Cześć, wpisałem ten problem w temacie archiwalnym ale nikt od kilku dni nie zauważa więc proszę was o opinię w nowym wątku...
Poznałem fajną dziewczynę na portalu randkowym. Napisałem, odpisała spodobaliśmy się sobie. Przez jakiś czas pisaliśmy maile później smsy aż wyszła z propozycją spotkania. Miałem wszystko pod kontrolą. Rozmawialiśmy telefonicznie. Została przez 2 tygodnie poczęstowana ogromną dawką DHV i przebierała nóżkami żeby mi się tylko spodobać. Spotkaliśmy się i spodobaliśmy sobie. Dodatkowo przekonała się że mimo iż z wyglądu nie jestem Banderas to mam super life style i po prostu facet ze mnie... Mieszkamy 100km od siebie ale raz na tydzień jestem w jej mieście 2-3 dni tak więc odległość nie jest problemem.
Spotkaliśmy się drugi raz, było świetnie (jak to zwykle z nowo poznaną dziewuchą) był sex i długie rozmowy. Cały czas kontakt smsowy 40 ja /60 ona plus czasem do niej zadzwoniłem...
Ona jednak nie zrezygnowała z tego portalu randkowego. Powiedziała mi kiedyś że jak będzie ze mną w związku i będzie pewna to zlikwiduje. Napisała mi też kiedyś później sms że jest mnie pewna 100% w czasie gdy cały czas się o mnie starała...
Chciałem żeby odpuściła to flirtowanie na portalu. Wiem że się tam często logowała i myślę że jest od niego trochę pewnie uzależniona.
Z w/w pobudek (ona 100% pewna jak twierdziła, odpuści jak będzie w związku) dałem jej do zrozumienia że jest dla mnie kimś ważnym i wiążę z nią nadzieje. Że czekam na jej deklaracje jak się zobaczymy.
Wiem K**WA błąd w normalnym podejściu ale chciałem żeby zrezygnowała z tego portalu....
Oczywiście wszystko się spierdoliło, poczuła że mnie ma i przestała się odzywać testując mnie.
Błąd, ale jak wspomniałem na wstępie ja już miałem wiedzę... Po 4 dniach dałem jej do zrozumienia że kończę tą znajomość bo strzeliła focha...
Wpadła w panikę, że czekała aż się odezwę, zadzwonię, dam znać kiedy to spotkanie itd. że przestałem do niej pisać i takie tam inne pierdoły. Wyszło że jednak jej na mnie zależy...
Kłótnia przez sms, dałem jej do zrozumienia że to koniec! Płakała przez to.
Dałem dwa dni na użalanie się i napisałem że nie będę tolerował fochów i gierek. Wszystko wróciło do normy i pod moją kontrolę.
Niestety ona dalej się loguje na tym portalu randkowym.
Mam świetne życie które chciałbym z nią dzielić ale niepodoba mi się to że flirtuje w necie bo to brak lojalności.
Na tą chwilę myślę że ją zostawię za kilka dni...
Co radzicie?
Ah te internetowo komórkowe związki. Pan myśli, że ma wróbla w garści, tyle, że ręka się podejrzanie lekka wydaje, poza tym ciemno i ciasno w tym pokoju, gdzie pan jest? W garści portalowej laski.
Przed tym "rozstaniem"(ma gawd) korzystała z portalu, po rozstaniu dalej korzysta. Widać tego nie zmienisz. Laseczka prawdopodobnie szuka dalej dobrej opcji aż się pojawi ktoś lepszy. Utwierdziłeś ją w przekonaniu bo jej wyznałeś jakieś pierdoły czego ty z nią nie wiążesz.
Poza tym rozstałeś się i wróciłeś z powodu szlochu, dopiero teraz trzyma cię za jaja stalowym imadłem stary, wyszedłeś na totalnego frajera.
Trudno będzie to odkręcić, bo drugiego człowieka na siłę waść nie zmieni, albo to zaakceptujesz albo szukaj innej, jeśli nie będzie chciała przestać to tego nie zrobi i jak widać ma wyjebane na twoje straszenie bo wyczuła noskiem miękką faje.
100km miałem podobny związek,nie uda się tym bardziej że ma pociąg do nowych znajomości więc możesz być pewny że znajdzie,pozna kogoś bliżej siebie spotka się z nim za twoimi plecami,a Ty nie dość że ucierpisz mocniej niż teraz koncząc tą znajomość to na dodatek dolepi Ci łatke frajera,sam widzisz że nie chce i nie ma zamiaru rezygnować z portalu,dla mnie taki portal w związku jest nie fair,bo kurwa flirt dla mnie to zdrada,a na takich portalach tylko to się pojawia.Przecież nie myślisz że jej ten portal potrzebny bo kurwa ma problem z matmą HELOŁ.
Wystarczy zejść na ziemie i zobaczyć ile ciekawych lasek masz w okolicy.
Odległość jest dużym problemem,ale jej pociąg do flirtów oznaką że nie warto angażu w ten związek.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
"Ona jednak nie zrezygnowała z tego portalu randkowego. Powiedziała mi kiedyś że jak będzie ze mną w związku i będzie pewna to zlikwiduje."
Czyli wyznała, że nie przeszkadza jej fakt, że z jednym facetem się stuka, a z innym umawia. I jeżeli poczuje mrowienie, motylki i inne wiatry to puści Cię kantem. Ja bym zostawił tak jak jest. I niech się tam umawia z kim chce. Gotuje dobrze ? No bo jak jest seks i jeszcze gotuje dobre kolacje to musiałbyś chyba jakiś dziwny być by będąc gościem w nieswoim mieście nie korzystać regularnie z takiej gościny. Ona po prostu chciała dostać po zaworach bo widocznie dawno nie dostała, a tobie sakrament małżeński w głowie. Zrozum, że żadna kobieta nie jest dana z automatu na zawsze. Chce wolności ? Proszę bardzo. Nie widzę problemu.
No, ale tobie się marzy żona i to najlepiej taka co będzie na zawsze miła, wierna, ciepła, itp. To tak nie działa.
Wiarus ma sporo racji w tym co napisał. Z tego co piszesz to jest to nowa znajomość, spotkaliście się 2 razy, tak? I Ty już ją ograniczasz i chcesz schować przed światem? Chce flirtować na portalu to i tak będzie to robić, nawet gdyby miała to robić w tajemnicy przed Tobą.
Pamiętaj.. głupiej nie przypilnujesz, mądra pilnuje się sama.
kiedyś miałem związek na odległość, ale potem zmienili rozkład pociągów i sie rozstaliśmy ...
they hate us cause they ain't us
Dziękuję Wszystkim którzy się wpisali w temacie.
myq - spotkaliśmy się 6-7 razy w przeciągu miesiąca, mamy ze sobą kontakt telefoniczny w pozostałe dni.
Wiarus - tobie dziękuję najbardziej. Masz rację - niepotrzebnie się zafiksowałem na związek i masz rację byłbym nienormalny żeby z takiego stanu rzeczy nie korzystać.