Witam
Zacznę od tego, że jestem z dziewczyną 8 miesięcy. Do tej pory wszystko było w miarę ok. Zdarzały się kłótnie (o głupoty i nie tylko), których nie powinno być, ale udawało mi się z nich wybrnąć z twarzą. Moja dziewczyna jest duszą towarzystwa. Ma dużo koleżanek i kolegów. Siebie zaliczyłbym do tych bardziej spokojnych (co nie oznacza, że brakuje mi towarzystwa). Mam swoje pasje, studia, generalnie nie brakuje mi zajęć. Spotykamy się 2-3 razy w tygodniu, z innych rzeczy to kilka sms na dzień i czasami rozmowa przez telefon. Ale do sedna. Ostatnio coś złego między nami się dzieje. Przez ostatnie dni mało co się do siebie odzywaliśmy (dużo mniej niż zwykle). Tłumaczyła to tym, że matura, dużo się uczy itp itd. Przyjąłem to do wiadomości, rozumiem ją, sam wiem jak to jest, nie ma problemu. Bardziej zmartwiła mnie dziwna atmosfera podczas ostatniego spotkania. Dziwnie się czułem w jej towarzystwie. Rozmowa niby szła normalnie jak zawsze ale jakoś inaczej było, np. brak dotyku między nami (zawsze się przytulała i nie miała oporów, nie trzeba było jej zachęcać do tego). Generalnie spotkanie wyglądało jak spotkanie dwóch kumpli. Rozmowa i herbatka, ona uśmiechnięta, ja też i opowiadamy sobie co tam się działo przez ostatnie dni u nas. No i doszliśmy do punktu w którym zaczęliśmy rozmawiać na temat tego, że mało się odzywaliśmy do siebie ostatnio i wgl dlaczego tak wyszło, że nauka i przez to musiała przełożyć spotkanie na inny dzień itd. Wszystko byłoby ok ale podczas rozmowy wyszło, że nie brakowało jej mnie przez ten czas. Mówiła, że jakoś nie odczuwała potrzeby kontaktowania się ze mną, niby tęskniła a nie brakowało jej mnie. No i zaczęła się rozkmina na temat naszego związku. Zaczęła myśleć czy jej jeszcze zależy na mnie (powiedziała, że tak ale trochę mniej niż kiedyś). Powiedziała, że mnie kocha. Zaczęła myśleć czy nie jest ze mną z przyzwyczajenia itd. Wysłuchałem, powiedziałem swoje, przez resztę spotkania już było miło i wszystko ok. Rozeszliśmy się jako para, normalnie jak zawsze. Ale powiem szczerze, że dziwna cała ta sytuacja i nie wiem co o tym myśleć. Pierwszy raz coś takiego miałem i w sumie to nie wiedziałem do końca jak się zachować. I dlatego pytam was czy to już koniec związku? Niby po tej rozmowie spędziliśmy jeszcze 2 godziny razem i było już normalnie wszystko, ale nie daje mi to wszystko spokoju.
A to przypadkiem nie bylo jakies st, ktorego nie odbiles??
hmmm... warto się nad tym zastanowić. Może rzeczywiście wymiękłem, ale zachowuje się tak samo jak zawsze. Nic się nie zmieniło we mnie. Zawsze na spotkaniu dużo śmiechu, dużo gadania, wypady we dwójke i ze znajomymi, trochę w domu. Nic się nie zapowiadało na to żeby doszło do takiego toku wydarzeń. W niedziele było wszystko ok, nawet bardziej niż ok. A teraz nie wiem co się dzieje
Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Przypomnij sobie i jej, jak to było, że się zeszliście razem. Oczywiście mógł to być ST, którego nie odbiłeś. Panna narzeka, że nie jest tak jak kiedyś? Mogłeś powiedzieć jej, że przecież wolała naukę do matury od Ciebie. Swoją drogą ta nauka do matury to jak zawsze niezła wymówka. Teraz się zacznie, że ona nie wie czego chce i czy Ciebie chcę, a Tobie radzę założyć, że na widoku u niej pojawił się ktoś inny. Stąd ten brak dotyku z jej strony. Panna może sprawdzać grunty, na których stąpa.
Na ST to raczej nie wyglądało według mnie. A ta nauka do matury... hmmmm... zawsze się dużo uczyła i może rzeczywiście tak było. Z tym założeniem że ktoś jest na widoku - jak spróbować to wybadać? zapytać w prost? To nie wyszłoby na brak zaufania do niej z mojej strony?
