Witam wszystkich. Może w mojej wypowiedzi będzie trochę telenoweli, ale warto opisać kilka szczegółów, gdyż chciałbym wiedzieć gdzie popełniłem błąd i aby mój pogląd na wygląd związku został skalibrowany.
Jakiś czas temu podrywałem koleżankę z klasy (tak wiem, nie rwij dupy ze swej grupy), ale nie szło to po mojej myśli więc to olałem. Po długim czasie od tego (dalej uczęszczała za mną do klasy) zaprosiła mnie na wódkę. Spotkaliśmy się i wyzwała, że mnie kocha. Nie powiem, złapałem dobrego zonka. Stwierdziłem, że możemy się zacząć spotykać. Na początku wyglądało to dość dziwnie, bo w klasie ją olewałem dzwoniłem po trzech dniach i się umawiałem, ale na szczęście rok szkolny szybko się skończył i nasza relacja się zmieniła i zaczęła przypominać związek, który trwał około 4 miesięcy. Spotykałem się z nią częściej, uczyliśmy się wspólnie, wiecie jak ta nauka wyglądała
Nadeszły wakacje – spotkania, aby nie było nudno, zorganizowałem piknik, pojechałem z nią na koncert ulubionego zespołu, czy byliśmy na spacerze podczas duuużej burzy, kiedy myślałem, że zaraz nas piorun trafi. Po jej stronie głównie leżał kontakt smsowy, ja wolałem za to przyjść do niej bez zapowiedzi, zacząć namiętnie całować i wyjść. Starałem się grać na emocjach i sądzę, że wychodziło mi to, a może... Opiszę teraz trochę jak się wam wyda pierdół, jednak mają one według mnie istotny wpływ na całą zaistniałą sytuację.
Miała grupkę przyjaciół, którzy się od niej odsunęli kiedy przestała być ze swoim chłopakiem (po 4 latach). W tej grupce był też jej chłopak. To z nimi spędzała czas i jeździła na wakacje. W końcu poszła na imprezę do tych znajomych, gdzie był jej ex, próbował coś zagadać, ale ona go olewała. Po jakimś czasie poszła do teatru też z tymi znajomymi, sytuacja się powtórzyła, nawet napisał do niej smsy, ale go olała. W końcu do niej przyjechał i podobno ich rozmowa przypominała kłótnię, ale do jakiegoś konsensusu doszli i miała pojechać na Mazury na tydzień. Nie zgrywałem żadnych scen zazdrości, bo miałem do niej zaufanie, niech jedzie, odpocznie... Miała pojechać na tydzień, wróciła po trzech... Ok, poinformowała o tym, spoko. Spotkaliśmy się dwa razy i było tak jak wcześniej, mimo, że coś przeczuwałem. Przy kolejnym spotkaniu powiedziała, że nie czuje między nami więzi, że nie ma tego czegoś, że myślała, iż inaczej będzie wyglądał nasz związek i że kocha byłego. Tak jak na początku złapałem zonka, ale podziękowałem za mile spędzony czas i poszedłem.
Czy gdzieś popełniłem błąd? Dziwi mnie to, bo wcześniej potrafiła przyjeżdżać po mnie na rowerze o 5 rano kiedy szedłem do pracy na autobus (10 min) i czekać na mnie po pracy. Wydawało mi się to na dość szalone zachowanie, ale kto zrozumie kobiety. Czy okazałem się zwykłym „frajerę” i napiszecie, że byłem pieskiem? Czy może zbyt długo była z nim, aby móc być teraz z kimś innym?
Były kiwnął palcem i zostawiła Ciebie bez wahania, mój kumpel miał podobną historię, z tego co piszesz to było ok. Ale gdyby było naprawdę zajebiście, to by go miała w dupie. Ogólnie dziwna historia.
Nigdy Jak Niewolnik, Zawsze Jak Król
Byłeś przelotnym wątkiem w ICH związku. Na głównym planie byli ONI, Ty tylko epizodem w jej życiu. Zdarza się. A co do Twoich błędów to nie można ich wytknąć, za mało szczegółów podałeś
Wkurwia mnie takie podejście kobiet...sorry dzieci. Zmarnowała Twój czas, który trwał 4 miechy... Może nie do końca, bo coś z tego wyniosłeś, no ale kurwa...Pierdolone babskie wyrachowanie... Wkurwiłem się!
Nic nie zrobiłeś źle, dostarczałeś emocji i prawidłowo...:]
Laska po prostu miała Cie za zwykłe ,,Pocieszenie" i wyjechała z tym Kocham , bo czuła się samotnie.
A może chciała, żeby jej ex był zazdrosny?
