nas nie sprząta regularnie, bo dużo czasu poświęcamy sobie nawzajem.
Czy według was to normalne, żeby dziewczyna mieszkając z mężczyzną bardziej dbała o prządek niż on? Czy na przykład stosownym jest oczekiwać, żeby pozmywała podłogę, naczynia, prasowała koszule?
Jest tego dużo, zakupy, zrobienie jedzenia. Nie wiem jakie Wy macie doświadczenie. Czy wasze dziewczyny same chcę się wykazać sprzątaniem, czy czekają aż Wy chwycicie za miotły?
zależy od dziewczyny, ja miałem taką co ze mną nie mieszkała w ogóle, a przychodziła i sprzątała,robila pranie, zmywała naczynia, prasowała ciuchy itp. z własnej woli
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
To trafiłeś rzadki okaz

Ja znowu trafiałem takie co zbytnio nie miały ochoty takich rzeczy robić...
Jak mieszkałem z byłą to z wielką łaską prała moje rzeczy mimo, że dla siebie robiła też pranie... O prasowaniu koszuli zapomnij panie
Na stancji teraz mieszkam z dwoma dziewuchami, co nawet sprzątać im po sobie się nie chce, burdel robią 10 razy gorszy niż faceci

Także jak trafi się laska ogarnięta co sprząta, ugotuje itp to trzeba to docenić w dzisiejszych czasach
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Myślę, że to normalne. U mnie to wygląda tak, że dziewczyna sama z siebie bierze na siebie większość sprzątania, prasowania czy gotowania. W przypadku tego ostatniego, jeśli o tym zapomina to staram się jej przypominać, że powinna dbać o swojego faceta. Nie wyobrażam sobie panienki która miałaby leżeć i pachnieć bo jednak mieszkanie ze sobą to już trochę poważniejsza sprawa niż okazjonalne spotkania. Może zabrzmi to śmiesznie i staroświecko, ale wydaje mi się, że kobieta powinna mieć instynkt który jej podpowiada, że powinna dbać o dom bez przymuszania z kogokolwiek strony, że jest panią domu i wiążą się z tym pewne konkretne obowiązki. Takie wzorce wyniosłem z domu i tak jest w każdej normalnej rodzinie. Nie można z nikogo robić kury domowej (wiadomo, nie zawsze musi mieć czas czy chęć), bo skrajności są złe, ale odrażające dla mnie są laski-syfiarze i nie mieści mi się to w głowie.
Oczywiście nie można być leniem. Ścielenie łóżka, zrobienie i powieszenie prania, poodkurzanie, czasem jakiś skromny obiad, przyniesienie ciężkich zakupów czy drobne prace typu naprawa kontaktu lub cieknącej uszczelki to normalne czynności bez względu na to czy jestem samcem alfa czy zwykłym szarym gościem. Nawet głupio bym się czuł nie robiąc tego. Wszędzie jednak trzeba zachować umiar więc jeżeli ona leży i dłubie w nosie a ty z potem na tyłu zapierdzielasz z miotłą to coś tu nie halo.
Podzielam w 100% Twoje zdanie... Niestety większość kobiet w dzisiejszych czasach ma dziwne przeświadczenie tego wmówionego "równouprawnienia".
Siedzą tylko na fejsie, snapchatach i innych gównach. Jak laska nie umie ugotować, pozmywać na czyń i ma burdel w pokoju to jest na starcie u mnie skreślona.
Wiadomo, że jest część domowych prac przy których lepiej się czuje kobieta a w pozostałej części facet.
Jakoś nie wyobrażam sobie żyć z kobietą, która nic nie robi a ja mam robić pranie, gotowanie, sprzątanie itp. Już lepiej być samemu.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Dzięki za opinie.
Jak masz ochotę to niech sprzata.Ty zyskujesz tylko.
Póki nie sprząta, żeby móc krzyknąć "A ten włos to nie mój, to tej rudej suki spod trzynastki ZDRAJCO!" to nie ma się czym przejmować
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
To zależy. Wg mnie jeśli np. facet pracuje, a kobieta siedzi w domu i opiekuje się dziećmi to jej psim obowiązkiem jest dbanie o czystość w domu. I na odwrót. To tylko taki przykład. Teraz bardziej odnośnie tematu, jak laska do ciebie przyjeżdża to nie oczekuj, że za ciebie posprząta. Twoja chata - ty sprzątasz. Jej chata - ona sprząta. Chyba, że któreś z was chce sprawić drugiemu radochę i pomoże w ogarnięciu syfu, to zawsze jest mile widziane, ale nie oczekuj tego na siłę. Jak już zamieszkacie razem na stałe to zupełnie inna sprawa, ale póki co sam po sobie sprzątaj, pierz, prasuj. A jeśli ona to robi za ciebie z własnej woli to jej po prostu za to podziękuj.