Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

czy to jej kolejny test?

8 posts / 0 new
Ostatni
equus
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: łódź

Dołączył: 2012-12-05
Punkty pomocy: 1
czy to jej kolejny test?

hej. nie mogę rozczytac zachowania laski. znam ją od roku, ma męża.znudzona swoim związkiem mieliśmy pół-roczny romans, który (chyba) przerodził się w miłość - ona ciągle mi to powtarzała, ja jej też(kocham cię itp) natomiast chyba trochę zacząłem "dawać dupy" (nie byłem tak stanowczy i spójny jak powinienem, byłem strasznie czuły, dopasowywałem się do niej ciągle itp), ponieważ latem stwierdziła, że boi się , że jej mąż znowu się dowie o nas (już raz się dowiedział, ale jakoś im, się to rozeszło po kościach) i że już nie czuje potrzeby ze mną się spotykać. kiedy się rozstawaliśmy też zachowałem się trochę jak cipa, bo ) PROSIŁEM o jeszcze jedno spotkanie. ale kiedy się nie zgodziła, trochę otrzeźwiałem i powiedziałem jej, że ok, rozumiem i jakoś przeżyję, rozstaliśmy się bez żadnego teatru z mojej strony. sprawdzałem potem skrzynkę, którą sam jej zakładałem i widziałem, że wchodzi , żeby sprawdzić, czy coś napisałem, ale postanowiłem nie pisać. po 3 miesiącach odezwała się sama. tydzień i już wylądowaliśmy w łóżku . ona stwierdziła, że wtedzy (jak zrywała) przez to, że zaczęła brać pigułki (zgadza się, zaczęła) pojebało jej się w głowie przez hormony i to dlatego tak wyszło. przyznała się też, że przypomniała sobie o mnie bo na dyskotece podrywał ją jakiś koleś i znowu chciała poczuć się tak jak kiedyś, ale chciała czystego układu , spotykać się tylko na sex i nie angażować się emocjonalnie. powiedziałem, że mi to pasuje i widywaliśmy się coraz częściej - doszły coraz słodsze maile itp, słowem, znowu zaczęliśmy się zbliżać. ostatnio, jak się nastukaliśmy razem , powiedziała mi, że znowu czuje to co wtedy.

ale...

kilka dni temu, ponoć gadała z koleżanką, która jej zasugerowała mocno, że mąż zdradza ją, żeby się odegrać. i ona oczywiście niby teraz przejrzała na oczy i nie chce mu tego robić (sumienie niby się teraz odezwało, he he). koniec końców, pisze mi teraz, że nie możemy się spotykać itp. ja reaguję na spokojnie, że ok, rozumiem, że mam nadzieję że to jest właśnie to, czego chce. ona ciągnie tą rozmowę, pisząc, że to była jej kolejna fanaberia, że jest niezrównoważona itd. ja piszę w końcu, że nie mam zamiaru jej namawiać i część, pa. (miły, ale stanowczy)
no to ona, że te wszystkie teksty, były prowokacją i że jest wściekła, że nie jestem ani trochę zły, bo to znaczy, że mi na niej nie zależało, a cały czas się zastanawiała , czy mi zależy na niej, czy tylko na seksie, zostawia wrażenie strasznie zawiedzionej itd...

słowem uzupełnienia - sex jest nieziemski, napewno dla niej. każdy numer, to kałuża na pościeli, laska normalnie skurczów dostaje. i wiem, że nikt inny jej tak nie posuwa. serio.

co teraz zrobić z tym fantem? prawda jest taka, ze mi zależy na niej, bo świetnie się dogadujemy, oprócz extra sexu. nie chcę, żeby od męża odchodziła dla mnie, ale chcę się widywać. czy to jest (te ostatnie maile o zależeniu mi na niej) kolejna zagrywka? jak postąpić - napisać, jeżeli tak, to co?

proszę o pomoc osoby bardziej doświadczone ode mnie. wiem że to głupie, ale trochę wariuję przez ta laskę.

pepeers1
Portret użytkownika pepeers1
Nieobecny
Wiek: 32
Miejscowość: Gdańsk

Dołączył: 2012-03-25
Punkty pomocy: 625

Witam. Nie możesz żyć tylko jej osobą... Pomijam już kwestię, że to wszystko to jest kogel mogel (ale skoro dobrze Ci tak, to nie wnikam i nie będę tego omawiać).

No właśnie:
"wiem że to głupie, ale trochę wariuję przez ta laskę". Ochłoń. Zrób coś dla siebie, bo najgorsze co może być to uzależnić się od kobiety. Mało tego one to wyczuwają i wtedy dopiero robią się chore jazdy.

