Witam
Myślałem a raczej miałem nadzieje, że sam sobie z tym poradze niestety a mianowicie moja była dziewczyna przedstawie sprawe ogólnie i pokrótce gdyż chodzi mi o to jak sobie z tym poradzić a nie analizę tego związku.
Po 1 poważnym rozstaniu, szalałem, piłem, bawiłem się, poznawałem nowe kobiety( pisząc poznawałem mam na myśli nie zwykłe rozmowy przy piwku tylko pocałunki wzwyż)aż trafiła się ta po której pozbierać się nie mogę, była inna, nie taka łatwa jak poprzednie, naprawdę musiałem się postarać być moze to mi zaimponowało, wygląd taki mój mały ideał.
Niestety spieprzyło się, ja mentalnie gówniarz ona młodsza mimo to bardziej dojrzałą , ja z problemami ogromnymi, którymi obarczałem ją i przez to sie wyżywałem i tak po jakimś czasie(półtora roku mniej więcej)się skończyło.
Scenariusz? Banalny, płacz, błaganie itp. totalne upodlenie,wyjazd zmiana klimatu powrót i powrót do niej po 2 miesiącach koniec.Totalna odcinka:
-Numer? out
-Fejs? out
-email? out
-prezenty?zdjecia? out
Zacząłem robić to co za pierwszym razem imprezy, kobiety.
Stało się jakoś, że kontakt się odnowił, jak to wyglądało ?
Sex sex i jeszcze raz sex, co by nie mówić świetny, lecz tylko pogłębiałem sobie dziure w sercu jak ten idiota,trwało to do czasu,przymusowy wyjazd koniec,poznałem kobiete, świetna,ładna w moim typie, przez moje środowiska akcetpowana w 110 %, głosy, że o wiele ładniejsza od tamtej myślałem, że koniec udało się jestem zwycięzcą.. I pewnie domyślacie się co się stało..
Napisała 
Dlaczego ? Z prostego powodu, o którym mówi Gracjan "one zawsze wracają" zobaczyła, że jestem szczęśliwy i zazdrościła, wypisz wymaluj jak w tym artykule, choć powód, dla któego wedlug niej napisała był błahy i wyssany z palca moim zdaniem.
Ja zacząłem sie odsuwać od aktualnej "dziewczyny" pojawił się temat powrotu z byłą, ale wszystko się rozjebało nawet nie chce mi się wchodzić w szczegóły.Mogłem dalej ciągnąć to z tą "aktualną", ale byłbym nie fair wobec siebie i jej.
I tak to wygląda, każda wzmianka o byłej, przypadkowe usłyszenie jej imienia, zobaczenia przez przypadek zdjecia gdzies na tablicy na fejsie, powóduje, że robi mi się gorąco, nie mogę spać, skupić się i tak dalej.
Chciałbym abyśmy się zrozumieli, mam powodzenie u kobiet, nie grzybie w domu i nie płacze w poduszke wychodze do ludzi mam swoje pasje, ale odchaczanie kolejnych szonów lub nawet porządnych dziewczyn nie sprawia mi już zadnej satysfakcji ani nie przynosi ulgi.
Bardzo poważnie myślę o sprzedaniu mieszkania i wyprowadzki do innego miasta, mimo, że jesteśmy z dwóch innych, chciałym przenieść sie zmienic srodowisko otoczenie ludzi.
Nie wiem, może ktoś miał podobną sytuację i sobie z nią poradził coś podpowie.Nie dyskryminuje nikogo, ale wolałbym uniknąć rad 15 latków, moja sprawa wydaję się błaha, ale nie jestem rozwydrzonym nastolatkiem tylko naprawdę próbuje sobie z tym radzić,wcześniej pisałem już tematy chyba o tym na forum, ale wole ich nawet nie czytać, były pisane na gorąco tutaj starałem się inaczej lecz zdaje sobie sprawe, ze moglem napisac to chaotycznie z błedami itp. Jeśli czegoś nie napisałem, pytajcie
Pozdrawiam.
Nie ma prostej recepty. Po prostu musisz całkowicie się od niej odciąć i czekać, czas zrobi swoje. Czasami wystarczy miesiać, czasami rok. Im lepsza relacja i kobieta to wiadomo, że czas oczekiwania jest krótki. Na twoim miejscu powiedziałbym wszystkim znajomym, żeby nie wspominali nic na jej temat w twoim towarzystwie. Jak ktoś bedzie ci specjalnie o niej gadał to odpuść sobie spotykania z tą osobą na jakiś czas. Następnie mówisz że masz pasje super. Ale może warto odnaleźć nową? Wiesz, jak już coś się robi jakiś czas to nie daje to tyle samo satysfakcji co na początku. Może warto poszukać czegoś nowego co cie wsiąknie bez reszty.
Kolejna sprawa to kobiety, im więcej kobiet będziesz poznawał tym szybciej o niej zapomnisz. Tylko nie możesz popaść w pułapkę że żadna nie dorównuje twojej byłej. Wywal to myślenie z głowy. Zamiast zalet skupiaj się na jej wadach. Przypominaj sobie co cię w niej wkurzało i jak już masz porównywać dziewczyny to skup się na tym w czym obecna dziewczyna jest lepsza od twojej byłej.