Fakt zjebała Ci 4 miesiące jak wspomniał kolega wyżej, ale mimo tego gratuluje Ci powagi i Cierpliwości zakończyłeś ten związek z klasą :]
Powodzenia i nie przejmuj sie kobitą widocznie nie jest Ciebie warta;D
"Strach" to tylko rzeczownik
Gdyby nie było tego wyjazdu na Mazury, gdzie on był i w sumie przeczuwałem, że tak się stanie, bardziej bym przeżywał, a teraz chce doszukać się przyczyn. Nie ma co się wkurwiać. Życie, trzeba się rozwijać, oddać pasjom i poznawać nowych ludzi.
W sumie to na początku inicjatywa była z jej strony, ja odpłacałem ciekawymi pomysłami na spędzenie czasu czy na dostarczenie emocji, później się wyrównało, jakby nie było trochę się wkręciłem.
Trzeba przyznać, że rozegrał to dobrze. Rozmowa, zostawił chaos w głowie. Przeczekał, wyjazd ze wspólnymi znajomymi. Gratuluję.
A co do zjebała mi 4 miesiące. Naprawdę świetnie spędziłem przy niej czas, pomijając to jak mnie zrobiła to jest wartościową osobą.(Pisanie o byłej, że jest suką zawsze mnie wkurwia, bo z suką się umawiałeś?) Irytuje mnie tylko to, że jej na mnie zależało czy wypowiadanie słowa "kocham" kiedy po 4 miesiącach...
"Spotkaliśmy się i wyzwała, że mnie kocha."
ciężko byłoby mi traktować poważnie osobę, która wyznaje mi miłość, za to że jesteśmy z jednej klasy - infantylne to i dramatyczne, świadczące o braku dojrzałości delikwentki
a takie pytanie ile czasu minęło od jej rozstania?
emel, ale jak ją podrywałem to trochę czasu z nią spędziłem
Ale olałem, bo słabo to rozgrywałem, więc lepiej olać niż wyglądać jak piesek. Co ciekawe kiedy dałem sobie spokój wtedy ona się z nim dla mnie rozstała. Wygląda to jak jakiś tasiemiec 
Około 2 miesięcy.
Jak nic nie zjebałem, to może po prostu miałem zapełnić pustkę. FTW...
2 miesiące i tu masz odpowiedź. Po 2 miesiącach to ona jeszcze nie doszła do siebie od rozstania. Niestety ale zostałeś jej plasterkiem ... Autor nic nie zjebał więc nie rób sobie wyrzutów sumienia. Po prostu relacja ona i ex nie zostały dobrze zakończone.
"Co ciekawe kiedy dałem sobie spokój wtedy ona się z nim dla mnie rozstała."
wygląda to tak, jakby rozstała się z nim tylko i wyłącznie dla siebie, dla ciebie już niekoniecznie
wiesz miernie wyglądają 2 czy 4 miesiące w perspektywie 4 lat... a to że udało jej się nawiązać kontakt z byłym po spierdolonym 4-letnim związku to tak jakby dupnąć niedopałkiem w wysuszoną trawę...
Odox, wiem, że każdy człowiek jest inny, ale według ciebie ile powinno minąć czasu aby jak to napisałeś doszła do siebie po rozstaniu? Jakie ramy czasowe?
każda jest inna. Ale 2 miechy przeważnie to i tak mało... Tym bardziej że babki to lubią szlochać i nie wpadną na pomysł "ogarnąć się szybciej"
Jeszcze przed wyjazdem, pojechała z nim załatwiać jakieś formalności. Z reguły jak nie chce kogoś widzieć na oczy też tak robię. I na żadnym ze spotkań nie wspomniała mu o mnie. Co nie zmienia faktu, że wiedział iż jestem z nią.
Wróć do byłego, który cię zdradził będąc z zajebistym facetem. To ma sens.
"wiesz miernie wyglądają 2 czy 4 miesiące w perspektywie 4 lat... a to że udało jej się nawiązać kontakt z byłym po spierdolonym 4-letnim związku to tak jakby dupnąć niedopałkiem w wysuszoną trawę..."
Emel to lepiej było się w ogóle nie pakować w to? Według ciebie długi związek i niesiony bagaż doświadczeń wpływa tak znacząco na kolejny, że może się wszystko spierdolić? Oczywiście pomijając żałosne zachowanie nowego faceta.
Spędziłeś zajebiste 4 miesiące, nabrałeś doświadczenia. Dałeś jej dużo emocji. Pewnie zacznie porównywać was obu. Będzie się zastanawiać który lepszy.Jej chłopak pewnie popełnia dużo błędów jeśli już raz się rozstali. Ja bym się spodziewał za niedługo od niej próby kontaktu. Wtedy będziesz miał wyzwanie.
Tym bardziej, że mimo tego okłamywania siebie (pewnie teraz wg niej jest to Twoja wina, że odeszła) zdaja sobie sprawę, że postępują jak dzieci. I po jakimś czasie przychodzi ogarnięcie.
