Nie wiem od czego zacząć i jak to ująć aby miało to ręce i nogi, więc postaram się w miare sensownie wszystko streścić. Jakiś dobry rok, półtora temu poznałem w szkole strasznie mieszającą mi w głowie kobiete. Na początku duże IOI z jej strony, wręcz troche mnie to bolało wewnętrznie, że to ona jest bardziej chętna rozwijać naszą znajomość w kierunku czegoś więcej niż znajomi-przyjaciele. Przyznam, że miałem wtedy inny system wartości, jak pewnie większość, myślałem sobie jak to możliwe, że dziewczyna która jak przystało na piękną kobiete może mieć od groma facetów, którzy się za nią uganiają, a ona zachowuje się tak jakbym to ja był tym facetem który kryje się w mojej głowie jako iluzja bardzo bogatego gościa który połowe życia spędza na siłowni i wyrywaniu dup na sportowy samochód. W każdym razie w miarę poznawania siebie miałem coraz to bardziej chwiejne emocje - z jednej strony czułem, że znalazłem kobiete która naprawde jest osobą przy której jest mi zajebiscie jak przy nikim innym, a z drugiej strony jej charyzma i nieobliczalność (dziwne sprawy prywatne np. starszy o kilka lat kolega odwożący ja ze szkoły) budziły we mnie obawe, że skończy się to jak z poprzednią niewiastą (nagle się wszystko spierdoliło i tylko wpadłem w emocjonalny dół, czego nie chciałem po raz kolejny doświadczać). Po pewnym czasie jak nie robiłem praktycznie nic, aby zakończyć/rozwinąc naszą relacje i kilka dni było dla nas takimi "cichymi dniami". Po kilku dniach mojego w pewnym rodzaju focha (wynikającego z mojego wahania o którym ona nie wiedziała) dowiedziałem się, że razem z koleżanką poszły z gośćmi z naszej szkoły gdzieś tam na wagary, przy czym kumpel znając nas oboje i nasze dotychczasowe relacje zaczął w pewien sposób mnie ostrzegać, że ona mogła pójść z nim flirtować (co okazało się prawdą), dodało mi to coraz większych wątpliwości. Po tym czasie nasze kontakty zeszły na dziwny tor, bo z jednej strony przestało nam obojgu zależeć, a z drugiej widziałem w jej zachowaniu, kokieteri, próbie wywołania we mnie zazdrości, lub pokazaniu, że to ona jest zazdrosna, że jednak w jakimś stopniu nam na sobie zależy. Ja nie zrobiłem nic aby to rozwinąc, w końcu stało się zaczęła być z gościem z którym to była na wagarach. Wtedy już całkowicie wybiła mnie z rytmu i już całkowicie nie mogłem znaleźć na to złotego środka. Kilka dni po tym utrzymywaliśmy kontakt ale już bardziej w kierunku zwykłych znajomych ze szkoły. W pewnym momencie gdzie już pomału to układało mi się w głowie i nie miałem już takiego rozjebania emocjonalnego, znalazłem wiadomość od niej w której to ukazuje mi swój pogląd na mój temat (przyznam, że w troche dziecinny sposób, być może chciała zejść na mój dotychczasowy poziom) zaznaczając, że to ja jestem niezdecydowany i jeżeli się zdecyduje czego chce to żebym się odezwał. Wiadomość tę odczytałem z nieznanym mi do końca opóżnieniem, więc mój mętlik w głowie zaczął się jeszcze bardziej powiększać. Przy póżniejszym piwku z kumplami uznałem, że zadzwonie do niej, zaproponuje spotkanie i pogadam prosto z mostu ( plan może nieprzemyślany w 100%, ale wtedy było to dla mnie najrozsądniejsze rozwiązanie).Wyszło na to, że nie miała akurat tamtego dnia transportu do mnie, a i ja nie miałem jak się do niej dostać.W końcu nic z rozmowy nie wyszło, bo przy nadażających się okazjach nie miałem