Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Czy jest jeszcze coś na rzeczy?

8 posts / 0 new
Ostatni
Ogór90
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-05-17
Punkty pomocy: 0
Czy jest jeszcze coś na rzeczy?

Cześć. Mam na imię Seba. Lat 22, Poznań. Jestem tutaj nowy. Dzisiaj się zarejestrowałem. I mam pewien problem. Dlatego chciałbym się poradzić Wam. A oto moja historia...

Pod koniec stycznia poznałem pewną dziewczynę na grze. Rocznik 92, około 60 kilośów od Poznania. I tak na początku pisaliśmy na tej grze. Po paru dniach zostawiłem Jej swój numer telefonu. Napisała praktycznie od razu. I zaczęły sie eski. Później przyszedł czas na gg. I tak w ciągu dnia eski, a wieczorkiem gadulec. Na początku marca pierwszy raz zadzwoniłem do Niej. I co parę dni dzwoniłem. Gadaliśmy po parę minut. Później gadaliśmy po kilkanaście minut. Ja też codziennie pisałem Jej rano ''Miłego Dnia ;*'', a wieczorkiem ''Dobranoc ;*. Odpisywała. Co dało mi do myślenia, że nie przeszkadza Jej to. I tak to powolutku się rozwijało. Ja się praktycznie co tydzień pytałem, czy się nie spotkamy. Ona też, ale sporadycznie. Były wlzoty i upadki. Aż nadszedł 15 kwietnia (niedziela). Zadzwoniłem i gadaliśmy niecałe1,5h. W poniedziałek nie zadzwoniłem. Miała pretensje do mnie, że cały wieczór na mój telefon czekała. Kolejne dni sama pisała, że mam dzwonić. Średnio po te 40 minut gadaliśmy. W czwartek się pyta kiedy się spotkamy? (zresztą już od dłuższego czasu się pytała). Niby nie mogła w sobotę, ale następnego dnia napisała mi, żebyśmy się spotkali w sobotę. Mi tam dwa razy nie mówić. Przez te parę dni zauważyłem, że zaczęło Jej bardziej zależeć. Pojechałem. Na początku wiadomo. Troszkę drętwo. Ale później zaczęło się rozkręcać. Zaczęła mnie dotykać po barku, po plecach. Czekałem. Uważam, że to kobieta powinna zrobić pierwszy ruch. Aż w pewnej chwila chwyciła mnie za rękę. I tak się potoczyło. Każdy z Was jakby Nas widział powiedziałby, że jesteśmy parą. Tak się zachowywaliśmy. Wróciłem do domu. Wieczorem zadzwoniła podziękowała za to, że przyjechałem i po raz milionowy usłyszałem od Niej, że mnie uwielbia. Powiedziała też to co w ciągu dnia. Że ma nadzieję na dalsze spotkania. Byłem w raju. W niedzielę zadzwoniłem do Niej.Wszystko było pięknie do momentu, aż nie spytałem się o spotkanie kolejne. Wtedy siadło. Powiedziała nagle, że musi kończyć. I najlepsze we wtorek. Miałem popołudniówki w robocie. Chwilę rozmawialiśmy i Ona nagle, że chce to zakończyć, bo za bardzo mi zależy. Że za bardzo Ją lubię. Tutaj tez wyszło to, że Ona ma kompleks. Kompleks ze swoim ciałem. Po prostu nie akceptuje siebie. Jej teksty typu ''Jak mam być z kimś szczęśliwa, skoro nie jestem sama ze sobą?'', lub ''Ja nie powinnam się podobać mężczyznom, tylko sobie'' mówią same za siebie. I niby we wtorek wszystko się skończyło. Ale zadzwoniłem do Niej w czwartek. Wyłożyłem karty na stół. Podkreśliłem, że mnie się podoba. Że ma zajebisty charakter i jest atrakcyjną baką. Powiedziałem, że nie chcę kończyć tej znajomości ze względu na to, że chciałem się spotkać i byłem natrętny. Nie dała się przekonać, lecz wyczułem taką niepewność w Jej głosie. W sobotę postanowiłem pojechać do Niej. Zadzwoniłem i powiedziałem, ze przyjechałem do Niej, na co Ona, że jest w Poznaniu. Ja na to że do tej i do tej jestem u Niej i jak by wróciła to czekam. Nie odezwała się. Wieczorem zadzwoniła, że widziała mnie na dworcu, bo tak naprawdę nie była w Poznaniu. Tak stała i zastanawiała się, czy to jest odpowiedni moment na spotkanie. Od tej pory tak jakby wróciło do normy. Oczywiście nie tak jak poprzednio, ale chyba wyszedłem na prostą. Następnego dnia rozmawialiśmy i sama się pytała kiedy się spotkamy, że może w długi weekend, bo będzie w P-ń. Jak na to, że chętnie i niech da znać. Nie dała. Ale 4 maja w piątek miała imieniny. Tuż po północy wysłałem Jej życzenia. Odpisała od razu, więc zadzwoniłem. I chyba Jej zaimponowałem, że pamiętałem o imieninach. Co prawda gadaliśmy może z 3 minuty, ale było jak za dawnych czasów. Spytałem jeszcze, czy się spotkamy i skończyliśmy rozmowę. Byłem zadowolony. Następnego tygodnia dwa razy dzwoniłem. Bo ja miałem popołudniówki. A Ona szybciej spać chodziła. Ale miała niby w niedzielę przyjechać. W sobotę pytałem się, czy przyjedzie. Mówi, że nie, bo coś Jej wypadło. Więc ja do Niej pojechałem w niedzielę. Zadzwoniłem na miejscu. Ona na to, że nie chce się spotykać ze mną. Cześć i się rozłączyła. Wieczorem napisałem Dobranoc. Ona na to ''Przestań''. Po czym w poniedziałek napisała mi, że nie chce bym pisał i przyjeżdżał, bo nie chce się ze mną spotykać. Na końcu napisała, że zakochała się w facecie, który nie jest tak namolny jak ja.

