Witam wszystkich. Na wstępie chciałem zaznaczyć ,że jest to mój pierwszy wpis na forum, postaram się jak najdokładniej opisać stan faktyczny sytuacji a w przypadku błędów merytorycznych proszę mnie śmiało poprawiać.
Zjebałem. Te słowo, ta myśl od paru dobrych dni nieustannie chodzi mi po głowie. Najgorszym uczuciem jest chyba świadomość niewykorzystanej szansy świadomość tego , że można było zrobić coś lepiej, inaczej coś więcej.
Kilka miesięcy temu poznałem bardzo ładną , seksowną , atrakcyjną dziewczynę, nazwijmy ją Aśka, śmiało mogę powiedzieć ,że jest podręcznikowym SHB. Z racji tego ,że w przeszłości zostałem dotkliwie psychicznie skrzywdzony przez kobietę w krew weszła mi obojętność i jednocześnie większa pewność siebie. Dzięki stronom takim jak ta nauczyłem się mieć "wyjebane" nauczyłem się mówić to co myślę, do niedawna więc byłem przekonany ,że już żadna panna nie zawróci mi w głowie. Cóż, chyba się lekko pomyliłem 
Zacznijmy od tego,że to Aśka zaczęła mnie podrywać. Wielkie było moje zdziwienie gdyż jest to dziewczyna do której startuje miliard innych facetów , dziwnym trafem zainteresowała się moją osobą. Flirtowaliśmy długi czas przez internet, cały czas na zmianę komplementowałem ją i byłem obojętny. Serio, leciała na mnie. Pare razy próbowała sprowokować mnie żebym zaprosił ją na randkę , zawsze się jakoś od tego wymigiwałem (chyba po prostu bałem się zaangażować, odstraszał mnie ten tłum facetów którzy non stop ją otaczał). Ona nie dawała za wygraną , wiedziałem że chce się ze mną spotkać. Nie wiem co miałem we łbie ,że odrzucałem taką laskę, no chyba był to jednak lęk , ale to się nieco kłóci z wcześniej wspomnianą pewnością siebie. Ostatecznie po dłuższym czasie zaproponowałem spotkanie, spotkaliśmy się u niej w mieszkaniu. Rozmawialiśmy tańczyliśmy całowaliśmy się, nawet spaliśmy ze sobą (nie, ruchanka nie było, mam taką zasade ,że nie posuwam panny na pierwszym spotkaniu, wiem ,że to dziwne ale tak już sobie postanowiłem, szczególnie jeśli jest to kobieta z którą już mam jakiś kontakt, a nie przypadkowo poznana szlaufa w jednym z warszawskich klubów). Miło spędzony wieczór skończyliśmy nad ranem, myślałem, że trochę zepsułem tym ,że jej nie wydymałem bo serio była nakręcona, okazało się , że nie , odzywała sie dalej, ja dalej miałem "wyjebane" . Potem jak rozmawialiśmy przez neta , zaczęła dawać lakoniczne odpowiedzi co zawsze mnie irytuję więc lekko ją ochrzaniłem i skończyłem rozmowę. Spotkaliśmy się przypadkowo w klubie, nie podchodziłem do niej przez 3/4 imprezy tylko ogarniałem inne panny (w sumie celowo na jej oczach). Widziałem jak się wewnętrznei gotuje. Widziałem jak bardzo chce zwrócić moją uwagę. Nie dałem się. Pare godzin poźniej wiadomości typu : chciałam być dla ciebie kimś więcej, widziałam naszą wspólną przyszłość, ale jak widzę ty wolisz życie na fali , z 10 dziewczynami na raz to ja sie nie będe wpychała w tłum. Śmieszyło mnie to troszkę, odbiłem ten shit test wg mnie bardzo sprawnie. Kolejne rozmowy, dalej pokazywałem siebie jako obojętnego chłopaka ( nie wiem czemu, ale już wiem że to był błąd) Ona proponowała kolejne spotkania, musiałem 2 razy odmówić z powodu braku czasu. Minął tydzień od ostatniego naszego spotkania. Pomyślałem , kij tam zaryzykuje i pomimo braku kontaktu zaproponowałem spotkanie. Chłopaki , nie mam problemu z dziewczynami ale pierwszy raz poczułem się tak dotkliwie olany. Lakoniczne odpowiedzi, krótkie zdania , późne odpisywanie i ostatecznie : okej moge sie spotkać. Poczułem się jakby piorun mnie trafił "Jak ona mając jeszcze niedawno kisiel w majtkach może tak mnie traktować" Serio, trochę spanikowałem. Zdałem sobie sprawę ,że naprawdę mi na niej zależy. Takiego mindfucka nigdy nie miałem , coś w stylu "Ty jebany debilu, po co byłeś taki obojętny , teraz masz za swoje, powiedz dla ptaszka,że może wracać do dziupli bo i tak nie porucha" Zważywszy na