jaj, żeby cokolwiek zrobić z nami i zabierałem się do tego jak pies do jeża. Przez jakiś okres czasu była z tym swoim lovelasem, który okazał się jednak skuteczniejszy ode mnie. Po pewnym czasie (już nie pamietam dokładnej przyczyny) nawiązaliśmy znowu jakiś taki lepszy kontakt i po jednej akcji gdzie umówiła się ze mną na spotkanie, a póżniej mnie wystawiła, spotkaliśmy się u mnie we dwoje w celu wypicia wspólnie wódki, troszke było kina po wypiciu itp. sytuacja potoczyła się tak, że ona zerwała kilka dni wcześniej z tym gosciem i miałem szanse na zbliżenie się z nią, której nie wykorzystałem wychodząc z założenia, że to wykorzystywanie w trywialny sposób sytuacji bowiem i ja i ona byliśmy najebani. Po czym póżniej nie byliśmy już sami na chacie i robiło się póżno więc odprowadziłem ją kawałek, pożegnałem i wróciłem do domu. Jej IOI znowu zniknęło, a ja w dalszym ciągu nie wiedziałem czego chce i co będzie w tej sytuacji złotym środkiem. Następne miesiące mijały tak, że ona wróciła do niego, a my raz na jakiś okres czasu mieliśmy, że sobą złapanie ponownego kontaktu, a ja żyłem w przekonaniu, że nie bede się w to dalej angażował skoro nie wyszło, a poza tym ona z nim jest, a nie mam zwyczaju angażować się w sytuacji gdzie wiem, że ona z kimś jest.
Po takim okresie czasu dość niedawno uświadomiłem sobie, że nie odnajduję się dalej w takim stanie rzeczy, bo ona znowu siedzi mi cały czas w głowie i zastanawiam się czy jednak nie odczuwam potrzebny zrobienie czegoś z tym.
Z jednej strony po tym wszystim co tutaj napisałem moge stwierdzić, że zupełnie nie warto tak z normalnego punktu widzenia, jednak to, że po tym czasie znowu mnie dopadła ta niepewność skutkuje, że w którymś z kierunków musze pójść.Gdyby tylko moje zdecydowanie się czego chcę miało konsekwencje w zmianie jej zachowania i rzutowało to na szczęście nas obojga, jestem gotów przyłożyć się jak tylko moge.
Spodziewam się odpowiedzi w stylu zajmij się sobą, poznawaniem kobiet itd. sęk jest w tym, że (troche to zabawne) czuje, że ona nadal dla mnie jest wyjątkowa i dotychczasowe poznawanie kobiet nie równa się z poznaniem tej jednej, która dostarcza mi multum emocji i wewnetrznego szału. Chaotyczne to i być może niezrozumiałem - mamy prawie 5 rano, ale prosze o jak najlepsze zrozumienie mnie i pomoc z ciężarem z którym nie jest mi łatwo. Dziekuje i Pozdrawiam
To co do niej czujesz jest chuja warte, jednym słowem zauroczenie. Nie wiem czy to przez ciągłe myślenie o niej czy przez jej monopol na twoje głębsze kontakty z dziewczynami ( a najpewniej to i to) ale jak każde zauroczenie da się pokonać. Najlepiej zniesieniem monopolu i zajęciu się czymś ciekawszym niż ona.
A później ustaw sobie wszystko w głowie jak trzeba, bo ciągłe wachania ci nie służą. Następnie szukaj sobie innych dziewczyn, bo z tej nic nie będzie. Jak w chwili twojej słabości ona idzie w długą z innym typem to nie zbyt dobrze rokuje jej związkom. A tak wogóle to nie wiem po co sam ustawiłeś się w roli wiernego psa, nadskakujesz, prosisz o spotkania a to ona zjebała.
Czyli napiszę ci w skrócie taktykę:
-Na nią masz wyjebane.
-Bierzesz się za siebię( praca nad poczuciem własnej wartości i pewnością siebie)
-Bierzesz się za siebię w kwestii wyglądu czyli jakiś sport, lepsze odżywianie( jeśli już tego nie robisz)
-Spotykasz się z innymi dziewczynami...
