Jak myślicie czy dzieciństwo ma wpływ na powodzenie w podrywaniu?
Wdg mnie tak.. przyblize wam swoja historie.
Juz w brzuchu matki spotkalo mnie wielkie nieszczescie - moj ojciec powiesil sie (albo zostal powieszony, do dzis niewiadomo).. do 6-7 roku zycia zylem sobie szczesliwie z mamą w domu dziadka i z wujkami..
Jednak potem zaczal sie koszmar, moja matka ożenila sie z drugim facetem..przeprowadzilem sie z nia do domu ojczyma.
z poczatku bylo jakos w miare dobrze, jednak potem bylo tylko gorzej..
ojczym nic a nic sie mna nie interesowal, nie interesowal sie moja nauka,nie uczyl mnie niczego robic (robota), moimi zainteresowaniami w dupie mnie mial i ma do dnia dzisiejszego..
gorsza byla jego matka ktora na kazdym kroku szydzila ze mnie, wmawiala Ze NIC NIE POTRAFIE, nie umiem nawet trzymac kołka, wyzywala mnie od diabłów, szatanow ukraincow od hitlerowcow esesmanow i najgorszych.. czasami zdarzalo sie ze biła mnie po głowie (jak bylem dzieciakiem w podstawowce, najgorsze w tym ze ZA NIC!!! dostalem kiedys za to bo ... jadłem czereśnie w sadzie,takich glupich powodow moglbym wiele wymienic ) a jak cos jadlem to patrzyla na mnie takim wzrokiem jakby chciala mnie zabic, raz mnie w garazu chciala zamknac ale ucieklem. Nie wiem naprawde skad sie tacy biorą..takie patologie ;/ to i tak historia w bardzo krotkim skrocie.
jeszcze moglbym troche o tym opowiadac, ksiazke mozna o tym napisac, ale starczy..
No i w ten sposob wyrosl czlowiek nie pewny siebie, bojacy sie ludzi, nieufny, nieśmiały,ze zniszczona psychika, ktory zadnych doswiadczen z dziewczynami nie mial bo mial swoje problemy (chodzi tu o moja skromna osobe).. mam wiele problemow np. boje sie wypowiadac (znaczy wystepywac z jakims referatem) na zajeciach na uczelni bo odrazu caly sie trzęsę jakbym padaczke mial.. itp.
nie wiem jak sobie z tym poradzic wszystkim, chcialbym znalezc dziewczyne ale juz to mi sie wiele razy nieudawalo, coraz bardziej zaczynam wierzyc ze jestem zerem tak jak mi to wmawiala tesciowa moejj matki.
Mieliscie do czynienia z czyms takim o spotaklo mnie? jesli tak to mowcie jak sobie z tym radzic a moze juz jestem chory psychicznie
Każdy ma w sobie takie coś ,że jak ma występować przed dużą widownią to ma treme.. Więc nie tylko Ty. Co do Tesciowej Matki, nie wiem co ja bym zrobił.. Wybierz się do psychologa, porozmawiaj z nim, opowiedz mu to wszystko.. On Ci na pewno lepiej pomoże niż my tu.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Wiesz co, ja moje dzieciństwo wspominam dobrze. Jak byłem mały, to byłem pewny siebie, otwarty, wszystko co najlepsze
Niestety później przez sytuacje w szkole i "kolegów" wszystko się zepsuło, więc uważam że Twoje dzieciństwo mogło wpłynąć na to jak się teraz czujesz. ALE...
nie ma co kurwa płakać. Człowieku, ja z dość nieśmiałęj cipki (nie wszyscy o tym wiedzieli, niektórzy uważali mnie za pewnego siebie kolesia
) po przez praktyke stałem się kimś innym. Jeszcze wiele mi brakuje, ale efekty widziałem już na samym początku.
Wierze, że bardzo przeżyłęś tą nieciekawą sytuacje w domu, ale TERAZ jestes odpowiedzialny sam za siebie. Nie wiem czy wyprowadziłeś się stamtąd, ale jeśli nie - to zrób to jak najszybciej. Nie ma co do tego wracać, od dzisiaj zaczynasz życie od nowa.
Mi najbardziej pomogły misje socjalne. Tak, żeby mieć wyjebke na innych i pełen luz w działaniu. Najbardziej chyba lubie podchodzić do grupek ludzi i mówić im, żeby ocenili mój taniec. A potem tańcze coś mega-w-huj-idiotycznego. Po wszystkim mówisz dzięki i odchodzisz.