Koniec historii. Od poniedziałku się nie odzywam. Ona też. Z tym zakochaniem to ściema. Nikogo nie było. Tylko zastanawiam się, czy napisała to, abym się odczepił, czy chce zobaczyć co zrobię. Może jakiś test. Napisała mi kiedyś, że jak zwykła znajomość przerasta się w coś więcej to Ona staje się okropna i wredna. Dodała, że tylko jeden nie dał za wygraną i była z Nim szczęśliwa. I tego się trzymam. Może mi to samo robi? Chciałbym. Chcę do Niej napisać. Może jutro. Może w sobotę. Ale nie wiem co. Nie chcę żadnych żalów Jej wykładać. Ja wiem, że też zajebałem sprawę. Zbyt bardzo się wkręciłem. Nagabywałem Ją o spotkanie. Pokazałem, że w chuj mi zależy. Ale My faceci tak mamy. Zbyt szybko się to U Nas rozwija. Zbyt bardzo Nam zależy. Teraz pytanie do Was. Czy według Was jest jeszcze coś do wyratowania? Czy to ma sens? A jeżeli tak to poradźcie coś.

Dzięki z góry i pozdrawiam

P.S Sora, jeżeli niektóre zdania są chujowo ułożone. Ale pisałem na szybko. Bo lekko mnie się śpieszy :/

sneakyxx
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 27
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2012-05-14
Punkty pomocy: 22

Jedziesz do niej 60 km a ona udaje że jej nie ma w mieście - gdyby jej zależało na spotkaniu przyszłaby . Myślisz że Ciebie testuje ? Po co , wystarczająco pokazałeś jej ze Ci na niej zależy , wątpie żeby miała jakieś wątpliwości co do tego . Może ma kogoś na miejscu dlatego nagle jej sie wszystko 'odwidziało' .

Życie jest zbyt krótkie więc nie traćmy go na kiepski seks, nieszczęśliwe związki i wszystkie gówniane znajomości Smile

Black Hawk
Portret użytkownika Black Hawk
Nieobecny
Wiek: Dojrzały
Miejscowość: Niezameldowany

Dołączył: 2011-09-23
Punkty pomocy: 513

,,Uważam, że to kobieta powinna zrobić pierwszy ruch.,,

Ciekawe.

Za dużo gadki przez telefon. Ja też tak kiedyś gadałem z kobietą po 20min co drugi dzień i scenariusz był bardzo podobny.
Za dużo ekscytacji z twojej strony. Dałeś jej maksimum siebie za nic.
Nie stanowisz dla niej swoistego wyzwania.

teraz musisz co najmniej dwa tygodnie jak nie miesiąc poczekać. To teraz trudne dla ciebie ale nie masz wyjścia. Odpuść na razie.

Squesher
Portret użytkownika Squesher
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Południe Polski

Dołączył: 2011-05-05
Punkty pomocy: 51

Co sie dzieje z niektorymi na tej stronie to sie w glowie nie miesci... ludzi za byle gowno, mała blachostke potraficie pojechac i odeslac na lewa strone, a goscia ktory ewidentnie zmascil wszystko jak leci wspieracie i nawet bledow mu nie wytkniecie, boooze ty to widzisz i nie grzmisz!