-... i przy tych wszystkich punktach dobrze się bawisz
Na pewno gdzieś na tej stronie przeczytałeś, ze faceci maja dążyć do sexu, a nie do związku.
Byłeś z dziewczyna sam na sam, piliście alkohol. Podoba ci się i cie pociąga, było kino.
Jak myślisz? po co dziewczyna idzie do chłopaka do domu, wspólnie pic alkohol?
bo chce grać w szachy?
zobaczyć czy masz porządek w pokoju?
zobaczyć jakie masz płyty cd?
poznać rodziców?
obejrzeć najnowsze znaczki w klaserze?
A może poszła, bo stwierdziła że po alkoholu wreszcie się za nią bardziej zdecydowanie weźmiesz, a nie jak pies za jeża?
A ty się zachowałeś po rycersku i nie " skrzywdziłeś" dziewczyny.
A co do starszego kolegi odwożącego ze szkoły.
Ja małolatki bym tak do szkoły za darmo nie podwoził.
No chyba że lubi się zając berłem w samochodzie, podczas przejażdżki.
Jak na razie wykazujesz zero zdecydowania i działania
Stary wyluzuj, laska zrobila Ci emocjonalny rozpiździel w głowie, gra na Twoich emojach jak doświadczony skrzypiec na prostych skrzypcach. Dlaczego proste? Dajesz Jej sie ogrywać! 0 stanowczości, 0 pewności siebie, postawiles Ją na piedestale i najgorsze jest to że jest to najwyższy piedestał w Twym życiu. Weź do ch*ja wyluzuj. Odpocznij od tego wszystkiego. Rozumiem ze spelnianie pasji i kobiety Ci nie pomagają. Usiadz w fotelu, przemysl to wszystko, jaki byles wobec Niej, a jaka ona dla Ciebie, przemysl czy to ma sens na spokojnie. Poczytaj podstawy - tak wiem trywialne, ale uwierz ze czasem czytanie ich pomaga w problemach ; DD uderz za kilka dni, pełen haj lajf, masz ochotę umówić się z Nią, nie pier*ol Jej bezsenzownych gadek o zwiazku, o tym co jest między Wami, masz tylko i wyłącznie DZIALAĆ
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
niezdecydowana kobieta to przesrane... ale niezdecydowany facet to już masakra!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Aż siąknie z Ciebie niezdecydowaniem i a'la zachwytem jaka to ona cud i miód skoro Cię karmi tyloma emocjami i daje Ci tyle wewnetrznego szału, że poznanie każdej innej dziewczyny jest dla Ciebie bez sensu, bo każda inna nie da Ci tego co Ona Ci daje... A co Ona Ci takiego daje, że inne się kryją? A de facto ty z nią pięknych, ulotnych chwil nie przezyles... Z tego co opisales. Wyciagnij porządne wnioski z tej całej sytuacji i więcej zdecydowania na przyszłość. Ale już w kontaktach z innymi... Bo z nią to raczej sobie nie poradzisz.
Jak to się mówi "owoc zakazany smakuje najlepiej" co nie znaczy ze ma w sobie najlepsze witaminki ^^, twoje zachowanie jest zmagazynowanym uczuciem odrzucenia i potrzeby bliskości, chcesz dziewczynę która będzie cie rzucała bez powodu a rok później tłumaczyła żeś nie zdecydowany? w sumie to twoja sprawa, ale coś tu chyba z wracaniem do byłych było wiec reszta należy do ciebie
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus
"ona nadal dla mnie jest wyjątkowa i dotychczasowe poznawanie kobiet nie równa się z poznaniem tej jednej, która dostarcza mi multum emocji i wewnetrznego szału"
To Twoim zadaniem jest dostarczenie jej emocji. Ona póki co dostarcza Ci wyłącznie wewnętrzny rozpierdol, a Ty swoim brakiem stanowczości i konkretnego działania jeszcze bardziej się nakręcasz i wkręcasz w tą pannę.