Dzisiaj się z nią spotykam znowu. Planuje ją zabrać w takie jedno miejsce. Zobaczymy jak się bd zachowywała.
Dziewczę prawdopodobnie jak większość w jej wieku ma jeszcze kiełbie we łbie. Taki wiek.
Nie wiem jakie miała intencje, czy to był tak jak ktoś wcześniej wspomniał shit test czy nie.
Kup ogromny bukiet róż i pobiegnij do niej.
Dobra, teraz na poważnie.
Po pierwsze, nie rób tak jak napisałem wyżej, w żadnym wypadku. Ty nie musisz nic jej udowadniać.
Może to koniec, może nie. Jest sposób, żeby to bardzo szybko sprawdzić. Jeśli pogrywa to ukrócisz gierki, jeśli nie, ukrócisz ból.
Spotykasz się z nią. Mówisz, że jeśli się zastanawia czy to jest z przyzwyczajenia to ze swojej strony proponujesz jej rozstanie. Krótka piłka.
Możliwe, że po prostu minęło zauroczenie, zakochanie a dziewczę myśli, "czy to już koniec miłości"??
To, że koniec to się nie martw. Zobacz wiosna idzie. Kobiety budzą się do życia. Ile ich teraz na siłowni wysypało z początkiem marca. Masakra. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
A to przypadkiem nie bylo jakies st, ktorego nie odbiles??
Kolega wygrał internety.
Autorze, nic nie mówisz co się dzieje między wami. Nie czuję żadnej chemii. Seks? Igraszki? Coś co was naprawdę łączy? Piszesz że jesteś spokojny - dajesz jej emocje? Bo zazwyczaj spokojny=nudny i mogłeś się jej po prostu znudzić. (Przynajmniej, patrząc po opisie twojego posta spotkanie było... nudne.)
Nie wiem czy robisz to na co dzień, ale następnym razem wychodząc z takiej randki przyciśnij ją do ściany i mocno pocałuj. Przerżnij ją jak facet. Daj jej duże emocje a potem bądź cicho - od razu zobaczysz że "nie jest z tobą z przyzwyczajenia" i "przepraszam że miałam wątpliwości, naprawdę cię kocham".
A koledze wyżej proponuje napić się jakiegoś dobrego alkoholu, bo tak wielkiego steku "filozoficznych" bzdur dawno nie czytałem.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
mgk, możesz rozwinąć myśl?
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
"Autorze, nic nie mówisz co się dzieje między wami. Nie czuję żadnej chemii. Seks? Igraszki? " - wszystko jest i było. Nawet na ostatnim spotkaniu i w sumie wyszło z jej inicjatywy. Sama zaczęła się "miziać" do mnie. Mój błąd, mogłem napisać wcześniej.
"Nie wiem czy robisz to na co dzień, ale następnym razem wychodząc z takiej randki przyciśnij ją do ściany i mocno pocałuj." - nigdy nie wychodzę bez "tego" ze spotkania. Zawsze jest to coś przy rozstaniu.
To nie jest tak, że jeśli jestem spokojny to znaczy, ze nie daje emocji. Tego jest pełna paleta, od złości (w pozytywnym znaczeniu) do namiętności. Może źle coś robię?
@mati25
Powiem ci że skoro jesteście 8 miesięcy, to na 75% wina leży w twoim zachowaniu. Skoro kontaktowaliście się za dużo i to głównie z twojej inicjatywy - mogłeś wydać się needy. Z drugiej strony mówisz że jej zachowanie wyszło "ot tak" z dupy, więc z mojej perspektywy za bardzo ci nie pomogę.
Ale doradzę jedną rzecz - gdy będziesz miał możliwość, przy następnym spotkaniu spraw jej orgazm, najlepiej kilka i najlepiej w twoim albo w jej łóżku. Kobiety po orgazmach ufają dużo bardziej, są bardziej otwarte, wtedy jak już będziecie leżeć, spróbuj z nią o tym porozmawiać. Jeśli wtedy będzie kręcić, sytuacja będzie zła, ale mogę się założyć że wszystko sobie dobrze wyjaśnicie. Rozładujcie emocje a potem w niesamowitej atmosferze porozmawiajcie. Łóżko i takie rzeczy robią z młodych ludzi tymbardziej dojrzałych, także powinieneś wtedy kierować się na rozmowę.
Daj znać jak poszło!