Na samym początku bedziesz się czuć W CHUJ NIEKOMFORTOWO. Ale o to chodzi. Ubierz jakąś czarną koszulke żeby nie było widać jak się spocisz xD
Na prawdę polecam, najlepiej żebyś sobie ogarnął do tego jakiegoś winga.
-----
Ew. jak nie chcesz poradzić sobie z tym problemem samemu, to poszukaj rady u kogoś kto się na tym na prawde zna, tak jak polecił SeBlue.
Trzymaj się ziomek!
przestaw myślenie - zwyczajnie, zacznij uważać te przeżycia z dzieciństwa/młodości za Twoje plusy, w końcu, było nie było, szkołę od życia już otrzymałeś i mało co powinno Ciebie złamać... widzisz swoich rówieśników, co to mieli z górki i w ochraniaczach - myślisz, - ciekawe, czy by się załamali... Ty już siebie znasz, oni jeszcze nie...
Najlepiej szukać wymówek w życiu. Miałeś lekcje życia w dzieciństwie, dlatego powinieneś wziąć się tym bardziej za siebie. Pokazać sobie a przy okazji innym, że jesteś wart więcej niż oni myślą. Jak myślisz kto bardziej sobie poradzi w życiu Ty, które dostawałes po dupie w dzieciństwie, czy ktoś kto był chowany pod kloszem?
tak prawdę mówiąc to tak jak wyżej pisali, Ty więcej zyskałeś niż straciłeś, spójrz na to właśnie z tej drugiej strony.. Lepiej poznać siebie i tego jakim się jest człowiekiem wcześniej, jak się jest młodym bo wtedy masz czas i predyspozycje by zmienić swoje życie i iść w zupełnie inny kierunku, a ludzie dorośli co już mają po te 30lat mają trochę gorzej, nie mają już takiego wyboru jak mamy go my, ludzie przed 20..

psycholog nie jest tu konieczny, aczkolwiek jak chcesz się wygadać, usłyszeć kilka komentarzy na ten temat i przedyskutować kilka spraw to polecam jakiegoś dobrego kumpla który potrafi słuchać i Ci może udzielić jakichś wartościowych rad, jeśli takiego jeszcze nie masz, to psycholog też może być dobry, od czegoś trzeba zacząć.. Nie było Ci łatwo, rozumiemy to, ale za to dostałeś lekcje życia z której się możesz wiele nauczyć, wiele wyciągnąć i zapewne to odmieni twoje życie w przyszłości i będzie Ci tylko lepiej, jeśli sobie dasz radę z ustawieniem tego wszystkiego w głowie. życzę Ci powodzenia i żeby Ci się udało, pozdro.
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
Niestety, ale muszę stwierdzić, że powyższe wypowiedzi są w większości gówno warte, by nie powiedzieć idiotyczne. A warte dlatego tyle, że piszą je osoby (widać po treści), które nie miały tego typu doświadczeń i nie orientują się jaki wpływ na dalszy rozwój człowieka mają takie zdarzenia w dzieciństwie.
Oczywiście, kiepskie dzieciństwo może być i czymś co może zrobić z Ciebie odporniejszego psychicznie od innych, ale jednak zdecydowanie częściej wynikają z tego z tego problemy w przyszłości.
Rady typu weź się w garść, przestaw swoje myślenie, są dobre, ale nie dla kogoś kto ma utrwalone w głowie negatywne schematy myślowe, podświadome złe przekonania, zaniżone poczucie wartości - a takie właśnie rzeczy niestety potrafią mocno utkwić w tym początkowym okresie.
Ja bym Ci jednak poradził wizytę u psychologa, a właściwie MOCNO zalecał. Do tego jeśli chodzi o codzienne życie to musisz się trochę zdystansować i zdać sprawę z tego, że po prostu jest jak jest, właśnie przez rzeczy od Ciebie na pewnym etapie niezależne. Dlatego jako cel nadrzędny postaw sobie naprawę tych tematów, a studia, dziewczyn itd. nie odpuszczaj, ale nie stawiaj sprawy w ten sposób, że jak Ci nie wychodzi, pojawiają się te objawy które Cię krępują, to wali się świat. Twoim zadaniem na teraz jest odnaleźć na nowo siebie, a sprawy z czasem same się naprawią. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz teraz, poprzez powiedzenie sobie od tak dość - potrzeba na to pracy.
Ja wam tylko moge pozazdroscic ze macie zajebistych ojcow i zajebiste rodziny, wierzcie mi ale jak sie nie ma normalnej rodziny to jest bardzo źle..
bywalo źle, w pewnych chwilach myslalem o samobojstwie jednak przetrwalem, teraz tam praktycznie nie jedze tylko siedze w weekendy na stancji..
nawet nie mam gdzie pojechac na weekend bo nie mam wlasnego domu.
nie spodziewalem sie takiego odzewu na moj post, z gory dzieki za odpowiedzi
milosnik futbolu i dobrych trunków
Najlepiej leżeć i użalać się jakie to się ma zjebane życie.