Mogę Ci podać coś od siebie: Byłem z laską jakiś czas. Powiedziała to nie to i ok, przebolałem. Potem znowu się "zeszliśmy" na chwilę, ale już byłem mniej dostępny, aż w końcu powiedziałem sobie, że oczekuje czegoś więcej, a wiem że ona mi tego nie da(a byłem mocno zakochany). Nasze relacje ochłodziły się naturalnie (coraz mniej odzewu z obu stron). Po kilku miechach postanowiłem jakoś się odbudować nasze relacje, ale czysto koleżeńskie (mam już kogoś) to zaczęła mi dopierdalać z każdej strony, krytykować, negować itd. Dlaczego? Przecież nic jej nie zrobiłem (zakochany byłem ja), nie skrzywdziłem, szanowałem... Teraz mam to w dupie - nienawidzę hipokryzji.
O co mi chodzi...Choćbyś z miłości żarł tynk ze ściany, nie pozwól żeby kobieta była dla Ciebie najważniejsza, bo zostaniesz z niczym i będziesz tym najgorszym.

Co masz zrobić? Odpowiedz sobie czego chcesz?
Jeżeli nie chcesz by odchodziła od męża, to rozumiem, że chcesz mieć ją jako przyjaciółkę od seksu i gadki szmatki. Zagrywkami z jej strony się nie przejmuj, widać bada grunt czy zostać przy starym czy z Tobą zacząć coś na poważnie. Jak już będziesz wiedzieć czego chcesz, jakiej relacji oczekujesz to pogadaj z nią otwarcie. pozdr

equus
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: łódź

Dołączył: 2012-12-05
Punkty pomocy: 1

może odrobinę przesadziłem, z tym że wariuję. ujmę to tak - dogadujemy się świetnie, kiedy jest między nami ok, potrafi rozpierdolić mnie na łopatki jednym zdaniem kwitując całą sytuację, zajebiste sytuacuyjne poczucie humoru. jest jak kumpel z cyckami - lubi wariatka nawet formułę 1, no po prostu ewenement. najbardziej jednak ciągnie mnie chyba do niej z powodu sexu - ale nie, że mam z niego jakąś fizyczną ogromniejszą niż zwykle przyjemność. znalazłem sposób, jak doprowadzać ją do takiego orgazmu, który potem na moich plecach zostawia ślady na jakieś dwa tyg:) i poscieli też - nie na 2 tyg piorę:D) squirt jak nie wiem. i dzięki temu, czuję się jak supersamiec, uczucie, którego nie czułem przy żadnej innej , po prostu kurwa bezcenne.( a muszę nadmienić , nie chwaląc się, że w międzyczasie spotykania z nią, miałem inną i też udało mi sie zrobić jej coś takiego - (ale nie było MI tak dobrze jak z tą.) wiem, ze to musi być coś więcej niż "fart" - jak ktoś jest ciekaw, to pytajcie:) , zaznaczam że nie mam fiuta do kolan, ani nie walę ich po półtorej godziny czy coś w tym stylu.) strasznie długi ten nawias wyszedł... nie chcę, żeby od męża odchodziła, ale chcę ją regularnie widywać, przez te pierwsze pół roku, o ktorym pisałem, spotykaliśmy sie jakieś 3 razy w tyg, nie będę wnikał w szczególy, ale charakter pracy jej i jej męża to umożliwia. no i przezwyczaiłem się, pojawiły sie też te gadki o milości... wtedy nawet troche sam w nie wierzyłem.
i dlatego nie chcę spierdolić, jestem prawie pewien, tzn sądzę, że odezwie się za jakiś czas , jak ją "zaswędzi" bo nie odpuści sobie takiej przyjemności, ale znam trochę baby i wiem, że potrafią być irracjonalne i totalnie bezsensownie uparte. i nie sądzę, że chce od niego odejść i bada grunt. mają dzieciaka, w razie rozstania na 99% on zostanie z ojcem, a ona do tego nie dopuści, nie ma chuja, po prostu to wiem, nie pytajcie.

pojebane, sam muszę przyznać, jak przeczytam to, co napisałem:) no ale prawdziwe - czekam na sugestie:)

Dannow
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: Gniezno

Dołączył: 2012-12-04
Punkty pomocy: 45

Powiem Ci kolego że miałem parę pań które miały dzieci. Są dużo bardziej opiekuńcze, dojrzałe i w ogóle kobiece. Macierzyństwo je chyba zmienia jak seks dziewice, takie mam odczucie. Ale minusem jest to że bardziej się oszukują niż zwykłe kobiety. Też się do jednej rozwódki tak przyzwyczaiłem że zapomniałem że tak naprawdę chcę mieć własną rodzinę ALE bez takiej sytuacji że w życie mi się wpierdala jakiś obcy facet. Zdajesz sobie sprawę że jeśli ją kochasz będziesz musiał kochać też jej dziecko? To znaczy że uzależnisz się emocjonalnie jeszcze od tego dziecka, jego problemów aż do dorosłości i co najgorsze - od jego pojebanego ojca który będzie Ci robił pod górkę i mieszał w tym co kochasz. Ja sobie powiedziałem że mimo wszystko już więcej sobie nie pozwolę żeby moje szczęście zależało od tego co robi jakiś były. A wiesz dobrze że bez względu na poświęcenie nie masz do dziecka żadnych praw. Jestem przekonany że są kobiety które dadzą mi to wszystko czego chce bez tych minusów.

