Witam wszystkich !
Panowie i Panie tak sobie siedzę po ciężkim dniu i się zastanawiam czy ze mną jest wszystko ok. Spotykałem się z pewną Panią przez 1,5 roku bywało różnie od kłótni po super chwile kiedy czułem się z nią naprawdę dobrze. Nasz związek to taka sinusoida, raz wyjebane a raz nie mogliśmy bez siebie żyć. Trochę mnie to męczyło bo chciałem być pewny tego co ona czuje, bo tego co ja do niej czuje widziałem od dłuższego czasu. Nigdy w rozmowach nie było deklaracji z jej strony o jakiejś miłości itd, ja też się nie wychylałem ale zdarzyło się że powiedziałem Kocham. Trwaliśmy w takim stanie dość długo, ale stwierdziliśmy, że wspólne wakacje wiele nam wyjaśnią. Pojechaliśmy i było normalnie, bez kłótni i jakichś scen ale też bez ochów i achów. Po spędzonym pobycie spotkaliśmy się i zaczeliśmy rozmawiać. Ja byłem pewny tego czego chcę a chciałem popchnąć nasz związek na wyższy level. Ona ciągle mówiła, że nie wie czego chce że jej zależy ale nie wie czy ja to ten jedyny. Stwierdziłem, że skoro tak to nie ma sensu dalej tego ciągnąć i zakończyłem znajomość. Powiedziałem, że ja chce czuć się dla kogoś najważniejszy, zacząć układać sobie życie i jeżeli ona nie potrafi mi tego dać to moja cierpliwość się kończy. Nie wiem czy dobrze zrobiłem stawiając ją pod ściana??? Moje koleżanki mówią mi że źle bo kobiety potrafią się wahać przez długi okres czasu. Ale chciałem zasięgnąć Waszej opinii, Prawdziwych PUA;]. Dzięki za opinie i Pzdro
No po spotkaniu jeszcze dzwoniła a ja odebrałem. Proponowała przyjaźń mówiła, że nie chce tracić ze mną kontaktu ale powiedziałem dosyć stanowczo że nie ma mowy.
Wyższy level ?? No chciałem żebyśmy zaczęli myśleć o wspólnym mieszkaniu ( zaznaczam myśleć nie już jutro za 2 minuty) ale żeby taki temat zaczął pojawiać się w naszych rozmowach. Chciałem ją zabrać do siebie i przedstawić rodzinie (temat zawsze urywany chociaż wiem że gdyby wypadło jakieś weselicho to by pojechała).
Mówisz, że przyleci?? i co wtedy ja nie chce zmienić zdania bo właśnie tak chce żyć.
Bardzo dobrze zrobiłeś... Ty masz się czuć komfortowo z kobietą, a nie wysłuchiwać, że się waha i nie wie czego chce... Jak nie wie czego chce to do widzenia... Koleżanki Ci nigdy dobrze nie doradzą, bo to są kobiety... Tak jak Gen napisał, jeszcze do Ciebie przyleci...pozdr
Zgadza się to ta z tych wolno dojrzewających ale co bym nie mówił było mi z nią dobrze, tylko te wątpliwości z jej strony mnie dobijały. Stąd temat Czy ja nie oczekuje za wiele?? Czy za bardzo nie spiąłem zwieraczy bo było mi dobrze i chciałem ja "zaklepać"??
A co do cyrku to ja w nim nie będę występował
Jej pewnie było dobrze w takim zawieszeniu trwać, Tobie wcale nie musiało, więc dobrze, że w końcu postawiłeś sprawę jasno, bo dalej miałbyś to, co miałeś do tej pory i tego typu jazdy, że ona nie wie, czego czuje, nie jest siebie pewna, nie umie się zaangażować, nie wie, czy Ty jesteś tym jedynym (co zresztą powiedziała), czyli zwykłe zawracanie dupy. Zwykły konflikt interesów w sytuacji, w której Twoje oczekiwania, co do tej znajomości rozmijają się z jej oczekiwaniami, a raczej brakiem oczekiwań i w ogóle brakiem jakiejkolwiek chęci na coś konkretnego i poważniejszego. Tego typu jazdy lasek w związkach, które nie wiedzą czego chcą i, którym się w dupach przewraca, to raczej standard, pomijając oczywiście sytuacje, w których to lasce bardziej zależy, ale to nie tutaj, zdecydowanie nie.
Co do pytania postawionego w temacie, to nie wydaje mi się, żebyś oczekiwał zbyt wiele i w ogóle oczekiwał czegoś niezwykłego, typu gruszki na wierzbie. Raczej normalna reakcja faceta, który zaczyna odczuwać, że coś tu nie gra i przesypuje się przez palce, a chciałby jednak wiedzieć, na czym stoi, skoro inwestuje swój czas i siebie w ogóle w taką relację, która jest niby związkiem, albo czymś tylko na jego kształt. Skoro rzeczywiście masz 26 lat, to nic dziwnego, że chcesz konkretów w relacji z kobietą, oczekujesz stabilizacji i jakichś oznak, które potwierdzą, bądź nie, że jest sens ciągnąć to dalej. Jest jednak bardzo prawdopodobna opcja, że panna, jak napisał Gen, jest niedojrzała emocjonalnie, co w starciu z Twoimi oczekiwaniami, które jednak niejako wymagają posiadania tej odrobinę chociaż dojrzałości przez pannę, a to determinuje wspomniany wyżej konflikt interesów. Nie może więc być tak, że wilk będzie syty i owca cała. Tak więc wóz, albo przewóz. Zrobiłeś dobrze, stawiając sprawę jasno. Możesz się spodziewać takich jazd i obarczania Cię winą za rozpad waszej znajomości, bo ona się do winy nie przyzna, a że natura nie znosi próżni, to kogoś trzeba obarczyć odpowiedzialnością, więc padnie na Ciebie, bo na kogoś musi.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Podpisuję się pod tym, co Koledzy napisali - dobrze zrobiłeś.