Po czym stwierdzasz, ze mamy 'zajebistych ojcow i zajebiste rodziny'?
To co napisałem Ci wyżej to z własnego doświadczenia. Ja osobiście nigdy nie byłem doceniany, zawsze wszystko robiłem źle, zawsze inni byli ode mnie lepsi a i zbierałem lanie (przypuszczam, że tak jak wiekszość). I co? W pewnym momencie zebrałem się w sobie i chciałem udowodnić wszystkim, że jestem coś wart. Podciągnąłem się w nauce, dostałem na studia, obecnie pracuje w korporacji, a przede wszystkim zrozumiałem, że to moje własne życie i to tylko ode mnie zależy czy je zmienie. I Ty też musisz zrozumieć, że nie miałes wpływu na swoje dzieciństwo ale masz wpływ na to jak cała reszta Twojego życia będzie wyglądać. Czasem trzeba odbić się od dna, żeby coś zmienić.
U mnie było trochę innaczej bo ciągłe awantury i słuchanie jaki to beznadziejny i bezwartościowy jestem.
Zdecydowanie to wpływa na wszystko co Cię później spotyka bo te złe przekonania siedzą w Tobie ale one nie są prawdziwe!
Zacznij od afirmacji, mi pomogły zbudować pewność siebie. Jest to mówienie o sobie dobrych rzeczy, zrób taką dłuugą listę i powtarzaj sobie co kilka dni
to jest coś czego nie wszyscy uświadamiają sobie. Widzę że wiele pracy przed Tobą ale wierze że dasz radę stary! tylko pracuj nad sobą.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
dzieciństwo nie ma wpływu bezpośrednio na "powodzenie w podrywaniu", jednak ogólnie ma wpływ na Twój charakter, sposób bycia oraz podłoże psychiczne. Co przekłada się dopiero później między innymi na uwodzenie. Głównie chodzi tutaj o pewność siebie. Miałeś w dzieciństwie ciężko, pokazywano Ci cały czas że jesteś ten gorszy, jako dziecko w to uwierzyłeś. Teraz przebywając z ludźmi, dalej czujesz się tym gorszym bo dalej masz to przekonanie, nie pracowałeś nad tym więc ono jest. Zakładam że to jest przyczyna Twojego "niepowodzenia w podrywaniu". Mając lat 20, masz przekonania załapane będąc w wieku 5-8 lat. Jak widzisz, jest już trochę stare, więc trzeba je zaktualizować
W jaki sposób ? Powoli krok po kroku zacznij udowadniać sobie że to przekonanie nie było do końca prawdziwe. Odnajdź pasję, regularnie coś ćwicz, bądź w czymś dobry, lepszy od innych a zobaczysz się że Twoja pewność siebie wzrośnie. Proponuję Ci wykonywać Demonic Confidence, krok po kroku. Po zakończeniu tego "programu" będziesz czuł się luźniej bo będziesz miał świadomość tego że potrafisz się przełamać i robić rzeczy których nie zrobiło by 95% facetów na świecie
Polecam także książkę Byron Katie - "The Work" o pracy nad swoimi przekonaniami.
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Oj wpływa, wpływa.
Sam jestem tego dobrym przykładem, bo dopiero teraz po wielu latach ‘odsłaniam‘ swoje ja.
Jako syn alkoholika wiele razy jak byłem mały widziałem zajebanego ojca. Mimo to jakoś ciepło wspominam chwile jego trzeźwości, bo wtedy potrafił być O.K. Draka zaczęła się, gdy się zapił.
Poszedłem do zerówki. Dzieci jak to dzieci zaczęły dociekać, gdzie mój ojciec. A co moja matka 6-latkowi genialnie doradziła? Żebym mówił, że nie mam ojca, że wyjechał czy coś, bo pijak to wstyd. I ten wstyd wrył mi się w psychikę, podstawówka i gimnazjum to już zaszczuty i unikający kontaktów z rówieśnikami chłopaczek mający znajomych z neta. Jedyny przebłysk mojego “ja“ miał miejsce w tym czasie gdy w szpitalu jako chłopak 8-letni zaprzyjaźniłem się z 15-latką, co już wtedy dla innych było szokiem. Idąc do technikum ruszyłem ze zmianami i w tej chwili wiele kobiet na moje stwierdzenie, ze jestem niesmiały reagują śmiechem i pytają “jaja sobie robisz?“.