to , że na pewno ma w kim wybierać (mówię o facetach) i że ma wielkie powodzenie u mężczyzn poczułem się trochę na uboczu. Jak nigdy. Widzę się z nią jutro, czuje troszkę jakby sie zgodziła na siłe, chociaż szczerze mówiąc nie namawiałem jej jakoś specialnie, zapytałem , po jakichś 5minutach sie zgodziła, napisała OK i koniec rozmowy. Żadnych całusków uśmieszków itp. Nie wiem co robić. Nie wiem czy jeszcze dam radę ja uwieść. Kumple mówią że ona robi to specialnie ale nie wydaje mi sie. Jak sie zachowywać na następnym spotkaniu by nie dać niczego po sobie poznać? Jak myślicie jest jeszcze szansa? Tak jak wspomniałem tydzień temu jeszcze była strasznie zainteresowana a tu nagle jeb. Jakieś rady? Wszystkim którzy dotrwali do końca tego niespójnego miejscami tekstu bardzo dziękuje i dzięki z góry za pomoc 
Wziąłeś pod uwagę, że to może być po prostu chłodnik, że ona tylko udaje, że jej nie zależy? Może chcieć tylko sprawdzić jak na to zareagujesz, czy będziesz za nią leciał i prosił o spotkania. Tak czy siak, jeśli serio na Ciebie leciała tak jak piszesz, to nic nie jest stracone i możesz jeszcze bez problemu ją "zdobyć". Bądź na spotkaniu wyluzowany i rób swoje.
brak uśmieszka w sms i pewność siebie poszła się je*ać?
zdawało Ci się że byłeś badboyem? a gdzie Twoje hasło "mam wyjebane"?
nie wiesz co zrobić?
cokolwiek byś nie zrobił i tak spierdolisz tą znajomość, więc zamiast się spinać potraktuj to jak życiowe doświadczenie.....
Pewność siebie została zachwiana nie przez sms'a tylko przez nagromadzenie czynników które opisałem. Dwa czy mi sie zdawało że byłem badboyem , tak chyba trafiłeś w sedno. Trzy chyba niedokładnie przeczytałeś mój wywód, nie chce spierdolić tej znajomości, skoro napisałem wątek to po to aby ktoś spróbował mi pomóc to raczej logicze, zresztą potrafię sie przyznać do błędu i wspomniałem o tym w drugim akapicie.
Hasło "mam wyjebane" też zostało poddane w wątpliwość w moim tekście ,
cytuje : "do niedawna więc byłem przekonany ,że już żadna panna nie zawróci mi w głowie. Cóż, chyba się lekko pomyliłem "
gdybym chciał ją spierdolić to bym nie prosił o pomoc, słusznie zauważyłeś ,że się spiąłem bo po prostu nigdy nie byłem w takiej sytuacji. tak samo jak pierwszy dzień w szkole , pracy czy w nowej drużynie.
PS: wolałbym to potraktować jako życiowe wyzwanie aniżeli doświadczenie
Flirtowaliśmy długi czas przez internet,-jak to przeczytalem to stwierdzilem,dalejj nie warto...ale powalczylem przeczytalem i ... zaluje...
lunatico, tak masz racje w moim odczuciu też teraz wygląda to żałośnie, cóż nie potrafisz tutaj pomóc i nie mam o to żalu. może cała moja niepewność wynika z tego ,że jest to kobieta którą ja i wy widzimy na okładkach gazet co jakiś czas. konkurencja mnie przytłacza ? chuj wie. po prostu chyba trzeba przestać myśleć (" a co mnie jak odrzuci?") tylko być sobą i zachowywać sie spokojnie
" jest to kobieta którą ja i wy widzimy na okładkach gazet co jakiś czas"
- pytanie czy o takich samych gazetach mówimy, a po drugie: no i co z tego?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Popieram zdanie Marlona.Sam podobną sytuacjie mam ale przekonasz się sam czy dalej iść.
przemyślałem sobie sprawe i wyjebałem jajca
dziwne, poczułem raczej uczucie ulgi niż porażki. mieliśmy sie spotkać ale coś zaczęła kręcić to napisałem dobra nie i chuj, jakoś latwo poszło. dobra dzieki wszystkim , a teraz zabieram sie za kolejna panne ! pozdro
Przemku, po co były te wszystkie gierki z Twojej strony? Moim zdaniem to było zbędne, bo miałeś fundament do zbudowania normalnej, nietoksycznej relacji z dziewczyną, która nie bała się pierwsza okazać zainteresowania. Moim zdaniem laska zapowiada się na ciekawą, nie boi się wyjść z inicjatywą i nie robi z siebie księżniczki z wieży ciśnień mimo posiadania adoratorów. Nie widzę też z jej strony żadnych durnych podchodów, gierek czy ST, które musiałbyś odbijać.