@Captain,
Dziewczę prawdopodobnie jak większość w jej wieku ma jeszcze kiełbie we łbie. Taki wiek.
Po tym mógłbym skończyć czytać twojego posta.
Czujesz się od niej lepszy?
Przeszkadza ci, że dziewczyna w wieku nastoletnim woli poimprezować niż poczytać Puszkina, Bukowskiego, bądź kogoś zupełnie innego?
"Może to koniec, może nie. Jest sposób, żeby to bardzo szybko sprawdzić. Jeśli pogrywa to ukrócisz gierki, jeśli nie, ukrócisz ból.
Spotykasz się z nią. Mówisz, że jeśli się zastanawia czy to jest z przyzwyczajenia to ze swojej strony proponujesz jej rozstanie. Krótka piłka."
Proponując takie rozwiązanie robisz dziewczynie mętlik w głowie, przez co będzie za bardzo przytłoczona takim obrotem spraw. Nie lepiej porozmawiać z nią jak z małą dziewczynką, którą w 100% jest? W miłej atmosferze, a nie jak proponujesz, na przesłuchaniu?
Wyobraź sobie dwie sytuację. Tę, którą ty proponowałeś i tę, którą ja proponuje. W pierwszej ona, wiedząc co się święci i spotykając się na mieście, wie że to pewny koniec. On jest zimny, cichy, nie będzie ona o niego walczyła. Z drugiej strony mamy przytulne, spokojne miejsce, które bardzo dobrze sie kojarzy. Mamy spełnienie jako kobiety i kochanki. Rozmowa w miłej atmosferze... W dodatku niesamowicie szczera.
Które rozwiązanie lepsze?
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Ehh.
W żadnym wypadku nie czuję się od nikogo lepszy. Bukowskiego nie czytam. A imprezowanie mi nie przeszkadza, sam lubię poimprezować. Ciekawe wnioski wysnuwasz po jednym zdaniu.
Poza tym nie powiesz mi chyba że większość nastolatek to wiedzące czego chcą od życia kobiety.
Masz rację, może moja propozycja rozwiązania jest niekorzystnym postawieniem sprawy na ostrzu noża.
Tak sobie myślę, że to co zaproponowałem może być dopełnieniem Twojego rozwiązania, gdyby nic nowego nie wniosło.
Jednak nadal nie wiem gdzie ten filozoficzny bełkot a alkoholu dzisiaj wieczorem zasmakuję.
A i jeszcze jedno.
Po tym mógłbym skończyć czytać twojego posta.
Wydaje mi się że to bylo zbędne. W ten sposób sam się wywyższasz co mi później na słabej podstawie zarzucasz.
Miłego wieczoru
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
Poza tym nie powiesz mi chyba że większość nastolatek to wiedzące czego chcą od życia kobiety.
Jasne że nie. Tyle że to dla mnie normalne, a u ciebie brzmi jakby to był szczyt nijakości i bezsensowności.
Tak sobie myślę, że to co zaproponowałem może być dopełnieniem Twojego rozwiązania, gdyby nic nowego nie wniosło.
Jasne, z tym się absolutnie zgadzam.
Wydaje mi się że to bylo zbędne. W ten sposób sam się wywyższasz co mi później na słabej podstawie zarzucasz.
Chodziło mi o to, że nienawidzę takiego podejścia, jakie odebrałem z twojego posta. Jeśli takim nie było, (a piszesz że nie było) - cofam tamte słowa.
Pozdrawiam
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
emocje, Emocje, EMOCJE!!! Nie pisz, nie tłumacz -> DZIAŁAJ! Ja myślę, że to pewna wskazówka z jej strony, że się panna najzwyklej w świecie nudzi! Obudz emocję w niej!
YOLO.
Odpowiedzi może być kilka:
a) jest młoda i do końca jeszcze nie wie, czego oczekuje od partnera, w związku z tym ewoluuje w niej ta wiedza i właśnie coś jej zaświtało, że Ty to niekoniecznie ktoś, kto jej odpowiada. bywa.
b) pojawił się ktoś inny, ciekawy i interesujący (bo nowy i nieznany), chce zobaczyć co i jak. bywa.
c) skończył się etap motyli w brzuchu (przeżywany zapewne przez nią pierwszy raz w życiu) i jest rozczarowana, że Waszym spotkaniom nie towarzyszy już ta euforia, która była na początku. To normalne, że stan zauroczenia i początkowej fascynacji nie trwa wiecznie, ale do panny jeszcze nie dotarło, że tak po prostu jest (wiek, brak doświadczenia w życiu). bywa.
d) nie dobraliście się charakterologicznie i coraz mocniej odstajecie od siebie.
e) etc... (może faktycznie nauka i nawał obowiązków, ale IMHO mało prawdopodobne).