Ponadto nauczyłem się domykać stare sprawy, jak na przykład z moim dawnym związkiem na odległość. Panna sobie raczyła rok temu lecieć w chuja i ograniczyła znajomość. Po tym roku zaczęła pisać znowu z ciekawości co u mnie. Chciała przyjechać. Nie zgodziłem się. Dogadała się po kryjomu z moją przyjaciółką by mi ‘niespodziankę‘ zrobić. Przyjechała. Stwierdziłem - chuj tam. Byłem wtedy naturalny, swobodny... dusza towarzystwa. Takiego mnie moja (hahaha) eks nie znała. Tknęło jej serduszko i poprosiła, bym do niej na weekend przyjechał. Pojechałem, spędziłem z nią bardzo przyjemny weekendzik, zwłaszcza wieczory mi do gustu przypadły ;d. A gdy wróciłem do domu tak jak ja od niej rok wcześniej dostałem esa, tak i ona przeczytała “nie pasujemy do siebie, sorki ;)“. Próbowała to ratować awanturując się. Zakończyłem znajomość, a satysfakcja spora, choć nie planowałem zemsty.
W każdym razie moja praca nad sobą dała mi teraz poczucie, że jestem w pełni sobą i daje mi to... szczęście, choćby było ono czasem dzięki Lex Talionis.
Udaj się do psychologa, powinien Ci pomóc i w obecnych czasach jeżeli masz wątpliwości to jest to normalne. Zadaj sobie pytanie czy chcesz mieć rodzinne i wspaniałe dalsze życie, którego jeszcze przed Tobą szmat czasu. I teraz zrób to aby twoim dzieciom żyło się lepiej niż Tobie, i twojej kobiecie niż twojej matce.
''Są takie rzeczy, które wywierają na ciebie wpływ i zmieniają twoje życie.''
''Mężczyźni zakochują się w tym co widzą, a kobiety w tym co słyszą, dlatego My kłamiemy, a One się malują.''
''Cokolwiek uczynisz, będziesz żałować.''
wiadomo że na pewno jakoś to na mnie wpłynęło w negatywny sposób, ale fakt dało dużo, zahartowało, nauczyło optymizmu, że z każdego gówna da się wyjść
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Wrzuć w google hasło DDD ew DDA, chociaż ten drugi termin dotyczy alkoholików. Bardzo możliwe, że masz zakłóconą osobowość a wydarzenia z dzieciństwa mają niesłychany wpływ na nasze późniejsze życie, wybory itp. Pisanie, że ktoś jest pizda bo się użala nad sobą jest dyletanctwem. Moim zdaniem musisz najpierw uporządkować swoje JA a tego bez udziału dobrego, naprawdę dobrego specjalisty raczej nie zrobisz.
Jeszcze jedna sugestia przyjacielu, zanim nie ogarniesz siebie nie szukaj na siłę relacji z kobietą bo na 90% trafisz na podobną Tobie czyli szukającą wsparcia, docenienia, podbudowania ego w drugiej osobie a w tym wypadku będziesz to TY. To stworzy toksyczny związek pełen bólu, przemocy, który skończy się na białym proszku, wódzie ekstremalnie w psychiatryku. Życie jest długie, nie stresuj się, jeszcze staniesz mocno na nogi tylko przetłumacz sobie, ze musisz walczyć. W tym wypadku walka polega przede wszystkim na terapii. Studiujesz, rozwijasz się, widać że jesteś poukładanym w podstawach gościem! Walcz, bo to życie jest dla Ciebie.
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
Dobrze jakbyś miał jakiegoś dobrego kumpla/przyjaciela; dobrze jest mieć z kimś na luzie pogadać, tak o wszystkim. Może na studiach trafisz takiego.
Ten brak pewości czy też wiary w siebie: wymień, wypisz sobie na początek powiedzmy 5 sukcesów, osiągnięć ... z których jako człowiek w tym momencie życia w którym jesteś możesz być dumy i zadowolony. Np. Jesteś na studiach jak piszesz
- biorąc pod uwagę sytuację z domu myślisz o przyszłości, walczysz, nieodpuszczasz. To jest pewien konkret. Wymień inne, może się z nami podzielisz nimi? Jestem pewien że są takie aspekty, których każdy ci pogratuluje, doceni.
Na zmiany potrzeba czasu, ale ciesz się z małych postępów, niech będą dla ciebie motywacją do kolejnych
Na siłe laski nie szukaj, bo 1)źle trafisz 2) to bedzie trochę oszukiwanie samego siebie. Z tym napewno zdążysz. Powodzenia:-)