equus
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: łódź

Dołączył: 2012-12-05
Punkty pomocy: 1

kilka spraw mi od razu ciśnie się na myśl. po pierwsze, chcę napisać, jak rozwija sie sytuacja z laską, nazwijmy ją x.
napisałem jej wczoraj maila - że zależało mi na niej i nadal zależy, że jest dla mnie ważna, ale nie pozwolę, żeby ze mną grała i wystawiała mnie na próby. i niech zdecyduje, albo wszystko, albo nic. no i dziś odpisała -

...Masz racje że nie powinnam z tobą pogrywać, a to że się do tego przyznałam to jest wlaśnie ta szczerość którą ci obiecywałam....ale ja nie pogrywałam z tobą mówiąc że nie bedziemy się spotykać, bo to jest akurat prawda, wiem że może zbyt wiele oczekiwałam od ciebie i nie potrzebnie cie chciałam wkurzyć ale teraz przyajmniej wiem na pewno że nie byłam dla ciebie tylko materacem...

może i milion kobiet marzy o takim facecie jak ty, ja na pewno, ale nie o takim związku....dla mnie to jest bez przyszłości i nie możemy być wiecznie kocankami bo to do niczego dobrego nie prowadzi, a dla mnie to juz w szególności, gdyby sytuacja była inna to uwierz mi ale nawet bym się nie zastanawiała....

nie chce tracic z toba całkowitego kontaktu, ale nie może być tak jak było, mam nadzieje ze to zrozumiesz....

do reszty wrrócę później - piszcie , co sądzicie, i czy postąpilem dobrze - każda uwaga mile widziana.

equus
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: łódź

Dołączył: 2012-12-05
Punkty pomocy: 1

napisałem jej, ze tak sie nie da i prowadzi, owszem do tego, że oboje jesteśmy szczęśliwi.

ona na to, że nie zostawi dziecka, i jeżeli nie chcę być jej przyjacielem, to koniec.

odpisalem więc, że chcę, żeby była moją kochanką nadal i przyjaciołką, ale to co proponuje ona, jast dla mnie za trudne. i że nie zapomnę o niej, ale niech sie odezwie dopiero, jak zrozumie jak bardzo mnie potrzebuje.

i teraz pytania... nie za miękko? uczę się dopiero, staram się czerpać jak najwięcej z tej strony, ale lata bycia takim needym cieżko wyplenić. czekam na podpowiedzi:)

equus
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: łódź

Dołączył: 2012-12-05
Punkty pomocy: 1

heh... no właśnie była taka sytuacja raz. przed tym, kiedy pierwszy raz zerwała kontakt. powiedziałem jej, kiedy jeszcze były też z jej strony gadki o miłości itd, że ja ją akceptuję z całym dobrem inwentarza. niech zostawia męża, ja chcę z nią być, cokolwiek to będzie oznaczało.

teraz też mała powtorka z rozrywki., napisałem jej, że jeżeli ona chce, to POWTARZAM, że możemy być znacznie więcej niż kochankami. pisząc, że nie chcę , żeby odchodziła od męża, miałem na myśli to, ze to informacja raczej dla was, forumowiczów, żebyście mieli lepszy przegląd sytuacji. dla niej info, że od niej zależy, jak ta relacja bedzie wyglądała - dwa razy dała do zrozumienia, że zostawiać męża nie chce. już chyba klarowniej jej do zrozumienia nie mogłem dać, że ją chcę, czy z dzieckiem, czy nie , że chcę z nią związku, a nie pieprzenia tylko.

jeżeli chodzi o komfort finansowy... nie wiem, nie sądzę, mieszkają w JEJ domu, ja zarabiam myślę że sporo więcej, niż jej gach i ona o tym wie - tyle w kwestii finansów.

egoizmem z mojej strony jest tylko to, że nie chcę tracić z nią kontaktu , fajnej relacji i świetnego bzykania, myślę, że przekaz jej daję jasny i nie można mi w tym wszystkim samolubności zarzucić.

piszę tutaj, bo staram się wymyśleć, co w jej głowie siedzi (chociaż samic nie da się zrozumieć), bo szukam potwierdzenia, czy dobrze robię, bo potrzebuję rady.
zależy mi na niej bardzo, ale nie chce zachowywać się jak cipa, nie muszę mówić, wiecie o co kaman:)