Gosciu, masz 22 lata, a to jak rozegrales cala sprawe przypomina wyglupy nastolatka. Pomijam fakt ze poznales ja na grze, nie wazne w koncu gdzie sie poznaje wazne ze doprowadziles do spotkania, tylko po co bylo to cale pisanie słitaśnych smsików z rana i wieczora, do tego gadu pełną parą... a jakby tego było mało to jeszcze zanim doszlo do spotkania wygadales pewnie kilka dobrych pakietow na komorce. Porozgladalbys sie troche to wiedzialbys ze slowa to jedyne 7% przekazu, glos 38, ale przez telefon i tak jest inaczej... mowa ciala jest najwazniejsza a przez telefon jej nie wyrazisz. Spotkanie mialo byc juz duzo wczesniej, a sam nie powinienes byl sie tak bardzo wkrecac. Samo spotkanie natomiast... czemu oddałes jej pałeczke do działania? Ty masz prowadzic i wykonywac kolejne ruchy. Jak widzisz ze dziewczyna jest tak rozpalona ze najchetniej by na ciebie wskoczyla, swoja mowa ciała zaprasza cie jak tylko sie da, to dalej bedziesz czekal az zrobi pierwszy ruch? Powodzenia.
Jej teksty na temat "nieakceptowania samej siebie, z powodu wyglądu" najlepiej bylo olac, na moj meski rozum brzmi to tak niedorzecznie ze wrecz nie moge tego pojac... skad baby biora takie egzystencjalno-filozoficzne wywody? Nawet nie probuje tego zrozumiec. Prawda jest tez taka, ze za duzo razy nalegales na to spotkania, zobaczyla ze jestes wlasciwie na kazde skinienie, zero wyzwania, wiedziala juz pewnie wszystko o tobie, odsloniles przed nia swoj swiat to jej sie znudziles, do tego te namolne proby dazenia do spotkania tylko pogorszyly twoj wizerunek w jej oczach.
Do tego na deser doszedl jeszcze ten numer na dworcu... ze w tobie sie krew nie zagotowala to cie podziwiam. Przyjechales, czekales, ona cie oklamala, a ty ze stoickim spokojem to przyjeles, ba byles szczesliwy ze znowu mozesz z nia pogadac. Nie mowie ze miales robic wyrzuty sumienie, ale do kurwy nedzy takie zachowanie jest chamskie i mogles jej chociaz powiedziec ze nie spodobalo ci sie co ona zrobila. Chlopie uzalezniles się od niej, wkreciles sie tak mocno ze poza nia swiata nie dostrzegales. Jest taki ladny cytat: Zeby zdobyc kobiete musisz byc gotowy ja stracic. Watpie zebys o nim slyszal. Chyba zbyt doslownie wzieles do siebie jej opinie, ze nie wolno dac za wygrana i trzeba walczyc do samego konca o jej wzgledy (btw. niezly haczyk).
Moja rada nie pisz juz do niej nic, daj sobie spokoj, zajmij sie soba. Poznawaj nowe dziewczyny tym razem w realu, a ta sobie odpusc. Jak sie odezwie po jakims czasie to dobrze jak nie to jakos to przebolejesz o ile po jednym spotkaniu bez wiekszych fajerwerkow mozna mowic o jakiejs stracie. Od poczatku nie stawiales mocnych fundamentow i to sie pozniej odbilo. Poczytaj troche stronki, a sam zobaczysz i uswiadomisz sobie ile podstawowych bledow zrobiles.
Mimo wszystko zycze ci powodzenia.

"W królestwie ślepych jednooki jest królem"

Black Hawk
Portret użytkownika Black Hawk
Nieobecny
Wiek: Dojrzały
Miejscowość: Niezameldowany

Dołączył: 2011-09-23
Punkty pomocy: 513

Mocne. Ale to prawda

Ogór90
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-05-17
Punkty pomocy: 0

Ja wiem co zrobiłem. Wiem, że zajebałem. Że skracałem Jej przestrzeń. Mam takie momenty, że chciałbym to wszystko naprawić. Napisać. Pogadać z Nią. Chociaż spróbować. Ale mam też takie momenty, że mówię, a chuj kończę to. Ale po jakimś czasie przychodzi ten pierwszy moment i jest dupa. Nabrałem teraz dystansu do tej całej sprawy. I jestem pewien, że jakby między Nią, a mną było teraz dobrze, to nie popełniłbym żadnego poprzedniego błędu. Zadaję sobie cały czas pytanie, czy spróbować na nowo. Czy jest szansa, że powyciągam te gwoździe, które powbijałem sobie do trumny...

RastaMan89
Portret użytkownika RastaMan89
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2012-04-01
Punkty pomocy: 73

po pierwsze lewa strona !!!! Ja sam czytam ją raz w miesiącu ciągle!!
po drugie: sms o treści Dobranoc Sexy (rzygam tęczą) długie rozmowy przez telefon rozumiem że mieszka 60km od Poznania ale wyszedłeś needy i to był twój błąd. Za dużo pisania i gadania przez kom a za mało spotkań w cztery oczy.
LEWA STRONA !!!!!

"Nie dałem rady" jest 10 razy cenniejesze niż powiedzenie "co gdyby" Ponieważ gdybając nigdy nie wyjdziesz na arenę!