Mam wrażenie, że jak tylko na horyzoncie pojawiłby się "lepszy" model, to szybko trafiłbyś do lamusa...
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Gdyby pojawił się na horyzoncie "lepszy" model i jak to napisałeś trafiłbym do lamusa to byłoby mi łatwiej. Przerabiałem już takie rzeczy i wiem, że nie było by takich rozmyślań czy dobrze zrobiłem itd tylko głośne jebnięcie tym wszystkim.
Gen nie wiem czy takie jazdy będą. Ona wie, że to jej wina, tego, że nie potrafiła się określić a ja nie mogłem dłużej czekać w zawieszeniu.
Gen Ty jesteś jakiś Nostradamus??? Cyrk rozpoczęty w dniu dzisiejszym:]. Zapraszam do kupienia biletów .
To ja poproszę program widowiska
Ciężka praca. Indywidualne zasady. Nieustający rozwój.
No nie mam zamiaru wdawać się w jakieś spięcia, niech mówi co chce. Na razie cisza i pewnie brak kontaktu w weekend. Tylko co dalej, ostatnio jak dzwoniła z pytaniem co słychać, powiedziałem jej, że zawsze wszystko ok i że jak będzie mi chciała powiedzieć coś konkretnego to niech da znać (wiem większość z Was powie, że dałem jej znak, że na nią czekam a tak nie powinno być).
Gen co dalej, no szczerze chce to ratować ale na moich warunkach i nie, że przyjdzie jutro i powie że już z jej strony będzie ok. Ma mi to udowodnić tak żebym w to uwierzył!
No dziś się widzieliśmy (pracujemy razem) miała mi coś oddać, zapytałem czy przyniosła i widziałem, że zaraz pęknie, widziałem łzy w jej oczach i aż mi się przykro zrobiło. Widzę, że bardzo to przeżywa!! Wiem też, że pokazanie mi tego że jest spoko to gra z jej strony!!
No zgadza się, mam nadzieje, że już niedługo( chce zmienić robotę i to nie tylko ze względu na nią). A co do wspólnej pracy to unikam jej jak mogę, jak się widzimy to cześć i tyle, zero rozmów.
PS. nawaliłem się i mam taka ochotę zadzwonić, że masakra ale wiem, że nie mogę!!!!!
No wczoraj to byłem bliski dania oficjalnie dupy ale wytrzymałem. Szczerze to już mnie to irytuje ona jakieś sms z dupy prawie o pogodzie i telefony co słychać. Dziś nie wytrzymałem i zadzwoniłem, zapytałem się czy nie wyraziłem się wystarczająco jasno i czy czegoś nie rozumie to jej mogę powtórzyć. Powiedziałem, że byłem z nią szczery i powiedziałem o co mi chodzi a skoro ona nie potrafiła wybrać to jej problem. Powtórzyłem, że nie będę jej przyjacielem i pożyczyłem miłego dnia. Powiedziała, że rozumie.........no zobaczymy pozdro
No wczoraj to byłem bliski dania oficjalnie dupy ale wytrzymałem. Szczerze to już mnie to irytuje ona jakieś sms z dupy prawie o pogodzie i telefony co słychać. Dziś nie wytrzymałem i zadzwoniłem, zapytałem się czy nie wyraziłem się wystarczająco jasno i czy czegoś nie rozumie to jej mogę powtórzyć. Powiedziałem, że byłem z nią szczery i powiedziałem o co mi chodzi a skoro ona nie potrafiła wybrać to jej problem. Powtórzyłem, że nie będę jej przyjacielem i pożyczyłem miłego dnia. Powiedziała, że rozumie.........no zobaczymy pozdro
jestem bardzo ciekawy co z tego u was wyjdzie, bo może nie dokładną ale mam kopię waszej sytuacji a raczej przerabiałem.
Teraz niby mam dziewczynę, ale zbyt różowo nie jest, nie całe 24h razem a ta do mnie że ją denerwuje, a wcześniej gada o ślubie i innych bzdetach jakby mnie tam widziała, a jak mówię że z kimś innym niech mi wyśle zaproszenie to ona "świnia"
Moim zdaniem dobrze zrobiłeś chociaż ja zawsze się bałem że w takich sytuacjach kobiety potrafią się unieść dumą i powiedzieć nie to nie, ale może się mylę...
Hello!!!!!!!!!!
Z jej strony cisza i 0 kontaktu, pracujemy na różne zmiany także nawet jakby coś napisała to nie możemy się spotkać itd
Jak to mówi mój kolega po pijaku "no i gówno no i chuj" od sobotniego smsa.
No a ja ciągle napierdolony chociaż tyle z tego życia, a jak zadzwonię i się pierwszy odezwę to się POCHLASTAM!!1