Jak jesteś introwertykiem to celuj bardziej w pasje w samotności, które cię wciągną na maksa. Jak ekstrawertykiem to spotkania ze znajomymi i mnóstwo kobiet, nie musisz ich nawet zaliczać ani całować, wiązać się itp po prostu poznawaj.
Musisz to prostu przetrzymać i czekać aż czas zrobi swoje. Wyprowadzka zrobi swoje ale zastanów się bo może być tak że wyprowadzisz się i nic ci to nie da a stracisz tylko znajomych i dobrą prace(jeśli taką masz tam gdzie jesteś obecnie hehe).
No chyba że możesz wyprowadzkę podpiąć z życiem zawodowym przykładowo jeśli mieszkasz na wsi i możesz wyjechać do dużego miasta i lepiej zarabiać to jak najbardziej ma to sens. Ale wyjazd dlatego, że była nie daje ci spokoju to nie ma sensu moim zdaniem.
Może po prostu jakiś urlop wystarczy i jakiś wyjazd w góry, do rodziny czy coś takiego.
Ja też raz tak miałem że długo rozpaczałem po byłej i wiesz co mi najbardziej pomogło? Dużo większe problemy niż myślenie o byłej. Kiedy dostałem wiadomość o tym, że bliska mi osoba jest poważnie chora, druga inna osoba zginęła w wypadku a i wiadomość że przez niepotrzebne ryzyko mogę mieć poważne problemy finansowe uświadomiłem sobie że muszę działać i nie mam nawet czasu na użalanie się nad sobą. Byłem tak przybity sytuacją, że w ciągu kilku dni z dnia na dzień o niej zapomniałem dosłownie. Nawet nie wiedziałem kiedy wyzwoliłem się z tego uzależnienia. Zrozumiałem, że nie ma sensu płakać w nieskończoność i skupiać się nad tymi emocjami, przeżywać je non stop. Najważniejsza chwila to tu i teraz, przeszłość nie ma żadnego znaczenia w danym momencie. Tylko najgorsze jest to, że takie słowa nic nie znaczą, same słowa nie sprawią magicznie, że problem zniknie. Dopiero pod wpływem odpowiednich zdarzeń lub czasu mogą zajść zmiany w twoim postrzeganiu tejże sytuacji.
"I tak to wygląda, każda wzmianka o byłej, przypadkowe usłyszenie jej imienia, zobaczenia przez przypadek zdjecia gdzies na tablicy na fejsie, powóduje, że robi mi się gorąco, nie mogę spać, skupić się i tak dalej."
Sam zachowujesz się jak rozwydrzony niedojrzały 15latek. Znałem bardziej ogarniętych 15latków, którzy tak nie płakali.
"Bardzo poważnie myślę o sprzedaniu mieszkania i wyprowadzki do innego miasta, mimo, że jesteśmy z dwóch innych, chciałym przenieść sie zmienic srodowisko otoczenie ludzi."
I wszystko to, bo słyszysz imię byłej? Słodki jezu...
"Nie wiem, może ktoś miał podobną sytuację i sobie z nią poradził coś podpowie.Nie dyskryminuje nikogo, ale wolałbym uniknąć rad 15 latków, moja sprawa wydaję się błaha, ale nie jestem rozwydrzonym nastolatkiem"
Im bardziej zaprzeczasz, tym mam większe poczucie, że się tak zachowujesz. Tobie po prostu brakuje siły.
Odnośnie tego, co napisał infreak:
"Dopiero pod wpływem odpowiednich zdarzeń lub czasu mogą zajść zmiany w twoim postrzeganiu tejże sytuacji."
Ten czas dla zdrowego mężczyzny, który nie ma jakichś dziwnych jazd w bani wynosi, powiedzmy, maks 2 tygodnie.
Nie rozumiem w ogóle z czym masz problem tak naprawdę i jakiej pomocy oczekujesz. W życiu jak w życiu, raz coś masz, raz czegoś nie masz i tak w kółko. Przyzwyczaj się, bądź silny, albo zgiń. Prosta sprawa.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
@Holkvir, będzie bardzo poważnie: jaki masz aktualnie cel w życiu? Do czego dążysz? Jakie masz rozgrzebane życiowe projekty? Co Ci zabiera większość dnia?
Cel? zacząć żyć a nie przeżyć byle jak. Aktualnie domykam wszystkie negatywne sprawy(długi/kredyty itp. Nie moje niestety)Chce zacząć się rozwijać w kierunku mojej pasji i zeby to było głównym zródłem mojego utrzymania bo narazie to dorabianie na boku. Większość dnia to praca pózniej moje zainteresowania.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Czyli nie masz żadnego konkretnego celu, czegoś, co Cię napędza do życia, czegoś, gdzie łapiesz stan flow, czegoś, po co codziennie wstajesz rano z łóżka...
"Chcę zacząć"
"moje zainteresowania"
"zacząć żyć"
Wszystko to w bliżej nieokreślonej przyszłości albo pozbawione zapału...
U mnie jakieś 3 miesiące trwała "żałoba" a byłem strasznie zakochany, jedyna rada nie sprawdzaj nie drąź co u niej a szybciej przejdzie.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”