Tak poza tym, to widze że jesteś w wieku licalnym lub młodszym. Wiesz, najsmutniejsze to, że one potrafią się tak zachować nawet koło 30tki
"Wiesz, najsmutniejsze to, że one potrafią się tak zachować nawet koło 30tki".
Niestety, ale tak jest...
"Wiesz, najsmutniejsze to, że one potrafią się tak zachować nawet koło 30tki".
podbijam stawkę, celuje że nawet do 40stki...
Ciężka praca. Indywidualne zasady. Nieustający rozwój.
No ja się nie wypowiem w tym przedziale, bo miałem najstarszą 36-kę, ale ta była rozgarnięta (na jakieś 80%
). Ale znając życie to pewnie i 40-ki=dzieci...
Pewnie jak posłuchalibyśmy wersji tej laski przedstawiłaby nam zupełnie inną sytuację, inne sceny ze związku i przesunęlibyśmy ofiarę i winę bardziej na środek. Nie bronie jej, nie krytykuje Ciebie, ale przedstawiłeś się jako idealny, romnatyczny, szalony facet, dający 100%wolności. Stary trzeba było powiedzieć, że albo spędza romantyczny czas z Tobą albo niech wypierdziela z byłym na Mazury i adios.. Gdyby było tak idealnie ona w życiu nie pojechałaby z exem na jakiś wypad ..!! Nie wpadłaby jej taka opcja do głowy!!. Nie czułeś że ona go kocha i on skinie palcem a ona wróci?!, nie wyczułeś że jesteś misiem przytulaskiem na pocieszenie!! A teraz się dziwisz że zostałeś z reką w nocniku. Różowe okularki spadły Ci na głowę, ale nie wiń tej laski za całokształt tej sprawy. Zgodziłeś się na to. Ty po prostu patrzyłeś jak ona szykuje się do odejścia i dałeś jej odejść to sobie poszła.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Pewnie jak posłuchalibyśmy wersji tej laski przedstawiłaby nam zupełnie inną sytuację, inne sceny ze związku i przesunęlibyśmy ofiarę i winę bardziej na środek. Nie bronie jej, nie krytykuje Ciebie, ale przedstawiłeś się jako idealny, romnatyczny, szalony facet, dający 100%wolności. Stary trzeba było powiedzieć, że albo spędza romantyczny czas z Tobą albo niech wypierdziela z byłym na Mazury i adios.. Gdyby było tak idealnie ona w życiu nie pojechałaby z exem na jakiś wypad ..!! Nie wpadłaby jej taka opcja do głowy!!. Nie czułeś że ona go kocha i on skinie palcem a ona wróci?!, nie wyczułeś że jesteś misiem przytulaskiem na pocieszenie!! A teraz się dziwisz że zostałeś z reką w nocniku. Różowe okularki spadły Ci na głowę, ale nie wiń tej laski za całokształt tej sprawy. Zgodziłeś się na to. Ty po prostu patrzyłeś jak ona szykuje się do odejścia i dałeś jej odejść to sobie poszła.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Czy ja ją za coś obwiniam? Napisałem, że jestem zaskoczony, że jej czegoś brakuje, że brakuje jej więzi. Oczywiście nie zawsze było kolorowo, gdy było ze mną słabo, ona potrafiła sprawić, że było wspaniale i za to na przykład ją uwielbiam. Do ideału, który nawiasem mówiąc nie istnieje mi daleko. Poza tym zauważ, że był to wypad z paczką znajomych, gdzie był ex. Miałem zgrywać sceny zazdrości i zabronić jej wyjazdu? Miałem do niej zaufanie. Żadne okularki mi nie spadły na głowę, dałem od siebie ile mogłem i nie chciałem, aby odeszła. Jednak skoro twierdzi, że jej czegoś brakuje to nie będę jej zatrzymywał i zgrywał dziwnych czy też żałosnych scen.
Poza tym były oczywiście inne, normalne spotkania typu spacer, piwo, kawa, wspólne gotowanie czy oglądanie filmu
Wiem, wiem, że odświeżam temat, w którym kilka osób wydało swoje opinie i w sumie jestem zadowolony, że dostałem tak rzeczowe odpowiedzi, ale nie o tym
Przeglądając jakieś tam facebookowe pierdoły znalazłem zdjęcia z imprezy, gdzie ewidentnie widać, że są ze sobą. To w sumie mnie nie zdziwiło, ale impreza odbyła się kiedy już byliśmy ze sobą, może i nie długo, ale jakiś okres już minął
Hmmm, nie wiem czy to chamstwo czy skurwysyństwo...
Nic nie mam do randkowania z kilkoma osobami, ale takie rzeczy
Nie doceniałem przebiegłości kobiet
Jeszcze wiele się dowiesz i nauczysz w życiu (ja zresztą też), jacy ludzie potrafią być naprawdę...
To nie przebiegłość tylko zwykłe kurestwo. Niestety na to trzeba się uodpornić.
Be yourself!