Ile nowych kobiet poznałeś od czasu opisanych perypetii? Nie idealizuj, poznawaj, ucz się, baw się
Ja wiem, że cała ta sytuacja powinna być już dawno zażegnana w mojej głowie, ale doszukuje się powodu takiego przebiegu tego wszystkiego, lecz z drugiej strony wiem, że wina leży po obu stronach. Ja przez jej zachowanie stanąłem w miejscu i nie mogłem się zdecydować na pójście w przód lub całkowite zawieszenie broni, zaś ona z braku mojego zdecydowania i wewnętrznych pobudek zaczęła szukać sobie szczęścia gdzie indziej. Wracając do tamtych chwil wiem, że oboje zachowywaliśmy się strasznie dziecinnie, ale moje zauroczenie w połączeniu z jej dziwnym zachowaniem i brakiej zrozumienia jej powodowało, że przy nadających okazjach momentami góre brało zauroczenie, po czym zapalała mi się czerwona lampka w głowie i znowu nic nie robiłem z tym. W prost nie porozmawialiśmy, bo to wielkiego efektu nie dało (chociaż już wyrzucił bym to z siebie, co pewnie skutkowałoby zmianą podejscia do wszystkiego). Wtedy gdy nadażyła mi się okazja do zbliżenia miałem praktycznie jasną sytuacje, ale moje niezdecydowanie i system wartości (być może iluzje) powodowały, że nie chciałem wykorzystać sytuacji (czego ona chciała) i być jak Ci faceci o których mówi się ze w głowie tylko seks. Tak jesteśmy płcią która otwarcie mówi o swoich potrzebach, ale wtedy, jak i przez cały czas relacji właczył mi się tryb romantyka w połączeniu z obawą o to, że póżniej będzie tak samo jak z poprzednią i tylko będzie się wkurwiał, że po kilku dniach zajebistości przerodzi się to w wkurwienie i żal do samego siebie, co odbija się właśnie do dnia dzisiejszego tym brakiem zdecydowania.
Najgorsze jest to, że ja stawiam ją w swojej głowie niemalże na równi ze mną i uważam, że jej zachowanie pod wpływem mojego (lepszego) zachowania może owocować w końcu tym czego pragne - zrozumieniem siebie na wzajem
Maks - wiem, że pisze w chuj, zamęczając tym samym siebie i was wszystkich tutaj, ale dużo osób sądzi, że mam mentalność romantyka. Nie czuje przyjemności jak większość otoczenia za lataniem i wyrywaniem jak największej liczby "dup", w kobiecie z którą miałoby mnie łączyć coś więcej niż koleżeństwo,przyjaźń musze odnaleźć jakąś wyjątkowość, może to kwestia zmiany wewnetrznego ja, ale póki co jest to moją zasadą której nie moge złamać.
Leszku, każdy z nas przerabiał takie beznadziejne zauroczenie i im szybciej zrozumiesz, że nie masz się co rozczulać nad tą sytuacją, tym lepiej dla Ciebie.
Dobrze, że masz własny system wartości i mimo wielu cennych (bezcennych) wskazówek z tej strony, to właśnie on powinien nadawać kierunek Twoim działaniom. A wspomniane wskazówki mogą tylko ułatwić i przybliżyć Cię do upragnionego celu.
Nikt Ci się nie każe zmieniać, ale w tej całej zabawie w poznawanie kobiet, musisz dostrzec własną wartość, której nie są w stanie złamać żadne kobiece gierki oraz obawa przed tym, że możesz ją stracić.
Pokaż, że jesteś romantykiem, ale z jajami, facetem zdecydowanym. I wyznacznikiem tego wcale nie jest liczba "zaliczonych dup". Po prostu nie idealizuj, nie daj się ponieść emocjom.
Zależy tez od tego czym dla niego jest romantyzm, czy sypaniem komplementów i włażeniem w dupę, czy okazywaniem swojej aury poprzez drobne czyny nie stosowane już powszechnie, tak jeste filozofe
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus
"w kobiecie z którą miałoby mnie łączyć coś więcej niż koleżeństwo,przyjaźń musze odnaleźć jakąś wyjątkowość"
Tylko oby ta wyjątkowość nie objawiła się starym kawalerstwem i dwoma pieskami w domu..