witam wszystkich !
Piszę jak każdy się domyśla w związku z pewną dziewczyną. Jakiś czas temu wpadła mi ona w oko. Znamy się półtora roku, jednak znajomość rozkwitła jakieś 2 miesiące temu. Dotychczas była to znajomość na zasadzie 'cześć' na korytarzu, lub wypytywanie na facebooku o jakieś notatki. Znajomość rozkwitła po tym jak dziewczyna wyłapała dzięki facebookowi pewną moją pasję - podróże i po kilku rozmowach ustaliliśmy wspólny wyjazd wraz z dwiema innymi osobami. Od tego czasu złapaliśmy wspólny język. Widujemy się z dużą częstotliwością ( 3-5 razy tygodniowo ), ew. jak nie ma jej w mieście gdzie studiuje, to raz na kilka dni do mnie napisze.
Do czego zmierzam: dostawałem od niej różne sygnały - ciągle mnie do siebie zapraszała, prosiła o drobne przysługi, oferowała jakiś wspólny wypad itp, ostatnio poznając mnie z jej koleżankami usłyszałem od jednej: "o to Ty!", sytuacja taka powtórzyła się z inną koleżanką z którą mnie poznała miesiąc wcześniej. Ja ze swojej strony choć jej jeszcze nie pocałowałem, ale od początku tej ożywionej relacji dużo było kina- od zwykłych szturchnięć, przez łaskotanie po głaskanie stóp jak położyła mi je na kolanach. Często mnie prowokowała żebym się z nią podroczył, zwierzała mi się ze swoich prywatnych problemów, usiłowała wzbudzić we mnie zazdrość, gadając o jakimś kolesiu - mój kumpel, jej wykładowca, który jej się niby podoba - w takich sytuacjach olewałem to co mówi, uśmiechałem się
i zmieniałem temat rozmowy, w innej rozmowie kiedy mówiła mi że wkurwiają ją nasi wspólni znajomi, którym ona się podoba, bo ją adorują a traktuje ich jak kolegów, po czym dodała: "Ty też masz wobec mnie jakieś oczekiwania?", na co z uśmiechem odpowiedziałem wymijająco, żeby jej się nie zwierzać, że oczekiwania mam tylko wobec siebie. Kiedyś powiedziała mi też, że ma ze mną lepszy kontakt niż z kimkolwiek innym. To tyle dość krótkiego i chaotycznego podsumowania tego jak do niedawna było. Sytuacja się diametralnie zmieniła – dziewczyna nabrała dużego dystansu i powiedziała mi że się do mnie zraziła po tym jak…przytuliłem ją na przystanku jak powiedziała, że było jej zimno. Wiem, że zabierałem się do niej jak do jeża – wina braku doświadczenia, ale skąd taka reakcja ? Powiedziała mi, że nie chce aby jej znajomi myśleli że jesteśmy parą, bo za często nas razem widzą, żeby zdystansować się co do spotkań a jednocześnie ciągle zawraca mi dupę prosząc o jakieś notatki, czy proponuje wyjście na rolki itp. Nie wiem co o tym myśleć. Do tej pory nie było między nami żadnych spiny i obecnie też nie, z mojej strony po jej deklaracji nie było też żadnych ataków desperacji, czy szukania na siłę kontaktu. Domyślam się, że na dzień dzisiejszy nie mam czego u niej szukać, ale jak myślicie patrząc chłodnym okiem, czy da radę tu coś ugrać, czy zbyt duża zwłoka spowodowała zaramowanie na metkę 'przyjaciela' ? Dziewczyna powiedziała mi, że po objęciu jej na przystanku że wiązałem wobec niej jakieś nadzieje, a ja jestem tylko kumplem – i tak niby było od początku relacji. Zauważyłem, że dziewczyna tak już ma – ma wyidealizowane mniemanie o sobie i odrzuca wszystkich po kolei
Jesteś po prostu jej dobrym kolegą, sądze tak po Twoim wpisie. Ale jeśli chcesz to sprawdzić to jest jedna możliwość.
Umów się z nią na spotkanie/ spacer/ piwo co sobie tylko chcesz i dąż do pocałunku, za dużo z tym zwlekałeś dlatego wpadłeś w rame "Kolega z wackiem". Spróbuj to odmienić pocałunkiem. Jeśli się odwórci, uniknie tego znaczy ,że jesteś na przegranej pozycji, pozycji tylko i wyłącznie kolegi.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
A wg mnie nie to ze wpadłeś w taką ramę nagle i po jakimś czasie ale od samego początku w niej byłeś. Dobry kolega od zwierzania się i smyrania po stopach. Nic więcej. Wybacz śmiałość w ocenie ale więcej kina to ja mam w autobusie komunikacji miejskiej w godzinach szczytu niż to co ty opisałeś w stosunku do tej niewiasty. Nawet nie to, że zabierałeś się do niej jak szczerbaty do sucharów i spaliłeś ale od początku tu nie było nic do ugrania. Paniusia z tych co to wszyscy na nią lecą a ty taki dobry fajny kumpel. Jak ją chciałeś przytulić i się oburzyła to przy próbie pocałunku liścia masz gwarantowanego.
No tak, skąd ona miała wiedzieć, że coś od niej chcesz skoro jej nie pocałowałeś, a jak spytała wprost czy coś od niej chcesz to do tego nie odpowiedziałeś. Czuła się przy tobie jak dobrym kumplu i chyba nic więcej. Raczej nic z nią już nie ugrasz sądząc po sytuacji na przystanku.
następnym razem, kiedy Cię będzie zapraszac, powiedz, ze przyjdziesz i na spotkaniu bedziecie się całować. Układ zero-jedynkowy: jak się zgodzi - chce tego, jak nie - auf wiedersehen. I wszystko jasne. Do czasu propozycju nie narzucaj się i lekko zdystansuj.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"