Co robić?
Uświadomić sobie, że młodzieńcze związki często się rozpadają, nie rozkminiać, nie robić NIC wbrew sobie, bo na dłuższą metę i tak to się nie sprawdza. Zastanowić się nad dalszym sensem związku (ciężko samemu pchać wózek, jeśli druga strona coraz mniej zaangażowana). Nie obwiniać się o nic, bo nie zrobiłeś NIC złego.
Ciężkie życie... No nic, podziałam jeszcze, trzeba przemyśleć to i owo. Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie. Nie ma co się łamać. Dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam
Ciężko to mają w Afryce
Podziałaj, jak mówiłem i daj znać.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
dzięki za podpowiedź
@mgk
Zrobiłem tak jak mówiłeś
podziałało, zmieniła zdanie i powiedziała, że już tak nie myśli. Generalnie to w trakcie wypadu i po nim nie odstępowała mnie na krok. Dużo dotyku, uśmiechów i pocałunków z jej strony. Tylko co dalej. Dalej zakładać, że jest ktoś jeszcze? Trochę się tłumaczyła, że to wszystko przez naukę, że brakuje jej czasu itp. itd. Podchodzę do tego z dystansem, ale też nie chce jej dać do zrozumienia, że jej przestaje ufać. Na pewno nie zaszkodzi być bardziej czujnym. Jak sądzisz/ sądzicie?
Powiem ci tak mati.
Żeby dziewczyna chciała innego, bądź chciała zerwania, trzeba naprawdę mocno jebać. Związki są biologicznie dużo ważniejsze dla kobiety niż dla faceta, wiec powinieneś odgórnie założyć, że jeśli zerwiesz, albo jeśli ktoś będzie miał kogoś drugiego, to właśnie ty a nie ona. Nie mówię żeby kogoś mieć, bo to dla mnie przesada - ale takie myślenie sprawia cię w sytuacji, w której ty w 100% panujesz nad związkiem. Ja dzięki takiemu myśleniu jestem z dziewczyną ponad rok, a przyznaję - testowałem ją w cholerę.
Skoro jest atrakcyjna, zawsze znajdzie się ktoś chętny, pamiętaj o tym, ale nigdy się tym nie przejmuj
Jeśli będziesz dla niej kochankiem i żywicielem jednocześnie, nigdy nie będzie chciała szukać innego. Istnieje tu prosta zależność - będąc przesadnie miłym, jej brakuje emocji. Stajesz się żywicielem, który daje jej (oczywiście w przenośni, no chyba że serio z nią mieszkasz) dach nad głową, jedzenie, przetrwanie. W tym czasie ona potrzebuje kochanka, którym nie jesteś. Z drugiej strony będąc tylko "bad-boyem" i traktując jako dziwkę w innych sytuacjach niż w łóżku, ona zacznie w końcu szukać kogoś kto doceni ją z innej strony. Gdy kogoś takiego znajdzie (a uwierz że może być od ciebie słabszy, brzydszy, mniej zaradny itd. - ona w tej sytuacji będzie potrzebowała tylko i wyłącznie emocji, które znudzą się jej po tygodniu), będzie chciała od ciebie odejść.
Po rozeznaniu tematu interpretuje to tak, że działasz dobrze i w jednej i w drugiej strefie. Włącz w swoje życie wyjątkowy tok myślenia który sprawi, że będziesz w 100% kontrolował sytuację, a nie dość, że ona będzie chciała być z tobą, to w dodatku będziesz mógł przeprojektowywać ją na swój wymarzony model dziewczyny.
I jeszcze jedno - mój tata mówi "Ufać, znaczy kontrolować". Ani trochę się z tym nie zgadzam, bo uwierz - jeśli będzie chciała, to zdradzi. Ty możesz sprawić że prędzej skoczy pod most niż to zrobi, będąc najlepszą wersją samego siebie.
Pozdrawiam
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Naprawdę wielkie dzięki za odpowiedzi i rady. Dały mi dużo do myślenia (pozytywnie) i bardzo mi pomogły. Mam dużo pracy nad sobą jeszcze.
Pozdrawiam