BTW, nie każda lubi typowych "bad boyów"(!) Doszedłeś do słusznego wniosku - powinieneś być sobą i zachowywać się naturalnie. Za bardzo się koncentrujesz chyba na tej pewności siebie i pilnowaniu, żeby "mieć wyjebane". Albo po co była ta popisówa z olewaniem i podrywaniem innych?
Jak dotąd trochę zjebałeś, ale nic nie jest stracone skoro ona dalej chce się umówić. Trochę zluzuj majty z tymi zagrywkami i będzie ok.
Ogólnie wydaje mi się, że nie czujesz porażki, bo nie chcesz tej myśli do siebie dopuścić, a ta ulga pewnie jest stąd, że musiałeś wkładać dużo wysiłku w udawanie i tuszowanie rozbieżności między tym co mówisz i myślisz... do tego stopnia, że udajesz nawet sam przed sobą i nie znasz motywów własnych działań.
Generalnie powinieneś potraktować to właśnie jako doświadczenie a nie wyzwanie, zastanowić się czemu dzieje się tak a nie inaczej i poświęcić więcej czasu na wyciągnięcie wniosków a nie "a tam chuj wezmę się za inną". Niby slogany tej strony głoszą, że trzeba mieć wyjebane i nie analizować, ale warto pomyśleć czy my aby na pewno w ten sposób się czegokolwiek nauczymy?
Podoba mi sie Twój wywód muchozol, cóż ta panna miała zbyt wysoko parapet, a ja nie lubie jak kobiety myślą ,że są chuj wie kim. Jestem sobą lubie siebie nauczyłem sie mówić : to ja jestem tutaj najważniejszy
. Nie będe sobie strzępił nerwów na jedną SHB skoro kolejne pojawiają sie na horyzoncie. W gruncie rzeczy dobrze napisałeś. W sumie dziwi mnie to bo troche mnie rozgryzłeś. "Mam wyjebane" to już chyba nie poza którą przyjmuje na określoną sytuacje tylko styl bycia który czasami może przejmuje nade mną kontrolę. Tak czy owak, olałem tę pannę , potem oczywiście sie pucowała, zaprosiła mnie do siebie, ale już nie dbam o to . trudno. inne też mają. pozdrawiam !
No i właśnie zdaje mi się, że jest tak jak mówisz - ten parapet był tu sporą przeszkodą. Bo jeśli ktoś ma dużo wielbicieli i jeszcze dobrą samoocenę to dociera do nas fakt, że żadnego z tych adoratorów przecież nie wybrał i staramy się pokazać i podkreślać, że my jesteśmy wyjątkowi a nie tacy jak ten tłum, bo "takich to ona ma na pęczki". Tylko, że to trochę taka iluzja. Ona tak właściwie już Cię wcześniej sobie wybrała i okazywaniem zainteresowania raczej byś nie zjebał.
Ja popełniam ten błąd cały czas, bo mnie strasznie ciągnie do osób, które mają takie ogólne powodzenie. Z tym, że to ciągłe mrożenie zamieniam z czasem w p&p.
Ale w sumie racja - czasem nie warto sobie strzępić nerwów, bo przy innym typie osób może pójść łatwo i naturalnie.
Pozdrawiam
"cóż ta panna miała zbyt wysoko parapet"
-chyba się pogubiłeś.. najpierw piszesz,że to ona flirtuje , podrywa Cię, próbuje prowokować,abyś ja zaprosł na randkę- dalej piszesz,że nie dawała za wygraną...
A do tego dodajesz,że była otaczana facetami..
Laska jak najbardziej zaczęła Cię dopuszczać do siebie, a Ty nadal to zlewałeś udawając kozaka i zjebałeś.. bo powinieneś się ogarnąć w jakmś momencie.. Ale po ptokach zjebałeś..
Dla mnie najciekawsze jest to,że masz nie wyciągasz wniosków, tylko stawasz na swoje ego. No spoko, bo po co sobie zaprzątać głowę jakąś dziunią, będzie nastepna, nie?;>
Sam się zniewoliłeś stylem bycia na wyjebce, jest takie coś jak szacunek wobec drugiej osoby. Jeśli nie masz szacunku wobec siebe nie masz go też wobec innych.
Fajnie ujął to kolega Muchozol,że sam tuszujesz przed sobą emocje i udajesz i sam nie wiesz po co tak.
Swoim przykładem pokazałeś,że laska była jedynie zabawką w twoich rękach, bo jak nie ta to będzie kolejna, nie? Nie dbasz o to.